Noe na nowe czasy (na marginesie Noe: wybrany przez Boga)

Drukuj

800px-Arras_002            W zeszłym 2014 roku na ekrany kin wszedł film D. Aronofsky`ego Noe: wybrany przez Boga. Film kosztujący 125 mln dolarów zarobił 360 mln. Warto go przypomnieć, gdyż świadczy o przemianach kulturowych, które następują w USA.

Przez dziesięciolecia Biblia stanowiła jedną z większych inspiracji dla kina. Już w 1903 roku powstał niemy francuski film Żywot i męka Jezusa Chrystusa. Tematy oparte na Biblii były często ekranizowane w Hollywood aż do końca lat sześćdziesiątych, kiedy powstawały takie produkcje jak Dawid i Batszeba (1951), Dziesięć przekazań (1956), Ben Hur (1959), Barabasz (1961), Opowieść wszechczasów (1965), czy Biblia (1966). Prawie wszystkie biblijne superprodukcje były pompatyczne i bardzo wierne biblijnej narracji. Olbrzymia popularność tematyki biblijnej była spowodowana gorliwością Amerykanów w przeżywaniu religii. Amerykanie nie tylko deklarowali silne przywiązanie do religii, modlenie się, ale też rzeczywiście regularnie praktykowali, uczęszczali do kościołów. Podczas gdy w Europie kościoły pustoszały, to w USA to zjawisko nie występowało. Obrady kongresu w USA rozpoczynają się od modlitwy, prezydenci tego kraju często odwołują się do Boga i religii. Tak więc istniała olbrzymia grupa odbiorców, do których trafiałoby kino religijne.

Od lat siedemdziesiątych XX w. kino oparte na Biblii straciło na popularności. Związane było to z kryzysem wystawnych megaprodukcji, które przynosiły zbyt niskie zyski wobec ponoszonych nakładów. Amerykanie zmęczyli się kinem biblijnym, historycznym, czy sandałowym (opowiadającym o antyku lub mitologii). Noe: wybrany przez Boga jest pierwszym od dawna filmem opartym na historii znanej ze Starego Testamentu. Film trwa 138 minut, podczas gdy opis potopu w księdze Rodzaju obejmuje 4 rozdziały, trochę ponad 3 strony (przy czym zawiera powtórzenia). Pokrótce przypomnijmy tą opowieść. Bóg miał żałować stworzenia człowieka (Gen. 6, 6), więc postanowił wygubić całe życie na Ziemi (Gen. 6, 7). Wyjątkiem był Noe, który był mężem sprawiedliwym (Gen 6, 9). Dlatego Bóg kazał mu zbudować arkę (Gen. 6, 14-17). Ustanowił on przymierze z Noe, nakazał jemu wejść do  arki z rodziną, czyli żoną, trzema synami i ich żonami (Gen. 6, 18). Nakazał mu też zgromadzić po parze zwierząt (Gen. 6, 19-21). Noe wykonał rozkaz Boga. Zgromadził na arce po siedem par zwierząt czystych, oraz po jednej parze nieczystych (Gen. 7, 2-3). Po siedmiu dniach zaczął padać deszcz, który trwał 40 dni i nocy (Gen 6, 12-17). Lądy zostały zalane i zginęli wszyscy ludzie  i zwierzęta na ziemi (Gen 6. 18-24). Po 150 dniach wody zaczęły opadać (Gen. 8, 1-3). Noe sprawdzał, czy jest suchy ląd wypuszczając ptaki: kruki i gołębie (Gen. 8,7-12).  Potop skończył się po roku (Gen. 8, 13). Bóg nakazał wyprowadzić zwierzęta z arki,  nakazał im się rozmnażać (Gen. 8, 17-19). Noe zbudował ołtarz Bogu i złożył ofiarę z każdego zwierzęcia i ptaka czystego (Gen. 8, 20). Bogu ofiara się spodobała, pobłogosławił Noego i jego rodzinę, nakazał się ludziom rozmnażać, wszystko na Ziemi miało  służyć ludziom. Bóg zabronił przelewać krwi, tak zjadanych zwierząt jak ludzi (Gen. 9, 1-10), obiecał, że już nigdy nie będzie potopu (Gen. 9, 11) i ustanowił tęcze jako znak przymierza (Gen. 9, 12-17). Ponadto dowiadujemy się, że Noe jako pierwszy założył winnicę (Gen. 9, 20). Jako pierwszy też się upił, co doprowadziło do przeklęcia przez niego jednego z jego synów Chama (Gen. 9, 21-27). Noe w chwili gdy doszło do potopu miał mieć 600 lat (Gen. 7, 6) i umrzeć, gdy miał 950 lat (Gen. 9, 28-29). Jak widać ten opis jest dosyć syntetyczny i trudno na podstawie jego stworzyć długi a zarazem atrakcyjny film. Było oczywiste, że Aronofsky musi tą opowieść jakoś uzupełnić. Ciekawe jest jak to zrobił.

Po pierwsze wprowadził konflikt militarny podczas którego, ludzie, potomkowie Kaina próbują się dostać na arkę i uratować swoje życie. Wcześniej kompletnie  wyeksploatowali oni ziemię. Noemu pomagają strażnicy, czyli anioły, które zbuntowały się przeciw Bogu i zostały przez niego przemienione w coś na kształt kamiennych Entów. Wcześniej pomagali oni ludzkości, ale ta wystąpiła przeciw nim i zabijała ich. Strażnicy wycofali się, ale w końcu stanęli po stronie Noego i starli się z napierającymi Kanaitami. Do tego Noe uświadamia sobie, że on i jego potomkowie nie są lepsi niż inni ludzie. W konsekwencji on z rodziną powinni uratować zwierzęta, po czym powinni bezpotomnie umrzeć. To dlatego nie pozwala Chamowi założyć rodziny, nie pomaga dziewczynie, która jemu się podoba, co skazuje  ją na śmierć. Kiedy okazuje się, że żona Sema jednak jest płodna postanawia zabić jej dzieci (jeśli okażą się córkami), tak aby ludzkość wymarła wraz jego synami. To doprowadza do konfliktu w jego rodzinie. Cham buntuje się przeciw ojcu. Pomaga królowi Kanaitów Tubalowi, który wynosi ludzi ponad inne zwierzęta. Za Tubalem zaczyna jeść on mięso –  Noe jest wegetarianinem. Widzimy więc dwie racje, dwa sposoby patrzenia na świat. Tubal czyni ziemie i świat ożywiony posłusznym sobie, a Noe jest proekologiczny, uważa, że jest za niego odpowiedzialny, jest strażnikiem, a nie panem. Co prawda Tubal ginie, ale narodziny córek Sema niweczą kompletnie plan Noego. Nie jest on w  stanie ich zabić, dzięki czemu ludzkość przetrwała. Jak widać Noe: wybrany przez Boga nie tylko wprowadza nowe elementy do opowieści biblijnej, ale radykalnie zmienia jej sens. Film D. Aronofsky`ego bardziej przypomina modne obecnie filmy fantasy niż dawne biblijne epopeje. Zapewne, gdyby taki film powstał w latach pięćdziesiątych XX wieku to wywołałby on protesty ze strony fundamentalistyczne nastawionych protestantów. Teraz tak się nie stało, mimo że wielu protestantów wierzy w dosłowna treść Biblii (w przeciwieństwie do katolików, dla których księga rodzaju jest alegorią, a nie dosłownie opisaną historią). Co więcej, częściej w tym filmie doszukiwano się rasizmu (wszyscy główni aktorzy są biali), niż braku zgodności z Biblią. Najmocniej ten film krytykowali nie chrześcijanie, a muzułmanie na Bliskim Wschodzie. Powstaje pytanie, dlaczego nawet w pasie biblijnym (południe USA) film nie wywołał większych protestów.

Najprawdopodobniej odpowiedzieć na to pytanie tkwi w zmianach religijności wśród Amerykanów. Po pierwsze spada w amerykańskim społeczeństwie odsetek protestantów. W 1990 roku stanowili oni 60% ludności. W 2008 roku ich odsetek spadł do 50%, a  w 2012 roku po raz pierwszy protestanci stali się w USA mniejszością (48%). Po drugie mimo imigracji do USA Latynosów to odsetek katolików nie rośnie. W 1990 roku było ich 24%, a dziś jest 25 % (czasami można spotkać trochę inne liczby). Część katolików wiąże się z innymi denominacjami chrześcijańskimi, inni odchodzą od wiary. Arcybiskup T. Dolan wręcz stwierdził, że „Najliczniejszą grupą religijną w USA są katolicy [...] ale na drugim miejscu na tej liście są… ekskatolicy” (protestanci nie stanowią jednej denominacji). O ile liczba chrześcijan w USA spadła do 3/4 społeczeństwa, to rośnie liczba osób nie związanych z żadną z religii. W 2012 roku 19,6 proc. mieszkańców USA, czyli 46 milionów ludzi, określiło się jako niezwiązani z żadnym konkretnym Kościołem. Jeszcze nigdy w historii ten współczynnik nie był tak wysoki. W ostatnich pięciu latach ten współczynnik wzrósł o 5%.Wśród ludzi młodych (poniżej 30 lat) ten współczynnik jest jeszcze wyższy i wynosi 33%. Oczywiście nie wszyscy bezwyznaniowi Amerykanie to ateiści. 68% z nich określa się jako wierzący. Mimo to do ateizmu przyznaje się ok. 6%. Mimo, że Amerykanie nadal są religijnym społeczeństwem, to wiara jest tam słabsza niż kiedyś, a protestantyzm traci na  znaczeniu. To takiemu społeczeństwu może nie przeszkadzać uczynienie z historii o potopie gorzkiego proekologicznego dyskursu i przerobieniu początku księgi Rodzaju na film fantasy.

Jak widać film Aronofsky`ego wpisuje się we współczesną zmieniającą się amerykańską mentalność.  Oczywiście Ameryka nadal jest chrześcijańska, zdecydowanie bardziej chrześcijańska niż z sekularyzowana Europa. Niemniej tamte społeczeństwo się zmienia. Świadczą o tym nie tylko badania socjologiczne, ale także kultura masowa, która aby dobrze się sprzedać musi odpowiadać mentalności społeczeństwa, a przez to jest dobrym zwierciadłem, w której się ono odbija.   

Ilustracja: Arras wawelski „Rozmowa Boga Ojca z Noem”

 

Czytaj również
*
RobertSuski