[Rok po Majdanie] Ukraińska walka o demokrację

Drukuj

Jak zmieniła się Ukraina przez rok po najbardziej burzliwych zamieszkach na kijowskim Majdanie? Sprawdzamy w naszym cyklu tekstów.

Niepokój panuje także u mieszkańców zachodniej części Ukrainy, którzy wezwani do walki w obronie państwa nie do końca rozumieją, kto jest ich wrogiem. W konsekwencji z każdym zabitym żołnierzem zwiększa się nienawiść nie tylko do putinowskiej Rosji, ale także do rosyjskojęzycznej Ukrainy – pisze dr Vita Zahurovska.

Ukraińska rewolucja na Majdanie, jak każde wydarzenie polityczne, przyniosło zarówno pozytywne, jak i negatywne zmiany w państwie. Protesty w Kijowie Zachód ocenia jako skutek rezygnacji prezydenta Wiktora Janukowycza z podpisania umowy na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie w listopadzie 2013 roku, Rosja – jako niekonstytucyjną zmianę rządu. Jednak w rzeczywistości obywatele ukraińscy wyszli na ulice Kijowa z chęcią odsunięcia od władzy skorumpowanej ekipy Wiktora Fedorowycza, a brak zgody na podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE był tylko kroplą, która przelała czarę. Prawdopodobnie żaden z uczestniczących w protestach nie spodziewał się, że za rok walka o godność narodu ukraińskiego będzie się toczyła na dwóch frontach, a wrogami będą: wciąż skorumpowana, tym razem już „nowa” władza ukraińska oraz sąsiad ze strony wschodniej.

 

15293576879_437b7c1d15_o

troyenekvist’s flickr – CC BY

 

Przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej oraz NATO jest scenariuszem, który nie jest możliwy do zaakceptowania przez Federację Rosyjską. Ukraińscy eksperci oraz zachodni specjaliści od dłuższego czasu zauważali, że, aby uniemożliwić Ukrainie realizację powyższych planów, Rosja może wykorzystywać różne, będące w jej zasięgu, środki nacisku na Ukrainę, w tym także tendencje separatystyczne na Krymie. Ogłoszenie deklaracji niepodległości oraz przeprowadzenie pseudoreferendum na Krymie przy aktywnym wsparciu Rosji, a w konsekwencji jego przyłączenie do Federacji Rosyjskiej, potwierdziły powyższe obawy. Pamiętać przy tym należy, że dostęp do Krymu nie jest taki łatwy. Cieśnina Kerczeńska nie stanowi najdogodniejszego sposobu przedostania się na Półwysep. Donieck i Ługańsk wydają się zatem dobrym początkiem w torowaniu dalszej drogi lądowej na Krym.

Mimo faktycznej utraty władzy na Krymie, w świetle prawa ukraińskiego i międzynarodowego półwysep krymski uważa się za terytorium okupowane przez Rosję. Wydaje się, że Rosję należy oficjalnie uznać za drugą stronę konfliktu międzynarodowego także w sytuacji na wchodzie Ukrainy. Wsparcie separatystów bronią oraz siłami zbrojnymi nie jest domniemaniem, lecz faktem. Potwierdzeniem tego są sprawozdania misji OBWE, zdjęcia satelitarne czy informacje pozyskane od świadków naocznych. Niemniej jednak, w kontekście konfliktu ukraińsko-rosyjskiego, przedstawiciele władz ukraińskich prowadzą politykę podwójnych standardów. Prezydent, premier i jego rząd, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, poza protokołem dyplomatycznym, wkroczenie żołnierzy rosyjskich na terytorium Ukrainy oceniają jako agresję. Posługiwanie się określeniem „antyterrorystyczna operacja” (ATO) jest zatem przymusowym politycznym środkiem przeciwdziałania. Poza tym to m.in. dzięki ATO, a nie wojnie z Rosją, Międzynarodowy Fundusz Walutowy współpracuje z Ukrainą.

W przypadku uznania sytuacji na wschodzie jako konflikt ukraińsko-rosyjski, Ukraina jako podmiot prawa międzynarodowego i państwo suwerenne jest uprawnione do użycia siły zbrojnej w ramach samoobrony zagwarantowanej w Karcie Narodów Zjednoczonych. Użycie siły zbrojnej wiąże się nie tylko z legitymizacją tych działań, ale i faktyczną możliwością państwa stawiania oporu przeciwnikom. Od powstania niepodległego państwa w 1991 r. władze ukraińskie nie tylko nie ulepszały armii, wręcz odwrotnie podejmowały kroki, które doprowadziły do praktycznie całkowitego zniszczenia ukraińskich sił zbrojnych. Niewątpliwie jedną z takich decyzji było zrzeczenie się broni atomowej oraz podpisanie Memorandum Budepesztańskiego w 1994 roku. W konsekwencji, kiedy rok temur Ukraina spotkała się z koniecznością obrony swojej integralności terytorialnej, jej siły zbrojne na bieżąco tworzono m.in. z dobrowolnych batalionów, takich jak „Azow” czy „Ajdar”, które w znacznym stopniu finansowali prywatni darczyńcy (oligarchowie). Patriotycznie nastawione wojsko oraz wsparcie międzynarodowe nie będzie wystarczającym dla zwycięśtwa nad dobrze wyszkolonym i zaopatrzonym wrogiem. Wydaje się zatem, że posługiwanie się pojęciem ATO zamiast „konflikt międzynarodowy” lub „wojna” jest w tym wypadku uzasadnione.

Pomimo nieoficjalnego rozprzestrzeniania informacji o przyczynach nieokreślenia sytuacji w obwodach ługańskim i donieckim jako wojna, posługiwanie się pojęciem „antyterrorystyczna operacja” w znacznym stopniu dezorientują obywateli Ukrainy. Z orzecznictwa sądów ukraińskich wynika, że terrorystami są przedstawiciele Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych. Odpowiednio na terenach Doniecka i Ługańska toczą się walki, w wyniku których giną tysiące mieszkańców. Pod wpływem mediów rosyjskich u pozostałych obywateli Ukrainy mieszkających w Donbasie kształtuje się pogląd, że to władze w Kijowie wraz „banderowcami” prowadzą wojnę celem wyniszczenia prorosyjsko nastawionych mieszkańców wschodu. Niepokój panuje także u mieszkańców zachodniej części Ukrainy, którzy wezwani do walki w obronie państwa nie do końca rozumieją, kto jest ich wrogiem. W konsekwencji z każdym zabitym żołnierzem zwiększa się nienawiść nie tylko do putinowskiej Rosji, ale także do rosyjskojęzycznej Ukrainy.

Okupacja Krymu oraz nieustające krwawe walki na wschodzie Ukrainy, w wyniku których z każdym dniem przybywa ofiar wśród żołnierzy i cywilów, zmusiło miliony obywateli ukraińskich do migracji nie tylko wewnątrz kraju ale także za granicę. Ocenia się, że z Autonomicznej Republiki Krymu wyjechało ponad półtora tysiąca Tatarów Krymskich. Z terenów ogarniętych walką codziennie ewakuują się tysiące osób, które muszą zaczynać życie od nowa w centralnej lub zachodniej części Ukrainy. Szacuje się także, że od początku zeszłego roku schronienia w Polsce szukało około miliona obywateli ukraińskich.

W dalszym ciągu dla Ukrainy to korupcja pozostaje nie mniej istotnym wrogiem niż wojsko rosyjskie. Ze statystyk organizacji Transparency International w 2014 roku Ukraina w Indeksie Percepcji Korupcji zajęła 142. miejsce na 175 badanych krajów, uzyskując 26 punktów w 100-stopniowej skali, gdzie wartość 0 oznacza największe skorumpowanie, a 100 najwyższą transparentność. W kontekście zwalczania korupcji, należy pozytywnie ocenić powołanie do życia Narodowego Antykorupcyjnego Biura Ukrainy oraz  Narodowej Agencji ds. Przeciwdziałania Korupcji. Procedura wyboru szefa Biura Antykorupcyjnego ruszyła 10 stycznia, a wyniki ogłoszonego w tej sprawie konkursu oczekiwane są 10 lutego.

Reformy, które po ubiegłorocznych wyborach prezydenckich i parlamentarnych zaczęły wprowadzać nowe władze na Ukrainie, niewątpliwie przyczynią się do powstania państwa demokratycznego. Niestety w świetle obecnych wydarzeń, można z pewnością powiedzieć, że Ukraina potrzebuje znacznie więcej czasu, niż mogło to się wydawać rok temu, a także wsparcia Zachodu, w tym również finansowego i militarnego. W ubiegłym roku Ukrainę wspierało szereg państw i organizacji międzynarodowych, jednak najbardziej Ukraińcy docenili pomoc narodu polskiego. Mimo, iż wspólna historia polsko-ukraińska obfitowała w dramatyczne wydarzenia, w najtrudniejsze dla Ukrainy chwile, to właśnie Polska prowadziła akcje humanitarne, udostępniała rannym Ukraińcom miejsca w szpitalach oraz na inne sposoby wspierała i nadal wspiera naród ukraiński.

 

Przeczytaj także poprzednie teksty z cyklu „Rok po Majdanie”:

– „Toczy się walka o to, jaka będzie nowa Ukraina” – rozmowa z prof. Markiem Figurą 

„Demokracja na wojnie” – tekst Maksyma Mykhaylenko.

- „Więcej Ukrainy w Ukrainie” – rozmowa z prof. Tomaszem Stryjkiem

Czytaj również
O autorze
*
VitaZahurovska
doktor prawa, pracuje w Katedrze Ochrony Praw Człowieka i Prawa Międzynarodowego Humanitarnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Pochodzi z Gródka (obwód chmielnicki) na Ukrainie.