Europa prowadzi wojnę z samą sobą, czyli co stoi za tzw. islamizacją Europy?

Drukuj

Spontaniczne demonstracje solidarności z ofiarami zamachu na siedzibę francuskiego pisma „Charlie Hebdo” pokazują, że ludzie czują w kościach, że chodzi o coś więcej niż tragiczną śmierć dwunastu osób. Wyczuwają, że jeden z fundamentów ich całego świata stoi w obliczu zagrożenia. Jest jednak jasne, że – tak naprawdę – Francuzi jak i inni Europejczycy usilnie próbują nazwać po imieniu przedmiot ogarniającego ich niepokoju.

Nie tylko przeciętny Kowalski ma problem ze zrozumieniem znaczenia tego okropnego zajścia. Borykają się z tym także przywódcy polityczni i komentatorzy, którzy sprawiają wrażenie skołowanych i wydają się unikać tematu. Poszukując odpowiedzi na pytanie „kto za tym wszystkim stoi?”, media wybrały spekulacje na temat znaczenia dość egzotycznych relacji międzynarodowych. Jemen, Syria, Pakistan – to państwa, których nazwy wielokrotnie padały w kontekście miejsc, gdzie uknuto całe zajście. Niektórzy wskazują palcem Al-Quaidę, inni utrzymują, że to Państwo Islamskie (PI) stało za paryskim zamachem. Zabójców przedstawiano jako świetnie wyszkolonych i zdyscyplinowanych żołnierzy z dużym doświadczeniem na polu walki. Choć narracja oscylująca wokół tożsamości zabójców wciąż jest rozwijana, raporty coraz częściej sugerują, że było to zagrożenie, które przyszło do nas „stamtąd”.

Jednak prawdziwe zagrożenie nie pochodzi “stamtąd”. Zabójcy posługiwali się perfekcyjnym francuskim. Dobrze znali Paryż. I  – biorąc pod uwagę, że jeszcze nie zostali zatrzymanibez wątpienia wiedzieli również dokąd uciec i gdzie szukać schronienia. Faktycznie, mogli w przeszłości spędzić trochę czasu na Bliskim Wschodzie. Są jednak w równym stopniu produktem kultury francuskiej, jak ich ofiary.

 

jesuischarlie

Keno Photography’s Flickr (CC)

 

Cicha wojna kulturowa

Francja, podobnie jak wiele innych społeczeństw wschodnioeuropejskich, ma trudności z publicznym zaakceptowaniem faktu, że jej obywatele czują się oderwani od jej rodzimych tradycji kulturowych i stylu życia ich ojczyzny. Fakt, że czasem owo oderwanie krystalizuje się w formie nienawiści do La Partie jest jeszcze trudniej zaakceptować – szczególnie publicznie. W efekcie, europejscy liderzy wolą unikać tematu, upatrywać przyczyn gdzieś na zewnątrz lub odsuwać pytanie dlaczego tak wielu obywateli czuje się wyalienowanych we własnym społeczeństwie.

Oficjalna odpowiedź na tę domową wrogość względem społeczeństwa i kultury europejskiej to często „Nie mówmy o tym”. Wynika to z faktu, iż na szczeblu oficjalnym istnieje silna obawa, że otwarta dyskusja dotycząca kulturowych zagrożeń przed jakimi stoi społeczeństwo europejskie jedynie nasiliłaby poparcie zarówno dla radykalnych islamistów jak i prawicowych nacjonalistów. To właśnie główna przyczyna dlaczego tak niewiele miejsca w dyskusji publicznej poświęcono implikacjom wynikającym z sondażu ICM, według którego 16% francuskich obywateli pozytywnie oceniało PI (Państwo Islamskie) – w przedziale wiekowym 18-24, wartość ta wzrosła do 27%. Sondaż ujawnił także, że 7% obywateli brytyjskich i niemieckich popiera PI.

Oczywiście badania opinii publicznej są często niemiarodajne i pokazują tylko część szerszego spektrum problemu. Wystarczy jednak porozmawiać z młodymi muzułmanami by dostrzec ich mentalne oddalenie od stylu życia dominującego w społeczeństwie, w którym – de facto – sami żyją. W niektórych przypadkach ten dystans przerodził się we wrogość i nienawiść. Decydenci i komentatorzy często próbują zrzucać winę za tę nowo powstałą wrogość na wpływ dżihadowskich stron internetowych i innych islamskich organizacji działających na Bliskim Wschodzie i w Azji. Jednak prawdziwe zagrożenie nie pochodzi „stamtąd”. Atrakcyjność anty-Zachodniego sentymentu dla wielu młodych europejskich muzułmanów jest raczej przejawem tego, że społeczeństwo nie poradziło sobie z socjalizacją owych młodych ludzi.

Dlaczego społeczeństwo ma coraz większe trudności z socjalizacją części swojej młodzieży? Ponieważ straciło zaufanie do intelektualnego i moralnego dziedzictwa społeczeństwa europejskiego. To właśnie dlatego szkoły borykają się z trudnościami w przekazywaniu wartości oświeceniowych niektórym muzułmańskim uczniom. Jak zauważył francuski historyk Georges Bensoussan, w latach 90-tych XX wieku „nauczyciele zaczęli spotykać się z werbalną agresją podczas prób przekazywania wiedzy o Holokauście w szkołach z dużymi skupiskami uczniów pochodzenia północnoafrykańskiego”. Bensoussan zaznaczył, że „uczniowie przerywali nauczycielom, mówiąc, że ‚to wymysł’. Znam przypadki,      gdy nauczyciel nawiązywał do Auschwitz czy Treblinki, a uczniowie klaskali”[1].

Fakt, że u tych stosunkowo młodych uczniów już można było zaobserwować zakorzenioną kontr-narrację względem niedawnej wersji francuskiego społeczeństwa, pokazuje, iż Francja jest skonfliktowana wewnętrznie. Jednak zamiast stawić czoła problemowi francuski establishment postanowił go unikać. W efekcie, coraz większa część młodzieży obecnie bije brawo słysząc wzmianki o Auschwitz.

Brytyjskie szkoły podążyły tą samą ścieżką co ich francuskie odpowiedniki. Raport opublikowany w następstwie niepokojów na tle rasowym, które miały miejsce w Bradford w 2001 roku wykazał, że „część nauczycieli z Bradford uważa Holokaust za trudny temat do przedstawienia uczniom będącym muzułmanami”. Raport Stowarzyszenia Historycznego „Nauczanie kontrowersyjnej i emocjonalnie poruszającej historii”  podał nawet przykład „wydziału historii w jednym z miast na północy”, który „unikał Holokaustu jako tematu w ramach egzaminu GSCE[2] z obawy przed konfrontacją antysemickiego sentymentu i negacji Holokaustu pośród części uczniów muzułmańskich ”.  Podaje też przykład innej katedry historycznej, gdzie „nauczano o Holokauście pomimo antysemickiego sentymentu wśród części uczniów”. Jednocześnie ten sam wydział świadomie unikał nauczania o krucjatach na trzecim etapie kształcenia[3], ponieważ “zbalansowane ujęcie tematu bezpośrednio zakwestionowałoby treści nauczane w niektórych lokalnych meczetach”.

Raporty te pokazują, że zbyt często szkoły nie są skłonne do kwestionowania kulturowych i ideologicznych postaw muzułmańskich uczniów. Już sam fakt, że unika się “zbalansowanego” ujęcia krucjat by nie urazić kulturowej wrażliwości podkreśla defensywny klimat moralny i intelektualny, który przeważa w europejskich szkołach. Jeśli można unikać dyskusji na temat Holokaustu, jakie inne tematy są jeszcze otwarte na negocjacje? Wspomniane raporty sugerują także, że szkoły świeckie straciły wiarę we własne wartości. Nie są już gotowe do angażowania się w walkę ideową, która po cichu grasuje w ich społeczeństwie.

 

Brak słów

Jednak pomimo oficjalnego milczenia w kwestii tak silnych kulturowych antagonizmów, wielu ludzi jest świadomych, że coś jest nie tak. W obliczu braku dojrzałej publicznej debaty dotyczącej naszego podzielonego kulturowo społeczeństwa, wielu ludziom zwyczajnie brakuje słów. Zbyt często reakcje na groźby ze strony dżihadystów opierają się na uproszczonej formie apokaliptycznej. Ubiegłoroczna publikacja „Francuskiego samobójstwa” (fr. „Le Suicide Francais”) autorstwa Erica Zemmoura, obszernego eseju, który sugeruje, że francuskie społeczeństwo i kultura stanęły w obliczu zagłady, trafiła w czuły punkt.  Przerysowana i siejąca panikę książka Zemmoura to typowy przykład sposobu w jaki wyrażane jest zagrożenie odnoszące się do francuskiej kultury. Niedawno opublikowana powieść Michela Houellebecqa pt. „Uległość” (fr. „Soumission”) przedstawia nastawienie podobne do „Francuskiego samobójstwa”. Ukazuje bowiem Francję przyszłości jako zislamizowany naród, który utracił kontakt ze swoimi oświeceniowymi wartościami.

W Niemczech, Patrioci Europy przeciw Islamizacji Zachodu (PEGIDA) – nowy ruch protestatycjny ‚przeciw islamizacji’ – powstał w odpowiedzi na społeczne niepokoje dotyczące islamskich bojówek Przekonanie grupy PEGIDA jakoby przyszłość Niemiec i całego Zachodu miała mieć charakter islamski skupiła ogromne zainteresowanie społeczne. To, że przewidywany islamski charakter Europy przykuwa uwagę tak wielu ludzi ujawnia głęboko zakorzenioną niepewność względem istoty niemieckiego stylu życia. Założyciel grupy PEGIDA, Lutz Bachmann, przywołuje nawet tradycję humanizmu i oświecenia.

PEGIDA to nieunikniona reakcja na brak rozsądnej debaty dotyczącej Islamu i społeczeństwa europejskiego. Wydaje się, że wspomniane milczenie na szczeblu oficjalnym jedynie wzmaga niepewność, dezorientację i podyktowane lękiem udramatyzowywanie zagrożenia radykalnym Islamem. Europie zwyczajnie brakuje słów i nie wie jaki sens nadać zagrożeniom, przed którymi stoi.

 

Polaryzacja kulturowa

Koncept islamizacji Europy jest równie wymijający jak oficjalna retoryka dotycząca wielokulturowości. Prawdziwe zagrożenie, przed którym stoi Europa to nie zewnętrzne siły czy nieodparte zauroczenie Islamem. Prawdziwym problemem jest fakt, iż europejskie elity polityczne i kulturowe prowadzą nieustanne zmagania by nadać ich kulturowemu i historycznemu dziedzictwu współczesne znaczenie. Europejskie hołdowanie wielokulturowości jest efektem wielu różnych czynników. Jednak jego główną przyczyną były trudności jakich dostarczało społeczeństwom europejskim nadanie ich stylom życia pozytywnych wartości, które sprostają przyszłym wyzwaniom. Wybór wersji ‚mnogości kultur’ oszczędził rządom poszczególnych państw konieczności stawienia czoła trudnemu zadaniu opracowania i stania na straży wspólnych fundamentów życia w grupie.

Wielokulturowość to zatem rodzaj politycznego uniku. Sprzyjała ona jednak zarazem destrukcyjnemu procesowi segregacji kulturowej. Owa segregacja oznacza, iż dialog zachodzi obecnie w ramach równoległych społeczności. Nic dziwnego, że poglądy i uprzedzenia zakorzenione w świadomości młodych ludzi wychowywanych w społeczności, która w dużym stopniu pozostaje nietknięta przez wartości ze szczebla oficjalnego będą potwierdzane i powtarzane przez inne jednostki. Zasoby wiedzy, z których obecnie czerpią miliony młodych muzułmanów bardzo różnią się od zasobów innych społeczności. Jednak powstanie poglądów przeciwstawnych do poglądów społeczeństwa przyjmującego (ang. host society) rzadko bywa zauważane przez media, ponieważ nie istnieje dialog, który wzniósł by się ponad owe wielokulturowe podziały.

Sentyment, który skłonił tysiące młodych Europejczyków do walk w Syrii to produkt dezorientacji i napięć powstałych w Europie. Sondaże pokazują, że PI jest popierane przez znacznie wyższy procent młodych muzułmanów we Francji i innych częściach Europy niż na samym Bliskim Wschodzie. To z kolei pokazuje, że źródła anty-Zachodniego sentymentu powinniśmy wypatrywać w samej Europie, a nie „gdzieś tam”.

Łańcuch zdarzeń, które doprowadziły do masakry w Paryżu mógł równie dobrze zostać zapoczątkowany przez zwyczajną dyskusję w jednej z klas na przedmieściach Paryża czy Marsylii. Niektórzy uczniowie bez wątpienia żywiliby przekonanie, że Holokaust to mit. A defensywny sposób w jaki nauczyciele próbowaliby radzić sobie z ich uprzedzeniami – umacnianymi przez rówieśników w środowisku pozaszkolnym – jedynie by ich w nich jeszcze silniej utwierdził. W czasie ich nastoletnich lat, alienacja względem francuskiego społeczeństwa jedynie przybrałaby na sile. Później napotkali by na swojej drodze radykalny Islam, który posłużyłby za doskonałe medium do wyrażania owej alienacji, a reszta to już tylko kwestia czasu. Jednak jeśli Europa zdoła oprzytomnieć, taki scenariusz ma szansę jednak nie zaistnieć.

 

Artykuł pierwotnie został opublikowany www.spiked-online.com.

Tłumaczenie: Olga Łabendowicz

 

[1]     Cytat z Teaching Controversial Issues in the Classroom: Key Issues and Debates, Paula Cowan, Continuum Press, 2012, str.139.

[2]    Ang. General Certificate of Secondary Education czyli Ogólny Certyfikat Edukacji Średniej, zbliżony do polskich  egzaminów gimnazjalnych.

[3]    Ang. Key Stage 3 – etap kształcenia zbliżony do polskiego gimnazjum.

Czytaj również
O autorze
*
FrankFuredi
Brytyjski socjolog i komentator, związany z Uniwersytetem Kentu w angielskim Canterbury. Przez ostatnie piętnaście lat jego badania były poświęcone eksploracji rozwoju kultury determinującego współczesną świadomość ryzyka. Jest autorem wielu publikacji na temat kontrowersji dotyczących kwestii zdrowia, rodzicielstwa, żywienia i nowoczesnych technologii. Jest autorem wielu wybitnych książek, m.in. Invitation To Terror; Expanding the Empire of the Unknown (2007), The Culture of Fear (2003) oraz Paranoid Parenting (2001). Obecnie pracuje kolejną publikacją: Taking Freedom Seriously.