Co oznacza abdykacja papieża?

Drukuj

Abdykację Benedykta można chwalić jedynie w perspektywie odpowiedzialności indywidualnej, osobistej. W perspektywie teologicznej mamy tu do czynienia z Piotrowym zaparciem się Boga; to szokujące wyznanie: papiestwo to zwykła funkcja, kościół to zwykła instytucja, którą się zarządza. Katolicy nie mają wyjścia: instytucja papiestwa musi zostać przemyślana na nowo.

W ostatnim czasie mogliśmy o dymisji papieża przeczytać: „Trudno o większe zaskoczenie, to jak grom z jasnego nieba” (Gocłowski), „Trzeba być wdzięcznym Benedyktowi, że pokazał, jak można rozwiązać problem urzędu, starości i słabości z wielką wiarą” (Boniecki), „Konklawe bez pogrzebu papieża to zupełnie nowa rzeczywistość. Benedykt XVI przejdzie do historii” (Sowa), „Można powiedzieć, że to normalna rzecz, bo wszyscy biskupi od 50 lat przechodzą na emerytury, przedtem wydawało się to nieprawdopodobne. Wszystko jest więc zgodnie z logiką, ale mimo wszystko – papież to papież (Turnau). „Ta decyzja to dowód dobrej odwagi, umiejętności publicznego powiedzenia: ‘brakuje mi już sił’” (Gulbinowicz), „Okazuje się, że papież też może być zmęczony. To bardzo ludzki, piękny gest” (Obirek), „Być może Benedykt XVI czuje się zmęczony i zniechęcony, przekonał się, że z jego siłą życiową nie będzie w stanie kierować Kościołem” (Bartoś).

Pierwsze komentarze związane z abdykacją Benedykta XVI zaskakują brakiem zrozumienia powagi zaistniałej sytuacji. Nie jest to dziwne w tym senesie, że w czasach współczesnych, nawet ludzie deklarujący się jako katolicy (często nawet sami hierarchowie kościelni) są pozbawieni gruntownej wiedzy z dziedziny teologii oraz filozofii. Z tego też powodu, wydarzenia z dziedziny życia kościoła nie są komentowane z perspektywy teologicznej, lecz traktowane są jako część emocjonalnego i medialnego spektaklu, czy wręcz płytkiej i zrozumiałej dla wszystkich telenoweli (czyli formy, w której znalazła się religia w XXI w.) Tak jak w uczuciowo-bezrefleksyjnej oprawie prezentowano masom pogrzeb Jana Pawła II, tak też od samego początku zaprezentowana została abdykacja Benedykta XVI. Dymisja katolicka, niczym Gombrowiczowska forma, szybko przybrała postać medialnej papieżomanii. Już 11 lutego środki masowego przekazu i spragniona wrażeń publika nastawione były na generowanie i zaspokajanie dużych emocji. Fakt abdykacji papieża oraz następujące po nim konklawe są w istocie ogromną promocją katolicyzmu, która jednocześnie nie zbliża do zrozumienia istoty religii katolickiej, jak również nie konfrontuje nas z koniecznością przemyślenia na nowo samej idei papiestwa.

Wysuwanie przez katolików na plan pierwszy „gromów z jasnego nieba”, emocji, egzaltacji, podkreślanie „odwagi i pięknego gestu”, tworzenie hymnów pochwalnych na cześć czynu Benedykta XVI, wydaje się być czymś zrozumiałym. Za tą zasłoną dymną stoi – wspomniany już – typowy dla człowieka po-nowoczesnego brak przyswojenia sobie i zrozumienia podstawowych tez własnej religii oraz – trzeba to jasno powiedzieć – brak alternatywy. Bo co niby katolicy mają powiedzieć? Przecież nie mogą zgodnie z prawdą stwierdzić: „tak, to bardzo źle, że papież abdykował”. Właśnie, dlaczego przez 700 lat żaden papież tego nie zrobił? Co tak naprawdę oznacza fakt podania się papieża do dymisji? Otóż, fakt ten ma głębokie znaczenie teologiczne. Jest to przyznanie, że bycie papieżem jest jedynie urzędem, z którego można zrezygnować. Teza ta jest w sensie teologicznym tak śmiała i sprzeczna z myślą katolicką, że chyba tylko niewiedza sprawia, że ludzie nie zauważają jej grozy i jeszcze chwalą za nią papieża.

Katolicyzm jest religią, która nie traktuje funkcji papieża jako urzędu. Przeciwnie, katolicy (niby) wierzą w to, że papież jest zastępcą Chrystusa na Ziemi. Katolicy (niby) wierzą w to, że to sam Duch Święty, sam Chrystus (jedność trzech osób boskich), powołał kardynała Ratzingera na stanowiska papieża, aby ten reprezentował go na Ziemi. Wola Boga dokonała się w tym przypadku rękami kardynałów, jednak trudno tu w ogóle mówić o fakcie empirycznym. Kościół katolicki nie jest instytucją ograniczoną do empirycznego, ziemskiego, wymiaru, gdyż jest on (niby) Mistycznym Ciałem Chrystusa. Czy zatem papież może się z wolą Chrystusa nie zgodzić? Nie, nie może tego zrobić żaden katolik i żaden papież. Nie można przestać być osobą, przez którą sam Chrystus decyduje o losach swojego kościoła! Pierwszy papież, Piotr, był apostołem, który zaparł się Chrystusa, to znaczy, podał się do dymisji. To zaparcie jest zdradą Boga, bo nie można przestać być apostołem i abdykować. Albo się jest apostołem, albo się nim nie jest. Albo się jest papieżem, albo się nim nie jest. Albo papież jest reprezentantem Chrystusa na Ziemi, albo nim nie jest. Jeśli nim jest – to nie może ustąpić z urzędu, bo to nie jest urząd, który się samemu wybrało, lecz z woli Boga zostało się na niego powołanym. Jeśli natomiast papież nie reprezentuje Chrystusa i Chrystus go na to stanowisko nie powołał – a o wyborze tym zadecydowała czysto ziemska i nie mająca z Duchem Świętym nic wspólnego procedura – to, oczywiście, jak najbardziej, papież może z urzędu zrezygnować. A papież właśnie ustąpił z urzędu, to znaczy, obwieścił wszem i wobec: biskup rzymski nie jest żadnym zastępcą Chrystusa na Ziemi i może – jak każdy inny zarządca każdej innej, ziemskiej, korporacji – zrezygnować z zarządzania swoją firmą (powody ustąpienia z funkcji mogą być różne). A zatem kościół katolicki jest zwykłą korporacją?

Abdykacja Benedykta stawia pod znakiem zapytania, czy wręcz podważa ideę katolickiej sukcesji apostolskiej (trwają spory czy sukcesja ta w ogóle miała kiedykolwiek miejsce, lub też czy nie została ona przerwana w średniowieczu, kiedy przez 70 lat w kościele było dwóch, a nawet trzech papieży jednocześnie). Benedykt XVI – świadomie lub nie – przekazał wszystkim bardzo ważną informację: władza papieża nie ma wyjątkowego charakteru: można jej dostąpić i można z niej zstąpić. Papiestwo to administrowanie i polityka – nie mistyka. Okazuje się zatem, że retorycznie forsowane „zastępstwo” było jedynie czczym wymysłem, polityczną fikcją, którą dyskurs o „byciu zastępcą Chrystusa na Ziemi” miał jedynie umacniać. Ma to swoje daleko idące konsekwencje. Chrzest nie oznacza włączenia ludzi w Ciało Mistyczne Chrystusa, jakim miał być kościół katolicki, ponieważ jego zastępca nie jest wcale tą osobą, przez którą sam Chrystus w sposób widzialny rządzi na Ziemi. Nieprawdziwe okazują się być tezy o nieomylności papieża (dogmat przyjęty w XIX wieku), oraz to, że, na przykład: „nie zbawi się nikt, kto wiedząc, że Kościół został mocą Boską ustanowiony przez Chrystusa, nie chce jednak poddać się Kościołowi lub odmawia posłuszeństwa Rzymskiemu Biskupowi, zastępcy Chrystusa na ziemi”.

Najistotniejszy w abdykacji Benedykta XVI jest fakt, który jest – zapewne z niewiedzy, ale też dla wygody i z niechęci do zmierzenia się z problemem – przemilczany: dymisja papieża jest potwierdzeniem i zwieńczeniem tez wypowiedzianych w XVI wieku przez Marcina Lutra, który już przed wiekami, z powodów teologicznych, podważył władzę papieską, utrzymując, że hierarchia kapłańska i monarchiczny dwór watykański nie znajdują żadnego uzasadnienia w Biblii. Reformacja rozpoczęła proces demokratycznej przebudowy chrześcijaństwa. Jakie konsekwencje proces ten przyniósł dla instytucji papiestwa? Na przykład, ewangelicy stoją na stanowisku, że jedna osoba mogłaby być co najwyżej „rzecznikiem” chrześcijan, lecz nie może to być ktoś nieomylny, nie może to być „Ojciec Święty”, czyli zastępca Chrystusa, lecz osoba całkowicie podporządkowana Ewangelii. Jeśli przyjmiemy taki punkt widzenia, to należałoby znieść całą feudalną i niedemokratyczną strukturę Kościoła i oprzeć ją na egalitarnej wspólnocie wiernych.

Joseph Ratzinger jest niemieckim teologiem, niechętnym protestantyzmowi, jednak znajdującym się w polu jego silnego oddziaływania. Albo jego decyzja o abdykacji jest (może podświadomym) ukłonem w stronę tradycji protestanckiej, próbą przebudowy instytucji papiestwa i wezwaniem do otwarcia się religii katolickiej na proces demokratyzacji, albo też jest to tragiczny gest starca, który uginając się pod ciężarem wieku i wyzwań, którym nie potrafi sprostać, dokonuje czegoś wbrew swojej własnej, konserwatywnej, postawie, wbrew swojej własnej religii, dokonuje czegoś, czego konsekwencji nie jest w stanie przewidzieć. Abdykację Benedykta można chwalić jedynie w perspektywie odpowiedzialności indywidualnej, osobistej. W perspektywie teologicznej mamy tu do czynienia z Piotrowym zaparciem się Boga; to szokujące wyznanie: papiestwo to zwykła funkcja, kościół to zwykła instytucja, którą się zarządza. Katolicy nie mają wyjścia: instytucja papiestwa musi zostać przemyślana na nowo.

Czytaj również
  • Olek

    Ale według jakiej to teologii papież jest zastępcą Chrystusa na ziemi bo raczej nie katolickiej

  • Ewa

    Dziękuję, że Pani to napisała, bo myślałam, że ze mną jest coś nie tak. Już słyszę, jak podczas kolejnego konklawe, Duch Święty zstępuje na tego kolejnego :-) Od tego ogłoszenia abdykacji kościół jest dla mnie bankiem z oddziałami w każdym mieście i każdej wiosce, a papież to po prostu jego prezes. Czar prysł!

    • Zbyszek

      Gratuluję realizmu.Co oznacza,że nie tylko patrzymy ale i widzimy rzeczywistość.

  • Dzomber_Glaubon

    Nie rozumiem, jaki teologiczny problem mógłby mieć katolicyzm z abdykacją papieża. Benedykt XVI akceptuje (niby) wolę boską, zgodnie z którą nie ma już sił na piastowanie swojej godności. Gdzie w tym tkwi zaparcie Piotrowe ?

  • Zbyszek

    „Zastępstwo” Chrystusa na ziemi jest uzurpacją Kościoła. Biskup Rzymu to jeden z biskupów wyniesionych do tej pozycji,którą ma dzisiaj,w wyniku burzliwej historii tego odłamu chrześcijaństwa.Teologia Kościoła Rzymskiego przeważnie była zanieczyszczona żądzą władzy ziemskiej. A ta nie cofa się przed żadną falsyfikacją.Wielosetletni zakaz uprawiania teologii przez laików sprzyjał obecnemu wizerunkowi Kościoła w oczach wiernych.Obecnie ten stan jeszcze się pogłębia i dotyka także Autorkę artykułu.

  • Janusz

    W obliczu tak ogromnego wydarzenia, zachowanie skromnosci w wypowiadaniu opinii wydaje sie sprawdzona i wlasciwa forma czlowieczenstwa. Ad hoc wypowiadane opinie z uplywem czasu traca swoja”atrakcyjnosc” i zazwyczaj „interpretatorzy” zagadnienia powinni sie conajmniej wstydzic (jesli ich na to stac) swoich opinii….
    Prosze, badzmy swiadomi, ze wiemy niewiele, albo prawie nic, a moze i mniej….dlatego poczekajmy z formlowaniem
    opinii opartych o nasza tylko ludzka ocene sytuacji.
    Benedykt XVI byl blizej Boga niz ktokolwiek moze sobie to wyobrazac i nie jest wykluczone, ze Jego decyzja jest wola Boga przekazana tylko Jemu. Modlmy sie, a nie medrkujmy,bowiem pierwsze jest trudne, ostatnie takie atrakcyjne i najczesciej bez sensu w perspetywie czasowej. Badzmy skromni w naszych ocenach, bowiem to najceniejsza z cech, uznana przez Chrystusa…ostatni beda…

    • Zbyszek

      Papież był bliżej Boga?Zatem bądźmy skromni i módlmy się. A skąd te informacje,że był bliżej.O kim,z taką pewnością,można powiedzieć,że był bliżej Boga? Skromność rzeczywiście nie zawadzi!A modlitwy?Są zbyt osobiste by tworzyć z nich chór.Lepiej korzystajmy z tego co mamy w nadmiarze,z mózgu!

  • Barbara

    Kim ty jestes? MALA Katarzynako Guczakska, ze smiesz oceniac Papieza, ktory jest tak wielkim Czlowiekiem i ma prawo do swojch decyzji.Jest Papiezem! i jezeli mialabys choc troche skromnosci zastanowilabys sie przynajmniej nad tym , ze nie znasz bardzo wielu aspektow zycia Chrzescijanskiego, Katolickiego i Watykanskiego. W jakim ty swiecie zyjesz ? Innym niz my?
    Czego ty sluchasz ? i Czytasz? Majac odwage krtykowac Papieza?
    Moze sprobuj skrytykowac Swiat Islamu ! Jestem pewna, ze na taka odwage to juz ciebie stac nie bedzie napewno, bo wkrotce zaczniesz sie bac wlasnego cienia.
    Pomysl raczej co ty zrobilas dobrego w swoim zyciu?
    Ile wsparcia emocjonalnego, duchowego, materialnego z twoich rak dostalo sie Innym ?
    Papiez wie wiecej niz ty i my wszyscy razem wzieci.
    Ty przynajmniej, mam nadzieje, zdajesz sobie sprawe
    jaka jest sekularyzacja swiata, w ktorym i ty zyjesz rowniez !!
    Pomysl … jak moze byc reakcja Pana Jezusa na decyzje Papieza?

    • Marcin

      Tu Radio Maryla. Witamy na antenie naszego wiernego słuchacza.

      • Zbyszek

        Kim jesteś,człecze nieszczęsny,że umniejszasz bliźniego swego a wywyższasz złotego cielca watykańskiego.Pomnij,że ostatni będą pierwszymi a pierwsi ostatnimi!

    • Lillian

      „Barbarko”, a kto Pania upowaznil do narzucania komukolwiek Twojej wiary w czlowieka, ktorego Pawel z Tarsu uczynil bogiem? Dla dr Katarzyny Guczalskiej I dla wielu, wielu innych ludzi, papiez jest zwyklym czlowiekiem stojacym na czele ponadnarodowego przedsiebiorstwa, ktore, z uwagi na swoje powiazania i wplywy wypelnia znamiona organizacj mafijnej. I wlasnie dlatego podlega ocenie. Nikt nie broni Pani wierzyc, iz papiez moze oceniac tylko Jezus, ktorego uwaza Pani za boga. Niech jednak nie stara sie Pani odbierac prawa krytykowania papieza innym. Skoro poruszyla Pani temat znajomosci zycia chrzescijanskiego. Odnosze wrazenie, iz zna je Pani wylacznie z audycji radia maryja lub kazan wiejskiego ksiedza. Moze to i dobrze, bo gdyby Pani poznala cala prawde od tzw. kuchni, to przestalaby Pani wierzyc w Jezusa jako boga. Ale to juz Pani prywatna sprawa.

  • Hubert

    Szanowna Pani!
    Wystarczyło w podstawówce uważać na religii, kiedy była mowa o następcy św. Piotra. Dziś by Pani nie wypisywała takich farmazonów, które z katolicką teologią nie mają nic wspólnego.
    Ukłony.
    Hubert Nowak

    • Zbyszek

      Co racja to racja.Ale z kobietami trzeba łagodniej.Autorka jest kobietą.Jej „farmazony” mogą być uzasadnione np. randką z ciekawym samczykiem.Stąd wagary i luki w wiedzy.Misericordia!To wymyślił człowiek ale nie katolik.

    • Lillian

      Panie Hubercie, wydaje sie, iz „farmazony” to pisze Pan, nazywajac papieza nastepca Piotra. Gdyby Pana wiedza na temat kk nie skonczyla sie na szkole podstawowej, to byc moze dotarlby Pan do zrodel naukowych I poczytal troche wiecej o poczatkach sekty zydochrzescijanskiej. Zachecam.

  • Michał

    „Rozważywszy po wielokroć rzecz w sumieniu przed Bogiem, zyskałem pewność, że z powodu podeszłego wieku moje siły nie są już wystarczające, aby w sposób należyty sprawować posługę Piotrową.”

    „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha”. (J 3, 8)

    • Zbyszek

      Niechaj Ci się stanie,Michale,według słów Twoich.(Z 8,8)!

*
KatarzynaGuczalska