Nowoczesna w medycznej krainie czarów

Drukuj

Czytając i dokładnie analizując program Nowoczesnej w zakresie służby zdrowia można odnieść wrażenie, że przy jego tworzeniu brak jest ogólnego i co najważniejsze całościowego spojrzenia na służbę zdrowia. Szeroko pojęta opieka medyczna w Polsce wymaga właśnie takiego spojrzenia, a nie spisu pobożnych życzeń i populistycznych postulatów.

W tym programie brak jest tego czego system ochrony zdrowia potrzebuje najbardziej, a mianowicie odpowiedzi na pytanie: JAK TO ZROBIĆ? To jest klucz do zrozumienia intencji tworzących ten program. Zamiast tego dostajemy masę zapewnień, że w przyszłości Nowoczesna: „przywróci”, „wprowadzi”, „poprawi”, „podniesie” itd. Są to zaklęcia, przy pomocy których Nowoczesna chce wszystko zmieni

jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Odniosę się do głównego postulatu Nowoczesnej dotyczącego służby zdrowia, który brzmi następująco: Zmniejszymy kolejki do lekarzy. Postulat ten jest jednym z najważniejszych zadań jakie stoją przed politykami, gdyż pacjenci w obecnym systemie ochrony zdrowia nie powinni i często nie mogą czekać miesiącami, aby otrzymać pomoc medyczną, specjalistyczną czy szpitalną. Z natury rzeczy taka pomoc powinna być udzielona niezwłocznie, a nie za bliżej nieokreślony czas. Obecny okres oczekiwania na pomoc medyczną jest wyrazem głębokiej destabilizacji w systemie ochrony zdrowia. Nawet dogłębne czytanie programu N. nie udzieliło mi odpowiedzi na pytanie jak to zmienić. Jedyne co wyczytałem to, że Nowoczesna chce zmniejszyć kolejki: “… dzięki kompleksowym zmianom w systemie, obejmującym jego organizację, cyfryzację i finansowanie…”. Cóż to oznacza dla pacjenta i co najważniejsze dla personelu medycznego? Są to pojęcia tak obszerne i tak ogólnikowe, że nie mówią nic. Faktem jest, że program partii ma być łatwy i zrozumiały i wychodzić naprzeciw oczekiwaniom społecznym, ale tutaj brak szczegółów jest rażący. Tłumaczenia w stylu, że program nie jest po to, żeby zdradzać szczegóły swoich pomysłów oponentom politycznym są niedorzeczne. Program ma chociaż w zarysie, możliwym do zweryfikowania pokazać, że jego autor bądź autorzy mają pomysł jak zrealizować swoje postulaty. Jeśli program ma być koncertem życzeń polityków danej partii to jaki jest sens pisania takiego programu?

Służba zdrowia jako część wydatków budżetowych nie jest i nigdy nie będzie funkcjonowała w oderwaniu od gospodarki i sytuacji ekonomicznej kraju. Obecnie wydajemy na służbę zdrowia ok 70 mld złotych z państwowej kasy (plan na 2017r. zakłada budżet w wysokości 77 mld zł). Wzrost nakładów od kilku lat jest bardzo niewielki, co przy wzroście kosztów wdrażania w medycynie nowoczesnych technik zabiegowych, nowoczesnych terapii lekowych itp., powoduje, że de facto nakłady na służbę zdrowia spadają. Nowoczesna w swoim programie słusznie postuluje wprowadzanie nowoczesnych metod leczenia, ponieważ każdy pacjent chce być leczony na światowym poziomie. Lecz ponownie nic nie pisze na temat finansowania tego typu procedur. Nowoczesna próbuje przesunąć akcenty ukrywając niewygodne zagadnienia związane z finansowaniem tych ambitnych planów.

Im więcej przeznaczymy pieniędzy na służbę zdrowia tym lepszą opiekę pacjenci otrzymają, oczywiście z uwzględnieniem racjonalnego i oszczędnego spożytkowania tych środków. Do zrozumienia tego prostego mechanizmu nie potrzeba grup eksperckich tylko trzeźwego spojrzenia na problemy z jakimi boryka się pacjent w matni systemu tworzonego na przestrzeni wielu lat. Skąd Nowoczesna chce wziąć pieniądze na realizację swojego programu pozostaje tajemnicą. Jedyne co udało mi się wyczytać to że partia ta planuje połączyć budżet zdrowia i świadczeń społecznych z tytułu choroby. Ten postulat wydaje mi się niezbyt zrozumiały, gdyż nie do końca rozumiem jaki jest związek między świadczeniem społecznym z tytułu choroby (domyślam się, że chodzi tutaj o wypłatę zasiłków chorobowych) a budżetem NFZ zawiadującym finansowaniem świadczeń zdrowotnych. Ludzie chorowali, chorują i będą chorować więc na zasiłek chorobowy wypłacany w takiej czy innej postaci muszą być przewidziane i zabezpieczone środki w ZUSie. Nie można tych pieniędzy przeznaczyć na świadczenia zdrowotne.

Analizując dalsze punkty programu trafiamy na profilaktykę. Trudno się nie zgodzić z ogólną tezą, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Przywiązanie dużej wagi do profilaktyki i zdrowego stylu życia powinno być priorytetem bo w przyszłości pomoże zmniejszyć wydatki na leczenie chorych. Niestety tutaj również brakuje wyjaśnienia jak dokładnie ma to wyglądać według Nowoczesnej. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie co powoduje, że aktualnie finansowane programy profilaktyczne nie przynoszą oczekiwanych skutków, (wydajemy na nie ok 0,2 mld złotych). Co zmienić? Jak przekonać Polaków do tego, że warto o siebie dbać? A najważniejsze. skąd wziąć dodatkowe pieniądze na profilaktykę zdrowotną? Wszystkie te pytania pozostają bez odpowiedzi. Zróżnicowanie składki zdrowotnej ze względu na przestrzeganie zasad profilaktyki i stosowanie używek w postaci alkoholu czy palenia papierosów też jest warte rozważenia lecz będzie bardzo trudne do przeprowadzenia ze względu na to, że w medycynie nie wszystko można ująć w ramy schematycznego działania.

Koszyk świadczeń gwarantowanych to przysłowiowa stajnia Augiasza. Wszyscy dostrzegają problem, ale nikt nie wie jak sobie z nim poradzić. Polityka to ciągłe balansowanie na granicy tego jak zadowolić wyborców, w tym wypadku pacjentów, a tym jak realnie rozwiązać problem mimo oporu społecznego. Najwyraźniej Nowoczesna postanowiła tym programem wyjść na przeciw tylko oczekiwaniom społecznym, nie próbując nawet zmierzyć się z problemami jakie generuje hasło, że wszystko wszystkim się należy i do tego za darmo. Stwierdzenie, że doprecyzujemy koszyk świadczeń i określimy co jest za darmo, a za co pacjent musi zapłacić sam jest jak najbardziej słuszne tylko znowu nie wiem co się za tym kryje. Czyżby hasło: „…Przetniemy dramatyczną praktykę taniego leczenia…” wskazywało, że Nowoczesna chce na nowo wycenić świadczenia medyczne i znacząco podnieść tą wycenę?

Kolejny postulat, który zwrócił moją uwagę głosi, że celem placówki medycznej jest wyleczenie pacjenta… Coś takiego może napisać tylko człowiek od marketingu politycznego, a nie lekarz. Co to znaczy wyleczyć pacjenta? Jest cała masa chorób, z których pacjenta nie można wyleczyć, a jedynie wykonać szereg procedur medycznych poprawiających jakość życia pacjenta i czasowo wyrównujących zaburzenia powstałe na skutek choroby. Rozumiem, że pomysłodawcy tego postulatu chcą roztoczyć przed pacjentami wizję idealnej służby zdrowia, ale tego typu sformułowania są delikatnie mówiąc nietrafione. Jest to populizm w czystej postaci. Pomysł, żeby jeden płatnik miał kontrolę nad wszystkimi etapami leczenia danego pacjenta jest postulatem ze wszech miar słusznym jeśli dowiemy się jak Nowoczesna chce rozdzielić płatników i wydzielić konkurujących między sobą płatników z obecnego NFZu. Domyślam się, że Nowoczesna chce powrócić do regionalnych kas chorych tylko zmniejszając ich liczbę? Wydaje się, że twórcy tego postulatu również nie wiedzą dokładnie jak miałoby to wyglądać. Pytań jest więcej. Jak Nowoczesna chce wprowadzić płatników prywatnych? Czy w ogóle chce ich wprowadzić na rynek usług medycznych? Kto wyliczy składkę ubezpieczenia prywatnego i zróżnicuje ją dla poszczególnych grup pacjentów? Wreszcie, kto ubezpieczy pacjentów z chorobami, których leczenie jest kosztochłonne tak jak w przypadku chorób nowotworowych czy metabolicznych?

Nie wiem też, co kryje się za stwierdzeniem „wprowadzimy nowoczesne i efektywne zarządzanie placówkami medycznymi”. Wiele szpitali wojewódzkich czy powiatowych jest zarządzanych efektywnie, jeśli Nowoczesna ma na myśli tylko czynnik finansowy. Natomiast jakie kryteria przyjąć analizując efektywność działania danej placówki? Jeśli weźmiemy pod uwagę profil działalności wielu placówek oparty na udzielaniu wielospecjalistycznej opieki pacjentom w systemie, w którym to wycena świadczeń medycznych determinuje opłacalność danej placówki to jak chcemy tutaj zdefiniować efektywność i nowoczesność?. Nadal pozostaje pytanie, jak nie zadłużać szpitali jeśli wycena procedur medycznych jest tak niska, że zadłuża szpital, który jest zobowiązany za tyle daną procedurę medyczną wykonać? O tym Nowoczesna milczy. Nie bardzo też rozumiem na czym ma polegać równość podmiotów publicznych i niepublicznych. W chwili obecnej kontrakty z NFZ mają placówki publiczne i niepubliczne, a wycena procedur medycznych jest w obu rodzajach placówek taka sama.

Stworzenie mapy potrzeb zdrowotnych jest postulatem bardzo ważnym bo wskazuje Narodowemu Funduszowi Zdrowia jakie procedury medyczne w jakich regionach Polski należy zakontraktować. Nowoczesna wskazuje dalej na potrzebę rozwoju nowoczesnej geriatrii, ale znowu tutaj brak jest szczegółów. Dostosowanie placówek medycznych do świadczenia długoterminowej opieki geriatrycznej jest procesem bardzo kosztochłonnym. I mam wrażenie, że twórcy tego postulatu słusznie chcą wyjść na przeciw oczekiwaniom osób starszych, ale warto przy tym wskazać na źródła finansowania i w jakim kierunku mają przebiegać te zmiany.

Cyfryzacja służby zdrowia to również bardzo istotna kwestia, ale natrafia ona na szereg problemów natury prawnej. Już poprzedni rząd próbował wprowadzić elektroniczną kartę ubezpieczenia zdrowotnego, jednak problemem nie było sfinansowanie tego pomysłu, ale ochrona danych osobowych. Są to bardzo wrażliwe dane, a jak pokazały ostatnie wydarzenia z wyciekiem danych PESEL, jako państwo nie radzimy sobie z ochroną danych cyfrowych. Chyba nikt nie chciałby, żeby dane o jego stanie zdrowia były ogólnie dostępne.

Nowoczesna postuluje również odciążenie lekarzy od biurokracji, żeby zajmowali się leczeniem, a nie pracą biurową. Obecnie z problemem nadmiernej ilości dokumentacji medycznej borykają się lekarze i pielęgniarki pracujący w szpitalach i poradniach specjalistycznych, którzy o niczym innym nie marzą, tylko by zamiast zajmować się papierami ,mogli zająć się pacjentami. Jednakże wiąże się to z zatrudnieniem dodatkowego personelu, np. sekretarek medycznych. Jak bumerang wraca pytanie skąd wziąć na to pieniądze.

Podniesienie płac w sektorze służby zdrowia jest bardzo ważne w kontekście odpływu personelu medycznego za granicę. Ale jest to jak zwykle uproszenie problemu. Problemem jest nielimitowany czas pracy, formy zatrudnienia, braki kadrowe, limity przyjęć na studia lekarskie i pielęgniarskie. Kłania się tutaj znajomość tematu i spojrzenie całościowe, a nie tylko fragmentaryczne.

Oczywiście w programie mamy też postulaty proste do wprowadzenia jak dopuszczenie do stosowania marihuany medycznej czy przywrócenie finansowania programu in vitro. Mam jednak nadzieję, że twórcy programu dostrzegają problemy jakie pojawiły się wraz z rygorystycznymi regulacjami dotyczącymi procedur w zapłodnieniu in vitro.

Jak pisałem wcześniej Nowoczesna ma problem z realnym spojrzeniem na problemy służby zdrowia. Sprytnie omijane są odpowiedzi na pytania jak zamierza dokładnie przeprowadzić i sfinansować proponowane reformy. Sam program jest dobrym chwytem marketingowym, ale brak w nim konkretów. Nie od dziś wiadomo, że służba zdrowia w Polsce jest niedofinansowana co widać porównując PKB przeznaczany na system opieki medycznej w Polsce i w innych krajach Europy. Nowoczesna unika odpowiedzi na pytania jak zwiększyć finansowanie. Widoczny jest tutaj strach twórców tego programu przed napisaniem wprost, że trzeba podnieść składkę zdrowotną, albo wprowadzić inne formy współfinansowania przez pacjentów swojego leczenia. Ewentualnie radykalnie ograniczyć ilość procedur w koszyku świadczeń gwarantowanych. Temat dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych jest poruszany, ale też brak jest tutaj rzetelnego wyliczenia wysokości składek i zakresu takich ubezpieczeń. Na koniec pragnę podkreślić, że powiązania między poszczególnymi działami systemu ochrony zdrowia są bardzo ścisłe i wymagają kompleksowego spojrzenia, a nie tylko wypisania populistycznych haseł, żeby uszczęśliwić przyszłych wyborców nie mając nawet szans na spełnienie składanych obietnic.

Czytaj również
O autorze
*
MarcinSobotka