Swoi i obcy w drugiej rzeczpospolitej – sytuacja mniejszości narodowych. Próba zarysowania problemu

Drukuj

Współcześnie problem edukacji wielokulturowej oraz konstruowania tożsamości jednostek i grup etnicznych, które żyją w sytuacji „różnicy” i „odmienności”, stanowi obszar zainteresowań wielu badaczy przedmiotu. Problem ten jest szczególnie ważny w społeczeństwach wielokulturowych oraz wielonarodowych.

Po odzyskaniu niepodległości Polska była krajem wielonarodowym, wielowyznaniowym oraz wielojęzycznym. Odbudowywanie państwa polskiego w duchu umacniania poczucia narodowości, a później państwowości, niosło z sobą wiele konfliktów i napięć. Po przewrocie majowym ideał wychowania w Drugiej Rzeczpospolitej przesunął się z narodowego w kierunku państwowego. W tym okresie dominowała polityka asymilacji państwowej wobec mniejszości narodowych. U podstaw tego podejścia leżało przekonanie, iż mniejszości narodowe otrzymują od państwa możliwość nieskrępowanego rozwoju kulturalnego i gospodarczego, natomiast w zamian oczekuje się od nich lojalności i odpowiedzialności za losy kraju.

Nowy ład geopolityczny, który zapanował w Europie po I wojnie światowej, obudził w społeczeństwach świadomość narodową. Orędzie Prezydenta USA Woodrowa, jak podaje Małgorzata Budyta-Budzyńska „otworzyło prawdziwie narodowościową puszkę Pandory. Od tego czasu rozmaite narody podbite, postkolonialne, mniejszości narodowe, mniejsze i większe grupy etniczne domagają się poszanowania ich prawa do samostanowienia – z różnym skutkiem – o własny polityczny dach nad głową”. Tak też było i na ziemiach Drugiej Rzeczpospolitej.

Konstruowanie tożsamości narodowej i budzenie się świadomości narodowej pojawia się najczęściej w sytuacji zagrożenia, życia na pograniczu, gdy staramy się określić naszą przynależność do określonej wspólnoty. W tradycyjnym ujęciu interakcjonistycznym pojawia się relacja my–oni. Granice między tym, co nasze, odczuwane jako „swojskie”, a tym, co „obce”, są bardzo wyraźne. Warto dodać za Anthonym D. Smithem, że tożsamość narodowa i etniczna ma charakter sytuacyjny i symboliczny. A zatem pojawia się w warunkach, gdy jedna grupa pragnie zamanifestować swoją odrębność kulturową. Każda z grup, pragnąca ukazać swą odrębność, musi wytworzyć tzw. kulturę publiczną, bogatą w symbole, mity, bohaterów, ponieważ te elementy służą rozwojowi poczucia tożsamości. Nie można również zapomnieć o ideologii nacjonalistycznej, której zadaniem jest integrowanie wszystkich członków wspólnoty. Ideologia nacjonalistyczna, mimo że niektórzy badacze przedmiotu przypisują jej niespójność i filozoficzną miałkość, do pewnego stopnia przyczynia się do (od)budowania tożsamości narodowych. Warto odwołać się do słów Anthony’ego D. Smitha, dla którego nacjonalizm jest ruchem ideologicznym „skierowanym na zdobycie i zachowanie autonomii, jedności i tożsamości społeczności, której członkowie uznawani są za stanowiących rzeczywisty lub potencjalny «naród»”. Nacjonalizm, jako ruch i ideologia, rozwinął się wraz z powstaniem państwa narodowego, jest wytworem nowoczesności. Według Ernesta Gellnera to nacjonalizm tworzy naród, a nie odwrotnie. Nacjonalizm przybierał różne formy, jednak bardzo często antagonizował, uwypuklał podział na „swoich” i „obcych”, „dobrych” i „złych”. Chociaż w literaturze anglojęzycznej termin nacjonalizm nie jest nacechowany negatywnie, zarówno w Europie Środkowo-Wschodniej, jak i w Polsce przypisuje mu się charakter szowinistyczny. Aczkolwiek nacjonalizm to także sentyment odczuwany wobec narodu.

W okresie niewoli, a zatem w sytuacji zagrożenia i życia na pograniczu, idea nacjonalistyczna w narodzie polskim była bardzo silna. Wszelkie ideały wychowawcze, które po odzyskaniu niepodległości zostały wcielone w życie, były wyprowadzane właśnie z idei narodu. Nic więc dziwnego, że tuż po odzyskaniu niepodległości wychowanie miało charakter narodowy, natomiast później przybrało charakter państwowy. Wyzwaniem dla Drugiej Rzeczpospolitej stała się także kwestia polityki wobec mniejszości narodowych w budowaniu ich tożsamości obywatelskiej. Postulowano zatem nowy typ obywatela: „bojownika-pracownika”, który – niezależnie od narodowości i wyznania – miał być lojalnym, ofiarnym pracownikiem na rzecz państwa. Krzewienie wśród młodzieży odpowiedzialności za państwo i odwoływanie się do idei narodu, patriotyzmu i potrzeby pracy miało na celu umacnianie odzyskanego państwa, a także łagodzenie istniejących konfliktów etniczno-narodowych. Z drugiej strony, co podkreślają niektórzy historycy, pomysł, by wychowywać młodzież w duchu narodu polskiego, jako sprzeczny z interesem grup mniejszościowych był głównym źródłem napięć społecznych.

W 1931 roku, po Drugim Powszechnym Spisie Ludności, mniejszość ukraińska stanowiła największy odsetek ludności Polski – 16 proc. Druga w kolejności mniejszość żydowska stanowiła 10 proc., białoruska – 6 proc., a niemiecka – 3 proc. Wedle tego spisu 65 proc. ludności kraju stanowili Polacy. Poza różnorodnością narodową w tamtym czasie na terenach Polski widoczna była również mozaika wyznaniowa. Tak oto 60 proc. mieszkańców Drugiej Rzeczpospolitej deklarowało wyznanie rzymskokatolickie, 12 proc. grekokatolickie, 10 proc. mojżeszowe, 4 proc. ewangelickie, natomiast 1 proc. muzułmańskie. Jak jednak podają źródła historyczne, niektóre liczby określono na podstawie danych szacunkowych. Warto również zauważyć, iż świadomość narodowa wśród wielu mieszkańców była bardzo niska, dlatego też ocenia się, że mniejszości narodowe stanowiły 40 proc. ogółu obywateli. Polska w okresie międzywojennym pozostawała znacznie bardziej różnorodna niż obecnie. Dla porównania, według danych pochodzących z Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań z 2002 roku, Polskę zamieszkuje dziewięć mniejszości narodowych (Białorusini, Czesi, Litwini, Niemcy, Ormianie, Rosjanie, Słowacy, Ukraińcy i Żydzi), jednak ponad 96 proc. mieszkańców zadeklarowało narodowość polską, 1,23 proc. przynależność do innej narodowości, a 2 proc. swojej narodowości nie określiło.

Jak zauważa Zdzisław Jagiełło, Polska „w 1931 roku wraz z państwami sąsiedzkimi tworzyła najbardziej zapalny region w Europie z powodu konfliktów narodowościowych”. Podobnie jak dziś, tak i wtedy mniejszości narodowe miały prawo do wyrażania i uczestnictwa we własnej kulturze publicznej. Ich praw chroniła konstytucja z 1921 roku: dawała możliwość prowadzenia szkół, działalności kulturowej, a także zapewniła obecność ich przedstawicieli w sejmie. Według tamtej idei Polska miała być państwem Narodu Polskiego. Natomiast Konstytucja kwietniowa z 1935 roku w dalszym ciągu zapewniała równe prawa wszystkim obywatelom, ale wprowadziła zasadę lojalności wobec państwa i zakazywała działań, które mogły godzić w jego interes. W opinii wielu badaczy po przewrocie majowym nastąpił czas rządów autorytarnych. Wyrazem tego może być Program Wzmocnienia Polskości Kraju (1936–1939), w którym uznawano za wrogie wobec Drugiej Rzeczpospolitej różne formy działalności politycznej, społecznej i kulturalnej mniejszości narodowych. Niektórzy historycy zauważają, iż ówczesna polityka władz polskich wobec mniejszości narodowych miała charakter represyjny.

SYTUACJA MNIEJSZOŚCI NARODOWYCH W DRUGIEJ RZECZPOSPOLITEJ

Mniejszość ukraińska

Przed I wojną światową pod panowaniem Austro-Węgier, jak pisze Michał Minałto, „inteligencja ukraińska mogła swobodnie rozwijać kulturę i świadomość narodową Ukraińców”. Podaje on także, że według idei Józefa Piłsudskiego po odzyskaniu niepodległości przez Polskę miało powstać państwo federacyjne z Ukrainą. Sytuacja zmieniła się na skutek rewolucji komunistycznej w Rosji i wojny polsko-bolszewickiej, którą zakończył – m.in. podziałem Ukrainy – traktat ryski (słynne „Ja was przepraszam, panowie, ja was bardzo przepraszam, tak nie miało być” Piłsudskiego skierowane do internowanych w Szczypiornie żołnierzy ukraińskiej armii).

W konsekwencji stosunki między oboma narodami stały się napięte. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości inteligencja ukraińska domagała się autonomii dla południowo-wschodnich województw Drugiej Rzeczpospolitej. Początkowo przewidywano rozwiązanie na wzór autonomii Górnego Śląska, jednak nigdy nie wcielono go w życie. Z kolei Ukraińska Organizacja Wojskowa, prowadząca działalność terrorystyczną, domagała się autonomii zachodnich rejonów Ukrainy. Z rąk członków UWO zginęli m.in. Tadeusz Hołówko i Bronisław Pieracki, minister spraw wewnętrznych. Odpowiedzią władz polskich na działania tej organizacji było powołanie Korpusu Ochrony Pogranicza. Ponadto, mimo określonych praw, które uzyskała mniejszość ukraińska, polskie władze prowadziły aktywną politykę osadnictwa wojskowego na terenach zamieszkiwanych przez mniejszość ukraińską. Jako że inteligencja ukraińska stanowiła niewielki odsetek tej mniejszości (2 proc.), trudno mówić o poczuciu świadomości narodowej. Niemniej jednak w tamtym okresie tworzyły się liczne organizacje społeczno-kulturowe krzewiące świadomość i tożsamość narodową. Ukraińskie Zjednoczenie Narodowo-Demokratyczne (UNDO) było tą organizacją, która dążyła do autonomii części zamieszkiwanej przez Ukraińców. W 1926 roku UNDO został przekształcony w bardziej radykalną Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Jej zadaniem było „nadawać organizacjom wojskowym właściwe oblicze polityczne, nacechowane skrajnym, bojowym nacjonalizmem”. Działalność OUN miała charakter polityczny, ideowy i organizacyjny. Na arenie międzynarodowej jego przedstawiciele występowali przeciw legalizacji polskiej władzy na ziemiach uznawanych przez mniejszość ukraińską za tereny Ukrainy. Większość organizacji ukraińskich postrzegało ówczesną władzę polską jako przejściową.

Problemy mniejszości ukraińskiej wynikały głównie z niskiego statusu społeczno-ekonomicznego. Większość Ukraińców zajmowała się uprawą roli, dlatego też – jak wskazują niektórzy historycy – napięcia, do jakich dochodziło między Polakami a Ukraińcami, miały raczej podłoże klasowe niż narodowe. Warto również zauważyć, iż strefa wschodnia była zamieszkiwana głównie przez mniejszości narodowe, które stanowiły 63 proc. ludności. Jednak polskie władze stopniowo odbierały mniejszości ukraińskiej liczne przywileje. W województwach zamieszkiwanych przez Ukraińców wprowadzały do instytucji państwowych swoich urzędników. W latach 1923–1926 polskie władze prowadziły politykę asymilacyjną, zgodnie z którą ograniczano liczbę szkół nauczających w języku ukraińskim. Ich liczba spadła z 3 tys. do 400 w 1939 roku. Warto zauważyć, iż polskie zobowiązania dotyczące mniejszości ukraińskiej obejmowały nie tylko pozwolenie na posługiwanie się językiem ukraińskim w szkołach i urzędach, lecz także utworzenie uczelni wyższej. Jednak Polska z tych zobowiązań się nie wywiązała. W odpowiedzi mniejszość ukraińska zamieszkująca Lwów organizowała tajne kursy uniwersyteckie, które z czasem przekształciły się w tajny uniwersytet, wkrótce zorganizowano także Ukraińską Szkołę Politechniczną, jednak obydwie instytucje zostały zlikwidowane przez polską policję w 1925 roku. W roku 1929 oficjalnie otworzono we Lwowie Grekokatolicką Akademię Teologiczną, jednak jej słuchaczami mogły być tylko osoby duchowne. Po przewrocie majowym, w związku ze zmianą orientacji z narodowej na państwową, władze polskie rozpoczęły proces asymilacji państwowej. Strona ukraińska nie była jednak tym programem zainteresowana i dążyła do utworzenia własnego państwa, co z kolei przez polskie władze było odczytywane jako działalność destrukcyjna. Instytucje ukraińskie podejrzewane o działalność antypaństwową i antypolską były represjonowane. Literatura przedmiotu wspomina również o pacyfikacji buntów we wsiach ukraińskich  w 1930 roku.

Mniejszość żydowska

Przedstawiciele mniejszości żydowskiej zamieszkiwali głównie tereny miejskie, szczególnie obszary dawnego zaboru rosyjskiego i austriackiego. W wielu miastach ludność żydowska przekraczała 30 proc. całej populacji, a Warszawa była po Nowym Jorku drugim miastem skupiającym największą liczbę Żydów. Mniejszość żydowską charakteryzowała silna odrębność kulturowa, posługiwanie się jidysz lub hebrajskim, prowadzenie własnych szkół. Życie społeczno-kulturowe oraz religijne Żydów skupiało się wokół licznych powołanych przez nich organizacji i instytucji. Niewątpliwie to religia znacząco wpływała na ich odrębność. Jak podaje Zdzisław Jagiełło 99,8 proc. ludności żydowskiej deklarowało wyznanie mojżeszowe. Ponadto status społeczno-ekonomiczny Żydów był wyższy niż mniejszości ukraińskiej czy białoruskiej. Stanowili oni również znaczny odsetek inteligencji kraju. W 1924 roku mniejszość żydowska stanowiła 24 proc. studentów uczelni wyższych oraz 23 proc. uczniów szkół średnich. W sejmie zasiadali przedstawiciele socjalistycznej partii Bund, którzy opowiadali się za racjonalną asymilacją, natomiast przedstawiciele prawicowych i lewicowych ugrupowań syjonistycznych popierali odrębność kulturową.

Jako że mniejszość żydowska opierała się asymilacji, pielęgnowała swoją odrębność i tożsamość, bardzo szybko stała się przedmiotem ataków ze strony ugrupowań opowiadających się za jednolitą Polską. Hasła antysemickie głosiły m.in. Narodowa Demokracja czy ONR. Jak zauważa Jagiełło, nacjonaliści „propagowali idee regulacji narodowościowych oraz przymusowej emigracji społeczności żydowskiej”. Z kolei w wyniku narastającego kryzysu prawica ogłosiła bojkot sklepów prowadzonych przez Żydów. Po śmierci Piłsudskiego antysemityzm stał się jawny, bowiem w 1937 roku wprowadzono na uczelnie wyższe tzw. getto ławkowe, czyli osobne ławki dla Żydów, oraz walczono o wprowadzenie numerus clausus – ustanowienie maksymalnego odsetka Żydów mogących studiować na uczelniach wyższych. Liczba studentów pochodzenia żydowskiego, według zwolenników numerus clausus, miała odzwierciedlać odsetek Żydów zamieszkujących całe państwo. Głównym zwolennikiem takiego rozwiązania była Młodzież Wszechpolska. Dość głośną sprawą podejmowaną przez to ugrupowanie było domaganie się, aby kahały dostarczały do prosektoriów zwłoki zmarłych Żydów – tylu, ilu studiowało na akademiach medycznych. Ostatecznie numerus clausus, mimo licznych protestów i sprzeciwu ze strony mniejszości żydowskiej, a także organizacji międzynarodowych, został wprowadzony na studia prawnicze.

Mniejszość białoruska

Mniejszość białoruska, zamieszkująca wschodnie tereny Drugiej Rzeczpospolitej, charakteryzowała się przede wszystkim niskim statusem społeczno-ekonomicznym, a także bardzo wysokim poziomem analfabetyzmu. Jak wynika z pierwszego powszechnego spisu ludności przeprowadzonego w 1921 roku, Białorusini posiadali bardzo niską świadomość narodową. Określali siebie jako „tutejsi”. Było to na rękę polskiej władzy, która posługiwała się tym terminem, wierząc, że ułatwi to proces polonizacji. Białorusini nie byli postrzegani przez polskie władze jako mniejszość narodowa, lecz jako mniejszość etniczna. Jako że w grupie tej przeważali chłopi, była ona podatna na radykalne postulaty społeczne, dostarczane zza sowieckiej granicy. Na początku lat 20. wobec mniejszości białoruskiej były stosowane represje, które w konsekwencji doprowadziły do emigracji czołowych działaczy tej mniejszości. Na Litwie tworzyły się zalążki wojska białoruskiego, których skład zasilali dezerterzy z jednostek polskich. Z kolei Czechosłowacja przyciągała białoruskich studentów, oferując im stypendia i kształcąc ich w duchu wrogości do Polski. Na Łotwie natomiast dla mniejszości białoruskiej stworzono system szkolnictwa zarówno podstawowego, jak i średniego. Jak pisze Zdzisław Jagiełło, „stworzenie przez państwa ościenne, takie jak Litwa, Łotwa, Czechosłowacja, warunków kształtowania się świadomości narodowej Białorusinów należy wiązać z negatywnym stosunkiem tych państw do Polski”. Ci, którzy jednak pozostali, na skutek wzmożonych działań ze strony sowieckiej domagali się uwolnienia Zachodniej Białorusi spod polskiej okupacji. Dochodziło do wystąpień militarnych, które były pacyfikowane przez wojska polskie. W 1925 roku powstała Hromada, partia o profilu zbliżonym do bolszewickiego. Bardzo szybko jej działalność została uznana za antypolską, partię zdelegalizowano, a jej działacze trafili do więzienia. Piłsudski na chwilę zaostrzył swoją politykę wobec Białorusinów, jednak po zaciągnięciu opinii swoich współpracowników, którzy opowiadali się za rozszerzeniem praw kulturalnych Białorusinów, wprowadził język białoruskich do polskich gimnazjów na terenie zamieszkałym przez tę mniejszość. Zwiększono także swobodę działalności kulturalnej, co zaowocowało pojawieniem się u mniejszości białoruskiej życzliwych postaw wobec państwa polskiego. Jednak na początku lat 30. nasiliła się terrorystyczna działalność wspieranych przez sowietów bojówek białoruskich, dlatego postawa władz polskich musiała się zradykalizować. Represje wobec instytucji białoruskich nasiliły się po 1935 roku. W następstwie tych działań do 1938 roku zamknięto prawie wszystkie instytucje białoruskie oraz szkoły.

Mniejszość litewska

Mniejszość litewska w Polsce, na co wskazuje Zdzisław Jagiełło, stanowiła najbardziej „palący problem w polskiej polityce wewnętrznej i zewnętrznej”. Charakteryzowała się radykalizmem oraz ignorowała fakt przynależności do państwa polskiego. Wrogie zachowanie mniejszości litewskiej wobec władz polskich można wytłumaczyć niewywiązaniem się przez stronę Polską z umowy międzynarodowej, w której Wilno zostało przyznane Litwie. W tej sytuacji Litwini mieszkający w Polsce uważali, iż warunkiem nawiązania stosunków z państwem polskim było uznanie Litwy ze stolicą w Wilnie. Napięcie między państwem polskim a mniejszością litewską utrzymywało się przez cały okres międzywojenny.

Mniejszość niemiecka

Mniejszość niemiecką można podzielić na rdzenną, zamieszkującą np. Górny Śląsk, oraz napływową. Wyróżniał ją wysoki status materialny; w miastach Niemcy prowadzili przedsiębiorstwa, z kolei na wsiach posiadali duże i rozwinięte gospodarstwa. Nic więc dziwnego, iż antagonizmy polsko-niemieckie miały podłoże społeczno-ekonomiczne. Zdecydowana większość mniejszości niemieckiej miała stosunek negatywny do wszystkiego, co polskie, bowiem – jak zauważa Jagiełło – „starała się zrekompensować [sobie] poniesione w wyniku I wojny światowej straty moralne, terytorialne i materialne. Z trudem godziła się z nowym stanem rzeczy i utratą pozycji narodu panującego na ziemiach polskich”. Z kolei Marcin Maciuk twierdzi, że „Niemcy bali się nowej rzeczywistości. Strach przed odwetem Polaków za lata niewoli stał się przyczyną owej wrogości, ale także masowej emigracji do państwa niemieckiego”. Najczęściej nasz kraj opuszczali ci, którzy przyczyniali się do germanizacji w okresie zaborów. Mniejszość niemiecka posiadała własne szkoły, zarówno podstawowe, jak i średnie, oraz swoją prasę finansowaną przez państwo niemieckie. Jak podaje Marcin Maciuk, część Polaków „akceptowała Niemców w Polsce i uważała, że należy pozyskać ich lojalność wobec Rzeczypospolitej lub co najmniej zneutralizować ich politycznie”. Z kolei ruchy prawicowe, związane zwłaszcza z endecją, uważały, że dla Niemców, odwiecznych wrogów Polski, nie ma miejsca w odrodzonej ojczyźnie. W województwach zachodnich mniejszość niemiecka była reprezentowana przez Partię Młodoniemiecką w Polsce, której poglądy były zbliżone do nazistowskiego NSDAP. Ponadto działały też inne organizacje (takie jak: Niemieckie Zjednoczenie w Polsce Zachodniej działające w Wielkopolsce; Volksbund na Śląsku oraz Niemieckie Stowarzyszenie Ludowe w Polsce na pozostałych terenach), których celem było umacnianie nacjonalizmu i świadomości narodowej. Warto zauważyć, że zgodnie z małym traktatem wersalskim mniejszości niemieckiej przysługiwała specjalna ochrona, co z kolei nie dotyczyło mniejszości polskiej w Niemczech. Było to źródłem napięć i wzbudzało kontrowersje.

Mniejszość czeska i rosyjska

Jedną z konsekwencji napływu ludności czeskiej do Polski było przeludnienie regionów wiejskich w Czechach. Cieszyła się ona dużymi swobodami oraz określonymi przywilejami. Mniejszość czeska zmieniła swe nastawienie do Polski po aneksji zbrojnej Zaolzia w październiku 1938 roku. Z kolei mniejszość rosyjska zgadzała się z linią polityki prowadzonej przez polskie władze wobec mniejszości narodowych. Sprzeciw wzbudził wprowadzony w 1927 roku zakaz używania języka rosyjskiego w urzędach i instytucjach administracyjnych.

Łemkowie

Na zakończenie chciałabym przytoczyć kwestię próby utworzenia republiki łemkowskiej, która zakończyła się pierwszym w Drugiej Rzeczpospolitej procesem o zdradę stanu. Łemkowie stanowili mniejszość etniczną zamieszkującą tereny po obu stronach Karpat. Oskarżonymi byli urzędnicy samorządowi oraz parafialni. Jak podaje Artur Guzicki, prokurator „zarzucał podżeganie do oderwania Łemkowszczyzny «od jednolitego Związku Państwa Polskiego i nawoływanie do wojny domowej»”. Oskarżeni, którym według obowiązującego prawa, groziła kara śmierci, nie zaprzeczali przedstawionym zarzutom. Przytoczę za Arturem Guzickim linię obrony jednego z oskarżonych. Na pytanie prokuratora, czy nie pragnął oderwania Łemkowszczyzny od Polski, odpowiedział: „Oderwania? A kiedyż była przyłączona? Nie pamiętam”. W procesie, mimo braku jedności na ławie przysięgłych, zapadł wyrok uniewinniający.

Niektórzy historycy mówią o braku właściwej polityki wobec mniejszości narodowych w okresie międzywojennym. Niewątpliwie, od momentu odzyskania niepodległości Polska dążyła do odbudowania swych struktur wokół idei narodowej. W tym kontekście Jagiełło zauważa, że „w państwie takim, nawet w warunkach liberalnej i tolerancyjnej polityki, przedstawiciele mniejszości musieli pozostawać obywatelami drugiej kategorii”. Dodatkowo endecja dążyła do asymilacji mniejszości lub zmuszała je do emigracji. Z kolei grupy skupione wokół Piłsudskiego posiadały aparat wojskowy, który służył im jako narzędzie nacisku na mniejszości. Nic więc dziwnego, iż nie wykazywały one życzliwego stosunku wobec państwa polskiego. Jednak ta postawa wynikała nie tylko z polityki prowadzonej przez władze Drugiej Rzeczpospolitej, lecz także z pewnych zaszłości historycznych. Warto powtórzyć za niektórymi badaczami przedmiotu, iż sytuacja mniejszości na ziemiach Polski przypominała sytuację Polaków pod zaborami.

Czytaj również
O autorze
*
DariaHejwosz-Gromkowska
Doktor nauk humanistycznych, adiunkt na Wydziale Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.