Jak odnowić strefę euro – Refleksje po debacie na EFNI

Drukuj

Liberté! Numer XXII

Pojąć abstrakcję: czy mamy realną szansę na zmianę w obliczu wewnętrznych podziałów, sprzecznych wizji… i niezrozumienia problemu?

Panel poświęcony problemom strefy euro był na tegorocznym EFNI wydarzeniem wyraźnie odmiennym od innych. Po pierwsze, nie był to właściwie panel, lecz dość swobodna rozmowa kilkunastu – jak się wydawało – nieźle znających się osób siedzących dookoła stołu. Po drugie, temat dyskusji, chociaż jeszcze trzy lata temu nie schodził z czołówek serwisów informacyjnych, jest techniczny i abstrakcyjny, dlatego trudno się o nim rozmawia, zwłaszcza w szerszym gronie. Mimo to spotkanie było ciekawe. Przede wszystkim chyba dlatego, że dało szansę usłyszenia, jak na sprawę zapatrują się osoby z kręgu brukselskich elit.

Takimi osobami niewątpliwie są komisarze – Danuta Hübner i Janusz Lewandowski. Tym, co najbardziej uderzało w ich wypowiedziach, były dzielące ich różnice, które wskazują, jak głębokie podziały panują w wielu kwestiach ważnych dla przyszłości strefy euro. Danuta Hübner przekonywała, że najważniejsze z punktu widzenia współpracy państw w ramach wspólnego obszaru walutowego jest pogłębienie integracji politycznej. Argumentowała, że dalsze zmiany – na przykład powołanie europejskiego ministerstwa finansów – są naturalną konsekwencją wcześniejszych decyzji o utworzeniu Wspólnot Europejskich, UE i strefy euro. Jej zdaniem kryzys z lat 2010–2012 pokazał słabość instytucji międzyrządowych, a nie instytucji sensu stricto unijnych. Europejski Bank Centralny i Komisja Europejska miały dużo bardziej sprecyzowaną wizję i większą determinację niż krajowe rządy. Ich działania, choć odwoływały się do nieobcego Europejczykom poczucia solidarności, były jednak pozbawione pewnej legitymizacji, którą mogłoby im dać jedynie wyłanianie władz UE w ramach wyborów paneuropejskich. W ten sposób Hübner interpretowała również zwiększoną aktywność i poparcie w Europie dla ruchów populistycznych – są one jej zdaniem odpowiedzią na kryzys legitymizacji instytucji ogólnoeuropejskich.

Federalistyczny zapał Hübner studził głos Lewandowskiego. Jego zdaniem EU trzeba zmienić tylko o tyle, by utrzymać euro. Wszelkie dalej idące projekty wspierają jedynie ruchy antyeuropejskie i grożą tym, że legnie w gruzach to, co osiągnięto dotychczas. Zamiast kolejnych wielkich projektów ogólnoeuropejskich – jak wspólna polityka fiskalna czy europejskie ubezpieczenie od bezrobocia – potrzebne są reformy na szczeblu krajowym, gdyż to w złych narodowych politykach Lewandowski upatruje główne źródło braku realnej konwergencji.

Pozostałe głosy w dyskusji dają się wpisać w podział rysujący się między dwojgiem byłych polskich komisarzy. Były minister finansów Paweł Wojciechowski – jak się wydawało – bardziej popierał stanowisko Lewandowskiego, przekonując, że strefie euro potrzeba przede wszystkim więcej reform strukturalnych oraz takiego zaostrzenia polityki fiskalnej, które będzie wspierało długoterminowy wzrost gospodarczy (growth-friendly consolidation). Wtórował mu Ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce Robin Barnett, zwracający uwagę, że potrzebna jest dużo większa determinacja ze strony rządów krajowych do realizacji działań zwiększających konkurencyjność, promujących wolny handel i innowacje. Z kolei francuski ambasador Pierre Buhler, oprócz wsparcia dla komisarz Hübner, próbował tchnąć nieco optymizmu, wskazując, że strefa euro jest obecnie dużo bliższa optymalnego obszaru walutowego, gdyż rośnie mobilność siły roboczej oraz wzajemna (krzyżowa) własność aktywów. Do opcji profederalistycznej zaliczyć należy także głos wspierający europejskie ubezpieczenie od bezrobocia i wspólną politykę fiskalną.

Ta ostatnia propozycja może być zresztą różnie rozumiana. Jak trafnie zauważył Krzysztof Blusz z demosEuropa, jeżeli akcent w unii fiskalnej będzie położony na solidarności w spłacie długów, wzmocni to dotychczasową strukturę gospodarki w poszczególnych państwach. Jeżeli zaś priorytetem będzie odpowiedzialność fiskalna w każdym kraju z osobna, to przyczyni się do wsparcia zmiany modelu prowadzenia polityki fiskalnej w stronę rzeczywistej antycykliczności. Wątek dyscypliny fiskalnej powracał w dyskusji kilkukrotnie. Pojawił się głos, że potrzeba mechanizmów samodyscypliny, gdyż obecne są w praktyce niemożliwe do zastosowania. Co ciekawe, w podobnym duchu wypowiedziała się Hübner, przekonując, że jako ostateczne narzędzie dyscyplinujące potrzebny jest mechanizm bankructwa państwa.

Janusz Jankowiak, który wygłosił wystąpienie wprowadzające, wspierał w większym stopniu Lewandowskiego. Stwierdził, że wspólnym politycznym mianownikiem jest dyscyplina budżetowa egzekwowana na poziomie narodowym. Z drugiej strony Jankowiak pozostaje chyba pod wrażeniem lektury książki Yanisa Varoufakisa „The Global Minotaur…”, gdyż w pewnym momencie przyznał, że dopiero mechanizmy blokujące szybką konwergencję płac i cen zapewnią trwałość strefy euro (ale może się przesłyszałem).

Charakterystyczną cechą wypowiedzi, co najmniej połowy, dyskutantów było wspomnienie we wstępie, że nie znają się dobrze na problematyce strefy euro. Może był to tylko wyraz ich skromności, ale chyba jednak nie. Wprawdzie, jak zauważył Blusz, wraz z pierwszym kryzysem zaczęliśmy euro trochę rozumieć, jednak ciągle wydaje się, że to rozumienie ani u ekonomistów, ani tym bardziej u decydentów nie jest na zadowalającym poziomie. Taki stan rzeczy nie wskazuje na jakieś radykalne decyzje odnośnie do przyszłości wspólnej waluty w ciągu najbliższych lat. To chyba dobrze, bo inaczej bylibyśmy skazani na to, że dopiero kolejny kryzys uświadomi nam, co teraz zrozumieliśmy źle.

Czytaj również
O autorze
*
MaciejBitner