Reforma nauki – Cezary Kościelniak dla Liberté!

Drukuj

Pytamy ekspertów o reformę szkolnictwa wyższego autorstwa ministra Jarosława Gowina.

Projekt ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce dopiero ujrzał światło dzienne, należy zatem przyjąć, że dyskusja dopiero o niej się rozpoczyna. Z reformami jest tak, że te ważne zwykle nie są oparte na kompromisie, zawsze wywołują spory, a w przypadku szkolnictwa wyższego niemalże każda, nawet kosmetyczna zmiana, napotyka na opór.

Na samym początku należałoby podkreślić, że zmiany w polityce szkolnictwa wyższego mają miejsce także w innych państwach wysokorozwiniętych . Wystarczy przypomnieć przeprowadzoną kilka lat temu w Niemczech tzw. „inicjatywę doskonałości”, promującą najlepsze uczelnie. Nie jest zatem tak, że świat akademii to stabilny i wyizolowany mikrokosmos. Przeciwnie, jest rzeczą normalną, że polityka szkolnictwa wyższego cały czas podlega jakimś korektom.

Polska reforma również musi poradzić sobie z globalnym problemem coraz wyższej kosztochłonności i konkurencji z innymi dziedzinami polityki, takimi jak służba zdrowia w starzejących się społeczeństwach czy obrona. Dlatego powodzenie reformy zależy nie tylko od zmiany przepisów ustawy, ale przede wszystkim od zagwarantowania stabilnego wzrostu jej finansowania.

Jarosława Gowina warto pochwalić za odwagę – jest pierwszym ministrem, który chce wprowadzić mechanizm odróżniający ośrodki wiodące i rozwijające się naukowo od ośrodków słabych, utrzymujących się dzięki mechanice algorytmu. Takie spojrzenie pozwala przygotować polskie uczelnie do międzynarodowej konkurencji, bez której pozostaniemy w ogonie światowej nauki.

Nie można jednak zapomnieć o uczelniach słabszych. Pytanie, w jaki sposób zostaną zagospodarowane, i co w praktyce będzie oznaczało skupienie się na kształceniu zawodowym? Z pewnością będzie to wymagało zupełnie nowego projektu edukacji, a przede wszystkim silniejszego powiązania kształcenia zawodowego z rynkiem. Zmienia się postrzeganie atrakcyjności kierunków u przyszłych kandydatów. Resort nauki wprowadził nowe narzędzie ELA (ekonomiczne losy absolwenta) badające średnią zarobków po studiach, który dla kandydatów stanie się jednym z głównych wyznaczników efektywność kształcenia.

Nowe rozwiązania dotyczą kariery akademickiej. Uproszczenia, takie jak możliwość nadania stopnia profesora doktorom, jest pociągnięciem bardzo dobrym, bo pozwoli na elastyczne zatrudnianie nowych pracowników .

Zniesienie obligatoryjności habilitacji zwalania z pisania prac pod presją czasu. Jednak pomysł wprowadzenia dwóch anonimowych recenzji jest fatalny – na co na kongresie nauki zwróciła uwagę prof. Natalia Letki. Warto zauważyć, że obecnie funkcjonująca procedura habilitacyjna działa sprawnie, a przede wszystkim, transparentnie, czemu służy publikacja recenzji i nazwiska autora na stronie internetowej. Procedura habilitacyjna przed dziesięciu laty pośrednio była anonimowa, recenzji nie publikowano, a głosujący nie mieli obowiązku zapoznania się z dorobkiem kandydata. Powrót do anonimowego oceniania byłby krokiem w tył.

Nie wiadomo, jaki kształt w projekcie ustawy będzie miał zapis o wieloetatowości, patologii, która występuje w państwach posttransformacyjnych. Choć niż demograficzny stał się czynnikiem znacznie ograniczającym to zjawisko, to jednak ono nadal funkcjonuje. Zdarzają się przypadki pracy w konkurencyjnych ośrodkach. Rozwiązanie tego problemu powinno znaleźć swój zapis w ustawie. W zamian za to, badaczy należałoby zachęcać do współpracy – także komercyjnej – przy wspólnych, międzyuczelnianych projektach. Resort nauki powinien również znaleźć środki na podwyżki dla ludzi nauki, co zniechęciłoby ich do szukania dodatkowej pracy.

Warto zwrócić uwagę na utrzymaną w ustawie nierówną pozycję uczelni niepublicznych. Ustawodawca wychodzi z założenia, że szkoły te działają jako podmioty przynoszące dochód, i jest w tym wiele racji. Jednak zmiany, jakie z wielkim nakładem pracy i czasu wypracowały uczelnie publiczne, w niepublicznych często dokonano szybciej i skuteczniej – przykładem może służyć innowacyjność kształcenia w tych wiodących.

Najlepsze uczelnie niepubliczne, z Uniwersytetem SWPS na czele, na kilku kierunkach już zrealizowały cele reformy, zbliżając się z badaniami do realnej gospodarki, czy skutecznie internacjonalizując się bez specjalnych nakładów z zewnątrz. Warto by wypracować kompromis i te uczelnie, których kierunki otrzymują oceny A i A+, włączyć do publicznego finansowania. Obecna sytuacja jest schizofreniczna: uczelnie niepubliczne mogą starać się o granty z Narodowego Centrum Nauki i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, ale nie mogą starać się o dotację rządową. W nowym algorytmie należałoby uwzględnić te uczelnie, i np. odjąć od dotacji kwotę zysku dla właściciela.

Choć reformę poprzedził kilkuletni cykl debat, to jednak Jarosław Gowin nie uniknie środowiskowej konfrontacji, ta bowiem wytworzy się przy pracy nad literą ustawy, która dopiero do zainteresowanych dociera. Należałoby zakładać dwie ścieżki konfrontacji. W pierwszej pojawi się spór o efektywność zaproponowanych rozwiązań w budowaniu jakości polskich uczelni i nauki. I druga, skierowana na ratowanie status quo oraz poprowadzenie rozgrywki politycznej za pomocą tej ustawy. Od tego, która ze stron dyskusji zdominuje spór zależeć będzie, czy finalny projekt okaże się zmianą rewolucyjną, czy też kolejnym przetasowaniem znanych kart.

Cezary Kościelniak – wykładowca na UAM w Poznaniu, ekspert w zakresie polityki szkolnictwa wyższego. Zainteresowania badawcze: polityka szkolnictwa wyższego, dyplomacja naukowa, religia w życiu publicznym. Opublikował m.in. „Uniwersytet, rozwój, kultura” (Wyd. UAM 2015), „Frunze w meczecie” (Wyd. Święty Wojciech 2016).

Od redakcji: Wkrótce kolejne stanowiska. Polecamy także opinię dra Tomasza Kamińskiego z redakcji Liberté! (blog).

Czytaj również
O autorze
*
CezaryKościelniak
wykładowca na UAM w Poznaniu, ekspert w zakresie polityki szkolnictwa wyższego