Moja przygoda z ZUS

Drukuj

Kwiecień. Otwiera się okienko transferowe.

Zaraz zaraz… Przecież transfery piłkarskie przeprowadza się dwa razy do roku – w styczniu i sierpniu… Ach tak, chodzi przecież o OFE. Od 1.4 do 31.7 mamy czas, aby potwierdzić, że nie jesteśmy wielbłądem – jeśli ktoś chce zostać w OFE, musi to zadeklarować w ZUS. To trochę tak, jakby ponownie pytać FC Barcelonę, czy na pewno chce kupić Neymara, nie wchodźmy jednak w populistyczne uproszczenia.

Tak czy inaczej, jako obywatel gorąco popierający wszelkie nowinki techniczne i tak zwaną e-administrację, postanowiłem skorzystać z możliwości ponownego kupna Neymara… wróć…. pozostania w OFE.

Jak się okazało, moja gorliwość w rejestracji w dostępnych dla obywateli e-usługach została nagrodzona! Zgodnie ze znalezioną na jednej ze stron ZUS (swoją drogą, nie urażając nikogo, strona wygląda jakby napisano ją około roku 1997) informacją: osoba zalogowana ma możliwość wypełnienia i wysłania wniosku elektronicznie – podpisanego bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym przy pomocy ważnego kwalifikowanego certyfikatu, profilem zaufanym ePUAP lub profilem PUE, zacieram ręce – jestem bowiem szczęśliwym posiadaczem aktywnego (od 2,5 roku) profilu zaufanego na portalu ePUAP (dla przypomnienia – elektroniczna Platforma Usług Administracji Publicznej) i konta na PUE (Platforma Usług Elektronicznych ZUS). Wszystko powinno pójść jak z płatka.

A więc – zaczynamy. Godzina 16.05. Logowanie na PUE. Dostępne opcje – zaloguj przy użyciu profilu zaufanego ePUAP lub loginu PUE. Jako że o wiele lepiej znam ePUAP wybieram opcję numer 1. Jak się okazuje nie wystarczy podać login i hasło, system pyta też o dodatkowe potwierdzenie, że ja to ja. Po kilkuminutowym nerwowym oczekiwaniu (jak zwykle na ePUAP, więc nawet mnie to nie zaskoczyło) dostaję na maila kod identyfikacyjny – wklejam go w żądane pole. Jestem zalogowany!

Strona otwiera się od razu jako Panel Ubezpieczonego. Po lewej stronie na belce pionowej widzę OFE – myślę sobie: jestem w domu. Klikam – widzę informację które fundusz jest mi przypisany, jak wpływały do niego składki, itp. Brak jednak formularza „Zostaję w OFE”, który spodziewałem się znaleźć. Szukam dalej. Wybieram „Katalog usług elektronicznych”, gdzie na liście usług, po przefiltrowaniu słowem-kluczem „OFE” znajduję to, czego szukam – „Oświadczenie członka OFE o przekazywaniu składki do OFE”. Godzina 16.15 – niezły czas, chwalę własną operatywność.

Zadowolony, że tak sprawnie mi poszło, wybieram „przejdź do usługi”. I tu, zgodnie z prawem Murphy’ego, okazuje się, że przecież nie mogło aż tak dobrze mi pójść: Formularz nie może być uruchomiony. Wykryto wtyczkę (plugin) Adobe Flash Player, która jest bezpośrednio zintegrowana z przeglądarką… itp. itd. Niezrażony klikam w podsunięty mi poniżej link pomocy technicznej Google Chrome. Włączanie i wyłączanie wtyczek – interesująca lektura, polecam. Kieruję się poleceniami – wpisuję chrome:plugins na pasku, wyświetla mi się lista wszystkich wtyczek. Adobe Flash Player – jest! Wracam do instrukcji, czytam, a przynajmniej próbuję, ze zrozumieniem. Znajduję wewnętrzną wtyczkę przeglądarki pepflashplayer.dll. Nachodzi mnie myśl – ciekawe że pomimo używania Chrome’a od prawie 2 lat żadna strona ani okno nigdy nie prosiła mnie o jej wyłączenie. Ale przecież – ZUS to ZUS, nie bez kozery sława ich systemów informatycznych wykracza daleko poza granice naszego kraju. Wyłączam niesforną wtyczkę.

images

Godzina 16.37. Niestety w międzyczasie wygasła moja sesja na PUE. Ponownie więc się loguję – login, hasło, nerwówka czy kod przyjdzie, w końcu jest – katalog usług, OFE, formularz… Chwila napięcia, serwis nierychliwy… ale sprawiedliwy. Udało się – otwiera mi się formularz. Wypełniam – imię, nazwisko, pesel, data urodzenia, adres do korespondencji, adres urzędu pocztowego. Hmmm, adres urzędu pocztowego. Niestety moja wiedza tak daleko nie sięga, otwieram więc w przeglądarce nowe okno.

Szukam adresu poczty, z której zawsze korzystam. Wiem na jakiej znajduje się ulicy, ale nie znam dokładnego adresu, ani też numeru oddziału. Niestety – wyłączona kilkanaście minut wcześniej wtyczka pepflashplayer.dll bardzo by się teraz przydała, bez niej ani rusz. Tak więc – przezorny zawsze ubezpieczony – wracam do okienka chrome:plugins, które zostawiłem sobie na podorędziu. Włączam ponownie rzeczoną wtyczkę, sprawnie już wyszukuję dane urzędu pocztowego, wracam do formularza… Formularz nie działa! No tak, przecież ponownie włączyłem wtyczkę. Po raz trzeci wchodzę więc do zakładki pluginów, wyłączam wtyczkę, wracam do formularza. Sesja wygasła…

16.55. Ignorując pierwsze oznaki zdenerwowania ponownie loguję się na PUE, wyszukuję formularz, wypełniam te same dane co poprzednio, podaję dodatkowo dane urzędu pocztowego. Chyba wszystko jest, znów czuję że zbliżam się do finału. Klikam „sprawdź” – błędów brak… Tyle że po sprawdzeniu nic innego się nie dzieje. Formularz mam co prawda wypełniony poprawnie, ale nie mogę go wysłać, a co najwyżej wydrukować. Inny dostępny przycisk – „Zamknij”. Chwila konfuzji.

Po przemyśleniu sprawy zdecydowałem się na wydrukowanie pliku do PDFa i zapisanie go na dysku. Wcześniej widziałem bowiem na PUE zakładkę „Dokumenty i wiadomości. Korespondencja z ZUS”. Chytrze więc wykombinowałem, że tak wygenerowane pismo wyślę do ZUS dzięki tej opcji – może o to właśnie chodzi?

17.05. Mija już godzina jak pławię się w przyjaznym środowisku informatycznym Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Niestety w menu „Dokumenty i wiadomości” – choć wydaje mi się to ździebko nielogiczne – brak jest opcji „Utwórz nową wiadomość”. Ponownie chwila konfuzji. Wyczerpałem dostępne opcje, ale nie tak łatwo mnie złamać. Postanawiam spróbować przez ePUAP. Loguję się na tejże platformie, wchodzę w alfabetyczną listę spraw do załatwienia. Niestety – co za niespodzianka! – nie ma na niej formularza „zostaję w OFE”. Wybieram zatem „pisma ogólne”, wyszukuję ZUS. I tu kolejna, tym razem już autentyczna niespodzianka: wyszukiwarka nie znajduje mi ZUSu, tak jakby w ogóle nie miał on konta na ePUAP.

17.20. Postawiam zadzwonić na infolinię ZUS. Po chyba pięciokrotnym tonowym wybraniu opcji z menu udaje mi się połączyć z miłą panią konsultantką, której opisuję zaistniałą sytuację. Pierwsze co słyszę, to abym… w żadnym razie nie korzystał z ePUAP, bo z platformą są podobno potworne problemy techniczne i zasadniczo nie działa. Ok, w takim razie loguję się w PUE własnym loginem i hasłem otrzymanym pół roku wcześniej z ZUS. Telefonicznie jestem prowadzony za rękę dokładnie tą samą drogą, którą już przeszedłem – „Katalog usług elektronicznych”, filtr „OFE”, „Oświadczenie członka OFE o przekazywaniu składki do OFE” (na szczęście wtyczka pepflashplayer.dll jest wyłączona). Na bieżąco po raz trzeci wypełniam formularz. Słyszę jednak przez telefon wahanie w głosie konsultantki. Okazuje się, że formularz powinien otworzyć się już wypełniony…

Chwila krępującego milczenia. Miła pani prosi o chwilę cierpliwości, więc jakieś 5 minut słucham przyjemnej muzyczki. Co chwila wracam na PUE, aby znów nie wygasła mi sesja. Konsultantka wraca po dłuższej chwili, ale niestety nie wie, czemu mój formularz nie działa prawidłowo. Sugeruje ponowne uruchomienie komputera. Widząc, że dalsza rozmowa wiele nie wniesie do sprawy, rozłączam się i tak właśnie czynię.

17.38. Restart systemu, PUE, login, hasło, usługi, OFE, filtr, formularz… żadnej zmiany. Gotuję się wewnętrznie, pod adresem ZUS pada z moich ust kilka, powiedzmy sobie, cierpkich słów. Myślę co można by jeszcze zrobić. Bingo! Zmieniam przeglądarkę. Przesiadam się na Internet Explorera. Już jestem gotowy na przygodę z wyłączaniem wtyczek, gdy okazuje się, że ZUS uważa, iż moja przeglądarka jest zbyt stara – muszę mieć wersję 6.0 lub nowszą. Marszczę brwi, sprawdzam – mam zainstalowaną wersję 11. Kolejna porażka.

17.49. Odpalam Firefoxa, z którego nie korzystałem ho ho, albo i dłużej. Procedura ta sama: PUE, login, hasło, usługi, OFE, filtr, formularz. I – aż nie wierzę własnym oczom – otwiera się wypełniony już formularz, tak, jak przepowiedziała to pani z kryształową kulą z infolinii! Co więcej – formularz posiada magiczny przycisk – WYŚLIJ! Ręce mi drżą gdy w niego klikam… Chwila napięcia mocno się przedłuża. Gdy po minucie myślałem, że system się zawiesił okazuje się, że jednak formularz został wysłany, mam ochotę skakać z radości!

18.00. Po dwóch godzinach pokonałem ZUS! Zostaję z OFE!

Czytaj również
O autorze
*
PiotrWiąckiewicz
Od 2011 roku prowadzi własną działalność doradczą, specjalizując się w zdobywaniu środków unijnych dla przedsiębiorstw telekomunikacyjnych. Pozyskał w tym okresie ponad 100 mln zł dotacji na realizację kilkudziesięciu projektów. Członek Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej.