Niemcy: ostry zakręt w lewo

Drukuj

Na cztery tygodnie przed wyborami do Bundestagu niemieckie partie przeszły przez najpoważniejszy w tej kampanii test. W ubiegłą niedzielę swoje władze regionalne wybierali mieszkańcy trzech krajów związkowych – wschodnioniemieckiej Turyngii i Saksonii oraz leżącego pod francuską granicą kraju Saary. Wynik tego testu jest dość jednoznaczny i niepokojący: w kryzysowych czasach mieszkańcy kolebki społecznej gospodarki rynkowej chcą ją widzieć coraz bardziej społeczną, a coraz mniej rynkową.

O pełnej satysfakcji z wyniku osiągniętego w niedzielnych wyborach może mówić co najwyżej jedna partia – Die Linke. To konglomerat politycznych spadkobierców komunistycznej partii NRD i rozmaitych skrajnie lewicowych polityków, którzy elektorat zdobywają głównie obietnicami dalszego rozwijania ( i tak już w Niemczech nader hojnego) systemu opieki społecznej. W obu wschodnich landach Die Linke zajęła drugą lokatę wyprzedzając SPD i zdobywając poparcie przekraczające 20 proc. Również w kraju Saary die Linke mogło liczyć na ponad 20-procentowe poparcie, dzięki czemu skrajna lewica zadebiutuje w ławach tamtejszego parlamentu.

Choć chadecka CDU zdobyła najwięcej głosów w każdym z krajów związkowych, gdzie w niedzielę odbyło się głosowanie, o sukcesie w przypadku rządzącej partii nie może być mowy. Przyzwoity wynik CDU osiągnęło jedynie w Saksonii, gdzie dzięki ponad 40-procentowemu poparciu partia Angeli Merkel prawdopodobnie utrzyma się przy władzy i będzie mogła dobrać sobie partnera koalicyjnego. Zgodnie z dotychczasowymi deklaracjami będzie to prawdopodobnie liberalna F.D.P. Jednak w pozostałych regionach, a więc zarówno we wschodnio-niemieckiej Turyngii, jak i zachodnio-niemieckim kraju Saary, reprezentacja CDU w tzw. Landtagach skurczy się nawet o jedną trzecią w porównaniu do upływającej kadencji. Choć rozmowy na temat koalicji wciąż się toczą, scenariusz nie-wejścia zwycięskiej partii do żadnego z regionalnych rządów jest całkiem prawdopodobny. Ani w kraju Saary, ani w Turyngii CDU nie uzyskała bowiem wystarczającego poparcia, aby stworzyć większościową koalicję z liberalną F.D.P. O ile CDU i SPD nie zdecydują się na powtórkę „Wielkiej Koalicji” ze szczebla krajowego, władzę w tych regionach przejmą rządy stworzone z partii lewicowych. Wyniki wyborów regionalnych nie pozwalają również na entuzjazm socjaldemokratom. Jedynie w kraju Saary SPD udało się obronić pozycję drugiej siły politycznej, a w Saksonii partia uzyskała wynik ledwie przekraczający 10 proc. Te wyniki niekoniecznie muszą co prawda ograniczyć zdolność do tworzenia koalicji rządowych przez socjaldemokratów, ale mogą oznaczać, że przywilej wystawienia kandydatów na premierów państw związkowych przypadnie nie im, ale skrajnej lewicy.

Wyniki głosowania do regionalnych parlamentów to jednoznaczne ostrzeżenie dla kanclerz Angeli Merkel, że nie udało jej się jeszcze w pełni przekonać Niemców do koncepcji utworzenia po wrześniowych wyborach ludowo-liberalnego rządu wespół z F.D.P. W kryzysowych czasach w Niemcach widać też zdecydowanie bardziej tęsknotę za bezpieczeństwem socjalnym, niż na przykład liberalizacją prawa pracy i innymi wolno-rynkowymi reformami, które mogłyby ożywić niemiecką gospodarkę. Na strachu przed kryzysem, polityczny kapitał skrajna zbija lewica, jednak wciąż zgodnie z ogólno-niemieckimi sondażami koalicyjny rząd CDU i F.D.P. ma szanse powodzenia. Kanclerz Merkel powinna jednak wziąć sobie niedzielny wynik mocno do serca, bo w 2005 roku sondaże również wskazywały, że ludowo-liberalna koalicja jest na wyciągnięcie ręki. Skończyło się czterema latami kompromisowych rządów z socjaldemokratami.

Niepokojący wyborczy obraz niemieckiej polityki po niedzielnych wyborach rozświetla nieco niezły wynik F.D.P. Liberałowie powiększyli swój stan posiadania we wszystkich trzech krajach związkowych, a w Saksonii z 10-procentowym wynikiem nieomal przeskoczyli socjaldemokratów. Rosnące poparcie, w szczególności, że osiągnięte na terenach, gdzie liberałowie nigdy nie byli najsilniejsi, to niezły prognostyk na wybory do Bundestagu. Pytanie tylko, czy lepszy wynik F.D.P. zdoła zrekompensować malejące poparcie dla CDU. Bo nawet gdy liberałowie w nadchodzących wyborach dadzą z siebie wszystko, ich nadzieje na powrót do rządzenia okażą się płonne, gdy poniżej oczekiwań wypadnie CDU.

Niniejszy artykuł oparty jest na oficjalnych, ale nie ostatecznych danych dotyczących wyników wyborczych. Podane dane mogą się nieznacznie różnic od ostatecznych wyników wyborów, które nie były jeszcze dostępne w momencie pisania tekstu. 

Czytaj również
  • http://liberte.pl Ein linker Typ

    Płytka analiza
    Bardzo płyciutka to analiza niemieckich wyborów do trzech landtagów. Słowem nie wspomniano o Oskarze Lafontaine (kiedyś SPD, a obecnie ekskomuniści), długoletnim szefie rządu w kraju Saary. Pominąć w analizie osobistą rolę pana Lafontaine jest rażącym błędem. Zupełnie nie rozumię dlaczego pisze Pani F.D.P. z kropkami, a CDU już bez kropek?. Nie wie Pani, że w języku niemieckim piszemy FDP, SPD, CDU, ADAC bez kropek po pierwszej literze?

O autorze
*
KamilaŁepkowska