Państwo moich marzeń

Drukuj

Nie możemy sobie pozwolić na psucie państwa i promocję sekciarskich wzorców religijnych. To pierwsze niweczy zdobycze Okrągłego Stołu. To drugie kompromituje istotę religii.

Wierzę w siłę marzeń zdolnych zmienić rzeczywistość – tak jak w nie wierzył Martin Luther King, kiedy w 1963 roku wygłaszał w Waszyngtonie swoje słynne przemówienie I have a Dream. W tym kilkunastominutowym wystąpieniu protestancki pastor skutecznie odwołał się do żywotnych mitów amerykańskiego społeczeństwa, w których wiara w sprawczą siłę ludzkiej woli łączyła się z wiarą w obecność Boga wzmacniającego to, co szlachetne i dobre w ludzkiej naturze.

Mimo traumatycznych doświadczeń Afroamerykanów, traktowanych przez stulecia przez swoich białych współobywateli jako niewolnicza siła robocza, King potrafił wskazać na to, co ich łączy i odwołał się do wspólnych korzeni zapisanych w amerykańskiej konstytucji. Jak wiemy dzisiaj przesłanie Martina Luthera Kinga jest traktowane jako wspólne dziedzictwo przez wszystkich Amerykanów.

Tej wiary brak nam w dzisiejszej Polsce.

Zamiast wiary w łączącą nas historię i wspólne człowieczeństwo jesteśmy świadkami wzrastającej polaryzacji polskiego społeczeństwa. Jednym z głównych źródeł polaryzacji jest religia, która została utożsamiona z sekciarsko i fundamentalistycznie rozumianym katolicyzmem.

Co gorsza, właśnie takie wąskie pojmowanie katolicyzmu zostało skutecznie zawłaszczone przez polityków dążących do rządów autorytarnych i sprzecznych z demokratycznymi strukturami naszego państwa. W chwili obecnej politycy rządzącej partii, wraz z zawłaszczonymi mediami publicznymi, próbują wmówić społeczeństwu polskiemu, że są jedynymi spadkobiercami i obrońcami autentycznych wartości obywatelskich, patriotycznych, a nawet religijnych.

Więcej, w tak rozumianą tożsamość narodową próbuje się włączyć system edukacji państwowej, propagowany model kultury, a nawet proponowany kształt stosunków międzynarodowych.

Dlatego z pełnym przekonaniem popieram ideę Klubów Liberalnych, które mogłyby się skutecznie przeciwstawić owemu archaicznemu i antynowoczesnemu pojmowaniu państwa. Jeśli skutecznie, jako społeczeństwo obywatelskie, nie przeciwstawimy się tej postępującej degradacji państwa, to ryzykujemy marginalizację na arenie międzynarodowej i cofnięcie się o całe stulecia w naszym rozwoju cywilizacyjnym.

Jestem przekonany, że środowiska liberalnej inteligencji mogą wypracować atrakcyjną i skuteczną alternatywę dla niszczącej wizji państwa, jaką nam narzucają działające w dużym stopniu za pieniądze polskiego podatnika rządkowe ośrodki propagandy.

Jestem również pewien, że w środowiskach otwartych katolików polskich, łącznie z księżmi i niektórymi biskupami, można wypracować nowoczesne formy współżycia ludzi wierzących i niewierzących.

Nie możemy sobie pozwolić na psucie państwa i na promocję sekciarskich wzorców religijnych. To pierwsze prowadzi do zaprzepaszczenia zdobyczy Okrągłego Stołu. To drugie jest prostą drogą do kompromitacji istoty religii.

W chwili obecnej istnieje realne niebezpieczeństwo odejścia od standardów demokratycznego państwa z jednej strony i od modelu otwartego katolicyzmu wypracowanego na Soborze Watykańskim II. Właśnie dlatego istnieje pilna potrzeba włączenia się w wychowawczy program naprawy państwa i kościoła.

Nie możemy zrobić tego sami, tylko w solidarnym wysiłku wszystkich ludzi dobrej woli. Nie możemy pozwolić, by historia naszego kraju służyła celom ideologicznym wąskiej grupy polityków i kleru, która chce zawłaszczyć państwo i religię.

Odpowiedzią musi być odwołanie się do najlepszych tradycji naszego kraju, w której otwartość i tolerancja stanowiła wartość podstawową. Historia nie może być traktowana jako źródło legitymizujące wąski partyjny i sekciarski interes.

Nie może dochodzić do strukturalnej amnezji, która pozwala z jednej strony na usuwanie prawdziwych faktów i prawdziwych bohaterów, a z drugiej umożliwia tworzenie fałszywych bohaterów i „alternatywnych faktów”.

Jednym z najpotężniejszych źródeł nowej polityki historycznej są archiwa, zwłaszcza zasoby Instytutu Pamięci Narodowej. Znalazły się one jednak w ręku ludzi nieodpowiedzialnych i opętanych żądzą tworzenia nowego, „autorskiego” obrazu przeszłości. Ale właśnie te archiwa, odczytane we właściwym kontekście historycznym, powinny stać się okazją do budowania zgody narodowej. Powinniśmy im przywrócić właściwą funkcję odkrywania prawdy o naszej najnowszej historii. W tym również historycy kościelni powinni nam pomóc, rekonstruując pełną prawdę o stosunkach kościoła i państwa.

Kończąc chcę wyrazić nadzieję, że powstająca idea Klubów Liberalnych stanie się potężną siłą społeczną, pozwalającą przywrócić wiarę w siłę obywatelskiego zaangażowania i przyczyni się do wyparcia z przestrzeni publicznej głosów skrajnych i niszczących struktury demokratycznego państwa.

Od redakcji: Powyższy tekst to fragment wystąpienia prof. Stanisława Obirka podczas inauguracji Klubów Liberalnych w Warszawie, 8 czerwca. Dziękujemy Autorowi za możliwość publikacji. Lead, zmiany od redakcji.

Czytaj również
O autorze
*
StanisławObirek
Polski teolog, historyk, antropolog kultury, były jezuita. Interesuje się miejscem religii we współczesnej kulturze.