|
Marcin Figiel
|
|
Słynnego dokumentu Henryka Dederki „Witajcie w życiu”, który otwiera kulisy funkcjonowania korporacji Amway, nie zobaczymy ani w kinie ani w telewizji. Bez problemu natomiast odszukamy dziełko w serwisie youtube.com. Nad filmem od kilku lat ciąży prawomocny wyrok sądowy, zakazujący publicznej emisji. Dlaczego? |
|
Więcej…
|
|
Kaja Zapędowska
|
|
Wprowadzenie parytetów na listy wyborcze jest niczym innym jak praktyczną realizacją konstytucyjnego zapisu o równych prawach kobiet i mężczyzn. |
|
Więcej…
|
|
Van Rompuy. O co było tyle krzyku? |
|
|
|
|
Piotr Beniuszys
|
|
Wczorajszy wybór prezydenta Rady Europejskiej i wysokiej przedstawicielki ds. zagranicznych UE jest w wysokim stopniu rozczarowujący. Gorzej, jest to objaw eurobiurokratyzmu w najgorszym wydaniu. Kolejny zakulisowy kompromis, kolejna decyzja, która z odwagą i ambicją nieodzowną przy budowie wszystkich naprawdę wielkich projektów, nie ma niestety nic wspólnego. Niechaj mi ktoś przypomni, o co właściwie od 2002 roku toczyła się ta wielka batalia europejska, której zwieńczeniem jest Traktat lizboński? O to, żeby w roli prezydencji Rady Europejskiej, jako technicznej funkcji służącej zakulisowym negocjacjom pomiędzy stolicami państw członkowskich, zastąpić rotacyjnie wstępujących na ten urząd szefów poszczególnych rządów jednym człowiekiem i to w dodatku nie do końca? Po co kolejny urząd w Unii, który nie będzie miał realnych prerogatyw władzy? Zamiast zrobić krok w kierunku przejrzystości procesu podejmowania decyzji w Brukseli i zainspirować wielce znużoną Unią opinię publiczną w zachodniej Europie poprzez mechanizmy zwiększające realny wpływ obywateli na Unię, powstają nowe szczeble instytucjonalne nie dające w zasadzie żadnej wartości dodanej i dodatkowo gmatwające i tak nieprzejrzystą już od dekad strukturę Unii. O to było tyle krzyku, protestów, przegranych referendów i zaklinania rzeczywistości przez prounijnych przywódców, aby efekt był tak żałośnie mizerny? Ludzie! To była gra w klasyczny sposób niewarta świeczki, chyba że takiej malutkiej zapachowej, co ją sobie można do lampioniku włożyć, albo ewentualnie jednej pałeczki kadzidełka. Najbardziej śmieszą mnie zresztą ci wszyscy eurosceptycy, którzy straszyli Armagedonem, a nadszedł tylko grad drobniutkich meteorytków.
|
|
Więcej…
|
|
Kasia Wolanin
|
|
To niesamowite, jak wszyscy bez wyjątku, od krytyków, filmowców po zwykłych widzów, spragnieni jesteśmy dobrych, rodzimych produkcji filmowych. Marzymy o kinie, o którym moglibyśmy mówić i pisać z dumą i bez kompleksów, bez konieczności usprawiedliwiania twórczych niedoróbek nieśmiertelnym komentarzem „ale i tak jest nieźle, jak na polskie warunki”. W naszym kraju na produkcje filmowe być może nie przeznacza się zbyt wiele pieniędzy, ale nie wierzymy, że w Polsce brakuje zdolnych scenarzystów i reżyserów z wizją. A jednak coś jest na rzeczy, skoro od lat rodzima kinematografia, z nielicznymi wyjątkami, jest synonimem rozrywkowego banału, amatorstwa, nudy i straty czasu. Właśnie trafił na kinowe ekrany debiut reżyserski Borysa Lankosza. Do tej pory miała go okazję oglądać jedynie garstka bywalców różnych, zamkniętych imprez filmowych, teraz mogą zobaczyć go już wszyscy. „Rewers” jest filmem, który rozpalił w widzach nadzieję na zupełnie nową jakość w polskim kinie – to jest pewne. Natomiast odpowiedź, czy owe nadzieje spełnia, taka oczywista już nie jest. |
|
Więcej…
|
|
Czy rzecznik całkiem ogrypiał? |
|
|
|
|
Jan Hartman
|
|
A to ci heca! Setnie się ubawiłem na występie folklorystyczno-prawniczym Rzecznika Praw Obywatelskich, doktora praw, Janusza Kochanowskiego. Pokaz folkloru prawnego organu konstytucyjnego RP we wspomnianej osobie polegał na zaszantażowaniu ministra zdrowia, pani Ewy Kopacz, którą to jakoby miał on wkrótce podać do prokuratury na okoliczność możliwości popełnienia przez nią przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu epidemiologiczemu Polaków, polegającego na niezakupieniu szczepionek na świńską grypę. Kawał był super, w sam raz do wieczoru kabaretowego w TVP2. Tylko że po emisji powiedzieli, że to na serio było! Serialnie, Panie i Panowie, organy państwa stosują, jeden wobec drugiego, szantaż. I to nie, żeby tam rzecznik straszył ministra wywiezieniem do lasu w bagażniku swojego Fiata 125p, co jeszcze mógłbym zrozumieć. Nie, nie – egzekutorem miałby być inny jeszcze organ państwa, czyli prokurator! Istna szekspiriada. |
|
Więcej…
|
|
Katarzyna Woźniak
|
|
Bez przeszłości nie byłoby teraźniejszości. Zanim doszliśmy do punktu wyjścia, do czasu nam obecnego, konieczne było istnienie wydarzeń przeszłych, zarówno tych dobrych, jak i mniej przyjemnych. To, co zaistniało w przeszłości, ma swoje odbicie w stanie bieżącym, przecież dom stawia się na fundamentach. Te, są oparciem konstrukcji, tworzą ją stabilną bądź chwiejną. A zatem każda istniejąca wspólnota, przede wszystkim naród, ma swoją przeszłość, na którą może się powoływać, podejmując nowe działania i realizując nowe idee. Historia jest obecna w życiu teraźniejszym poprzez cztery formy: propagandę, ostrzeżenie, sztukę i tożsamość. Wszystkie są niezwykle ważne i uniemożliwiają życie, bez powoływania się na przeszłość w procesie dynamicznego kształtowania się wspólnoty. W przypadku Polski, to podłoże, jest tym większe, że tworzy je betonowa podwalina patriotyzmu i (niestety) pewnego defektu polskości. |
|
Więcej…
|
|