Kultura europejska to tradycja wymyślona

Drukuj

Wystarczy, że pomyślisz o kulturze, literaturze, muzyce, filozofii, sztukach pięknych, a przed oczami stanie Ci Europa. „Idea kultury, inteligencji, wielkich dzieł”1 – pisał w 1919 roku francuski poeta i eseista Paul Valéry – „ma dla nas duży związek z ideą Europy”. W sensie antropologicznym, oczywiście, wszyscy ludzie są w posiadaniu kultury. Jednak kultura wysoka – w postrzeganiu większości z nas – wciąż ma charakter głównie europejski. Przekonanie, że z gruntu europejska kultura faktycznie istnieje i że kultura ta odróżnia Europę od reszty świata, jest wciąż żywe. Idea ta, którą już w 1919 roku Valéry uważał za pochodzącą „z zamierzchłej starożytności”, obecnie znów ożywia debatę polityczną we współczesnej Europie.

Idea koherentnej kultury europejskiej jest właściwie całkiem nowa. Pojedyncze użycia tego sformułowania sięgają XIX wieku, ale dopiero w latach 20. i 30. wieku XX koncepcja ta zaczęła funkcjonować w podobnym do obecnego kształcie. Dekady te pokazują bezprecedensowy wybuch zainteresowania ideą Europy, w której ówcześnie wiodący liberalni intelektualiści wypracowali fascynującą wizję rzekomo wspólnej tożsamości kulturowej kontynentu.

Valéry wywarł duży wpływ na te rozważania, ukazując Europę jako wspólne, niematerialne dziedzictwo zakorzenione w „pragnieniu zrozumienia i wymiany” pomiędzy narodami. Uważał, iż owo podzielane pragnienie wytworzyło „europejskiego ducha”. Wartości niematerialne definiowały Europę także w opinii austriackiego dramaturga i autora librett Stefana Zweiga. Twierdził on, iż Europa wyrażała swoją kluczową cechę przez kulturowe wymiany dokonujące się w „ponadnarodowym świecie humanizmu”. W 1932 roku burżuazyjni intelektualiści Europy Zachodniej świętowali setną rocznicę śmierci Goethego – wielkiego niemieckiego poety i człowieka wszechstronnie wykształconego – pozycjonując go w roli modelu kultury europejskiej. Goethe był ucieleśnieniem wyższych ideałów europejskich: kosmopolityczny i obyty w świecie, ciekawy i kreatywny, oddany najwyższym humanistycznym, chrześcijańskim i oświeceniowym wartościom.

Razem z całą tą optymistyczną retoryką, to jednak strach był tym, co zrodziło ową wizję kultury europejskiej. I wojna światowa, gospodarczy i polityczny chaos, który po niej nastąpił, doprowadziły do ponownego nawoływania do europejskiej jedności. Za sprawą zjednoczenia politycznego i gospodarczego – jak twierdzili zwolennicy tej koncepcji – europejczycy mieli uniknąć kolejnej katastrofalnej w skutkach wojny i ocalić wiodącą pozycję na świecie. Dla europejskiej burżuazyjnej inteligencji jedność europejska stanowiła w gruncie rzeczy poważny problem natury moralnej i duchowej. Wielka wojna była zaciętą walką propagandową, w efekcie której francuscy i brytyjscy intelektualiści wykluczyli „barbarzyńskie” Niemcy ze wspólnoty cywilizowanych narodów. Kulturalna elita Niemiec odpowiedziała przyjęciem specyfiki niemieckiej cnotliwejKulturw opozycji do uważanej za dekadencką i próżną kultury Zachodu. Jak oświadczył niemiecki socjolog Georg Simmel w 1917 roku: „Duchowy podmiot, który nazywaliśmy Europą, został zniszczony i nie ma większych szans na jego odbudowę”.

Na poziomie globalnym, wzrost znaczenia potęg nieeuropejskich także przyczynił się do podważenia tożsamości europejskiej elit kontynentalnych. Tożsamość ta oznaczała głęboką, choć luźną, wiarę w globalną wyższość Europy. Po I wojnie światowej wiara ta została mocno nadszarpnięta. Kluczowa rola Stanów Zjednoczonych w doprowadzeniu do zakończenia wojny – wraz z rosnącym znaczeniem hollywoodzkich produkcji i muzyki jazzowej – dokonały znaczących zmian kulturowych na świecie. Na wschodzie, rewolucja w Rosji stała się istotnym ideologicznym wyzwaniem dla burżuazyjnej kultury europejskiej, stanowiąc niebezpieczną alternatywę dla mas europejskich. Być może, wydawało się wówczas, pofragmentowane elity europejskie nie sprawują już kontroli nad losami kontynentu, ani też gustami ludzi.

Wrażenie zakleszczenia pomiędzy USA i Hollywood na zachodzie, a sowieckim komunizmem na wschodzie spowodowało, że część intelektualistów postawiła sobie za cel zdefiniowanie i odróżnienie Europy, odświeżając starą ideę na potrzeby nowych, niebezpiecznych czasów. Kontynentalni intelektualiści zdefiniowali Europę za pośrednictwem ukazywania jej w kontraście do wielu „obcych” na przestrzeni czasu. Jednak próbując zidentyfikować typowo europejskie cechy w opozycji do USA i ZSRR, nowych geopolitycznych rywali kontynentu europejskiego, proces definiowania Europy uległ istotnej transformacji. Wcześniejsze pokolenia uważały chrześcijaństwo za wyróżniającą cechę Europy. Przez wieki to, co dziś nazywamy Europą (nazwa wówczas rzadko używana) było dużo częściej określane mianem „świata chrześcijańskiego”. Określenie to odnosiło się zarówno do fizycznej jak i duchowej przestrzeni stawianej w opozycji do świata muzułmańskich Turków.

W erze XVIII-wiecznego Oświecenia, europejskie elity zaczęły podkreślać charakter Europy za pośrednictwem koncepcji cywilizacji. W oparciu o dumę z zachodnich osiągnięć naukowych, rozum i technologie, ta wizja Europy jako kolebki cywilizacji, ucieleśnienia postępu ludzkości, rozkwitła w wieku XIX. „Europa” stała się skrótem odnoszącym się do kontynentalnych roszczeń do bycia postrzeganym jako miejsce narodzin uniwersalnych wartości, wyrażanych poprzez naukę i technologie, prawo i administrację. Widoczna nadrzędność tych wartości zdawała się znajdować uzasadnienie w panowaniu Europy na światowej arenie politycznej i w rozległych imperiach kolonialnych europejskich potęg.

Jednak do lat 20. i 30. XX wieku nawet ci, którzy wciąż otwarcie przejawiali poglądy rasistowskie względem nie-Europejczyków nie mogli już dłużej twierdzić, że cywilizacja była wyłącznie unikalną cechą Europy. Wojna pokazała, że choć współczesna cywilizacja w sensie postępu technologicznego faktycznie mogła się narodzić w Europie, to USA i ZSRR poczyniły postępy w tym zakresie co najmniej równe Europie. Optymizm europejskich intelektualistów względem technologii był tak czy siak zakwestionowany przez wojnę. Bez wątpienia, ta przerażająca zmiana w układzie sił oznaczała, że cywilizacja postrzegana tylko jako wyższość naukowa i technologiczna nie mogła dłużej gwarantować Europie jej szczególnej pozycji w świecie.

Niemniej jednak, intelektualiści z kontynentu nie byli jeszcze skłonni wyrzec się swojej europejskiej wyjątkowości. Ich przywiązanie do europejskiej odrębności doprowadziło do przyjęcia i celebrowania czegoś zgoła innego, niemalże niemożliwego do opisania – czegoś, do czego ani USA, ani ZSRR nigdy nie mogły rościć sobie prawa: „kultury europejskiej”. Kultura europejska, w przeciwieństwie do prostackiego amerykańskiego i sowieckiego materializmu, była z natury idealistyczna i anty-materialistyczna, a definiowana przede wszystkim za pomocą literatury i sztuki. Sztuki piękne cieszyły się wśród XIX-wiecznej burżuazji europejskiej kultem niemalże religijnym i były logicznym miejscem, w którym intelektualiści poszukiwali schronienia dla własnej wyjątkowości. Odcinając się od „nowych” społeczeństw USA i ZSRR, ta europejska kultura wysoka upatrywała swoich początków w starożytnej Grecji i Rzymie. W ten sposób „Europa” zaczęła być utożsamiana ze szczególnie wytworną estetyką i kulturą wysoką.

Zawsze było to nieco niejasne. Jeśli Europa ma swoją kulturę, to czy istnieje naród europejski? Czy kultura Finlandii lub Polski jest równie europejska co kultura, powiedzmy, Francji lub Niemiec? Kto powinien decydować o tym, które dzieła sztuki są reprezentatywnymi przykładami kultury europejskiej? Czy kontynent powinien zostać zhomogenizowany by móc pielęgnować zjednoczoną kulturę europejską? Czyż ta wizja Europy oparta na sztukach pięknych i kulturze wysokiej nie była społecznie elitystyczna i konserwatywna pod względem politycznym?

Obecnie, niektóre z tych pytań znów zyskują na aktualności w obliczu nowego intensywnego konfliktu między europeistyczną a narodową wizją tego, czym naprawdę jest Europa i jej kultura (lub też kultury). By móc na nie odpowiedzieć należy pamiętać, iż starożytnych prawd nie było wiele. Stary świat jest zaś określany przy pomocy względnie nowych idei.

Artykuł ukazał się pierwotnie na:https://aeon.co/ideas/european-culture-is-an-invented-tradition

Z angieslkiego przełożyła Olga Łabendowicz

1Tłumaczenie własne.

Aeon counter – do not remove

Czytaj również
O autorze
*
Benjamin G.Martin
Dyrektor programu studiów magisterskich w zakresie eurokultury na szewdzkim Uniwersytecie w Uppsali. Autor książki „The Nazi-Fascist New Order for European Culture” (2016)