Przyszłość Unii Europejskiej – propozycja rekomendacji

Drukuj

Gdyby Europa została kiedyś zjednoczona, szczęście, dobrobyt i duma 400 milionów jej mieszkańców nie miałyby granic – Winston Churchill (1946 r.)

Unia Europejska to organizm, który zapewnił Europie bezprecedensowy okres pokoju i dobrobytu. Unia powinna być powodem do dumy i szczęścia kolejnych pokoleń Europejczyków. Tymczasem na naszych oczach rozgrywa się proces odwrotny, społeczeństwa odwracają się od idei integracji, a solidarność europejska, będąca podstawą budowy tego organizmu, paradoksalnie zaczyna szkodzić samej Wspólnocie.

Siła Unii Europejskiej przez lata płynęła z jej atrakcyjności w oczach w zasadzie wszystkich państw naszego kontynentu. Historycznie rzecz ujmując, Wspólnota niezwykle rzadko wymuszała decyzje na krajach członkowskich, które postrzegane były przez większość ich społeczeństw za niekorzystne. Przystępowanie do kolejnych etapów integracji było dobrowolne i w większości wypadków nie wiązało się z budowaniem na skutek tych decyzji znaczących napięć pomiędzy państwami. Unia z reguły generowała sytuacje winwin pomiędzy państwami i społeczeństwami.

FNF-4liberty

Z czasem jednak Wspólnoty Europejskie zaczęły działać w inny sposób, a przynajmniej społeczna percepcja ich działań zaczęła znacząco odbiegać od stanu pierwotnego. Unijna biurokracja wyspecjalizowała się w formułowaniu kolejnych regulacji dotyczących często niezwykle szczegółowych dziedzin życia obywateli i przedsiębiorstw. Można dyskutować na temat faktycznej szkodliwości poszczególnych regulacji, pewne jest natomiast jedno, nie przysporzyły one Brukseli popularności w społeczeństwach większości państw. Unia coraz silniej inwestowała też w nie zawsze trafione i efektywne polityki redystrybucyjne, których koronnym przykładem jest oczywiście Wspólna Polityka Rolna. Finałem tej przemiany Wspólnot z dobrowolnego obszaru wspólnego rynku w twór, który rodzi napięcia pomiędzy państwami, było wprowadzenie wspólnej waluty bez mechanizmów harmonizacji polityki fiskalnej poszczególnych państw. Głęboki kryzys ekonomiczny ostatnich lat, wspólna waluta, przerażające deficyty budżetowe niektórych państw unijnych zaowocowały działaniami, które rodzą bezprecedensowe w historii Unii napięcia pomiędzy poszczególnymi społeczeństwami. Programy pomocowe dla krajów na granicy bankructwa, finansowane przez Niemcy i tzw. zdrowe kraje Północy, przynoszą paradoksalny efekt wizerunkowy całej Unii Europejskiej. Można dyskutować, czy bez nich i bez wspólnej waluty państwa wyposażone w mechanizm dewaluacji narodowej waluty szybciej wychodziłby z kryzysu, czy nie. W długim okresie dla stabilnego wzrostu gospodarczego i tak niezbędna jest zrównoważona polityka budżetowa i trwałe reformy gospodarcze. Problem polega na percepcji sytuacji przez obywateli. Mieszkańcy Niemiec są wściekli, że z ich podatków finansowana jest pomoc dla nieodpowiedzialnych Greków czy Cypryjczyków. Obywatele objętych programami pomocowymi krajów Południa, zamiast pomoc doceniać, widzą w Brukseli czy Berlinie bezwzględną siłę wymuszającą cięcia budżetowe, obniżki ich pensji, likwidację państwa welfare state i w efekcie drastyczne pogorszenie ich sytuacji ekonomicznej.

Dlatego rekomendacje dla zmian w Europie należy podzielić na dwie perspektywy: długą i krótką. Niezależnie od życzeń federalistów, których wielu można znaleźć w środowiskach liberalnych, a nawet nas samych, budowanie w krótkiej perspektywie, w dzisiejszej sytuacji społeczno-ekonomicznej prawdziwej federacji, która objęłaby również kraje Europy Środowo-Wschodniej jest mrzonką.

W krótkim okresie postulujemy zatem, co następuje:

  • Podjęcie wszelkich działań, które mogą zmienić nastroje antyeuropejskie wywołane pośrednio przez kryzys ekonomiczny oraz polityki „ratunkowe”. Wymuszanie reform i dodatkowego opodatkowania, jak w wypadku Cypru, jest zbyt ryzykowne, jeśli chodzi o budowanie percepcji Wspólnot przez społeczeństwa i może doprowadzić do katastrofy. Wyjście niektórych krajów ze strefy euro należy traktować jako realną opcję. A plany ratunkowe, w które inwestowane są niezwykłe nawet z historycznego punktu widzenia kwoty, nie mogą trwać bez końca. Trzeba przywrócić wagę słowa „odpowiedzialność ekonomiczna” wśród krajów UE;
  • Unia Europejska to przede wszystkim projekt geopolityczny. Jego celem było zapewnienie pokoju w Europie. Dlatego głównym zadaniem Unii powinno być łagodzenie sporów pomiędzy narodami, a nie ich zaostrzanie. Jeśli w krótkim okresie marzenia o prawdziwej federacji (mogącej rozwiązać wiele problemów ekonomicznych i politycznych) są nierealne, należy stworzyć warunki, w których szczególnie na czas kryzysu ekonomicznego znajdzie się miejsce dla wszystkich. Z geopolitycznego punktu widzenia trudno wyobrazić sobie Unię Europejską bez Wielkiej Brytanii. Racją stanu Unii Europejskiej jest również przyśpieszenie i urealnienie perspektywy integracji Ukrainy ze Wspólnotą. Europa kilku prędkości w przewidywalnym okresie czasu to nie wybór, to konieczność;
  • Unia Europejska, żądając efektywności działania od państw członkowskich, sama powinna zrestrukturyzować lub zlikwidować nieefektywne polityki. Oczywista wydaje się potrzeba wygaszania Wspólnej Polityki Rolnej i bardzo surowy przegląd Europejskiej Polityki Regionalnej;
  • Należy przeanalizować zasadność utrzymywania niektórych unijnych instytucji i aparatu urzędniczego w określonych obszarach, a także poważnie rozważyć czy ustanowienie stanowisk: Przewodniczącego Rady Europejskiej oraz Wysokiego Przedstawiciela Unii do Spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa było właściwym krokiem. Realny wpływ polityczny osób piastujących te stanowiska jest znikomy i jest raczej dowodem na słabość Wspólnoty. Jednocześnie stanowiska te osłabiają pozycję szefa Komisji Europejskiej i rozmywają odpowiedzialność oraz percepcję  tego, kto stoi za sterami UE. Trzeba rozpocząć debatę polityczną, która doprowadzi do likwidacji tych stanowisk;
  • Unia Europejska powinna zaaranżować przegląd stanowionego przez siebie prawa i rozpocząć proces deregulacji w wielu kluczowych obszarach, w których przepisy ograniczają przedsiębiorczość obywateli i rozwój gospodarczy. Reformom w instytucjach UE powinno przyświecać hasło odbiurokratyzowania ich funkcjonowania, zarówno jeśli chodzi o racjonalizację zatrudnienia w instytucjach UE, jak i o tworzenie szczegółowych przepisów oraz procedur, które utrudniają funkcjonowanie przedsiębiorcom krajów członkowskich. Urzędnicy instytucji UE – w szczególności zaś rozbudowanej biurokratycznie Komisji Europejskiej – podlegają władzom niewybieranym, a do tego nie istnieją właściwie skuteczne przepisy o odpowiedzialności urzędniczej. Wielokrotnie media donosiły o marnotrawstwie finansowym urzędników Komisji Europejskiej i ciągłym wzroście ich liczby – pomimo kryzysu finansowego, zadłużeniowego i oszczędności w administracji państwowej, jakich dokonują poszczególne państwa członkowskie;
  • Unia Europejska powinna wrócić do swoich korzeni, zasady pomocniczości, czyli rozwiązywania problemów na najniższym możliwym poziomie. Paradoksem jest fakt, że – podczas gdy wspólna polityka obronna, której skuteczna realizacja wymaga pełnej koordynacji na poziomie wspólnotowym pozostaje faktycznie zapisem na papierze – unijni urzędnicy zajmują się regulowaniem paneuropejskiego rynku żarówek lub warzyw;
  • Kolejne kroki zmierzające do ustanowienia z Unii Europejskiej podmiotu bliższego kształtem państwu federacyjnego będą możliwe w okresie wzrostu ekonomicznego. Ustanowienie Transatlantyckiej Strefy Wolnego Handlu może się okazać znaczącym bodźcem przyśpieszającym wzrost gospodarczy po obu stronach Atlantyku. Dlatego europejską racją stanu w nadchodzących miesiącach jest doprowadzenie misji tworzenia tej Strefy do sukcesu.

W dłuższej perspektywie postulujemy zaś głębszą reformę instytucji unijnych w kierunku ich zasadniczej demokratyzacji:

  • Dalsza integracja, jeśli stanie się za kilka lat możliwa, powinna zostać oparta na mechanizmach demokratycznych i demokratyzacji procesów zarządzania Wspólnotami. Wiele zapisów Traktatu lizbońskiego należy uznać za błędy w procesie integracji. Dalsze kompetencje powinny być delegowane w ręce Parlamentu Europejskiego i wybieranej przez Parlament Komisji Europejskiej. Komisji silnej, ale zbudowanej na ideałach liberalnego, ograniczonego rządu.
  • Rola Rady Europejskiej powinna być systematycznie redukowana. Po pierwsze, to kierunek do usprawnienia procesu podejmowania decyzji poprzez zastosowanie zasady podwójnej większości do wszystkich decyzji, które pozostaną w kompetencjach Rady i zlikwidowanie możliwości wynikających z tzw. kompromisu z Joaniny, pozwalających na blokowanie decyzji grupie krajów niemającej mniejszości blokującej. Po drugie, należy zintensyfikować przekazywanie kompetencji Rady do demokratycznego modusu wspólnotowego. Przekazanie określonej materii do decydowania w modusie wspólnotowym byłoby legitymizowane poprzez decyzje rządów krajów członkowskich. W zależności od newralgiczności poszczególnych przedziałów decyzja o przekazaniu obszaru decyzyjnego do modusu wspólnotowego następowałaby: zwykłą większością głosów ważonych na Radzie, różnymi większościami kwalifikowanymi lub nawet jednomyślnie. Brak zgody co do przekazania obszaru decyzyjnego do modusu wspólnotowego oznaczałby, że materia zostaje w gestii państw narodowych lub – model pośredni – będzie procedowana w modusie międzyrządowym w nadziei na uzyskanie konsensusu ujednolicającego stan prawny w Unii. Przekazanie materii do modusu wspólnotowego wykluczałoby jednak ingerencję Rady (szefów rządów, ministrów, itd.) w dalsze procedowanie. Dublowanie procedowania Rady z Komisją lub Rady z PE byłoby wreszcie wykluczone;
  • Należy zlikwidować przebrzmiałą instytucję sprawowania prezydencji rotacyjnie przez państwa. Na czele Rady, a więc de facto szczytów państw członkowskich, winien stanąć jednak polityk obdarzony silnym mandatem z wyborów bezpośrednich. Byłby to prezydent UE. Wybierać powinno się go w paneuropejskich wyborach prezydenckich. Aby dowartościować przy tym kraje o najmniejszej populacji, można pomyśleć o skopiowaniu ordynacji obowiązującej w wyborach prezydenckich w USA, gdzie głosy elektorskie nawet małego stanu mogą okazać się kluczowe dla wyniku. Paneuropejskie partie mogłyby także przeprowadzać prawybory w poszczególnych krajach, aby wyłonić kandydata z największymi szansami na sukces.
  • Model systemu instytucjonalnego Unii w modusie wspólnotowym powinien ulec korekcie, tak aby odzwierciedlał „zwyczajne” systemy polityczne istniejące w państwach liberalno-demokratycznych. Powinno dojść do zmiany liczebności i trybu powoływania Komisji Europejskiej. Podczas wyborów każda partia w Parlamencie Europejskim powinna mieć prawo zgłoszenia kandydata na szefa KE. Warto byłoby ugruntować tradycję, iż każda paneuropejska partia mianuje oficjalnego kandydata na szefa KE u progu kampanii wyborczej do PE i stanowisko to obejmuje kandydat jednej z frakcji koalicji większościowej w PE. Jego wybór, a także skład KE byłyby uzależnione od kształtu koalicji w PE, a więc w skład Komisji wchodziliby wyłącznie politycy z frakcji koalicyjnych. Dzięki temu wyborca w wyborach PE zyskiwałby realny wpływ na polityczny kształt zarówno PE, jak i KE. Nie odbywałyby się negocjacje, w których efekcie, niezależnie od wyników wyborów do PE, w KE reprezentowane są wszystkie maistreamowe frakcje PE. Tak wybrany szef przedstawiałby propozycję składu Komisji (jedyne ograniczenie: z każdego państwa co najwyżej jedna osoba) do akceptacji Parlamentowi Europejskiemu. W Parlamencie Europejskim następowałoby głosowanie większością zwykłą, co wymuszałoby powstanie koalicji rządowej.

Jednocześnie powinno nastąpić zmniejszenie (zracjonalizowanie) liczby komisarzy, a także członków Europejskiego Trybunału Obrachunkowego oraz sędziów Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości poprzez wprowadzenie rotacyjnej reprezentacji państw członkowskich w tych instytucjach w taki sposób, aby każdy kraj miał równocześnie przynajmniej jednego swojego przedstawiciela w jednej z nich;

  • Docelowo Unia Europejska powinna być tworem demokratycznym, zarządzanym przez przedstawicieli wybieranych w wyborach powszechnych, zgodnie z historyczną zasadą „no taxation without representation”. Część delegatów do Parlamentu Europejskiego powinna być wybierana z list ogólnoeuropejskich zamiast krajowych, to niezbędny krok do budowy europejskiej opinii publicznej i łagodzenia waśni pomiędzy narodami. Powinna obowiązywać jedna ordynacja wyborcza, próg wyborczy 3 proc. w skali całej UE, wymuszający konsolidację i wzmacnianie paneuropejskich partii typu ELDR/ALDE, EPP, PES, itp. Dopuszczalne jest natomiast uznanie, że każdy kraj członkowski stanowiłby jeden okręg wyborczy, z wyłączeniem właśnie procentu kandydatów wybieranych z listy ogólnoeuropejskiej. Parlament Europejski powinien mieć pozycję najwyższej i jedynej władzy ustawodawczej w modusie wspólnotowym UE. Oznacza to, że każda decyzja unijna w zakresach delegowanych przez Radę do decydowania w modusie wspólnotowym, aby wejść w życie, musiałaby uzyskać większość w demokratycznie i bezpośrednio wybranym parlamencie. Potrzebne do tego jest wprowadzenie możliwości inicjatywy ustawodawczej dla Parlamentu Europejskiego i zwiększenie jego kompetencji szczególnie w zakresie Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa (udział w procesie podejmowania decyzji niezbędnych do jej określenia i realizacji w miejsce obecnych uprawnień doradczo-kontrolnych);
  • Relacje prezydenta i szefa KE (premiera) regulowałby podział kompetencji pomiędzy modus międzyrządowy a wspólnotowy. Prezydent reprezentowałby Unię w świecie, zaś szef KE zajmował się sprawami bieżącego sprawowania władzy. Prezydent nie miałby jednak żadnej możliwości zmuszenia szefa KE do ustąpienia. To uczynić mógłby tylko PE za pomocą konstruktywnego wotum nieufności;
  • Czytelność nowego systemu instytucjonalnego powinna zostać uznana za wartość nadrzędną wobec mechanizmów komplikujących przejrzystość, nawet jeśli ułatwiają one zawieranie kompromisów pomiędzy państwami członkowskimi. Parlament Europejski powinien być odpowiednikiem władzy ustawodawczej, a Komisja Europejska – władzy wykonawczej.

 Tekst został opracowany na podstawie materiałów i pomysłów zespołu „Liberté!” oraz 4liberty.eu w składzie: Vaclav Bacovsky, Piotr Beniuszys, Sławomir Drelich, Krzysztof Iszkowski, Błażej Lenkowski, Kamila Łepkowska.

Tekst zredagował i nadał mu ostateczny kształt: Błażej Lenkowski

Tekst został zaprezentowany podczas Europejskiego Forum Nowych Idei 2013.

Czytaj również
*
Gość