Dekret Kaczyńskiego

Drukuj

Konstrukcja jest rodem z rewolucyjnych komisariatów ludowych – jakby w Polsce nie istniała prokuratura (przecież w pełni podporządkowana partii rządzącej), jakby nie było w prawie możliwości unieważnienia decyzji podjętych w złej wierze, z naruszeniem prawa, czy w wyniku działań korupcyjnych,. Jakby nie było możliwości odszkodowań i kar. One wszystkie już są – zgoda, były słabo wykorzystywane, ale są, można po nie sięgnąć. Zamiast tego Prezes wraz z akolitami obwieszcza dziś ku zachwytowi ludu pracującego miast i wsi, że znalazł możliwość rozliczenia „dzikiej reprywatyzacji”.

Powojenne wywłaszczenia są tematem otwartym , przede wszystkim za sprawą wszystkich kolejnych rządzących III RP, którzy nie mieli odwagi lub siły, by problem ten przeciąć i uregulować.  Jedyną próbą była zablokowana przez Aleksandra Kwaśniewskiego ustawa autorstwa AWS/UW, potem nikt już do tematu na poważnie nie wracał.

Reprywatyzacji zatem nie mieliśmy – nie z decyzji własnej (co też byłoby jakimś wyjściem) ale z braku decyzji jakiejkolwiek.

Nieznoszące próżni życie znajdowało ścieżki związane z niechlujstwem komunistycznej władzy – a to jakiś termin przekroczony, a to wpisy niedokonane, a to przeznaczenie niezgodne z decyzją – rozpoczęło się  podważanie i unieważnianie decyzji wywłaszczeniowych w postępowaniach administracyjnych.

Uciążliwość takiego  postępowania, czas trwania stworzyły rynek obrotu tymi roszczeniami – początkowo nieśmiały i niewielki,  z czasem głośny za sprawą grupy prawników i przedsiębiorców, którzy z nabywania roszczeń i dochodzenia ich stworzyli wysoce dochodowy biznes, posuwając się do praktyk na pograniczu prawa czy wręcz bezprawnych – jak choćby działalność tzw. czyścicieli kamienic.

Grzechem państwa było nieuregulowanie kwestii reprywatyzacyjnej, grzechem była obojętność przez lata wobec patologii, jakie się przy handlu roszczeniami wytworzyły. Bo przecież nie jest tak, że dowiedzieliśmy się ostatnio czegoś nowego – od  lat prasa różnych odcieni i proweniencji donosiła o wątpliwych transakcjach, kłopotach lokalowych szkół, instytucji kultury, prześladowaniach lokatorów z przydziału komunalnego. Chmielna nie jest jedyną ulicą z rozpoznanym problemem. chm

Logiczną reakcją na takie zjawiska byłoby uruchomienie prokuratury, może stworzenia specjalnej grupy prokuratorskiej do zbadania tych zjawisk, logiczną reakcją sejmu byłoby przecięcie patologii uchwaleniem ustawy reprywatyzacyjnej i uregulowanie procesu.

Logiczne – co znaczyłoby niezbyt spektakularne i zbyt bliskie demokratycznemu państwu prawnemu – którego miłościwie nam panujący jak przystało na rewolucjonistów – serdecznie nie cierpią.

Jarosław Kaczyński zapowiedział dziś, że powoła specjalną komisję, która zweryfikuje postępowania reprywatyzacyjne. Komisja będzie sejmowa, wybrana spośród posłów, z udziałem różnych opcji (zapewne na wzór Rady Mediów Narodowych – z opozycją w charakterze paprotki w kącie). Komisja otrzymać ma prokuratorskie kompetencje śledcze i sądowe orzekania. Sejmowi mędrcy z PiS  mają zastąpić prokuraturę, sąd karny, sąd administracyjny i zapewne wieczysto-księgowy.

Konstrukcja jest rodem z rewolucyjnych komisariatów ludowych – jakby w Polsce nie istniała prokuratura (przecież w pełni podporządkowana partii rządzącej), jakby nie było w prawie możliwości unieważnienia decyzji podjętych w złej wierze, z naruszeniem prawa, czy w wyniku działań korupcyjnych,. Jakby nie było możliwości odszkodowań i kar. One wszystkie już są – zgoda, były słabo wykorzystywane, ale są, można po nie sięgnąć. Zamiast tego Prezes wraz z akolitami obwieszcza dziś ku zachwytowi ludu pracującego miast i wsi, że znalazł możliwość rozliczenia „dzikiej reprywatyzacji”.

Pisowski „trybunał ludowy” niewiele zmieni na lepsze, skomplikuje jedynie i tak niezbyt prostą sytuację spadkobierców wywłaszczonych dekretem Bieruta. Sytuacji lokatorów nie poprawi.

Humorystyczna wydaje się być zapowiedź min. Ziobro, że od orzeczeń komisji będzie przysługiwała ścieżka odwoławcza do sądów administracyjnych. Czyli – komisja będzie rozpatrywać, ew. uchylać decyzję sądu administracyjnego a od tego uchylenia będzie można odwołać się do tego samego sądu, którego decyzja została uchylona. To naprawdę nowatorskie rozwiązanie. To kto jest nadrzędny? A jeśli sąd administracyjny w trybie odwołania przywróci decyzję uchyloną przez komisję, to można ją znowu zweryfikować w komisji?

Wystarczy zapowiedź takiej konstrukcji, żeby mieć pewność, że przedstawiony dziś pomysł to dosyć mglista wizja, przy konstruowaniu której nikt nie zastanawiał się nad problemami czy to pokrzywdzonych lokatorów, czy wywłaszczonych warszawiaków, czy stratami skarbu państwa. O państwie generalnie chyba zapomniano – o to jaki efekt zapowiedź partyjnego trybunału będzie niósł dla poczucia bezpieczeństwa obrotu gospodarczego, dla inwestycji w nieruchomości. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to tylko gra, hucpa, kolejne okno medialne dla demonstrowania jak bardzo posłom PiS zależy na sprawiedliwości i jak bardzo potencjalny szef komisji, minister Jaki jest elokwentny. Komisja będzie włączana wtedy, kiedy trzeba będzie przykryć jakiś kolejny lapsus ministra Waszczykowskiego czy protest nauczycieli. Problemu nie rozwiąże żadnego – tak jak żaden trybunał ludowy nigdy nie rozwiązał. Tzw. dekretu Bieruta nie zwalczymy dekretem Kaczyńskiego – tak jak komunistycznego bezprawia nie należy zastępować bezprawiem równie totalitarnym.

Poza efektem doraźnym – krzykliwej gry politycznej – będą też skutki bardziej dotkliwe. Trybunał zdejmie automatycznie ciężar odpowiedzialności za śledztwa z prokuratury – posiadającej nieporównanie przecież większe możliwości od każdej komisji sejmowej. Odłoży na czas bliżej nieokreślony systemowe uregulowanie kwestii reprywatyzacyjnej. Otwarte zostanie także nowe pole konfliktu z państwem prawa – bo każda taka proteza łamiąca trójpodział władzy z partyjnymi funkcjonariuszami na czele takiemu konfliktowi służy.

Dziś jednak każe nam się wierzyć, ze Jarosław Kaczyński wymyślił remedium na nieuczciwą, dziką reprywatyzację, mimo że swoimi pomysłami faktycznie demontuje struktury państwa zdolne sobie z tym procederem poradzić.

Twitter @Marcin_Celiński

Facebook https://www.facebook.com/marcelinski

Czytaj również
O autorze
*
MarcinCeliński
Publicysta Liberte!, przedsiębiorca, przewodniczący Forum Liberalnego.
@ Marcin_Celinski