Gazetka „Wyborcza“ PO

Drukuj

Obecnie wiele mówi się o oburzeniu społecznym i zmianie, którą niechybnie ono wywoła. Jednakże sanacja, na którą wszyscy tak liczymy, nie może ograniczyć się jedynie do „wymiany” klasy politycznej. Wraz z nią zmienić powinniśmy się wszyscy. My, wyborcy winniśmy być bardziej wymagający od naszych reprezentantów, a pomagać winny nam w tym zadaniu media. Ja osobiście jestem szczególnie wkurzona formą w jakiej podaje mi się informacje, ciągłą pogonią za sensacją, która zniekształca przekaz i silnie szkodzi samej polityce, ale przede wszystkim jestem zmęczona czytaniem artykułów informacyjnych z już na wstępie postawioną tezą. Jako że już kilka lat temu odcięłam się od przekazu telewizyjnego ze względu na jego mierny charakter, obecnie z perspektywy właśnie zakończonej kampanii prezydenckiej, boli mnie szczególnie postawa gazety, po którą w mojej rodzinie sięga się od jej pierwszego numeru. „Gazeta Wyborcza”, bo o niej mowa, była moim wychowawcą kształtującym moją wrażliwość na świat. Z tego powodu, w obecnej sytuacji, czuję się uprawniona do wyrażenia słów krytyki. Moją negatywną oceną nie mam zamiaru nikogo obrażać, ani atakować. Nie wkładałabym tyle trudu w krytykę środowiska, na którym w istocie bardzo mi zależy.

 

Komentując polską kampanię prezydencką publicyści starają się nam przybliżyć charakter oraz korzenie tzw. wkurzenia społecznego. Powodem tego niezadowolenia, zdaniem większości poczytnych autorów, jest zbyt duża buta i pewność siebie PO. Podkreślają także, że straszenie groźbą ponownego nadejścia IV RP też już nie robi na nas – owieczkach wyborczych- oczekiwanego wrażenia. Nie można się z tą analizą nie zgodzić. Niemniej jednak, w mojej ocenie, zawiódł ktoś jeszcze i moje osobiste „wkurzenie” nie ogranicza się jedynie do partii, na którą raz jeszcze, „mimo wszystko” oddałam mój głos.

Moja silna awersja do śledzenia postępów kampanii prezydenckiej posiadała jeden bardzo ważny powód – stronniczość doprowadzona do absurdu, którą uprawiała telewizja publiczna i przede wszystkim „Gazeta Wyborcza”. Sięgając po gazetę, którą czytam nieprzerwanie przez całe moje dorosłe życie nie mogłam pozbyć się uczucia obrzydzenia. „Gazeta” na czas kampanii zamieniła się w gazetkę wyborczą PO. Z nas, czytelników tego pisma, w dużej mierze z faktu jej kupowania naturalnych wyborców PO, robiono kretynów. Sposób argumentowania, ukrywania uchybień PO, wybielania kandydatury Bronisława Komorowskiego i oczerniania w sposób mało wyrafinowany osoby Andrzeja Dudy, był żenujący.

http://www.sunray22b.net/media.htm
http://www.sunray22b.net/media.htm

Dziś moją uwagę przykuł wstępniak Davida Jiméneza, nowo mianowanego redaktora naczelnego „EL MUNDO”. Jego słowa posiadają charakter manifestu, w którym nawołuje, aby wrócić do rzetelnego wykonywania zawodu dziennikarza. Jiménez podkreśla, że za kryzys polityczny nie możemy obwiniać jedynie polityków. To czwarta władza powinna patrzeć im na ręce, donosić o zaniechaniach i niekompetencji.

Ostatnie cztery lata rządów PO to czas zmarnowany, ale to między innymi „Gazeta Wyborcza” – moja codzienna gazeta- powinna ich sprawdzać i zmuszać do zrealizowania wyborczych obietnic, nagłaśniać skandale i rozliczać z aroganckich zachowań. „Wyborcza” wolała ukrywać niedociągnięcia, starała się przymykać oko na afery, choć wiem co działoby się, gdyby takie „wpadki” zaliczał w tym czasie PiS. Stała się przez to źródłem stronniczym, a jej przekaz przestał być obiektywny i autentyczny. Straciła to co w mediach najważniejsze.

Dlatego tak jak Jiménez uważam, że lekarstwem na szeroko obecnie badane „wkurzenie społeczne” jest porządne wykonywanie swojej pracy i nie odnosi się to tylko do polityków, ale także do nas wszystkich. Co się tyczy dziennikarzy Jiménez cytując Kapuścińskiego zauważa, że „ich powinnością nie jest rozdeptywanie karaluchów, od tego jest wymiar sprawiedliwości, ale kierowanie na nie światła, tak aby ludzie widzieli, jak uciekają by się ukryć”.

Czytaj również
O autorze
*
MagdaMelnyk
politolog, absolwentka WSMiP na Uniwersytecie Łódzkim, specjalizuje się w obszarze krajów hispanojęzycznych, ruchów społecznych i transformacji ustrojowych.
@ magda_melnyk