Bojaźń i drżenie: studium mentalności spiskowej

Drukuj

Podejrzenia o organizowanie spisków politycznych są w dziejach ludzkości niczym powracająca fala. Wiara w ich wszechpotężną moc w przebudowywaniu świata, przekonanie co do ich skuteczności w każdym miejscu na ziemskim globie oraz sprawna i zatrważająca wręcz umiejętność dostrzeżenia ich przy okazji refleksji nad każdym niemalże wielkim wydarzeniem historycznym sprawiają, że refleksja nad mentalnością spiskową i obecnością spiskowych teorii dziejów zawsze jest aktualna, zawsze przyciąga i intryguje. W obliczu szeregu publikacji, jakie ukazały się po 10 kwietnia 2010 roku, oraz wielu wypowiedzi publicznych – także wśród znanych polityków – należy raz jeszcze zastanowić się nad tym, czym w ogóle jest myślenie spiskowe i jaką rolę spiskowe teorie dziejów odgrywały bądź odgrywają w dziejach społeczeństw, także społeczeństwa polskiego.

 

Spiski w historii ludzkości

Wielokrotnie w dziejach człowieka losy narodów, społeczeństw i państw, a czasami nawet losy świata, zmienione zostały przez przełomowe wydarzenie, które potocznie określamy mianem spisku politycznego. Przez spisek polityczny należałoby rozumieć ciąg wydarzeń podporządkowanych dążeniu do przejęcia władzy lub po prostu jej obalenia, zmiany lub przebudowy instytucji państwa, reorganizacji systemu społecznego, politycznego lub prawnego, a czasami wyłącznie zlikwidowania, odsunięcia od władzy bądź przyznania jej jakiemuś konkretnemu człowiekowi. Tak na to spoglądając mielibyśmy do czynienia ze spiskami o charakterze społecznym lub politycznym, ogólnosystemowym bądź personalnym, rewolucyjnym, bądź restauracyjnym. Ów spisek musiałby być przygotowany oraz przeprowadzony przez stowarzyszenie, organizację lub sprzysiężenie działające w konspiracji, często poza legalnymi strukturami państwa i poza prawem, nakierowane na realizację i osiągnięcie określonego ściśle celu. Polski badacz spiskowych teorii dziejów (STD), Janusz Tazbir, organizacje takie nazywa żargonem konspiracjonistycznym „organizacjami demonicznymi” [Tazbir, s. 167], a Georg Simmel mówi po prostu o „tajnych związkach” [Simmel, s. 417].

Spiski tak rozumiane najczęściej są wyrazem niezadowolenia z obowiązującego systemu politycznego bądź niezadowolenia z działalności konkretnych osób sprawujących władzę (stąd rozróżnienie na spiski ogólnosystemowe i personalne). Nie jest wykluczone, że spiski personalne wynikają z przekonania, że dany przywódca czy polityk jest przedstawicielem i niejako ucieleśnieniem jakiejś wizji państwa, społeczeństwa czy kierunku rozwoju, przeciwko któremu opowiada się owa zorganizowana grupa „spiskowców”. Toteż można powiedzieć, że są spiski, których celem jest przeprowadzenie rewolucji, czyli obalenie obowiązującego systemu politycznego, jego gruntowne przebudowanie i stworzenie fundamentów nowego – zdaniem spiskowców: lepszego – ustroju, państwa i społeczeństwa. Są też spiski, które sprowadzają się do przeprowadzenia zamachu stanu (bądź puczu wojskowego), a w jego konsekwencji przeformowania układu rządzącego w państwie, lub – w wersji minimalistycznej – do przeprowadzenia zamachu na konkretnego przywódcę, wówczas samo pozbycie się go wskazywane jest jako zasadniczy cel.

Do spisków o charakterze rewolucyjnym zaliczymy niewątpliwie tzw. rewolucję październikową, która w rzeczy samej była zorganizowanym przewrotem politycznym, zaś celem miało być nie tylko przejęcie władzy z rąk burżuazyjno-mieszczańskiego rządu tymczasowego Aleksandra Kiereńskiego, ale przede wszystkim rozpoczęcie budowy społeczeństwa i państwa socjalistycznego w duchu koncepcji Marksa, Engelsa i Lenina. Bolszewicy, których działalność antysystemowa i przygotowania do obalenia legalnej władzy poskutkowały delegalizacją ich prasy, po ponad dwóch miesiącach przygotowań obalili rząd i przejęli władzę. Spiski o charakterze zamachu stanu miały miejsce w historii ludzkości wielokrotnie – spośród tych, które zwieńczone zostały sukcesem wymienić można: przewrót majowy w Polsce w 1926 roku, przewrót 19 Maja w Bułgarii w 1934 roku, pucz czarnych pułkowników w Grecji w 1967, pucz generała Augusto Pinocheta w Chile w 1973 roku, a w ostatnich latach także: zamach Sonthi Boonyaratkalina w Tajlandii w 2008 roku, zamach stanu w Hondurasie przeciwko prezydentowi Manuelowi Zelayi w 2009 czy już w ostatnich miesiącach pucz generała Salou Djibo w Nigrze w lutym 2010.

Do nieudanych zaliczymy chociażby spisek Pazzich przeciwko Wawrzyńcowi Wspaniałemu we Florencji w 1478 roku, przewrót rojalistyczny 13 Vendémiaire’a przeciwko francuskiemu Konwentowi Narodowemu w 1795, zamach stanu Januszajtisa w Polsce 1919, pucz monarchistyczny generała Walthera von Lüttwitza i Wolfganga Kappa w Republice Weimarskiej w 1920 czy zorganizowany przez Adolfa Hitlera i generała Ericha von Ludendorffa pucz monachijski z 1923 oraz zamach grudniowy w Etiopii w 1960 i pucz Janajewa z 1991. Wszystkie one przygotowane zostały przez specjalnie powołane do tego organizacje spiskowców, powiedzielibyśmy: tajne sprzysiężenia bądź zorganizowane grupy wojskowych. Czy jednak niemała przecież liczba tego typu przejęć władzy przez nielegalne stowarzyszenia i grupy polityczno-wojskowe jest dla nas wystarczającym dowodem tego, że historia ludzkości została zdefiniowana przez spiski? Czy możemy na podstawie takiej znajomości historii wnosić, że konspiracjonistyczne wyjaśnianie historii rzeczywiście jest zasadne?

Mentalność spiskowa a historia spisków

Sam fakt, iż tak wiele spisków i zamachów stanu nie doszło do skutku, zostało stłumionych bądź w porę wykrytych przez legalne władze powinien być dla nas pewnym asumptem do przyjęcia bardziej sceptycznego podejścia w poszukiwaniu potwierdzeń tez „spiskofilów”. Trzeba jednakże również zdawać sobie sprawę z różnic między badaniami prowadzonymi nad rzeczywistymi spiskami, do jakich doszło w toku dziejów, a popularną w niektórych środowiskach mentalnością spiskową, zawsze ściśle powiązaną ze spiskowymi teoriami dziejów. Mentalność spiskowa różni się od historycznych badań nad spiskami tym, że nie bazuje na faktach, ale na niedopowiedzeniach; nie opiera się na gruntownym, racjonalnym badaniu historycznym, lecz raczej na irracjonalnej wyobraźni społecznej, lękach zbiorowych, stereotypach i uprzedzeniach; nie poddaje się procesowi falsyfikacji, gdyż każdy potencjalny falsyfikator traktowany jest jako dowód skuteczności działania opisywanej organizacji spiskowej. Dlatego właśnie spiskowe teorie dziejów są niefalsyfikowalne, nie ma możliwości ich obalenia – ich zwolennicy nie posługują się żadną metodologią, a z góry postawiona teza staje się dogmatem, jest niedyskutowalna.

Co ciekawe, człowiek będący zwolennikiem STD – oceniający rzeczywistość społeczno-polityczną przez pryzmat mentalności spiskowej – sam siebie czyni niewolnikiem spisków wszelakich, marionetką w rękach nieznanych sił, które tylko czyhają na właściwy moment, aby człowieka tego użyć. Zdaniem Daniela Pipesa, wybitnego amerykańskiego badacza mentalności spiskowej, „ludzie wierzący w STD wydają się mówić: Twoja wolność jest już iluzją! W rzeczywistości jesteś pionkiem w grze, a twoja rola sprowadza się do tego, że zostajesz wystrychnięty na dudka – jeżeli masz szczęście. Jeśli zaś w jakimś momencie będzie to odpowiadało czyimś interesom, to rola się zmieni. Twoje życie ulegnie rozkładowi, możesz znaleźć się głodny i bez grosza. Możesz nawet zginąć” [Pipes, s. 34]. Nie ma więc tutaj miejsca na badawcze nakierowanie historyka tropiącego rzeczywiste mechanizmy działania autorów spisków i zamachów stanu czy politycznych, jest jedynie pesymistyczne przekonanie o tym, że cała historia ludzkości dzieje się za kulisami, w podziemiach starych kamienic, gdzie tajne – niejednokrotnie wpływowe – grupy ludzi podejmują decyzje dotyczące nas wszystkich.

W mentalności spiskowej wszystko to, co jawne i transparentne, co pokazywane jest przez elity polityczne społeczeństwu, nijak się ma do rzeczywistych mechanizmów zmiany społecznej. Już Georg Simmel dostrzegł, że ten sposób myślenia o świecie przyjmuje przemilczanie pewnych kwestii, zakamuflowanie ich i ukrycie przed szerszym odbiorcą za najwłaściwszy sposób realizacji celów społecznych i politycznych [Simmel, s. 412-415]. Cóż więc można powiedzieć o zmianach politycznych i ogólnie funkcjonowaniu całej sfery politycznej, skoro cisza, milczenie i ukrycie mają być najlepszymi metodami działania? Czy w takim razie warto w ogóle oglądać wiadomości telewizyjne, słuchać radia i czytać prasę, skoro wszystko to wyłącznie kamuflaż? Przyjmując konspiracjonistyczną optykę, zgodzić się trzeba jednocześnie na niemożność pokonania swojej słabości i ograniczenia w poznawaniu prawdy i rozumieniu świata. Jeśli wszystko – a jeśli nie wszystko, to większość otaczających nas spraw – to kłamstwo, to w takim razie czym jest prawda i jak ją odkryć?

Żeby dostrzec prawdę, należy w pełni przyjąć mechanizm wyjaśniania, jaki oferują nam zwolennicy STD. Jeśli akceptujesz którąś STD, wówczas ona podsuwa tobie odpowiedzi na wszystkie wątpliwości, jakie mogą się w ogóle pojawić. Tezy konspiracjonistów wystarczają, aby w pełni zrozumieć otaczający nas świat, gdyż każda STD jest samozwrotna, sama służy sobie za dowód, sama jest swoim potwierdzeniem. Terminologia, jaką posługują się jej zwolennicy, jest nieprecyzyjna, dzięki czemu pozwala na wielość i różnorodność interpretacji, często niewiarygodnych czy wręcz fantastycznych. Z tego względu wielu badaczy umieszcza mentalność spiskową w kręgu mentalności religijnej. Podobnie jak to jest w myśleniu religijnym, zwolennicy STD muszą być przede wszystkim wiernymi wyznawcami danej teorii, którzy jej założenia przyjmują niczym dogmaty wiary, nie godzą się na ich podważanie, nie poszukują dowodów, nie oczekują logiczności i koherentności. Wyznawcy STD – jak pisze Pipes – „oddają się duszą i ciałem swojej wierze, poświęcają nieskończenie wiele czasu poznawaniu wybranego przez siebie zagadnienia (masoni, Żydzi, zabójstwo Johna Kennedy’ego). Najwierniejsi z nich składają swoje życie na ołtarzu sprawy” [Pipes, s. 43]. Mamy tutaj iście religijne poświęcenie, niekiedy wręcz fanatyczne.

Myślenie spiskowe kiedyś

Najstarszą STD, która gromadziła wokół swoich tez szerokie masy wiernych i fanatyków, jest teoria spisku żydowskiego. Jej pierwsze wersje pojawiły się już w średniowieczu, kiedy to przedstawiciele ludności żydowskiej zamieszkujący miasta Europy zachodniej niejednokrotnie oskarżani byli o uczestnictwo lub wręcz organizację spisków przeciwko chrześcijańskim Europejczykom. Przy okazji wielkich epidemii, które w efekcie dziesiątkowały społeczeństwa zachodnioeuropejskie, pojawiały się głosy, jakoby to właśnie Żydzi mieli być głównymi sprawcami tych epidemii: zarzucano im zatruwanie studzien lub pożywienia, ale także porywanie dzieci i składanie ich w ofierze. „Żydostwo” niejednokrotnie utożsamiane było z wszelkimi możliwymi działaniami anty- chrześcijańskimi: lżeniem boskości Jezusa Chrystusa, bluźnierstwami, świętokradczymi aktami wobec chrześcijańskich świątyń, kaplic, ołtarzy, grobów, etc. Zagrożenie wydawało się tym niebezpieczniejsze, im liczniejsze były społeczności żydowskie w konkretnym kraju europejskim i im bardziej wkomponowywały się one w demograficzny krajobraz społeczny. Wbrew pozorom, żydowska wersja STD najczęściej pojawiała się tam, gdzie ludność żydowska żyła od wieków i gdzie współżycie to z reguły układało się bezkonfliktowo. Tego typu STD pojawiała i pojawia się także współcześnie, niezależnie od siły oddziaływania krytycznych głosów względem postaw antysemickich czy antyizraelskich.

Za niemal modelową wersję STD uznaje się jej inną wersję, również rozwijającą się głównie w wiekach średnich, a mianowicie tzw. „spisek czarownic”. Historia polowań na czarownice i społeczne wyobrażenia na ich temat idealnie wpisują się w myślenie spiskowe: mamy więc tajną i tajemniczą organizację, zwasalizowaną z ciemnymi, piekielnymi siłami, działającą przeciwko chrześcijańskiej religii i ładowi społecznemu, zsyłającą na lokalne społeczności choroby, niedostatki i nieurodzaje, powodującą impotencję i bezpłodność u mężczyzn. Czarownice były wskazywane jako przykład „antyludzkiej” społeczności, aktywnie działającej przeciwko ziemskiemu światu, posługującej się zjawiskami przyrodniczymi, zachowaniem zwierząt, a także wpływającej na działania ludzi [Zdybel, s. 142-145]. W późnym średniowieczu i w początkach czasów nowożytnych myślenie spiskowe poskutkowało powołaniem zorganizowanej machiny państwowo-kościelnej, wyspecjalizowanej w tropieniu czarownic, przeprowadzaniu ich sądowych procesów i wymierzaniu kar za rzekome czary. Od XIV do XVII wieku najwięcej procesów o czary przeprowadzono na terenie Cesarstwa Niemieckiego, choć było to zjawisko występujące właściwie w całej Europie – łącznie około 30 tysięcy kobiet skazano na śmierć.

Popularne były również spiski różnego typu grup związanych z Kościołem katolickim, przede wszystkim zaś tzw. spisek jezuicki. Pomówienia i sugestie, jakoby jezuici uczestniczyli w jakimś ogólnoświatowym spisku, celem którego byłoby przejęcie przez nich lub przez papieża, lub też przez jakiegoś człowieka o tożsamości bliżej nieokreślonej, władzy nad całym światem, pojawiały się odkąd zakon ten zbliżył się do centrów władzy państwowej, głównie w krajach romańskich. Od czasów Henryka III (1575) spowiednikami wszystkich władców francuskich byli – do kasaty zakonu – właśnie jezuici, mający wpływy także na dworach: hiszpańskim, portugalskim, sycylijskim czy też angielskim za czasów Jakuba II. Ich polityczne zaangażowanie sprawiało, że oskarżano ich o wzniecanie buntów, waśni, kłótni i sporów, a także realizację własnych celów politycznych. Koniec XVIII wieku przyniósł wygnanie zakonników Towarzystwa Jezusowego z Francji, Hiszpanii czy Sycylii, a w efekcie kasatę zakonu przez Klemensa XIV w 1773 roku. Niektórych spraw i afer, o które oskarżano jezuitów, nie udało się rozwikłać, jednak spora ich część była spreparowana przez władców i arystokratów niezadowolonych z wpływów politycznych i finansowych ambitnych duchownych.

Na podobnym gruncie wyrastały teorie spiskowe na temat masonerii. Spekulowanie wokół samej możliwości stworzenia przez jakąś grupę ludzi wpływowej, elitarnej, tajnej organizacji ogólnoświatowej, której dążeniem zasadniczym miało być stworzenie globalnego rządu, zawsze intrygowało i pobudzało ludzkie myślenie. Tajność hierarchicznie zorganizowanych struktur i przynależności, rozbudowana mistyczno-ezoteryczna symbolika, aksjologiczno-etyczne fundamenty tworzące swoistą wspólnotę – to wszystko czynniki umacniające przekonanie o politycznych celach działalności wolnomularzy. Monarchowie i rządy państw drżały przed masonami, którzy mogliby odebrać im władzę; Kościół katolicki uważał loże masońskie za antykościelne, wywrotowe i kierujące się niejasnymi celami; dla szerokich mas społecznych wolnomularze to bogaci przedstawiciele elit intelektualnych i arystokratycznych poszukujący nowych sposobów manipulowania społeczeństwem i panowania. Nie dziwi więc, że pisarze i papieże, przywódcy społeczni i polityczni, prezydenci i szefowie rządów niejednokrotnie odmalowywali wizerunek masona jako właśnie niebezpiecznego spiskowca i żądnego władzy intryganta.

Myślenie spiskowe współcześnie

Popularność myślenia spiskowego należy rozpatrywać również w kontekście edukacyjno-społeczno-demograficznym, jednak uznanie, że „spiskofilia” była jedynie jednym z przejawów braku wykształcenia i prymitywnej wyobraźni stadnej oraz że przeminęła wraz z wzrostem alfabetyzacji i upowszechnianiem się edukacji społeczeństw współczesnych, byłoby niepoprawnym uproszczeniem. Jako swoisty dowód niech posłużą współczesne przypadki rozpowszechniania i popularyzacji różnego rodzaju STD, chociażby spiskowe teorie, jakie pojawiły się po zamachu na amerykańskiego prezydenta Johna F. Kennedy’ego, który miał stać się ofiarą spisku Kubańczyków, Sowietów, teksańskich rasistów, a może nawet amerykańskich elit politycznych niezadowolonych z radykalizmu prezydenta i zapowiedzianych przez niego reform. Inni widzą w zamachu z Dallas efekt działań wrogich sił antyrządowych, zmierzających do przejęcia kontroli nad administracją Stanów Zjednoczonych. Szereg tego typu teorii trafiło do popkultury i Amerykanie oraz przedstawiciele innych nacji zapoznają się z nimi nie tylko poprzez rozliczne publikacje, ale także kasowe produkcje filmowe (np. Trzy dni kondora, 1975, reż. Sydney Pollack).

(…)

Tekst pierwotnie opublikowany w numerze V Liberté! „Polska na kozetce” z 2010 r. Cały numer (wraz z dalszym ciągiem tekstu) do kupienia w sklepie internetowym.

Czytaj również
  • http://liberte.pl Zulus

    Spiski
    Wg autora spiski nie istnieją? To ciekawe. Należałoby trochę zapoznac się z historią. Ale nie. Spisek jest wtedy tylko akceptowalny, gdy Michnik powie, że jest. Czy jak przyszedł Rywin, to był spisek wymierzony w Agorę. Innych spisków nie ma. Cóż, naród wybrany może więcej

O autorze
*
SławomirDrelich
Politolog i etyk, wykładowca akademicki (UMK w Toruniu) i nauczyciel licealny (I LO w Inowrocławiu), publicysta „Liberté!”