Łódź Kaliska stwarza świat na nowo

Drukuj

Zaczęło się od szumu

Gdy włączyłam dyktafon, Adam Rzepecki i Andrzej Świetlik zaproponowali, żebym nagrała szum. Nagrałam szum, a w jego tle odbyła się nasza rozmowa o wątkach patriotycznych w twórczości grupy Łódź Kaliska. Z tej rozmowy i prac, które realizują od 1979 r.[1], próbuję zbudować wizję ich Polski, ich świata, który w roku 1981 stworzyli w siedem dni[2] i który tworzą do dzisiaj.

Dzień pierwszy – Ojciec (Polak) i Matka (Boska Częstochowska)

Adam Rzepecki, autor pomnika Ojca Polaka, w 1982 r. powtórzył gest Marcela Duchampa – masowo reprodukowanej Matce Boskiej Częstochowskiej domalował wąsy. To był akt myślenia ateistycznego i buntu wobec cenzury. Również tej katolickiej. Matka Boska znalazła się na okładce pierwszego numeru niezależnego podziemnego pisma artystycznego Łodzi Kaliskiej pt. „Tango”, a w 2001 r. na wystawie „Irreligia” w Brukseli. I dopiero wtedy, według niektórych posłów, okazała się skandaliczna.

Dzień drugi – Bitwa o wolność (nie tylko pod Grunwaldem)

Tymczasem w sztuce Łodzi Kaliskiej nie chodzi o skandal, ale o inteligentną konfrontację ustalonego porządku polskich wartości (w tym religijnych) w nowym, współczesnym kontekście.

W efekcie zderzenia dwóch historii – malowanych obrazów i ich fotograficznych reinterpretacji – powstają nowe prace i ich nowe znaczenia. Fotograficzne inscenizacje klasycznych dzieł malarskich były aktualnym komentarzem do bieżących wydarzeń i sytuacji społecznych.

Obraz Eugène’a Delacroix „Wolność wiodąca lud na barykady” stał się pretekstem do dyskusji o wolności, której w Polsce, w momencie gdy powstawała ta praca, nie było. Ale ta wolność, sfotografowana w 1988 r. „odnosiła się przede wszystkim do wolności człowieka, wolności w ogóle. Dopiero potem do sytuacji społeczno-politycznej i kontekstu, w którym ta praca powstawała”[3].

Dzień trzeci – mieć w dupie Mickiewicza

„Członkowie Narodu, gdybyście wiedzieli / Jakie to piękne nienawidzić Matejki / a nawet Kossaków / […] Jakie to pociągające mieć w dupie Mickiewicza”[4] – wyznają w roku 2007.

Z „nienawiści” i irytacji wobec popularności obrazu „Bitwa pod Grunwaldem” powstały jego fotograficzne reinterpretacje. Ten zabieg „to proste przełożenie na współczesną materię wizualną idei, którymi posługiwał się cały romantyzm”. Idei, które „Polacy wyssali z mlekiem Mickiewicza”. Mickiewicza, którego Łódź Kaliska szukała w Śmiełowie.

W „efekcie 44 godzin poszukiwań” powstał zmultiplikowany obraz wieszcza – część cyklu pt. „Parada wieszczów”[5]. To kolejna próba „zmierzenia się z efektem romantyzmu”.

Dzień czwarty – Elementarny Alementarz Nowego Polaka

Ali i Ala wiedzą, że muszą kochać swoją ojczyznę, bo tak powiedziała im Pani w szkole. A Ala lubi być prymuską. Ali tymczasem próbuje latać. Na pytanie zaś „Kto ty jesteś?”, bohaterowie Alementarza – Ali (Arab) i Ala (Chinka) – odpowiadają: „Polak mały”[6]

Bohaterowie Alementarza „są przywołani jako reakcja na to, co nas czeka. Polska będzie krajem wielokulturowym”. Ali i Ala to (podobno) nowi Polacy, w nowej Polsce, zbudowanej według elementarnych zasad równości i wolności.

Dzień piąty – Polska Orlica

„Pole sztuki to laboratorium”, a w laboratorium Łodzi Kaliskiej są Nowi Polacy, w Polsce wolnej od zagrożeń. Z dyskusji i zastanawiania się, jakie funkcje mają symbole polskości, kiedy nie spełniają swojego zadania – jednoczącego wobec wroga – powstał pomysł na uatrakcyjnienie i upiększenie Orła Białego. Piękna dziewczyna na czerwonym tle była pierwszym krokiem w badaniu nienaruszalności formy i kształtu godła. Krokiem, który zaprowadził Łódź Kaliską do prokuratury.

The nation is still going strong, Łódź Kaliska
The nation is still going strong, Łódź Kaliska

Dzień szósty – strong nation

Zdjęciom z cyklu „Identyczne bliźnięta 3” towarzyszył komentarz, że prace powstawały, gdy Polską rządziło dwóch braci. Tymczasem Polską Łodzi Kaliskiej rządzą kobiety.

Nie ma świata bez kobiet. Nie ma (ich) sztuki bez Muz. To one gwarantuję stabilność, która wyraża się w tekście umieszczonym na zdjęciach: „The Nation is still going strong”. Jest jeden warunek: „Sztuka musi być piękna / I Naród musi być piękny”[7].

Sztuka Łodzi Kaliskiej jest piękna pięknymi Muzami. I Naród jest piękny pięknymi kobietami.

Dzień siódmy – Instrukcja zabijania sztuki

„Andy (Warholu), gdybyś żył w Polsce,
Umarłbyś (nie tylko z głodu)”…

… „ale i ze śmiechu”, dodał Adam Rzepecki (do słów Janiaka z „Ody do naroda”), gdy zapytałam go, czy „Polska zabija sztukę”.

Przed tym zagrożeniem bycia uśmierconym Łódź Kaliska broni się śmiechem. Inteligentnym i zabawnym reinterpretowaniem wartości, które sprawiają, że Polacy są smutni i poważni. Dla nich symbole i przekonania wyznawane z pobożną czcią są materiałem do nieustannej gry i zabawy z widzem z zaściankowej Polski.

I chociaż według Andrzeja Świetlika „bycie artystą współczesnym w Polsce jest sprawą olbrzymiej odwagi”, to Łódź Kaliska od ponad 30 lat podejmuje ryzyko tworzenia sztuki. Nieustannie bada i przesuwa granice naszej wrażliwości, tolerancji i polskości. Gdy zapytałam: „czy granice państwa są granicami naszego myślenia?”, odpowiedział, że tak. I tragedią jest, gdy nasze myślenie zamyka się jedynie do pojęcia polskości i narodowości.

Przywołałam zaledwie kilka problemów i kilka prac z całego obszernego dorobku grupy Łódź Kaliska.

Chciałam zasygnalizować i uzasadnić wybór prac, które ilustrują nowy numer magazynu „Liberté!”.

Dziękuję Adamowi Rzepeckiemu i Andrzejowi Świetlikowi za rozmowy, Markowi Janiakowi i Andrzejowi „Makaremu” Wielogórskiemu za czujną obecność i zgodę na publikację prac.



[1] Grupa Łódź Kaliska powstała w roku 1979 w Darłowie.

[2] Nawiązuję do tytułu performance’u „Siedem dni na stworzenie świata”.

[3] Wszystkie cytaty, jeśli nie zaznaczam, są fragmentami rozmów, które przeprowadziłam z członkami grupy Łódź Kaliska.

[4] „Oda do naroda”, manifest z 2007 r. towarzyszący cyklowi prac pt. „Instrukcja zabijania sztuki. W hołdzie A. Warholowi dla pieniędzy”.

[5] „Parada wieszczów” to cykl rozpoczęty pracą dotyczącą Stefana Żeromskiego „Stefan i majonez”, kontynuowany w Śmiełowie, w Muzeum Adama Mickiewicza. Ostatnia i najnowsza praca z tego cyklu ma tytuł „Kochanowski był kobietą”. Pełny tytuł pracy, do której się dowołuję, brzmi: „Efekt 44 godzin poszukiwań w Muzeum Adama Mickiewicza w Śmiełowie”.

[6] Przywołuję hasła z Alementarza – cyklu prac z roku 2007, nawiązującego do tradycji polskich elementarzy.

[7] Fragment „Manifestu 0506”, towarzyszącego wystawie „Sztuka podziemna – Identyczne bliźniaki 3”.

Czytaj również
O autorze
*
JoannaŁopat
Dziennikarka, redaktorka mediów informacyjnych, publicystka. Członkini redakcji „Liberté!” Absolwentka Kulturoznawstwa (UŁ) i Fotografii (PWSFTiTv). Studiowała Indologię (UW) oraz Beni Culturali (Università della Tuscia).