Dlaczego się nie udało?

Drukuj

W przeciwieństwie do lat 90., dzisiejsza Rosja jest postrzegana przez swoich zachodnich partnerów jako kraj autorytarny, odchodzący od wartości liberalnych, narażony na neoimperializm i asertywny kurs polityki zagranicznej w stosunkach międzynarodowych. Paradoksalnie, Rosja Putina przeszła te same etapy  polityki zagranicznej co Rosja Jelcyna – wielkie oczekiwania, „rosyjski gaullizm”, a następnie przyjęła bardziej asertywny kurs. Pod koniec swoich kadencji prezydenckich, zarówno Władimir Putin jak i Borys Jelcyn stanęli wobec sytuacji zaostrzenia napięć wokół problemu Kosowa. Niemniej jednak era Jelcyna jest wskazywana przez Zachód jako okres najbardziej sprzyjający w stosunkach międzynarodowych, po zniesieniu dwubiegunowego podziału świata.

(foto. kremlin.ru /CC BY 3.0/ creativecommons.org/ licenses/by/3.0/deed.en)

Odnosząc się do tytułowego pytania: “Dlaczego się nie udało?”, wiele osób z Zachodu pokusi się o tłumaczenie zmiany relacji: Rosja – Zachód Putinowskim zakorzenieniem w KGB, czy nieodłączną tendencją Rosji do skłaniania się w kierunku autorytaryzmu (zgodnie ze sławnymi słowami prezydenta Busha: „To niemożliwe aby przeprogramować rosyjskie DNA, którym jest scentralizowana władza”). Pomimo słusznej pod wieloma względami krytyki ze strony rosyjskich i zagranicznych polityków oraz analityków administracji Putina podkreślającej ograniczanie demokratycznych praw i instytucji, podejście to omija pewne fundamentalne problemy. W kontekście analizy historycznej, ważne jest aby wyróżnić jasne punkty odniesienia w podjętej krytyce. Rosja rozpoczęła swoją drogę ku demokracji od zera, zaledwie 20 lat temu, gdy wiodące kraje Zachodu podążały nią, z różnym skutkiem, od dziesiątek lub setek lat. Co więcej, Zachód nie docenia swojej roli w kształtowaniu Rosji w latach 90.

Wychodząc z tego założenia, pierwszy, fundamentalny problem jest związany z pytaniem, kto przegrał Zimną Wojnę. Wiele głosów, zarówno na Zachodzie jak i w samej Rosji zapewnia, że to ZSRR przegrał. Ale ZSRR był stworzony do konfrontacji, która była jego „naturalnym środowiskiem”. Nastąpiło rozprężenie potęgowane wyłaniającą się wielobiegunowością w systemie międzynarodowym. Nowe myślenie polityczne Gorbaczowa pozbawiło ZSRR racji bytu, gdyż w nowej, łagodnej sytuacji międzynarodowej usprawiedliwienie przez kierownictwo sowieckie ogromnych strat środków na cele Zimnej Wojny było niemożliwe. Była to główna siła prowadząca do rozpadu ZSRR, który bardziej niż jakikolwiek inny kraj przyczynił się do zakończenia dwubiegunowego układu sił.  Niemniej, zachodnia elita polityczna błędnie interpretuje podstawowe przyczyny upadku ZSRR. Rosja była traktowana jako przegrany Zimnej Wojny (podobnie jak Niemcy i Japonia były traktowane po roku 1945). Kierownictwo Jelcyna szczerze wierzyło w szybką integrację Rosji z Zachodem i pełne entuzjazmu zaakceptowało model relacji oferowany przez zachodnich partnerów. Model ten został dosadnie opisany przez wybitnego, brytyjskiego politologa Laurence Freedmana, który napisał, że: „nie ma żadnej przyczyny aby klasyfikować Rosję, jako „potęgę”… Nie może ona zatem oczekiwać przywilejów, szacunku i dodatkowej wrażliwości na jej interesy, które towarzyszą potęgom.”[1]

Kolejny, fundamentalny błąd wywodzi się z poprzedniego. Zazwyczaj wszelelkie wojny światowe kończyły się konferencjami pokojowymi – Pokój Westfalski, Kongres Wiedeński, Wersal czy Jałta – które ustalały nowy, światowy porządek i nowe zasady postępowania w stosunkach międzynarodowych. W odróżnieniu od innych wojen, zakończenie Zimnej Wojny nie doprowadziło do odbudowy stosunków międzynarodowych w przestrzeni euroatlantyckiej. Upadek komunistycznego Wschodu stworzył wrażenie, że wszytko w prowadzonej przez zachód polityce było prawidłowe i nie należy nic zmieniać. Rosja ani sama nie odnalazła, ani nie zostało jej zaproponowane miejsce w Europie po dwubiegunowym podziale.

Trzeci błąd jest związany z zaangażowaniem Zachodu w ekonomiczne reformy lat 90., które doprowadziły do głębokiego i długotrwałego kryzysu oraz stagnacji, jak też zubożenia większości rosyjskiej populacji. Zachodnia ingerencja w wewnętrzne sprawy Rosji zdyskredytowała zaczątki demokracji, liberalizmu i gospodarki rynkowej. Zachód nie tylko interweniował w wewnętrzne sprawy Rosji, ale także skorzystał na jej licznych słabościach. Jego strategia znalazła odzwierciedlenie w ekspansji NATO na wschód, a więc w rywalizacji w przestrzeni Wspólnoty Niepodległych Państw, oraz w wojskowej operacji NATO przeciwko Jugosławii w 1999 roku. Te oznaczały prawdziwy punkt zwrotny dla rosyjskiej opinii publicznej i postaw polityków wobec Stanów Zjednoczonych i NATO. Razem z „terapią szokową” i jej niszczycielskimi konsekwencjami, ta zachodnia polityka wobec Rosji była największym czynnikiem stopniowo podkopującym rosyjskie demokratyczne partie i ruchy od początku lat 90. To nie tylko sam Putin zrobił zwrot w ewolucji polityki zagranicznej i wewnętrznej. Była to przede wszystkim krótkowzroczna i arogancka polityka zachodu, która popchnęła polityczne wahadło Rosji w stronę antyzachodnią. W 2000 r. większość społeczeństwa wymagała od Władimira Putina rządów „silnej ręki”, które miały przywrócić stabilność po latach chaosu i upokorzenia.

Podczas swojej pierwszej kadencji prezydenckiej, Putin miał nadzieję na poprawę prestiżu Rosji nie tylko za pomocą jednostronnych ustępstw, jak to miało miejsce za prezydentury Jelcyna, ale na równej stopie z innymi kluczowymi potęgami. Jednak spotkało go rozczarowanie ze strony Zachodu po 11 września. Pomimo rosyjskiego wkładu w operacje antyterrorystyczne w Afganistanie oraz osobiste wysiłki Władimira Putina w przełom w rosyjsko – zachodnich relacjach, ani USA, ani NATO nie podjęły wysiłku aby zaangażować Rosję w pełnym wymiarze. Nie miały miejsca żadne ustępstwa na rzecz restrukturyzacji zadłużenia lub innych kwestii istotnych dla Rosji.

Przemówienie Putina z 2007 roku w Monachium zostało przyjęte z irytacją. Odzwierciedlało ono bowiem sprzeczności, jak również niezadowolenie Rosji z „reguł gry”, które zostały ustanowione w latach 90. dla stosunków między Rosją a Zachodem.

Patrząc z perspektywy czasu nie można jednak uznać, że historyczną misją Jelcyna było zniszczenie ZSRR i jego dziedzictwa, a zadaniem Putina było ustabilizowanie zubożałego, rozsypującego się kraju. Obaj przywódcy wykonywali swoje zadania z ogromnymi stratami dla demokracji. Jelcyn poszedł za daleko i doprowadził kraj do społecznego i gospodarczego upadku. Putin z kolei, zapewnił powszechną potrzebę stabilności. Pomimo, że ograniczył demokratyczne instytucje i normy, Putin zostawił kraj otwarty i pozwolił Rosjanom wyjeżdżać do woli za granicę. Mimo to posunął się za daleko – ze stabilizacji do stagnacji.”[2] Miedwiediew został zobowiązany do modernizacji kraju, ale nie spełnił swojej misji, co oznacza, że imperatyw modernizacji jest nadal obecny krajowej strategii Rosji. W kraju, sukcesy i porażki Władimira Putina jako nowo wybranego prezydenta będą zależeć od tego, jak określi on strategiczne cele swojej prezydentury. W zakresie polityki zagranicznej, Putin nie ma obecnie złudzeń co do integracji Rosji z Zachodem. Chce aby Rosja została suwerennym centrum władzy z jej podstawowym obszarem wpływu, opartym głównie na Unii Euroazjatyckiej (choć jak na razie – wirtualnej). Powoduje to powstanie dylematu na Zachodzie, jaką politykę wobec Rosji przyjąć podczas rozwlekłego, pełnego sprzeczności i dalekosiężnego procesu transformacji. Przyszła zmiana paradygmatu byłaby uzależniona od jasnego zdefiniowania strategii Zachodu wobec Rosji, opartego na równowadze pomiędzy wartościami i realistycznymi celami, jak też na wnioskach wyciągniętych z przeszłości.


[1] Freedman, Laurence “Traditional Security,” Russia and the West: The Twenty First Century SecurityEnvironment, Ed. Alexei Arbatov, Karl Kaiser, and Robert Legvold.Armonk,NY: Sharpe, 1999. p. 26.


[2] www.carnegieendowment.org/events/index.cfm?fa=eventDetail&id=1099&prog=zru – 50k –

Czytaj również
  • piotr sokołowski

    Czyli jeden z głównych zarzutów wobec zachodu jest taki, że NATO zabrało (między innymi) Polskę Rosji z jej strefy wpływów. Bezczelne… Autorka nie domyśliła się widocznie, że kraje Europy Wschodniej nie były zdobyczą wojenną zachodu tylko być może same z siebie wolały być częścią owego zachodu niż pozostać w strefie wpływów Rosji bo to w całej historii nikomu jeszcze na dobre nie wyszło.

*