Reforma emerytalna: fakty i liczby zamiast błędów i mitów

Drukuj

1. Jak było w starym systemie?

Do końca 1998 r. wszystkie świadczenia emerytalne były finansowane z bieżących wpływów, czyli z pseudoskładek na ubezpieczenie społeczne oraz innych podatków. ZUS wypłacał z nich emerytury, brakujące środki dokładał budżet. Liczne przywileje emerytalne, w połączeniu z niskim wiekiem emerytalnym i sposobem wyznaczania wysokości emerytury powodowały, że dużo osób zdolnych do pracy wcześniej przechodziło na emeryturę. Zmniejszała to podaży pracy i możliwości rozwoju gospodarki.

Koszty starego systemu emerytalnego rosły w tempie podcinającym konkurencyjność polskiej gospodarki. W 1981 roku pseudoskładka na ubezpieczenie społeczne w Polsce wynosiła 25 proc. wynagrodzenia, w latach 1987-1989 wzrosła do 38 proc. i ostatecznie do 45 proc. w 1990 roku. Połowa tej pseudoskładki (dokładnie 24 proc. wynagrodzenia) finansowało świadczenia emerytalne, reszta głównie świadczenia rentowe.

 

Utrzymanie dotychczasowych zasad przyznawania i wyliczania emerytur doprowadziłoby do 2010 roku systematycznie powiększającego się deficytu finansów publicznych, który w 2050 roku miał wynieść 4 proc. PKB, a część pseudoskładki przeznaczanej tylko na wypłatę emerytur musiałaby wzrosnąć z 24 proc. w 1998 roku do ok. 42 proc. w 2050 roku

2. Konstrukcja nowego systemu

Nowy system emerytalny składa się z dwóch obowiązkowych indywidualnych kont emerytalnych, zwanych powszechnie filarami. Świadczenia z I filara będą nadal finansowane z bieżących wpływów do ZUS (część repartycyjna). ZUS nie odkłada pseudoskładek wpłacanych przez obecnie pracujących, tylko finansuje z nich bieżące wypłaty emerytur. Drugą część emerytury będą stanowiły wypłaty finansowane z prawdziwych oszczędności gromadzonych w II filarze – na kontach emerytalnych w OFE (część kapitałowa). Osoby pracujące mogą dodatkowo gromadzić oszczędności na emeryturę na dobrowolnych kontach emerytalnych w instytucjach finansowych (IKE, czyli III filar, część kapitałowa).

Osoby, które w momencie wejścia w życie reformy emerytalnej miały więcej niż 30 lat, mogły zadecydować, czy ich składka (19,52 proc. płacy brutto) ma być w całości księgowana na indywidualnym koncie emerytalnym w ZUS, czy też ma być dzielona na część trafiającą na indywidualne konto w ZUS (12,22 proc. płacy brutto) oraz na składkę wpłacaną na indywidualne konto w OFE (7,3 proc. płacy brutto). Dla pracowników urodzonych po 1968 r. przynależność do OFE i podział składki jest obowiązkowy.

W nowym systemie emerytalnym wysokość emerytur zależy od trzech czynników:

  • Pierwszym jest kwota, która danej osobie w całym okresie jej aktywności zawodowej zostanie zaksięgowana na jej indywidualnym koncie emerytalnym w ZUS (I filar) oraz od sumy oszczędności zgromadzonych przez nią w OFE (II filar). Suma składek jest tym większa, im dłuższy okres pracy zawodowej i wyższe dochody.

  • Drugim czynnikiem określającym wysokość emerytury jest wielkość dopisanych odsetek, które powiększają stan obu kont emerytalnych w całym okresie aktywności zawodowej. W I filarze waloryzacja stanu konta w ZUS odpowiadała 75 proc. dynamiki funduszu płac osób płacących składki do ZUS. W II filarze tempo wzrostu stanu oszczędności jest z kolei tym większe, im wyższa jest efektywność OFE w pomnażaniu oszczędności emerytalnych.

  • Trzecią wielkością jest prognozowana długość pobierania emerytury, która zależy od momentu zakończenia aktywności zawodowej. Im później ktoś decyduje się na przejście na emeryturę, tym krótszy (statystycznie) będzie okres, przez który będzie ją pobierał. W efekcie, im dłuższa aktywność zawodowa, tym wyższa emerytura.

3. Finansowanie nowego systemu

Koszty refundacji transferów do OFE miały być pokrywane z przychodów z prywatyzacji oraz z redukcji wydatków w pozostałych częściach sektora finansów publicznych.

Zgodnie z symulacjami przygotowanymi przed wprowadzeniem reformy, I filar emerytalny miał wykazywać deficyt jedynie w latach 1999-2011, a w następnych miał notować nadwyżkę. Był to szacunek najbardziej obciążający finanse publiczne, w którym wszystkie osoby w wieku 31-50 lat przystąpiłyby do OFE. Wielkość deficytu finansów publicznych miała wynosić ok. 1,5 proc. PKB rocznie w latach 1999-2005, po czym miał on stopniowo maleć do 2011 r. Zgodnie z założeniami koszty transferów do OFE miały być sfinansowane z przychodów z prywatyzacji, które szacowano na ok. 14 proc. PKB.

W okresie po 2020 r., gdy z przyczyn demograficznych wzrośnie liczba emerytów i obniży się liczba pracujących, środki na wypłatę świadczeń emerytalnych w ZUS miały pochodzić z bieżących wpływów oraz ze środków zgromadzonych w Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD). Fundusz ten miał być zasilany 1 pkt. proc. funduszu płac w latach 2002-2008 (ok. 0,35 proc. PKB rocznie), a od 2011 r. miały tam trafiać środki z planowanej stopniowo rosnącej nadwyżki w funduszu emerytalnym (od 0 do ok. 1,8 proc. PKB rocznie w latach 2011-2020).

Według prognozy z 1998 r. aktywa FRD miały wynieść ok. 3 proc. PKB w 2010 r., a następnie zwiększyć się do ok. 14 proc. PKB w 2020 r. (łącznie z odsetkami od inwestycji). FRD miał zapewnić, że system emerytalny nie będzie w przyszłości potrzebował dotacji z budżetu państwa. FRD miał być do 2002 r. zarządzany przez ZUS, a następnie przekazany w zarządzanie do prywatnych firm na zasadzie konkursu (maks. 15 proc. aktywów w jednym funduszu)

4. Odstępstwa od nowego systemu

Integralnym elementem reformy emerytalnej była likwidacja przywilejów emerytalnych. Do najważniejszych zmian w tym zakresie należały:

  • Włączenie do powszechnego systemu emerytalnego osób rozpoczynających pracę w służbach mundurowych od 1999 r. Zamiast tego w 2003 r. z powszechnego systemu wyłączono osoby rozpoczynające pracę w służbach mundurowych, a w 2005 r. górników. W 2008 roku wcześniejsze emerytury służb mundurowych kosztowały podatników ok. 5 mld zł. Koszty wcześniejszych emerytur górników wyniosły w 2008 r. ok. 6,5 mld zł. Całkowity koszt wcześniejszych emerytur górniczych w latach 2005-2020 wyniesie 70 mld zł.

  • Opóźnienie likwidacji wcześniejszych emerytur o 2 lata: dopiero od 2009 r. zamiast od 2007 r. W 2009 r. wszystkie emerytury wypłacane przez ZUS dla osób w wieku produkcyjnym kosztowały podatników ponad 23 mld zł, w tym ok. 1,6 mld zł ZUS wydał na wypłatę emerytur dla osób w wieku produkcyjnym, które po raz pierwszy rozpoczęły pobierać to świadczenie.

  • Utworzenie specjalnego systemu świadczeń rekompensacyjnych (innych niż emerytury pomostowe) dla nauczycieli, którzy chcą odejść na emeryturę przed osiągnięciem wieku emerytalnego.

  • W wyniku wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował nierówne prawo kobiet i mężczyzn do przechodzenia na wcześniejsze emerytury, umożliwiono odejście na wcześniejszą emeryturę mężczyznom, którzy w 2008 roku mieli 60-64 lata. Skumulowane koszty przyznania wczesnych emerytur dla 100 tys. nowych osób (średnio na 5 lat przed wiekiem emerytalnym) wynoszą ok. 8,5 mld zł (1,5 mld zł rocznie).

  • Likwidacja prawa do wcześniejszych emerytur dla osób pracujących w szczególnych warunkach lub wykonujących prace o szczególnym charakterze do końca 2006 r. Nowa lista zawodów miała być opracowana na podstawie ocen lekarzy medycyny pracy.

  • Dostosowanie systemu rentowego do nowego sposobu wyliczania emerytur. Brak tego dostosowania spowoduje, że emerytura będzie mogła być niższa od renty, co wzmocni bodźce do jej uzyskania mimo dobrego stanu zdrowia.

  • Gromadzenie środków w Funduszu Rezerwy Demograficznej. Na koniec 2009 r. aktywa FRD wynosiły 7,3 mld zł (ok. 0,5 proc. PKB), wobec ok. 3 proc. PKB planowanych w momencie wprowadzania reformy emerytalnej. Od 2008 r. wpływy do FRD rosną z powodu przekazywania tam 40 proc. przychodów z prywatyzacji. Aktywa FRD miały być wykorzystane dopiero po 2020 r., ale sięgnięto po nie już w 2010 r. (7,5 mld zł). W 2011 r. FRD ma przekazać do ZUS 4,0 mld zł.

  • Podwyższenie tempa waloryzacji stanu kont w ZUS. Od 2003 r. tempo to podwyższono do z 75 proc. do 100 proc. wzrostu nominalnego funduszu płac ze względu na wymogi konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy.

5. Pożytki z nowego systemu

Podnoszenie wieku emerytalnego: Ograniczenie wcześniejszych emerytur zaczęło podnosić efektywny wiek emerytalny, a także zwiększać współczynnik aktywności zawodowej i zatrudnienia osób starszych. W latach 2007-2009 efektywny wiek emerytalny mężczyzn otrzymujących emerytury z ZUS wzrósł z 59,7 do 61 lat (tj. o 1 rok i 4 miesiące), a w przypadku kobiet wzrósł on z 55,8 do 57,8 lat (tj. o 2 lata).

Rozwój rynku kapitałowego: Inwestycje dokonywane przez OFE przyczyniają się do rozwoju rynku kapitałowego. W szczególności :

  • zwiększają płynność rynku akcji i obligacji;
  • przyciągają na nie innych inwestorów, w tym inwestorów z zagranicy, gdyż poszerzają możliwości wycofania się z nich bez poniesienia dotkliwych strat;
  • ułatwiają przedsiębiorcom pozyskanie kapitału na rozwój przedsiębiorstw,
  • przyciągając inwestorów na rynek obligacji, pozwalają państwu taniej zaciągać długi.

Przyspieszenie prywatyzacji: Konieczność refundacji z budżetu ubytku dochodów FUS na skutek transferu części rzeczywistych składek do OFE wzmacnia bodźce do szybkiej prywatyzacji. Określone w ustawie o finansach publicznych progi ostrożnościowe ograniczają swobodę rządzących w finansowaniu tych transferów poprzez zaciąganie długów. Stąd też, bez wpływów z prywatyzacji musieliby oni, przynajmniej w okresie słabszej koniunktury, której skutkiem jest spadek dynamiki dochodów budżetu, zmniejszyć inne jego wydatki. Jednocześnie, OFE zwiększając płynność na rynku akcji, ułatwiają rządzącym sprzedawanie prywatyzowanych przedsiębiorstw po korzystnych cenach.

Polski rynek akcji od wielu lat jest notowany z premią w stosunku do innych gospodarek wschodzących, czego źródłem wydaje się generowanie istotnej części popytu na akcje przez krajowe instytucje finansowe.

Stabilizacja tempa przyrostu kont emerytalnych: Przemienne okresy koniunktury i dekoniunktury są zjawiskiem normalnym w gospodarce wolnorynkowej. Dzięki rozdzieleniu składki na dwa strumienie, całość systemu staje się bardziej odporna na fluktuacje gospodarcze. Mechanizm waloryzacji składek na indywidualnych kontach emerytalnych w ZUS amortyzuje wahania zysków OFE. W czasach dobrej koniunktury, waloryzacja kapitału w ZUS jest niższa od stopy zwrotu OFE. W okresie spowolnienia gospodarczego, waloryzacja w ZUS jest wyższa od zysków OFE.

6. Nowy system a finanse publiczne

Oszczędności dla sektora finansów publicznych nie należy szukać w zmianie konstrukcji systemu emerytalnego, ale w reformach, które trwale ograniczą tempo wzrostu wydatków publicznych. To właśnie zbyt szybkie, w stosunku do tempa wzrostu gospodarki, zwiększanie wydatków publicznych, a nie wprowadzenie reformy emerytalnej, jest główną przyczyną dużego deficytu w finansach publicznych w Polsce.

Gdyby od szczytu boomu w 2007 roku wydatki te zwiększano w takim samym tempie jak rosła gospodarka, to deficyt sektora finansów publicznych w 2010 r. wyniósłby nie zapowiadane 7,9 proc. PKB, a 3,5-3,9 proc. PKB. Byłby więc niższy od przewidywanego deficytu o sumę dwuipółkrotnie – prawie trzykrotnie większą niż wynosi koszt transferów do OFE (ok. 1,6 proc. PKB). Tak szybkiego wzrostu całkowitych wydatków publicznych nie da się w pełni wyjaśnić wzrostem wydatków państwa na inwestycje (np. na infrastrukturę). Gdyby od szczytu boomu w 2007 roku wydatki publiczne inne niż wydatki inwestycyjne rosły u nas w takim samym tempie jak gospodarka, to deficyt sektora finansów publicznych w 2010 r. wyniósłby 5,6-6,2% PKB. Nadal więc byłby niższy o sumę przekraczającą koszt transferów do OFE.

W 2011 r. według najnowszej prognozy OECD (listopad 2010), pomimo prognozowanego przyspieszenia tempa wzrostu PKB do 4 proc., deficyt sektora finansów publicznych pozostanie wysoki i wyniesie 6,7 proc. PKB. Gdyby odnieść koszty transferów do OFE (ok. 1,6 proc.PKB) do deficytu przewidywanego na przyszły rok, to stanowiłyby one mniej niż jedną czwartą tego deficytu. Transfery te pochłaniają zaledwie 3,5 proc. łącznych wydatków publicznych i są dużo mniejsze od corocznego przyrostu łącznych wydatków publicznych w ostatnich latach.

Dodawanie do kosztów reformy emerytalnej odsetek od długów zaciąganych przez państwo na pokrycie tej części niedoboru w FUS, która powstała w wyniku transferów części składki do OFE, jest nieporozumieniem, gdyż transfery te miały być finansowane z przychodów z prywatyzacji. Z tego zresztą powodu w metodologii krajowej finansów publicznych transferów do OFE nie traktuje się jako wydatki, ale jako rozchody. Przy szacowaniu wpływu OFE na deficyt finansów publicznych można uwzględnić co najwyżej odsetki od długu, który powstał na skutek niepełnego pokrycia transferów przychodami z prywatyzacji. W rzeczywistości jednak ta część powinna być traktowana jako koszt opóźniania prywatyzacji.

W wyniku transferów do OFE, skarb państwa już dzisiaj pozbywa się ( „wykupuje”) część swoich zobowiązań wobec przyszłych emerytów. W przyszłości wydatki publiczne na emerytury będą odpowiadać jedynie wypłatom świadczeń z indywidualnych kont emerytalnych w ZUS. Jeśli tak jak dotychczas, stopa zwrotu uzyskiwana przez OFE z inwestowania składek emerytalnych będzie wyższa od dynamiki funduszu płac, a tempo wzrostu PKB, z którym w długim okresie zrównuje się dynamika funduszu płac – wyższe od rentowności skarbowych papierów wartościowych, to ten wykup jest korzystny zarówno dla emerytów, jak i dla finansów publicznych.

Finanse publiczne ponoszą jednak koszt transferów do OFE i – ze względu na zbyt wolną prywatyzację – odsetek od długu zaciąganego na te transfery już teraz, a ulgę z tego tytułu odczują dopiero, gdy OFE zacznie wypłacać emerytury. Wszystkie nowo wypłacane emerytury będą pochodziły z dwóch filarów od 2035 roku (przy braku zmian w wieku emerytalnym), ale liczba osób otrzymujących część emerytury ze środków zgromadzonych w OFE zacznie rosnąć dużo wcześniej, bo już pod koniec tej dekady.

7. Jak reformować OFE?

Propozycja całkowitego zawieszenia składek do OFE, czyli likwidacji II filaru jest niekorzystna z następujących powodów:

Dla finansów publicznych

  • Pomimo utrzymania formuły wyliczania świadczenia, która zachęca do dłuższej pracy zawodowej, znacząco rośnie ryzyko tego, że państwo w przyszłości obniży wysokość kapitału zgromadzonego na indywidualnych kontach emerytalnych w ZUS. Ta niepewność może zachęcać pracujących do skrócenia aktywności zawodowej i wcześniejszego przejścia na emeryturę.

  • Wstrzymanie transferów do OFE poprawia saldo finansów publicznych (o ok. 1,6 proc. PKB rocznie), ale tylko w krótkim okresie.

  • Rozwiązanie to zwiększa ukryte zobowiązania emerytalne na indywidualnych kontach w ZUS. W długiej perspektywie rośnie prawdopodobieństwo podwyższenia podatków na pokrycie ewentualnego deficytu w systemie emerytalnym lub obniżenie wysokości wypłacanych świadczeń.

  • Gdyby część składki odebrana OFE była indeksowana rentownością skarbowych papierów wartościowych mogłoby to oznaczać dodatkowe koszty dla sektora finansów publicznych w porównaniu do obecnego rozwiązania.

  • Bardzo silne osłabienie wiarygodności państwa. Może być postrzegane jako zamiatanie problemu pod dywan i przenoszenie odpowiedzialności za rozwiązanie tego problemu na barki przyszłych pokoleń.

Dla przyszłych emerytów

  • Wysokość przyszłych emerytur będzie prawdopodobnie niższa, gdyż kapitałowa część systemu emerytalnego powinna osiągać przeciętnie wyższe stopy zwrotu w porównaniu do tempa waloryzacji stanu kont w ZUS.

  • Gdyby część składki odebrana OFE była indeksowana rentownością skarbowych papierów wartościowych, mogłoby to oznaczać niższe stopy zwrotu z części indeksowanej w akcje.

  • Wstrzymanie transferów do OFE całkowicie likwiduje część oszczędności emerytalnych podlegających dziedziczeniu.

Dlatego opowiadamy się za utrzymaniem obecnych proporcji podziału składki emerytalnej pomiędzy dwa indywidualne konta w ZUS i w OFE, przy wprowadzeniu głębokich zmian w funkcjonowaniu OFE, których celem jest zwiększenie efektywności i bezpieczeństwa zarządzanych aktywów.

8. Założenia reformy OFE

  • Wprowadzenie agresywnych funduszy dla młodych, bezpiecznych dla starszych. Subfundusz A, zwany dynamicznym, mógłby inwestować nawet 85 proc. środków w akcje spółek giełdowych, w tym 15 proc. w akcje spółek zagranicznych. Subfundusz C, zwany przedemerytalnym, adresowany do osób, które ukończyły 55 lat, 85 proc. środków inwestowałby w bezpieczne obligacje. Natomiast subfundusz B, przejściowy, zarządzałby tymi oszczędnościami, które już są w OFE, stopniowo przenosząc je do dwóch głównych subfunduszy. Subfundusz przejściowy mógłby inwestować w akcje nie więcej niż 45 proc. aktywów

  • Prowizja od składki miałaby zmniejszyć się z obecnych 3,5 proc. do 2,8 proc. w przypadku subfunduszu A i do 2,1 proc. w przypadku subfunduszu B, ale za to pojawiłaby się opłata solidarnościowa wysokości 2 proc. od każdej złotówki zarobionej dla przyszłego emeryta. Ponadto, towarzystwa funduszy byłyby wynagradzane za dobre wyniki i karane za złe.

  • Kryterium oceny ma być referencyjna stopa zwrotu, uwzględniająca indeksy giełdowe i oprocentowanie obligacji.

  • Projekt zakłada także zmianę zasad funkcjonowania akwizytorów oraz całkowity zakaz akwizycji od 2014 r.

?

Czytaj również
  • http://liberte.pl OBSERWATOR 2

    Pominięcie najważniejszego problemu – kobiet
    Autorzy w artykule pomijają najistotniejszy w Polsce problem zaopatrzenia emerytalnego – problem kobiet w systemie emerytalnym.
    Aktualnie kobiety stanowią 60 % populacji emerytów a do 2025 r. udział ich sięgnie 75 do 80 %.
    Dodając renty rodzinne (wdów) cała populacja emerycka w niedalekiej przyszłości będzie składała się prawie w 90 % z kobiet. Problem ten jest głęboko ukrywany w statystykach jednak twórcy systemu emerytalnego znają go dobrze.
    Sytuacja ta przy obecnych unormowaniach prawnych – (zasada wspólnego dalszego trwania życia dla mężczyzn i kobiet jest ekonomicznie uzasadnina jedynie dla proporcji 50 % mężczyźni i 50 % kobiety) – spowoduje plajtę każdego systemu emerytalnego.
    Wszystkie wymienione w artykule odstępstwa od reformy (może z wyjątkiem „emerytur górniczych”) nie stanowią żadnego istotnego zagrożenia systemu i znikną po 2014 roku. Problem kobiet natomiast będzie gwałtomnie narastał.

    PS – ciekawe, że nie wymienino w artykule głównego odstępstwa założeń reformy – wyrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.
    Problem ten nie jest praktycznie nigdzie poruszany bo jest trudny społecznie i niezgodny z tradycją i poprawnością polityczną.

  • http://liberte.pl max

    cas rządzi !!!
    tylko system kanadyjski !!! reszta to socjalistyczna utopia

  • http://liberte.pl dr Magda Ślósarska

    Czego dowiedziałam się o reformie emerytalnej w roku 1999
    Popatrzmy na sprawę reformy z pozycji żaby – czyli tzw. szarego człowieka, którego mało obchodzą racje makroekonomiczne i demograficzne. On chce mieć w wieku emerytalnym pieniądze na w miarę godne życie.
    Przypomnijmy co mówiono w 1999 roku:
    1. Ze składki obowiązkowej (1 i 2 filar) w chwili przejścia na emeryturę zgodnie z wiekiem, miała byc stopa zastąpienia max. 50% średniego wynagrodzenia pracownika (dla kobiet mniej)
    2. Rozumiałam, że OFE było tylko po to, żeby ze składki obowiązkowej móc uzyskać wypłatę świadczenia rzędu 35-50% zarobków.
    3. Mówiono (nawet rysowano) emeryturę na filarach – obowiązkowym (ZUS i OFE) i dobrowolnym. Tłumaczono, że dopiero te dobrowolne oszczędności pozwolą uzyskać w wieku emerytalnym pieniądze pozwalające zachować dotychczasowy poziom życia. Państwo oczywiście powinno do takich dobrowolnych, ale koniecznych oszczędności zachęcać (np. realne zwolnienia podatkowe), ale nie powinno się wtrącać w to gdzie obywatel oszczędza (inwestuje) na emeryturę – byle gromadził własny kapitał. Poronionym pomysłem jest utożsamianie tzw. 3 filara z PPP lub IKE, jest przecież wiele innych możliwości inwestowania i rolą Państwa było stworzenie warunków dla funkcjonowania różnorodnych instrumentów finansowych.

    Pytam, dlaczego w tej chwili cały ciężar dyskusji kładzie się na sposób gospodarowania składką obowiązkową – a nie na uświadomienie ludziom, że istotą reformy było przekazanie przez Państwo obywatelom odpowiedzialności za poziom ich życia na emeryturze?
    Nie jest to zresztą jedyny problem w którym zadziwia mnie zbiorowa amnezja dotykająca zarówno ekspertów jak dziennikarzy i „szarych” obywateli.
    pozdrawiam
    MS.

  • http://liberte.pl futura

    inwestycja w dzieci
    Nalezy cały system emerytalny tak ułożyc,żeby ludzie wiedzieli,byli pewni ,ze w chwili wejścia na rynek pracy jasne sa i niezmienne zasady naliczania emerytur w przeciwnym razie Państwo jest niewiarygodne co jednocześnie podważa demokratycznośc tego Państwa.Moim zdaniem należy zacząc od ,,premiowania,, tych,którzy zakładają rodziny.Nie ptrafię sam wymyślic warunków jakie miałyby byc spełnione ale na przykład to co mi przychodzi do głowy każde urodzone dziecko,wychowane wprowadzone na rynek pracy powoduje wzrost emerytury jego rodziców o x procent od kazdego dziecka.Im wiecej pracujących dzieci tym wyższa emerytura.Dzieci adoptowane,przysposobione a wprowadzone na rynek pracy w ten sam sposób powodują zwiększenie emerytury inne sposoby już istniejace tez są dostępne tak jak dzisiaj.Poddaję to pod dyskusję.

  • http://liberte.pl Marek Mierzwa

    Re: Czego dowiedziałam się o reformie emerytalnej w roku 1999
    > Poronionym pomysłem jest utożsamianie tzw. 3 filara z PPP lub IKE, jest przecież wiele innych możliwości inwestowania i rolą Państwa było stworzenie warunków dla funkcjonowania różnorodnych instrumentów finansowych

    Zgadzam się całkowicie. Problem polega na tym, że Państwo dołożyło starań, aby zadanie to obywatelom skutecznie utrudnić. W praktyce, podatek Belki zniechęca do innych form samodzielnego oszczędzania na emeryturę poza IKE.
    Dla mnie, mimo iż reforma miała miejsce kiedy jeszcze chodziłem do podstawówki, było jasne, że to forma przejściowa przed całkowitym zlikwidowaniem ubezpieczeń społecznych i oddaniem w ręce obywateli pełnej odpowiedzialności za swoje życie. Stąd uwstecznienie, jakie proponuje obecny rząd, wydaje mi się absurdalne.

  • http://liberte.pl futura do maxa

    też tak myślę
    Mam podobną opinię ale uzależniłbym jej wysokośc od posiadania dzieci,dzięki którym dodatkowo moglibyśmy miec więcej np.1dziecko wprowadzone na rynek pracy to np.10% drugie to 12% i tak dalej.Mam na myśli dodatek do tego co gwarantuje państwo bo tak rozumiem system emerytur w Canadzie.Ten dodatek może pochodzic od hipotetycznej emeytury dziecka wchodzącego na rynek pracy.Dodatkowo można się ubezpieczyc na życie i te pieniądze na polisie miały by byc dopisywane procenty w wysokosci procentowej zależnej od wzrostu gospodarczego podawanego przez GUS np.co kwartał.Pieniądze mogą byc wybierane z tej polisy po osiągnięciu wieku emerytalnego,dziedziczone przez współmałżonka lub dopisane dzieciom,które też płacą polisę.Ale kto chce niech sobie gromadzi w OFE ale ja nie chcę bo mam o tych panach w garniturach i wypasionych biurach złe zdanie zwłaszcza,że mają swoich lobbystów.

  • http://liberte.pl kebAb

    ?
    @futura do maxa: Rozumiem, że nie jeździsz do Krakowa, tylko do „Cracowa” ? (Canada…)

  • http://www.europejskafirma.pl Jerzy Krajeski

    Cały system OFE jest do likwidacji
    Cały system OFE jest do likwidacji

    Miał pomóc rządzącym w oszukaniu ludzi, że reforma jest dla nich dobra, bo dzięki OFE zarobią na emerytury pod palmami. W rzeczywistości rządzącym chodziło o znaczne obniżenie stopy zastąpienia. Emerytury zamiast 60 proc. ostatniego wynagrodzenia miały wynieść tylko 30-40 proc. ostatniego wynagrodzenia. Dziś politycy mówią o tym otwarcie.
    Powszechne Towarzystwa Emerytalne, prowadzące OFE, wystawiły wysoki rachunek za oszukiwanie ludzi w reklamach w 1999 r.

    W ciągu 11 lat pobrały ponad 13 mld zł prowizji. Wypłaciły swoim akcjonariuszom 3 mld zł dywidend.

    O ustawową obniżkę pobieranych przez nie opłat nie mogłem doprosić się przez 9 lat.

    W 2000 r. prosiłem o to Cezarego Mecha, wówczas prezesa Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi z nadania AWS. W 2002 r. Krzysztofa Patera, wiceministra pracy w rządzie koalicji SLD-PSL, a w 2008 r. Jakuba Szulca, posła PO.

    Przez kilka lat media ukrywały przed opinią publiczną wysokość opłat pobranych przez PTE.

    Żaden z dziennikarzy o to nie pytał w UNFE, a później w Komisji Nadzoru Finansowego.

    Gdy jesienią 2008 r. policzyłem wartość pobranych przez PTE opłat za lata 1999-2008, wyszło mi 9,4 mld zł.

    Podałem tę informację ma naszych stronach internetowych http://www.ibs.edu.p, http://www.gepardybiznesu.pl oraz przesłałem mejlem do 400 dziennikarzy zajmujących się sprawami ekonomicznymi.

    Przez kilka miesięcy ludzie nadal byli oszukiwani.

    Informacja o opłatach miała kłopoty z przebiciem się do opinii publicznej. Mignęła na Wirtualnej Polsce i w Interii.

    W innych mediach nie ukazała się.

    Jakby nadal działała cenzura.

    Cezary Mech, jeden z twórców systemu OFE, dziś doradca w GUS, mimo ewidentnej porażki tego projektu, nie potrafi przyznać, że była to błędna koncepcja.

    W „Gazecie Finansowej” na początku stycznia 2011 r. nadal straszy spadkiem liczby osób w wieku produkcyjnym, co będzie miało zły wpływ na finanse publiczne.

    Nie bierze pod uwagę, że system OFE już zrujnował finanse publiczne, wygenerował bowiem 206 mld zł realnego długu, sfinansowanego przez Skarb Państwa za pomocą emisji obligacji.

    Mech nadal łudzi nas potencjalnie wyższymi dochodami z rynku kapitałowego.

    Nie zauważa, że system OFE może doprowadzić do bankructwa państwa polskiego i załamania rynku kapitałowego w Polsce.

    Przez 11 lat PTE pobrały ponad 13 mld zł opłat (w październiku 2008 r. jako pierwszy w Polsce policzyłem sumę tych opłat), osiągając olbrzymie zyski.

    Większość tych pieniędzy została w naszym kraju, m.in. jako wynagrodzenia akwizytorów i pracowników PTE.

    Spora kwota została jednak wytransferowana za granicę w formie dywidendy dla właścicieli PTE, którymi w większości są zagraniczne instytucje finansowe. Łączna dywidenda, jak szacuje Cezary Mech, wyniosła 3 mld zł.

    Koszty funkcjonowania samych PTE nie są jednak najważniejszym problemem systemu OFE.

    Łatwo można je jeszcze zmniejszyć, obniżając ustawowo opłaty.

    Istotniejsze jest to, że system OFE szkodzi wizerunkowi naszego kraju w globalnym rynku finansowym, bo podbija wskaźnik długu publicznego do PKB i zwiększa potrzeby pożyczkowe państwa.

    To sprawia, że instytucje finansowe, które kupują polskie obligacje, obawiając się jeszcze większych niż obecnie kłopotów finansowych Polski w przyszłości, domagają się coraz wyższych odsetek od obligacji.

    Przy 766 mld zł długu publicznego każdy punkt procentowy kosztów obligacji oznacza 7,7 mld zł wyższe odsetki rocznie.

    System OFE szkodzi też przedsiębiorstwom.

    Zabiera bowiem duże kwoty z rynku finansowego.

    Bez zmian w systemie OFE na jego funkcjonowanie Skarb Państwa musiałby w 2011 r. ściągnąć z rynku finansowego 32-35 mld zł pożyczki: 10-11 mld zł na odsetki od 206 mld zł już zaciągniętych na finansowanie OFE długów i 22-24 mld zł na wpłaty z ZUS do PTE.

    Sprawia to, że o kilkanaście mld zł zmniejszyłaby się dostępność kapitału dla firm, bo banki zamiast je finansować kupią za taką kwotę obligacje, wyemitowane na sfinansowanie systemu OFE przez państwo.

    Za kolejne kilkanaście miliardów złotych obligacje kupią też OFE, co minister finansów Jacek Rostowski nazywa mieleniem pieniędzy.

    Negatywny wpływ systemu OFE na wizerunek naszego państwa, koszt finansowania jego pożyczek i dostępność kapitału dla firm jest tak duży, że trzeba szybko i radykalnie zmienić system emerytalny.

    PTE trzeba ustawowo zlikwidować jak najszybciej w całości.

    Ewentualnie dać ludziom możliwość wyboru.

    Regułą powinno być jednak przeniesienie aktywów z OFE do ZUS, np. do 30 czerwca 2011 r.

    Jeżeli ubezpieczony chciałby zostać w OFE, powinien wysłać list polecony w tej sprawie do ZUS. Wtedy jego środki zostałyby w OFE.

    Proponowałem takie rozwiązanie już w październiku 2008 r.

    Jerzy Krajewski, redaktor naczelny Magazynu Przedsiębiorców „Europejska Firma”

    Więcej na ten temat:
    http://biznes.interia.pl/wiadomosci/finanse-osobiste/news/na-ofe-nadal-tracimy,1451370 – tekst z marca 2010 r.
    http://finanse.wp.pl/wid,10903453,wiadomosc.html?Tpage=2&ticaid=1966b – tekst z marca 2009 r.

    http://finanse.wp.pl/kat,1008745,title,Skladki-wplacone-do-PTE-realnie-stracily-na-wartosci,wid,10508353,wiadomosc.html – tekst z października 2008 r.

O autorze
*
WiktorWojciechowski
Główny ekonomista Plus Banku oraz adiunkt w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Autor licznych opracowań poświęconych rynkowi pracy, w szczególności tematyce systemu emerytalnego i regulacji rynku pracy, oraz finansom publicznym. W przeszłości kierował Zespołem ds. Badań Rynku Pracy w Narodowym Banku Polskim. Był także głównym ekonomistą fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju