Droga opieka duchowa

Drukuj

Ordynariat Polowy kierowany przez znanego z ewangelicznej skromności i ubóstwa abpa Głodzia stał się symbolem zupełnie fikcyjnego rozdziału kościoła od państwa.

Śledzenie aberracji tzw. „dobrej zmiany” przekonuje nas, że nawet wybitny komik z absurdalnym poczuciem humoru nie wymyśliłby tego, co nam prezentują budowniczowie „IV Rzepy”.

Najnowsza odsłona: obrona terytorialna ministra Macierewicza dokonuje naboru… kapelanów. Okazuje się, że kosztująca nas miliard złotych bojówka o szumnej nazwie będzie jeszcze droższa. Teraz trzeba jeszcze dorzucić do niej 70 kapelanów.

Opieka duszpasterska z prawdziwego zdarzenia to sprawa ważna. Kapelani wojskowi cieszą się szacunkiem wśród żołnierzy – obserwowałem to w Wielkiej Brytanii czy w USA.

Przed wojną moje mniejszościowe wyznanie w Wojsku Polskim świetnie reprezentował ks. pastor Kazimierz Szefer. Niestety, po 1989 roku zamiast opieki duszpasterskiej III RP zbudowała udzielne księstwo pod nazwą „Ordynariat Polowy”. Ten twór kierowany przez znanego z ewangelicznej skromności i ubóstwa abpa Głodzia stał się symbolem zupełnie fikcyjnego rozdziału kościoła od państwa.

Dziś, gdy pod przewodnictwem Gomułki naszych czasów, walka cywilizacji „życia” z cywilizacją „śmierci” się zaostrza, gdy dochodzimy do prawdy i wstajemy z kolan, władza świecka potrzebuje poparcia władzy kościelnej. I stąd milicje Macierewicza potrzebują kapelanów, którzy niczym ks. Międlar czy abp Jędraszewski odpowiednio ukształtują owych „patriotów” w słusznym, narodowo-katolickim („katolicystycznym”?) duchu obrony przed „ciapatymi, kacapami, pedałami” etc. Archidiecezja krakowska, którą kieruje biskup-patriota Jędraszewski, deklaruje na swojej stronie internetowej, że skierowanie kapelanów „jest spełnieniem powinności wobec ojczyzny, na współczesnym etapie dziejów”.

Oczywiście internauci już ten pomysł bezlitośnie wydrwili pisząc, że już wkrótce zostaną zamówione różańce bojowe, wyrzutnie wody święconej oraz pasy z napisem „Gott mit uns” – oczywiście w pięknej, polskiej, słowiańskiej mowie, żeby nie było głupich skojarzeń. Jeszcze inni przypomnieli słowa z wiersza Tuwima „Do prostego człowieka”, zaskakująco aktualne:

„Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin/ pobłogosławić twój karabin,/ Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba/ że za Ojczyznę bić się trzeba”.

Rzecz jasna, można drwić. Albo cynicznie zauważyć, że PiS kupuje sobie milczące poparcie kościoła rzymskiego dla ostatecznego zniszczenia Konstytucji. Niektórzy się cieszą, że im więcej takich ordynarnych skoków na państwową kasę oraz żenującego sojuszu ołtarza z tronem, tym szybciej kościoły opustoszeją i ciężkie pieniądze uzyskane od PiS-u zamienią się w judaszowe srebrniki. I zapewne mają rację.

Ale mnie mimo wszystko jest szkoda: państwa – które coraz bardziej słabnie na skutek podobnych pseudosojuszy; młodych ludzi – którym pranie mózgu i charakteru zaserwują i państwo, i kościół. A także Polski, gdzie istnieje dziwna prawidłowość: im więcej kleru i słów o chrześcijaństwie, tym mniej prawdziwych chrześcijan.

Jako pastorowi – żal mi chrześcijaństwa. Chrystus na to nie zasłużył.

Kazimierz Bem– doktor prawa, pastor ewangelicko-reformowany w USA, publicysta protestancki.

Od redakcji: 8 czerwca o 18:30 w warszawskiej kawiarnio-księgarni Radio Telewizja (ul. Andersa 29) odbędzie się inauguracja Klubów Liberalnych. Temat spotkania: Świeckie państwo. Paneliści: Katarzyna Lubnauer, Marcin Celiński, prof. Stanisław Obirek. Prowadzenie: Jacek Władysław Bartyzel. Serdecznie zapraszamy!

Czytaj również
O autorze
*
KazimierzBem
doktor prawa, pastor ewangelicko-reformowany (UCC) i członek redakcji Miesięcznika Ewangelickiego