Sasin w wielkim mieście

Drukuj

Kandydat PiS rozpoczął kampanię prezydencką w Warszawie. W niedzielę wziął udział w odpuście ku czci św. Ojca Pio i festynie parafialnym na Gocławiu.

Ogólnokrajowy podział sceny politycznej na PiS i PO w Warszawie nie jest wyczuwalny. Prawo i Sprawiedliwość ze swoją przaśną retoryką kościelno – antyeuropejską tak zupełnie odstaje od liberalno – lewicowej Warszawy, że nie spełnia roli głównej alternatywy dla Platformy.

Cztery lata temu Hanna Gronkiewicz Waltz wygrała wybory prezydenckie w Warszawie w pierwszej turze, a kandydat PiS Czesław Bielecki zdobył zaledwie 23% głosów. W 2014 chyba samo PiS  nie wierzy w możliwość zwycięstwa, skoro na swego kandydata na prezydenta wystawiło Jacka Sasina – bezbarwnego, mało znanego wyborcom polityka, o doświadczeniu gabinetowym. Na jego korzyść miał przemawiać fakt, że w 2010 poprowadził PiS do zwycięstwa w wyborach do rady jednej z osiemnastu dzielnic warszawskich. Ale na Pradze zawsze wygrywa PiS i wygrałby nawet gdyby nie wystawił tam zupełnie nikogo.

Przypisywanie sukcesu Sasinowi to raczej przykrywka dla smutnego faktu, że PiS nie ma w Warszawie nikogo, kto pociągnąłby listy wyborcze, a jednocześnie byłby w stanie powiedzieć kilka słów o mieście i się nie skompromitować. Więc lepszy rydz niż nic – zwycięstwa partii to co prawda nie da, ale przynajmniej jest jakikolwiek kandydat PiS. Przecież każda partia potrzebuje kandydata na prezydenta, bo inaczej elektorat rozejdzie się po innych ugrupowaniach.

Od momentu uzyskania partyjnej rekomendacji Sasin nawet nie udawał zainteresowania Warszawą. Partia ostatnio częściej wysyła go do telewizji, gdzie uczestniczy w codziennych pyskówkach poświęconych aktualnym wydarzeniom i na tym, jak na razie, kończyła się jego kampania.

Odpust zupełny

Teraz Sasin postanowił wreszcie zaprezentować swoje lokalne oblicze: w niedzielę, 21 września pokazał się na odpuście. W czasie mszy św. stał pod samym ołtarzem, po czym kroczył w procesji za duchownymi. W poniedziałek pod Ratuszem wezwał Hannę Gronkiewicz – Waltz do ratowania kina na Muranowie. Po dwóch miesiącach od uzyskania nominacji partyjnej ktoś z otoczenia Sasina zorientował się, że na facebooku od pół roku trwa akcja poparcia dla likwidowanego kina i chciał przykleić go do tej mody. Tą rozpaczliwą próbą pokazania, że Sasin jest w głównym nurcie spraw jego sztab niechcący przyznał się, że nie jest w stanie wykreować własnej narracji, a nawet reagowanie na wydarzenia, o których przeczytał w mediach przychodzi mu z opóźnieniem.

Miotanie się pomiędzy staromodną, odpustową poetyką, a niezdarną próbą poszerzenia elektoratu o młodzież pokazuje nie tylko brak przemyślanej strategii wyborczej, ale i nieznajomość spraw mieszkańców, brak własnego pomysłu na Warszawę. I unikanie rozmowy na tematy, którymi żyje miasto

Zapewne kryje się za tą ucieczką strach przed polityczną konkurencją. Gdyby stołeczni PiSowcy stanęli do debaty przeciw politykom warszawskiej PO to polegliby natychmiast. Szczególnie ci młodsi, technokratyczni platformersi, już doświadczeni w zarządzaniu miastem i w politycznych potyczkach wydają się niebezpieczni: są oblatani w funduszach unijnych, potrafią z pamięci wymieniać kwoty zapisane w budżecie miasta, powołują się na konkretne artykuły ustaw samorządowych, na szczegóły dotyczące realizacji konkretnych inwestycji. Dla Pisowców to czarna magia. Pozostaje więc tylko ucieczka w ogólniki i przeniesienie punktu ciężkości na sprawy ogólnokrajowe. Pewnie stąd zamiast metra, Wisły i placu Defilad w wypowiedziach Sasina można znaleźć walki frakcyjne w PO, niekompetencję Kopacz i wykluczenie Polski z rozmów nt. Ukrainy.

Mając takiego kontrkandydata Hanna Gronkiewicz Waltz czuje się niezagrożona. Nadal może sobie pozwolić na aroganckie ignorowanie mieszkańców i nawet nie przychodzi na spotkania z nimi, na które sama zapraszała. A na kilka tygodni przed wyborami zamiast prowadzić kampanię wyborczą najspokojniej w świecie wyjechała sobie za granicę. Z jej otoczenia wyszło stwierdzenie, które emanuje typową dla PO butą: „Hanna Gronkiewicz Waltz jest jak Słońce, a inni kandydaci jak planety wokół niej krążące.”

sasinek

Czytaj również
O autorze
*
MarcinWojciechowski