Rozum a religia w życiu publicznym

Drukuj

Współcześni liberałowie z Zachodu często zakładają, że światopogląd teologiczny i polityczny to rywalizujące ze sobą dyskursy. Gdy religia wkracza do sfery politycznej uważana jest zaledwie za kolejną ideologię konkurującą o władzę. Jednak traktowanie teologii i polityki za walczące ze sobą siły uniemożliwia nam wgląd w dużo bardziej zaskakujące sposoby ich współoddziaływania i przenikania się.

Friedrich Schleiermacher był niemieckim duchownym i urzędnikiem z początku XIX wieku, który odrzucał jasny podział między tym, co duchowe, a tym, co polityczne. Zarówno w swoich pracach, jak i w życiu prywatnym zmagał się – nie zawsze z sukcesem – z tym, jak pogodzić te dwie sfery. Jednak w swoich dążeniach daje nam warte uwagi lekcje dotyczące tego jak rozum i uczucia mogą współistnieć w sferze publicznej oraz dostarcza nam barwnego obrazu na temat tego, co sprawia, że życie ma sens.

Kontekst życia Schleiermachera jest kluczem do zrozumienia jego myśli. Doszedł on do wysokiej pozycji jako człowiek parający się piórem w czasach zamętu wywołanego wojnami napoleońskimi, a jego zainteresowanie rozwojem kulturowym i moralnym (Bildung) obywateli niemieckich doprowadził go do kultywowania niezwykle szerokiej gamy ról instytucjonalnych i afiliacji. Jako badacz, Schleiermacher dokonał wywrotowych osiągnięć w zakresie teologii, etyki i hermeneutyki. Słynął z bycia religijnym liberałem i już na początku swojej kariery był oskarżany o panteizm. Jednak był również zapalonym dydaktykiem w zakresie teologii, oddanym swojej służbie w kościele reformowanym.

Gdy Schleiermacher dobiegał 30-tki, był już cenionym bywalcem berlińskich salonów. Razem ze swoim towarzyszem, Friedrichem Schleglem, Schleiermacher stał się jednym z kluczowych głosów w nurcie, który dziś określamy mianem niemieckiego romantyzmu. Ruch ten powstał częściowo w odpowiedzi na oświecenie i uprzywilejowaną pozycję intuicji, pasji oraz transcendencji ludzkiej duszy. Jednak Schleiermacher był także częścią projektu oświeceniowego, opowiadając się za krytyczną władzą rozumu, broniąc wolności osobistej i postulując reformę instytucjonalną. W pewnym sensie był także pionierem niemieckiego nacjonalizmu – jednym z garstki wpływowych niemieckich myślicieli, którzy postrzegali niemieckie państwo narodowe jako odpowiedź na problemy epoki napoleońskiej.

Warto wspomnieć, że dziewiętnastowieczny nacjonalizm niemiecki bardzo różnił się od mrocznego zjawiska jakim stał się w połowie XX wieku. Nie był to pod żadnym względem masowy ruch polityczny, a pogląd mniejszości, obecny także wśród wykształconych elit, których wielu przedstawicieli zajmowało się jedynie kulturową i społeczną koncepcją narodu. Nawet myśliciele, którzy nawoływali do zjednoczonego państwa niemieckiego czynili to, po części, ponieważ postrzegali polityczną fragmentację niemieckich landów jako przeszkodę w opieraniu się imperializmowi Napoleona na drodze do stworzenia oświeconego, liberalnego rządu.

Schleiermacher był profesorem na Uniwersytecie w Halle, gdy wojska napoleońskie dokonały inwazji i okupacji miasta w październiku 1806 roku i wtedy to podkreślał pilną potrzebę obrony zjednoczonych Niemiec. Jednak źródła tej jedności upatrywał we wspólnym dla Niemców sentymencie oraz w podzielanym rozwoju moralnym i duchowym, nie zaś w etnicznym czy kulturowym esencjaliźmie. Stawał także w obronie prawa do wolności słowa i twierdził, że swobody obywatelskie i przynależność do społeczeństwa obywatelskiego winny być nadrzędną kwestią w owym procesie budowania narodu.

Dla Schleiermachera rzeczywistości religijna i polityczna nie konkurowały ze sobą o ten sam obszar. Postrzegał je raczej jako odrębne, choć będące jednocześnie częściami składowymi większej całości, postrzeganej jako życie osobiste. Pozostawał pod silnym wpływem Platona w swoim przekonaniu, że to rozum kieruje naszymi pragnieniami i instynktami – pozwalając ludziom dobrze rządzić, zajmować należne im miejsce w moralnym i cywilizowanym społeczeństwie oraz być odpowiedzialnymi za ich otoczenie.

Jednak religia wciąż była „najwyższym” i najbardziej kluczowym z tych dwóch elementów, stwierdza Schleiermacher w swojej pracy „Mowy o religii” (1799). W przeciwieństwie do polityki, religia jest kwestią uczuć (Gefühl) i intuicji; nie sprowadza się zaledwie do praktyk i spekulacji, a jest to raczej „wrażliwość i zamiłowanie ku nieskończoności”. To „uniwersalny” aspekt bycia człowiekiem – coś, do czego mamy skłonność, w zgodzie z naszą własną naturą.

Wizja religii jako „najwyższej” części człowieczeństwa była nową wersją idei antycznej: koncepcji, iż sama polityka nie jest w stanie doprowadzić do rozwoju człowieka, i że kategorie polityczne nie są zdolne uchwycić czy też opisać całej złożoności człowieka. Polityka nie jest odwoływana, ni obalana przez „religię”. Zamiast tego, dla Schleiermachera, sprawa dobrego rządzenia jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu.

Choć postrzegał racjonalność jako zapewnienie godności i wolności ludziom, Schleiermacher-romantyk podkreślał także sposób, w jaki ludzie są związani ze światem na inne, mniej przewidywalne, sposoby. Jesteśmy jednymi z wielu stworzeń, zaledwie drobnymi cząsteczkami w niezwykłym organizmie natury. Wszystkie nasze myśli, jak twierdził, są uwarunkowane poprzez okoliczności: język, którym się posługujemy, nasze pochodzenie, role społeczne. Rodzimy się w otoczeniu, które istniało już wcześniej i które przetrwa, kiedy nas zabraknie – jasne było dla Schleiermachera, że istnienie rzeczywistości nie jest wytworem ludzi. Nasze istnienie jest nam raczej nadawane, jak utrzymywał, z źródła transcendentnego, wiecznego i nieskończonego.

Według Schleiermachera, w owym czasie bycie religijnym oznaczało uznanie, że ludzie nie są ostatecznymi twórcami własnego istnienia i że nie są arbitrami lub też twórcami wartości tego, co widzą wokół siebie. Znaczenie nie jest zakorzenione w ludzkim rozumie. W tym to świetle Schleiermacher pojmował pobożność jako trwałe „uczucie”, które towarzyszy całości ludzkiego rozumowania, wyobrażania, rozmyślania i działania. Pobożność oznaczała dla niego tyle, co pogodzenie się z niestałą i cudowną naturą naszej egzystencji, bycie świadomym samych siebie jako stworzeń, które są „całkowicie zależne”.

Jednak, podobnie jak polityka ma swoje granice, podobnie ma je i religia. Nie może ona zastąpić roli polityki na świecie; domeną kościoła jest bowiem świat ducha. Dlatego też Schleiermacher nie wierzył w teokrację czy państwa religijne. Wręcz przeciwnie – opowiadał się za rozdziałem kościoła od państwa, podpierając to faktem, iż w ten sposób można promować sukces obu z osobna. W „Mowach o religii” czytamy jak Schleiermacher wykorzystuje ten argument, sugerując, że tak naprawdę religia należy do instytucji rodziny. I vice versa: jako część jego wizji narodowej, utrzymywał, że edukacja dzieci w Niemczech (tradycyjnie znajdująca się w domenie kościoła) powinna zostać przejęta przez państwo. Twierdził również, że pełnia prawnych przywilejów nie powinna być zabierana lub nadawana ze względów religijnych, co stanowiło nietypowy pogląd jak na tamte czasy.

Niemniej jednak, Schleiermacher nie zawsze tak dobrze radził sobie z delikatnym balansowaniem między wolnościami politycznymi i religijnymi. Widzimy to w jego odpowiedzi na sytuację niemieckich Żydów. Zaledwie niewielka grupa niemieckich landów gwarantowała Żydom oficjalne prawa obywatelskie i polityczne za życia Schleiermachera, a na jego korzyść przemawia fakt, iż był jawnym krytykiem tej sytuacji. W 1799 roku, w ramach publicznej dyskusji na temat legalności równości między chrześcijanami a Żydami w Berlinie występował przeciw konkretnej propozycji, by chrzest i nawrócenie się na protestantyzm były wymogiem, tak aby Żydzi mogli ubiegać się o obywatelstwo niemieckie i polityczną emancypację. Swobody obywatelskie miały ustanowić równość pomiędzy ludźmi niezależnie od religii, twierdził, oraz zapewnić ich bezpieczeństwo i wolność.

Jednak w rzeczywistości rozumienie „religii” przez Schleiermachera było wyraźnie chrześcijańskie, choć sam twierdził, że koncepcja miała uniwersalne zastosowanie. Faktycznie, przysługujące prawa nie powinny być uzależnione od wyznania; jednak Schleiermacher nadal utrzymywał, że poddanie się żydowskiemu prawu ceremonialnemu oraz nadzieja na nadejście mesjasza były niekompatybilne z prawdziwym uznaniem Niemiec za ojczyznę danej jednostki – a zatem całkowitym udziałem w kulturze niemieckiej. W tym względzie Schleiermacher był pod wpływem chrześcijańskiej idei, która głosi, że Królestwo Niebieskie nie może zostać w pełni zrealizowane w świecie doczesnym. Wynik był taki, że jego próby obrony swobód obywatelskich Żydów skończyły się zatrważającym fiaskiem w zakresie pełnego utrzymania w mocy ich wolności religijnych.

W ostatecznym rozrachunku Schleiermacher nie sprostał w swoich staraniach odnalezieniu drogi do traktowania polityki i religii nie jako obszarów konkurujących ze sobą, a raczej komplementarnych. Mimo to jego założenia są źródłem cennej refleksji nad naszą epoką. W obliczu zagadnienia „jak współżyjemy?” Schleiermacher rozumiał, że więzi istniejące pomiędzy poszczególnymi osobami nie mogą być tworzone naprawdę lub wyczerpująco opisane za pośrednictwem wyłącznie władzy politycznej.

Ruth Jackson – adiunkt w projekcie finansowanym przez European Research Council „Biblia i antyk w kulturze dziewiętnastowiecznej” w Centre for Research in the Arts, Social Sciences and Humanities Uniwersytetu Cambridge. Dyrektor studium w zakresie teologii i badań nad religią na Corpus Christi College w Cambridge

Hanna Weibye – młodszy adiunkt w zakresie historii na King’s College w Cambridge

Czytaj również
O autorze
*
RuthJackson
Adiunkt w projekcie finansowanym przez European Research Council „Biblia i antyk w kulturze dziewiętnastowiecznej” w Centre for Research in the Arts, Social Sciences and Humanities Uniwersytetu Cambridge. Dyrektor studium w zakresie teologii i badań nad religią na Corpus Christi College w Cambridge
O autorze
*
HannaWeibye
Młodszy adiunkt w zakresie historii na King’s College w Cambridge