Potencjał zawodowy ulicznych bezdomnych

Drukuj

Wprowadzenie

Dla większości społeczeństwa słowo „bezdomny” oznacza pijaka śpiącego na dworcu lub w parku. Ludzie na ogół nie zdają sobie sprawy, iż osoby takie stanowią zaledwie kilkanaście procent spośród wszystkich bezdomnych, reszta zaś mieszka w schroniskach, noclegowniach, altankach, przebywa w różnych instytucjach lub uczestniczy w programach aktywizacyjnych. Te specyficzne kilkanaście procent ulicznych bezdomnych z jednej strony stanowi najbardziej widoczną ich część, z drugiej strony jest najtrudniejszą grupą spośród wszystkich klientów pomocy społecznej. Są to osoby obarczone wieloma skomplikowanymi problemami, które bardzo ciężko rozwiązać, i budzące niechęć wśród reszty społeczeństwa. Z tego powodu w wielu miastach Polski instytucje pomocowe (które zawsze cierpią na nadmiar klientów i brak pieniędzy) często nawet nie próbują się takimi osobami zajmować. Co najwyżej wydają im darmową zupę, po czym koncentrują się na tych, którym łatwiej pomóc, bądź na tych, na których skupia się uwaga mediów i społeczeństwa (np. dzieciach z domów dziecka). Uliczni bezdomni są zatem czarną dziurą w systemie pomocy – grupą ludzi, którą mało kto się interesuje i której mało kto pomaga.

http://www.flickr.com/photos/strandloper/26615826/sizes/m/
by Steve Crane

Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta – Koło Gdańskie (którego jestem pracownikiem) w latach 2009–2011 prowadziło duży projekt mający na celu pomoc osobom bezdomnym, zamieszkującym na ulicach Gdańska (tak zwanym „rough sleepers[1]). Projekt był wielowątkowy i miał szerokie spektrum działań, między innymi zakładał badania populacji tychże osób.

Celem badań było przede wszystkim przeanalizowanie potencjału zawodowego ulicznych bezdomnych oraz próba odpowiedzi na pytanie, czy istnieje możliwość jakiejkolwiek aktywizacji zawodowej tej grupy na terenie Gdańska.

Niniejszy artykuł jest skrótem z raportu powstałego po zakończeniu badań.

Wybór narzędzi badawczych i grupy docelowej

Podczas wstępnej analizy ustalono, iż grupę docelową stanowią, po pierwsze, osoby bezdomne zamieszkujące miejsca niemieszkalne na terenie Gdańska, po drugie, osoby będące stałymi „rezydentami”, czyli osobami przebywającymi w Gdańsku na stałe, a nie sezonowo (wyniki badania mają posłużyć do dalszej stałej pracy z gdańskimi bezdomnymi, z badania wykluczono zatem osoby, które przyjeżdżają do Trójmiasta tylko na okres wakacyjny), po trzecie, są w wieku produkcyjnym i nie posiadają poważnej niepełnosprawności (wyniki badania mają posłużyć do stworzenia programu aktywizacji zawodowej, interesują nas zatem przede wszystkim ci, którzy są w stanie pracować).

Analizując wiedzę na temat środowiska gdańskich rough sleepers zgromadzoną na przestrzeni ostatnich lat, oszacowano, iż osób spełniających wszystkie trzy kryteria jest w Gdańsku około 35. Stali się oni zatem grupą docelową, na której skoncentrowane zostało nasze badanie.

Biorąc pod uwagę rodzaj informacji, jakie planowano pozyskać, specyfikę respondentów oraz wyjątkowość środowiska, w którym przyjdzie przeprowadzać badanie, zadecydowano, iż głównym narzędziem badawczym zastosowanym w tym badaniu będzie wywiad indywidualny, częściowo skategoryzowany. Grupa złożona z socjologów, ekspertów z zakresu zjawiska bezdomności oraz streetworkerów (pracowników ulicznych) sporządziła kwestionariusz wywiadu zawierający kilkanaście pytań, za których pomocą badacze mieli przeprowadzić zaplanowane wywiady. Ostatecznie badanie odbyło się między jesienią 2010 r. a wiosną roku 2011. W tym czasie udało się przeprowadzić 30 wywiadów (pięciu osób nie udało się przekonać do wzięcia udziału w badaniu), można zatem stwierdzić, iż udało się dotrzeć do wszystkich osób reprezentujących w tym czasie interesująca nas populację.

Wyniki badania

Na podstawie przeprowadzonych wywiadów badaczom udało się ustalić odpowiedzi na wszystkie postawione na wstępie pytania badawcze. Ukazują one specyficzny obraz środowiska gdańskich uliczników.

Na 30 przebadanych osób 25 stanowią mężczyźni, tylko 5 to kobiety. Dysproporcja ta wpisuje się w generalną tendencję, jaką zauważono w zjawisku bezdomności, czyli że mężczyźni stanowią mniej więcej 80 proc. populacji bezdomnych, kobiety zaś 20 proc.[2].

Średnia wieku przebadanych 30 osób wynosi 50 lat. Strukturę wiekową całej populacji przedstawić można następująco: grupa wiekowa 18–30 lat – 3,5 proc., grupa wiekowa 31–40 lat – 17,5 proc., grupa wiekowa 41–50 lat – 20,5 proc., grupa wiekowa 51–60 lat – 51,5 proc., grupa wiekowa 61–65 lat – 7 proc.

Grupą dominującą w populacji jest zatem grupa w przedziale wiekowym 51–60 lat, osoby zaś poniżej 30 roku życia stanowią rzadkość. A zatem struktura wiekowa populacji gdańskich rough sleepers również nie odbiega zasadniczo od struktury wiekowej populacji wszystkich bezdomnych w województwie pomorskim[3].

Większa część przebadanej populacji cierpi na różnego rodzaju problemy zdrowotne. Tylko 6 osób z 30 przebadanych (czyli 20 proc.) nie wykazywało żadnych przeciwwskazań zdrowotnych do pracy (stan zdrowia oceniano na podstawie deklaracji respondenta oraz spostrzeżeń dokonywanych przez samych badaczy). Pozostałe 24 osoby cierpiały z powodu jednego lub więcej schorzeń, ograniczających w większym lub mniejszym stopniu gotowość do podjęcia pracy. Dwoma głównymi problemami zdrowotnymi występującymi w tejże populacji były schorzenia nóg (10 osób) i choroba alkoholowa w dość zaawansowanym stadium (10 osób).

Wśród badanej populacji widać wyraźny podział, jeśli chodzi o interpretację i rozumienie słowa „praca”. Dla połowy respondentów pracowanie oznacza bycie zatrudnionym u kogoś i wykonywanie dla niego różnych czynności w zamian za pensję (bez względu na to, czy jest to legalne zatrudnienie, czy praca bez podpisanej umowy, czyli tzw. „praca na czarno”). Nie odbiega to zatem zbytnio od potocznego rozumienia słowa „praca”. Tymczasem dla drugiej połowy badanych słowo „praca” oznacza każdą możliwą aktywność przynoszącą dochód. Czyli oprócz legalnej pracy na umowę oraz tak zwanej „pracy na czarno” jako pracę ta część badanych uważa także takie aktywności jak zbieranie złomu, sprzedaż rzeczy znalezionych na śmietniku, popilnowanie czyjegoś auta na parkingu itp. Zatem czynności, które przez większość społeczeństwa nie są uważane za pracę. Dlatego też część rough sleepers – deklarując, że „pracuje gdzieś” bądź „chodzi do pracy” – może tak naprawdę mieć na myśli to, że regularnie przeszukuje śmietniki w poszukiwaniu puszek po piwie bądź wykonuje inną tego typu działalność.

Jeśli chodzi o rodzaj wykonywanej pracy bądź aktywności, z której można czerpać dochody, zdecydowanie największą popularnością wśród badanych cieszy się zbieranie surowców wtórnych (złom, puszki, butelki, makulatura) i sprzedawanie ich w skupach – zadeklarowało to aż 16 osób. Pozostałe źródła dochodu[4] to: żebractwo (5 osób), zasiłki i renty (4 osoby), praca dorywcza na budowie (3 osoby), dorywcza pomoc rolnikowi/działkowcom (2 osoby), pomoc przy rozładunku samochodów ciężarowych (1 osoba), praca w zakładzie ślusarskim „na czarno” (1 osoba), rysowanie (1 osoba), handel owocami (1 osoba).

Pytania o motywację, którą kierują się badani w trakcie wykonywania swych codziennych aktywności, wykazały dość jednoznacznie, iż głównym powodem pracy rough sleepers jest tylko i wyłącznie chęć przetrwania (wręcz wola przeżycia). Zadeklarowali to niemal wszyscy respondenci. Ich aktywność nie wynika z takich przesłanek jak chęć realizacji celów życiowych, ambicje zawodowe, chęć wyjścia z bezdomności czy chociaż zaoszczędzenia na wynajęcie mieszkania lub pokoju. Pracują po to, aby zdobyć środki na bieżące życie. Jeśli nie będą tego robić – nie przetrwają. Ich nastawienie jest podyktowane wymogami codzienności i nie uwzględnia przyszłości.

Jak to często bywa, pytanie o wysokość zarobków było tym, na które część osób nie chciała udzielić odpowiedzi. Na wspomnianych 30 badanych 6 nie podało żadnej liczby. Spośród udzielonych odpowiedzi udało się pozyskać następujące zestawienie: 4 osoby pracujące na budowie – średnio 2,5 tys. zł miesięcznie, 2 osoby pracujące w rolnictwie/ogrodnictwie – średnio 600 zł miesięcznie, 1 osoba korzystająca z zasiłku – 444 zł miesięcznie, 1 osoba handlująca owocami – średnio 25 zł dziennie, 16 osób żebrzących i zbierających surowce wtórne – średnio 45 zł dziennie.

Należy jednak podkreślić, iż w przypadku osób zajmujących się zbieractwem surowców, żebractwem oraz tej jednej handlującej owocami wszyscy zastrzegli, iż ich zarobki są mocno zróżnicowane każdego dnia i w dużej mierze zależą od szczęścia. Rozpiętość dziennych dochodów wynosi 15–100 zł, a podawana średnia dzienna jest tylko wielkością orientacyjną, a nie dokładnym wyliczeniem.

Warto też pamiętać, iż w przypadku tych trzech aktywności oraz w przypadku osób pracujących dorywczo na budowach pracę tę cechuje sezonowość. Oznacza to, iż w każdym miesiącu dochody są różne (zależą od wielu czynników: pogody, pory roku, szczęścia itp.), a jeśli chodzi o budowlańców (pracujących dorywczo), zdarzają się nawet miesiące, w których nie pracują oni w ogóle. W związku z tym podane przez nich zarobki są niestałe oraz niepewne (nigdy nie można być pewnym, czy pojawią się w danym miesiącu i na jakim poziomie będą).

Mimo wszystko trudno jednak nie odnieść wrażenia, iż dochody większości badanych osób nie są aż tak niskie, jak by się mogło wydawać. Pamiętać należy, iż żadna z opisywanych osób nie posiada w swoim miesięcznym budżecie takich wydatków jak: czynsz, opłaty za prąd, wodę, gaz, wynajem, ubezpieczenie, podatki czy rata kredytu, które to u większości obywateli stanowią jedne z największych pozycji. Zatem na dobrą sprawę większość rough sleepers ma miesięcznie do dyspozycji sumę niewiele się różniącą od sumy, jaka zostaje w portfelu przeciętnego obywatela po uiszczeniu opłat za mieszkanie.

Różnica jest jednak taka, iż żaden z rough sleepers nie ma swojego mieszkania, a zarobki, o których mówimy, są bardzo niepewne i przypadkowe, co sprawia, iż styl życia, jaki prowadzą, jest nieporównywalny do stylu życia przeciętnego obywatela.

Spośród 30 badanych na pytanie o to, na co rough sleepers przeznaczają zdobyte pieniądze, trzy osoby nie chciały udzielić informacji.

Niemal wszyscy pozostali (bo aż 24 osoby) zadeklarowali, iż zdobyte pieniądze przeznaczają niemal wyłącznie na bieżące utrzymanie, czyli przede wszystkim jedzenie i picie, czasem środki czystości bądź ubranie. Ponadto 3 osoby stwierdziły, iż całe zdobyte pieniądze przeznaczają wyłącznie na używki (alkohol i papierosy).

Zatem mimo tego, iż część badanych ma w perspektywie miesiąca do dyspozycji niemałą kwotę, a niektórzy deklarują wręcz dość duży dochód[5], pieniądze te niemal w całości są „przejadane”, czyli wydawane na bieżące artykuły spożywczo-przemysłowe. Znaczy to, iż mimo niekiedy relatywnie dużego budżetu  rough sleepers konsumują cały swój dochód, nie zamieniając go na żadne trwałe dobra i nie inwestując go w żadną sferę życia. Przez to, mimo upływu lat w bezdomności, wciąż nie posiadają niczego więcej ponad to, z czym wchodzili w ten stan.

Bardzo ciekawy wynik dało pytanie o posiadane wykształcenie: 20 proc. badanych zadeklarowało wykształcenie podstawowe, 3 proc. badanych – wykształcenie gimnazjalne, 57 proc. badanych – wykształcenie zawodowe, a 20 proc. badanych – wykształcenie średnie.

Ciekawe okazały się także odpowiedzi na pytanie o doświadczenie zawodowe badanych osób. Większość pytanych deklarowała, iż na przestrzeni lat wykonywała kilka zawodów bądź pracowała w kilku branżach (co jest powszechne również w przypadku osób niewykluczonych społecznie). Wśród wszystkich wymienionych zawodów zdecydowanie dominowały branża mechaniczna i budowlana.

W sumie na 66 wykonywanych zawodów, które wymienili badani rough sleepers, 20 należało do branży mechanicznej, 16 do branży budowlanej, 7 do branży gastronomicznej, 4 do branży rolniczo-ogrodniczej, 3 do branży transportowej, 3 osoby pracowały jako palacze w kotłowni, 2 osoby – jako sprzątaczki, 2 osoby – jako krawcy. 9 zawodów nie dało się oddzielnie zgrupować.

Wyniki te są zaskakujące, gdyż pokazują, iż po pierwsze większość rough sleepers to rzemieślnicy i pracownicy usługowi niskiego szczebla (jest to oczywiście ściśle powiązane z poziomem wykształcenia tej populacji). Po drugie, większość rough sleepers  posiada bardzo konkretne zawody i umiejętności, które są dość mocno poszukiwane na rynku pracy i których wykonawcy na ogół są całkiem dobrze opłacani. Wynika z tego, iż zła sytuacja życiowa  rough sleepers nie jest efektem braku kwalifikacji zawodowych czy braku ofert pracy. Problem polega bardziej na tym, iż w wyniku destruktywnego trybu życia, złego stanu zdrowia, zaniku umiejętności społecznych i innych skutków bezdomności ulicznej – w większości nie są oni fizycznie w stanie podjąć i wykonywać normalnej pracy. Dlatego też ewentualne programy aktywizacyjne nie powinny kłaść głównego nacisku na naukę zawodu ani podnoszenie kwalifikacji zawodowych rough sleepers, gdyż są one w większości przypadków na wystarczającym poziomie. Zdecydowanie większy wysiłek powinien być włożony w pracę w sferze zdrowotnej, interpersonalnej i społecznej, tak aby umożliwić rough sleepers wykorzystanie potencjału zawodowego, który w dużej mierze już posiadają.

Ciekawe wyniki otrzymano także z odpowiedzi na pytania o zadowolenie z wykonywanej aktywności zarobkowej i jej ewentualną chęć zmiany. Zaledwie 10 osób (a więc jedna trzecia) wykazuje bezwarunkową wolę zmiany dotychczasowego trybu „pracy”. Reszta grupy stawia wymagania (bardziej lub mniej racjonalne) albo wprost deklaruje niechęć do pracy i zmian. Warto zwrócić także uwagę na fakt, iż osoby niezadowolone to na ogół te, które zajmują się zbieractwem i żebractwem, a więc aktywnościami najpopularniejszymi wśród „ruff sliperów”.

W trakcie badania rough sleepers zadano także pytanie o to, jaką pracę badani chcieliby wykonywać. Za pomocą tego pytania chciano sprawdzić przede wszystkim, czy istnieją jakieś konkretne zawody, którymi badani byliby wyjątkowo zainteresowani i które można by wykorzystać jako wskazówkę przy tworzeniu nowych programów aktywizujących. Odpowiedzi pokazały jednak, iż nie ma dominującego trendu (połowa badanych nie udzieliła żadnej konkretnej odpowiedzi), a osoby wymieniające konkretne zawody kierują się przede wszystkim swoimi wcześniejszymi doświadczeniami zawodami. Nie są zatem w większości zainteresowani nauką jakiegoś nowego zajęcia, ale raczej wykorzystaniem posiadanych już umiejętności.

Ciekawe wyniki dało również pytanie o wysokość zarobków (netto), jaka byłaby dla badanych satysfakcjonująca, aby rozważyli oni podjęcie legalnej pracy. 3 osoby nie chcą lub nie mogą w ogóle pracować, bez względu na wysokość pensji, 6 osób zadeklarowało kwotę od 800–1000 zł, 9 osób – kwotę 1100–2000 zł, 3 osoby – kwotę od 2100–3000 zł, 2 osoby – kwotę 3100–4000 zł, 2 osoby – kwotę 5000 zł, a 5 osób nie zadeklarowało żadnej kwoty (choć dopuszczają możliwość legalnej pracy).

Dość ciekawy jest fakt, iż stosunkowo dużo osób spośród badanej grupy podaje całkiem realne stawki (od 800 do 2000 zł), czyli takie, które są teoretycznie osiągalne na otwartym rynku pracy dla ludzi z ich wykształceniem i doświadczeniem zawodowym. Zaledwie 4 osoby podały stawki raczej nieosiągalne dla nich na otwartym rynku pracy (od 3,5 tys. do 5 tys. złotych netto), w czym można dopatrywać się raczej niskiej determinacji i niemal braku woli do zmiany aktualnego stylu życia i pracy.

Na podstawie samych pytań o wymagania zarobkowe można by zatem sądzić, że badani w większości mają całkiem aktualną wiedzę o stawkach obowiązujących na otwartym rynku pracy, a ich oczekiwania nie są zbyt wygórowane. Warto jednak podkreślić w tym miejscu, iż sam fakt deklarowania chęci pracy za taką stawkę nie oznacza jeszcze tego, że dana osoba w rzeczywistości taką pracę by podjęła. U klientów pomocy społecznej bardzo często zauważa się bardzo wysoki poziom deklaracji chęci do zmian, które jednak są potem mocno weryfikowane przez rzeczywistość (często osoba deklarująca chęć konkretnej pracy mimo wszystko nie podejmuje jej w momencie, gdy dostaje taką możliwość). Zatem mimo tych realnie brzmiących deklaracji nie powinno się traktować otrzymanych wyników w sposób zobowiązujący.

Ostatnie pytania wywiadu dotyczyły tego, co według badanych musiałoby się wydarzyć, aby podjęli oni legalną pracę oraz wyszli z bezdomności.

Na początku obawialiśmy się, że zebrane odpowiedzi respondentów mogą opisywać mało realne sytuacje. O dziwo, otrzymany materiał w większości odnosił się do konkretnych barier, a tylko niewielka jego część odwoływała się do sytuacji niemożliwych do zaaranżowania przez instytucje zajmujące się pomocą społeczną.

Podsumowując otrzymane wyniki, można stwierdzić, że największymi barierami utrudniającymi podjęcie legalnej pracy przez badanych jest przede wszystkim brak wystarczającej motywacji, zły stan zdrowia i brak dokumentów, a w dalszej kolejności brak mieszkania, meldunku i odpowiednich ofert. Mimo dużego stopnia subiektywności tych opinii i braku jednoznacznego ich przełożenia na rzeczywistość należy z pewnością potraktować je jako poważne wskazówki do prowadzenia dalszej pracy aktywizacyjnej tej grupy klientów.

Wnioski do dalszej pracy z rough sleepers

Analiza zebranego materiału nasuwa szereg wniosków, które z powodzeniem można wykorzystać do dalszej pracy z rough sleepers.

Przede wszystkim mimo założenia, iż interesuje nas populacja rough sleepers zdolnych do pracy, a nasi badacze mieli przeprowadzać wywiady z osobami w wieku produkcyjnym i bez widocznych oznak niepełnosprawności, okazało się, iż nawet ta grupa osób w większości cierpi na dość poważne schorzenia, ograniczające zasadniczo zdolność do pracy. Dość duża część tej populacji nadaje się bardziej do stawienia się przed ZUS-owską komisją lekarską decydującą o przyznaniu renty niż do typowej aktywizacji zawodowej. I tak naprawdę jest to jedna ze ścieżek, którą powinno się pójść, niosąc pomoc tym ludziom. Część z nich z pewnością otrzymałaby rentę, gdyby tylko była w stanie zgłosić się na komisję i przedłożyć odpowiednie dokumenty. Być może pomoc w przejściu przez procedurę weryfikacyjną jest jedną z podstawowych usług, które powinno się im zapewnić.

Z pewnością rozdawanie zasiłków nie jest najlepszą metodą pracy społecznej, daleką od aktywizacji zawodowej, jednak w przypadku osób z całkowicie zniszczonym zdrowiem i kompletnie nienadających się do pracy może nie być alternatywy. A zapewnienie im dochodu w takiej formie może sprawić, iż nie będą zmuszeni sięgać po takie aktywności zarobkowe jak żebractwo, zbieranie śmieci itp.

Jeśli natomiast chodzi o aktywizację zawodową, grupa osób nadająca się do podjęcia legalnej pracy bez żadnych przeciwwskazań jest niewielka (tylko 20 proc.). Większość z nich nie otrzymałaby pozwolenia lekarskiego na pracę bądź dostałaby je z szeregiem przeciwwskazań. Dlatego też, przygotowując ofertę aktywizacyjną dla tej grupy, należy skonstruować ją z wykorzystaniem instrumentów używanych przy pracy z niepełnosprawnymi. Należy także opracować alternatywne metody aktywizacji zawodowej, różniące się od oficjalnie wykorzystywanych w procesach reintegracji. Zatrudnienie na pełen etat na otwartym rynku pracy jest realne tylko dla niewielkiej części grupy. Większość nie ma na to szans z przyczyn formalnych. Zatem konstruując ofertę aktywizacyjną, należy oprzeć się na umożliwiających zdobywanie pieniędzy aktywnościach funkcjonujących poza rynkiem pracy, np. skupowaniu od bezdomnych złomu czy innych materiałów przetwarzalnych. Wynagradzanie finansowe za aktywność, która nie wymaga zatrudnienia w oparciu o przepisy prawa pracy, wydaje się jedynym legalnym rozwiązaniem, które może przynieść efekt. Zwłaszcza że dla połowy badanych czynności tego typu są traktowane jak praca, a także dlatego, iż większość badanych i tak prowadzi tego typu działalność. W związku z tym być może podczas przygotowywania dalszego programu aktywizacji zawodowej tej grupy społecznej powinno się oprzeć na jej mocnych stronach i wykorzystać tkwiący w niej potencjał. Byłoby to z jednej strony rozwiązanie proste do zorganizowania, z drugiej strony – bardziej akceptowalne przez samych zainteresowanych, gdyż odwołujące się do ich codziennej aktywności. Ryzyko przygotowania oferty, która nie zostałaby zaakceptowana przez beneficjentów i z której w ogóle by nie skorzystali, byłoby w tym momencie niskie.

Z pewnością warto rozważyć także inne metody aktywizacyjne dla omawianej populacji. Szukając alternatywnych metod wsparcia dla rough sleepers, warto pamiętać przede wszystkim o tym, iż jest to populacja, w której dominują mężczyźni w starszym wieku. Gdyby zatem odejść od poprzednich propozycji i mimo wszystko starać się o stworzenie alternatywnej oferty aktywizacyjnej, oferta pracy dla tych osób powinna być sprofilowana pod kątem tych dwóch cech (zawody typowo kobiece bądź wymagające cech charakterystycznych dla ludzi młodych raczej się nie sprawdzą). W połączeniu ze wspomnianymi wcześniej przeciwwskazaniami zdrowotnymi zawęża to dość mocno paletę możliwych do wykorzystania aktywności.

Warto też pamiętać o innych cennych wskazówkach wynikających z przeprowadzonego badania, a mianowicie o tym, iż większość rough sleepers posiada konkretne kwalifikacje w zawodach poszukiwanych na rynku pracy. Zatem ewentualne programy aktywizacyjne nie muszą skupiać się tak bardzo na zdobyciu przez rough sleepers nowego zawodu. W wielu wypadkach wystarczy tylko uaktualnić posiadane przez nich umiejętności i potwierdzić je dokumentami. Natomiast tym, na czym w szczególności trzeba się skoncentrować w trakcie działań z takimi klientami, jest ich motywacja do pracy i zmian w życiu. Jej kompletny brak jest głównym deficytem u większości badanych i dopóki nie wykona się zasadniczej pracy w tej materii, nie można liczyć na jakikolwiek sukces, a posiadany przez klienta potencjał zawodowy wciąż pozostanie niewykorzystany.

Nie można zapomnieć, iż głównym motywem „pracy” bądź aktywności rough sleepers jest chęć przetrwania i zdobycia pieniędzy na bieżące wydatki. Zbieractwo surowców wtórnych ma tę zaletę, iż gwarantuje otrzymanie pieniędzy zaraz po dostarczeniu zebranego materiału do skupu. W ten oto sposób w ciągu kilku godzin od pojawienia się potrzeby osoba bezdomna jest w stanie ją zaspokoić poprzez swoją aktywność zarobkową. Proces ten powtarza się każdego dnia lub zawsze wtedy, gdy pojawia się potrzeba, a dana osoba nie posiada środków na jej zaspokojenie. Rough sleepers nie planują z wyprzedzeniem i nie gospodarują swymi pieniędzmi długoterminowo. Zdobywają je na bieżąco i wydają na bieżące potrzeby, a aktywności, które najczęściej wybierają (zbieractwo, żebractwo itd.), w pełni im to umożliwiają. Zatem gdyby myśleć nad stworzeniem modelu aktywizacji alternatywnego do zbieractwa, należy zaplanować go tak, aby umożliwiał rough sleepers wypłacanie pieniędzy codziennie i na bieżąco (przynajmniej na wstępnym etapie). Angażowanie tych osób w działania, za które wypłatę otrzymają na koniec miesiąca lub nawet na koniec tygodnia, jest z góry skazane na porażkę. Rough sleepers nie przeżyją miesiąca lub tygodnia bez dopływu pieniędzy. Nie będą też w stanie gospodarować swymi pieniędzmi tak, aby wystarczyły na cały miesiąc lub nawet tydzień, w sytuacji gdyby otrzymali większą wypłatę za przepracowany okres (ich tryb życia i poziom zaniku większości umiejętności społecznych na to nie pozwalają). Metody aktywizacyjne nieumożliwiające takim osobom zarobku na bieżąco nie powinny być zatem brane pod uwagę, przynajmniej na początku pracy aktywizacyjnej. Mogą one się pojawić dopiero na późniejszym etapie reintegracji, kiedy klient jest już wysoko zmotywowany do zmian w swoim życiu i odzyskał część utraconych umiejętności społecznych.

Warto w tym miejscu wspomnieć o jeszcze innym sposobie aktywizacji zawodowej rough sleepers, wdrażanym w życie w niektórych krajach europejskich – a mianowicie o sprzedaży gazety ulicznej. Jest to metoda polegająca na wydawaniu (na ogół przez jedną z organizacji pozarządowych) gazety, która jest potem rozdawana lokalnym rough sleepers. Próbują oni potem sprzedawać ją na ulicach, z każdego zaś sprzedanego egzemplarza połowa zarobionych pieniędzy pozostaje w kieszeni sprzedającego (druga połowa trafia z powrotem do wydawców gazety). Osoby sprzedające gazetę nie muszą być zatrudniane na typową umowę o pracę, a sprzedający sami decydują o tym, gdzie, w jakich godzinach i w jakich ilościach będą chcieli prowadzić sprzedaż, dzięki czemu ta metoda pracy jest elastyczna i pozwala na aktywizowanie osób niepełnosprawnych, w podeszłym wieku oraz z licznymi przeciwwskazaniami zdrowotnymi. Poza tym zapewnia sprzedającym wypłatę zarobionych pieniędzy natychmiast po wykonaniu pracy. To wszystko sprawia, że jest ona dość dobrze dopasowana do potrzeb rough sleepers.

Ma ona jednak dość poważny mankament. Taki mianowicie, że sukces sprzedaży gazet przez bezdomnych nie zależy tylko i wyłącznie od ich zaangażowania i wkładu pracy. Nawet najbardziej zaangażowany  rough sleeper, poświęcający całe dnie na handel, nie sprzeda ani jednego egzemplarza, jeśli gazeta nie będzie atrakcyjna bądź jeśli społeczeństwo będzie do niego zbyt uprzedzone i wrogo nastawione. Nieatrakcyjna i źle wypromowana gazeta może nie być kupowana przez ludzi, przez co bardzo szybko może zniechęcić rough sleepers do angażowania się w jej sprzedaż i zmusić ich do powrotu do dawnych aktywności zarobkowych. Wszystko to razem sprawia, że metoda aktywizacji zawodowej rough sleepers poprzez sprzedaż gazety ulicznej jest bardzo trudnym i nie do końca przewidywalnym przedsięwzięciem. Skuteczniejsze wydają się metody, w których wysokość zarobku rough sleepers jest w pełni uzależniona od jego osobistego zaangażowania.

Podsumowanie

Podsumowując cały zebrany materiał, przeanalizowane wnioski oraz przedstawione pomysły i metody pracy, z pewnością można stwierdzić, iż w populacji rough sleepers tkwi potencjał możliwy do wykorzystania w aktywizacji zawodowej. Specyfika tej grupy społecznej sprawia jednak, że do zagadnienia aktywizacji należy podejść w sposób niestandardowy, alternatywny i mocno kreatywny. Aby stworzony program aktywizacyjny odniósł jakikolwiek sukces, musi być oparty na nowatorskich pomysłach i wręcz eksperymentalnych metodach, gdyż jest to populacja tak skrajnie odbiegająca trybem życia od ogólnie przyjętych zasad, że żadna tradycyjna metoda pracy z nią nie jest w stanie przynieść oczekiwanych wyników.

Rough sleepers mimo tego, że są najbardziej widoczną grupą spośród wszystkich bezdomnych, są najczęściej pomijani w programach aktywizacji zawodowej. Przyjęło się uważać, że bezdomnych ulicznych trzeba najpierw zaktywizować społecznie i doprowadzić do pewnego poziomu, zanim zaproponuje się im jakiekolwiek działanie związane z pracą i zarabianiem. Jest to jednak podejście nie do końca właściwe, a niniejszy raport i doświadczenia zagraniczne pokazują, iż jest to grupa społeczna, którą z powodzeniem można objąć licznymi programami.

Aktywizacja zawodowa jest procesem o wiele szerszym, niż się na ogół sądzi, i wykracza daleko poza utarte normy, kodeks i prawo pracy czy tradycyjny rynek pracy. Należy więc objąć nią możliwie jak największą grupę spośród wszystkich osób wykluczonych ze społeczeństwa.

Opublikowano 3.04.2013


[1] Ruffough sleeper – branżowe określenie osoby mieszkającej w miejscu niemieszkalnym (np. na dworcu, w kanałach ciepłowniczych lub nawet pod gołym niebem), stosowane w terminologii europejskiej.

[2] Portret zbiorowości ludzi bezdomnych województwa pomorskiego 2009, Pomorskie Forum na rzecz Wychodzenia z Bezdomności, Gdańsk 2009.

[3] Tamże.

[4] Niektóre osoby czerpią dochód z więcej niż jednej aktywności, dlatego też liczba wymienionych aktywności jest większa od liczby przebadanych osób.

[5] Osoba pracująca na budowie zadeklarowała dochody w wysokości 3000 zł miesięcznie.

Czytaj również
*
PawełJaskulski