Odpowiedź na tekst M.Celińskiego „O wierzących ateistach”

Drukuj

czarownice

Wczorajszy wpis na blogu M.Celińskiego „O wierzących ateistach” wywołał wiele komentarzy. Poniżej publikujemy tekst polemiczny p. Niny Sankari. Redakcja Liberte!

Tekst Marcina Celińskiego jest nierzetelny w warstwie faktograficznej i manipulatorski, jeśli chodzi o interpretację.
„Krzyży nie powinno być w szkołach, w sejmie – ale nie powinno być tam także portretów Łyszczyńskiego czy innego ateistycznego „świętego” – pisze autor. Czy organizatorzy DNI ATEIZMU tego się domagali? „Zakładając nawet, że chcą promować jakieś postawy – to bardziej zajmują się kościołem, który uznają za przeciwnika, niż wytłumaczeniem własnego światopoglądu” – dodaje. Po to, żeby zorientować się, o czym mówili ateiści podczas Dni Ateizmu, należałoby wziąć udział w pokazie filmów ateistycznych, np. filmu Zenona Kalafaticza „The time to be happy is now”, opowiadającego m.in. o fantastycznej szkole wolnej od religii w środku kontynentu afrykańskiego. Albo przyjść na którykolwiek z paneli w ramach dwudniowego Kongresu Ateistycznego (29-30.03.) z udziałem renomowanych prelegentów z kraju i zagranicy, przedstawiających różne punkty widzenia na to, jakiego ateizmu potrzeba dziś w Polsce. Niestety autor artykułu ograniczył się do wyrażania swojej opinii wyłącznie na temat rekonstrukcji historycznej stracenia Kazimierza Łyszczyńskiego. Ale nawet sama rekonstrukcja historyczna ma –w mojej opinii – wielki sens. Po pierwsze, pokazuje wbrew narzucanym społeczeństwu opiniom, że ateizm ma w Polsce dużo starsze tradycje, niż tzw. komunizm, przyniesiony na bagnetach Armii Czerwonej, a propagowane przez stronę klerykalną przy wsparciu środowisk narodowych stereotypy „dobry Polak= dobry katolik” oraz „ateista=zdrajca Ojczyzny” są nadużyciem. Po drugie, nikt nie zamierza wynosić Kazimierza Łyszczyńskiego na ołtarze, jednak to dopiero ta forma propagowania jego historii zainteresowała media i sprawiła, że wiedza o tej postaci przebija się do świadomości Polaków.

Autor wyraża także w artykule niezadowolenie z powodu instrumentalizacji ateizmu przez polityków, z czym można się zgodzić, o ile wspomni się uczciwie w tym kontekście o instrumentalizacji państwa przez Kościół w ramach realizowanego w Polsce sojuszu tronu i ołtarza, który narusza Konstytucję RP (zapis o neutralności światopoglądowej Polski), Ustawę o gwarancjach wolności sumienia i wyznania z 1989 r., dyskryminując ateistów (art. 196 KK, zakaz aborcji i łamanie innych praw reprodukcyjnych kobiet, Ustawa z 1992 r. o radiofonii i telewizji o przestrzeganiu wartości chrześcijańskich) itd. itd.

Autor nie zgadza się z utożsamianiem ateizmu z antyklerykalizmem i należy mu przyznać rację. Ateista nie musi być antyklerykałem, szczególnie w świeckim (czy neutralnym światopoglądowo) państwie, gdzie przedstawiciele żadnej religii lub światopoglądu nie są ani uprzywilejowani, ani dyskryminowani. Jednocześnie nie trzeba być ateistą, by występować przeciwko Kościołowi z powodu afer obyczajowych, pedofilii, czy zawłaszczania pieniędzy publicznych. Najsilniejszy antyklerykalizm jest tam, gdzie Kościół zawłaszcza państwo, w tym finanse państwowe, gdzie domaga się od ludzi moralności, której sam jest pozbawiony, i im silniej to czyni, tym silniejsza jest reakcja. Tak jest w Polsce i z tego punktu widzenia antyklerykalizm w Polsce jest reakcją uzasadnioną, prezentowaną przez obywateli jako takich, niezależnie od ich wyznania lub braku takowego, tj. zarówno przez osoby wierzące, jak i ateistów.

Jeśli zaś chodzi o niechęć części polskich ateistów do aktywnego ateizmu, to przyczyn jest wiele (od konformizmu po postmodernistyczny relatywizm) i każdy ateista ma prawo do wyrażenia swojego zdania na ten temat. Tak wiara, jak i niewiara mogą być wyłącznie prywatną sprawą, pod warunkiem jednak, że prawa wierzących i niewierzących są przestrzegane. W przeciwnym przypadku, pod płaszczykiem „prywatnego” ateizmu wspiera się pozbawianie ateistów ich praw przez państwo znajdujące się pod presją Kościoła. Wspiera się szerzenie ignorancji i obskurantyzmu, jak choćby przez akceptację egzorcyzmów jako środka terapii, urządzania zbiorowych seansów dla „uzdrowicieli” np. na Stadionie Narodowym, dla ograniczania badań naukowych oraz traktowania kreacjonizmu jako równoważnej do ewolucjonizmu teorii poznawczej czy propagowania NOMA.

Artykuł podtrzymuje przy tym silnie propagowaną w Polsce tezę, że każdy wyraziście prezentowany pogląd jest skrajny i w związku z tym z definicji niesłuszny. Ateista, który za pośrednictwem rekonstrukcji historycznej, oddającej prawdę historyczną, pokazuje, w jaki sposób jeszcze niedawno byli traktowani w Polsce ateiści i jak nadal są gdzie indziej, jest ateistą agresywnym, zdaniem autora. Jeżeli w ogóle wyraża publicznie swój pogląd, zamiast pozostawić swój ateizm w sferze prywatnej, jest przyrównywany do „talibów spod znaku pewnej toruńskiej rozgłośni”. Konstruowany jest stereotyp „ateista= fundamentalista religijny ze znakiem -, Terlikowski=Hartman”, niezależnie od treści ich poglądów. Po wyeliminowaniu tych „skrajnych”, „agresywnych” poglądów pozostaje katolicyzm reprezentowany przez Episkopat Polski (z zakazem aborcji; wrogim stosunkiem do małżeństw homoseksualnych, in vitro, antykoncepcji, propagowaniem egzorcyzmów, „uzdrawiaczy” itd.). Po drugiej stronie, umiarkowani ateiści, którzy chcą wprawdzie dla siebie państwa neutralnego światopoglądowo, ale nie chcą krytyki Kościoła, który blokuje wolność światopoglądową. Ważne tu jest powiedzenie, że chcą jej „dla siebie”, dla wąskiego grona ludzi o umiarkowanych poglądach. Umiarkowane poglądy uznawane są za jedynie słuszne (to samo dotyczy wszelkich innych dziedzin, np. ekonomicznej czy politycznej), co wiąże się zwykle z chęcią utrzymania status quo i niechęcią do zmian. „Chciałbym żyć w państwie neutralnym, gdzie mój światopogląd będzie równie prywatny jak każdy inny, nie będzie zaś oficjalnego światopoglądu.” – słusznie pisze Marcin Celiński. Ja też. Tyle że… samo się nie zrobi!

Nina Sankari – działaczka feministyczna i laicka, ateistka, racjonalistka. W przeszłości związana z PSR, dwukrotnie Wiceprezeska tego stowarzyszenia. Współzałożycielka Międzynarodowego Stowarzyszenia Wolnej Myśli (Oslo, 2011), współzałożycielka Koalicji Ateistycznej, współorganizatorka I DNI ATEIZMU 2014 w Warszawie. Publikuje w „La Raison”, „Egalite”, La Riposte Laique, Racjonalista.pl, Feminoteka.

 

Czytaj również
*
Gość