Brytyjska BNP to prymitywny nacjonalizm – rozmowa z Krzysztofem Bosakiem

Drukuj

Michał Vit: Czy mniejszości narodowe i etnicznie obecne na terenie Polski stanowią zagrożenie dla spójności społecznej?

Krzysztof Bosak: Z tym stwierdzeniem mogę zgodzić się jedynie połowicznie. Ogólnie rzecz biorąc mogą być one zagrożeniem, lecz w Polsce mniejszości  stanowią tak niewielki odsetek społeczeństwa, że obecnie nie są realnym zagrożeniem.

Czy edukacja kształtująca postawy narodowe i patriotyczne powinna być obowiązkowa w szkołach podstawowych i średnich?

Tak, całkowicie się zgadzam. Choć jest tu pewien niuans. Cześć osób w naszym środowisku jest przeciwko państwowemu przymusowi edukacyjnemu i uważa, że to rodzice powinni kształtować programy nauczania. Jednak także ta grupa opowiada się za nauczaniem w zakresie postaw patriotycznych i narodowych, więc jako środowisko zupełnie popieramy ten postulat.

Co natomiast z Kościołem Katolickim? Czy Kościół Katolicki powinien w jakikolwiek sposób wspierać budowania tożsamości narodowej?

Kościół Katolicki przez tradycję narodową, a więc tradycję, którą my reprezentujemy, jest postrzegany jako moralny filar kultury narodowej. W naszej ocenie nie powinien on odgrywać roli stricte politycznej, angażować się w sprawowanie władzy czy kształtowania prawa. Powinien natomiast odgrywać rolę strażnika moralnego, który daje pewne wskazówki w zakresie kształtowania polityki społecznej, czy podstaw moralnych dla budowania norm prawnych – a więc także w zakresie budowania tożsamości narodowej.

W porównaniu do Prawa i Sprawiedliwości (PiS), ugrupowania mocno przywiązanego do przewodniej roli Kościoła Katolickiego, jakie jest stanowisko pana ugrupowania?

To tylko złudzenie, że  PiS opowiada się za wiodącą rolą Kościoła. Jest tak postrzegany przez część społeczeństwa i dziennikarzy, jednak to nie do końca ma pokrycie w rzeczywistości. Lider PiS jest w sercu raczej liberałem, czy też zachowawczym konserwatystą. W trakcie sporu dotyczącego tego, czy przenieść ochronę życia nienarodzonego na poziom konstytucyjny Jarosław Kaczyński był przeciw, natomiast nasze środowisko było za. Oni są więc jedynie werbalnie za tym by zasady prawa oprzeć na etyce katolickiej jednak w praktyce kierują się głównie sondażami opinii publicznej. To w dużej mierze odzwierciedla stanowisko lidera, ponieważ członkowie PiS są często bardziej katoliccy, choć oczywiście nie wszyscy.

Zatem pana ugrupowanie opowiada się za oparciem prawa na etyce katolickiej nie tylko werbalnie ale także realnie?

Tak, oczywiście.

Czy Polska powinna uprościć procedury nadawania obywatelstwa?

To trudne pytanie. I tak i nie. Tak, dla Polaków, nie dla obcokrajowców. Mamy w Polsce bardzo słabą politykę repatriacyjną, która dotyczy Polaków wywiezionych na Wschód. Dla nich nie ma obecnie łatwych możliwości powrotu do kraju i zdobycia obywatelstwa, dostępne procedury są trudne i drogie. Tu więc uproszczenie procedur byłoby pożądane. Z drugiej strony, Polska hojnie rozdaje swoje obywatelstwo na przykład Izraelczykom. Ambasada Polski w Izraelu rozdała tysiące takich dokumentów ludziom, którzy nie znają języka polskiego i nie mają niemal nic wspólnego z Polską, ale powołują się na jakiś dawnych przodków. W dużej mierze więc ludzie ci nie chcą się tu przeprowadzić, zależy im na obywatelstwie jedynie na wypadek wojny na Bliskim Wschodzie. Trzeba więc szeroko patrzeć na tę sprawę. Jeżeli chodzi o imigrantów, trzeba być ostrożnym. Opowiadam się tu za restrykcyjną polityką imigracyjną, by nie nadawać obywatelstwa osobom, które nie znają języka ani kultury polskiej.

Jest pan więc przeciwny unijnym dyrektywą dotyczącym polityki imigracyjnej?

Tak,jesteśmy przeciwni unijnej polityce imigracyjnej a także temu, że Unia narzuca państwom kwoty imigrantów do przyjęcia. Uważamy, że unijna polityka imigracyjna jest zdecydowanie zbyt liberalna. Nie jesteśmy jednak na chwilę obecną przeciwni swobodnemu przemieszczaniu się po terytorium Unii, póki co imigranci przyjeżdżają głównie do bogatszych krajów, nie do nas.

Czy Unia Europejska powinna dążyć do pełnej politycznej integracji w ramach federacji?

Całkowicie się nie zgadzam. Można powiedzieć, że w tej kwestii mam poglądy takie jak Prezydent Vaclav Klaus. Wszyscy by chcieli Europy Narodów, nie znaczy to jednak Europy, która ze sobą nie współpracuje, chodzi o to by zasady tej współpracy były inne, niekoniecznie organizowane przez Brukselę. Współpraca ta może odbywać się na poziomie międzyrządowym.

 photo-ruby1

Całkowicie sprzeciwia się pan obecnej polityce unijnej?

Nie, nie jesteśmy przeciwni przyjmowaniu środków unijnych. Środki te jednak kiedyś się skończą, mogę one wyrównywać pewne różnice rozwojowe, lecz nie stanowią gwarancji polityki gospodarczej ani tym bardziej dobrobytu. Mamy więc do środków unijnych podejście sceptyczne ale także pragmatyczne.

Czy państwo polskie powinno podejmować działania mające na celu upamiętnienie katastrofy smoleńskiej?

Tak. Szczęśliwie, z naszego środowiska nikogo nie było na pokładzie samolotu lecącego do Smoleńska. W naszej ocenie, zanim będziemy upamiętniać to wydarzenie, należy szczegółowo wyjaśnić co tam się stało. Tymczasem, śledztwo wciąż jest niezamknięte, większość dowodów znajduje się nadal po stronie rosyjskiej. Należy więc ponaglić Rosjan, by udostępnili materiały dowodowe i wyjaśnić całą tę sprawę. Częściowo upamiętnianie jednak już się odbywa, powstało wiele pomników, odbyło się kilka konferencji, ukazało się wiele publikacji czy filmów. Rola państwa jest tu więc jedynie częściowa, ponieważ większość rzeczy została już w tej sprawie zrobiona. Nadal kontrowersyjna pozostaje sprawa związana z postawieniem pomnika w Warszawie. Platforma Obywatelska (PO) jest przeciwne, PiS jest za – w tym obszarze polityka państwa rzeczywiście niedomaga. Postawienie takiego pomnika nikomu bowiem by nie zaszkodziło, a część osób mogłaby poczuć, że ich wrażliwość została uszanowana.

Co jednak ze sprawą Krzyża Smoleńskiego w Warszawie? Czy taki pomnik powinien być symbolem o konotacji katolickiej?

To bardzo kontrowersyjna sprawa. Powstał powszechnie akceptowany pomysł upamiętnienia miejsca gdzie stał ten krzyż, władze rozwiązały tę kwestie po macoszemu, umieszczając tam jedynie niewielką tablicę. Ja postulowałbym postawienia w tym miejscu krzyża na stałe, ale to także kwestia estetyczna – wpisania tego rodzaju postumentu w architektoniczny krajobraz Krakowskiego Przedmieścia.

Czy partia polityczna powinna współpracować z grupami interesu niezależnie od ich poglądów politycznych, jeśli reprezentują one znaczącą część społeczeństwa?

Nie zgadzam się. W naszej ocenie kluczowym nie jest to czy ktoś reprezentuję znaczną, czy nieznaczną część społeczeństwa. Podstawowe znaczenie ma to czy grupa reprezentuje interes narodowy. Może zdarzyć się tak, że różnimy się z jakimś ugrupowaniem w spojrzeniu na pewne sprawy, tak jak my z lewicą, lecz mamy wspólne spojrzenie na interes narodowy, wtedy współpraca ta jest korzystna, niezależnie od poglądów. Natomiast sam fakt, że ktoś reprezentuje znaczną części społeczeństwa nie jest jeszcze żadną przesłanką do współpracy. Przykładowo: kilka lat temu większość społeczeństwa opowiadała się za przystąpieniem do strefy Euro teraz, po kryzysie jest przeciw. Okazuje się, że my lepiej rozumieliśmy ten problem, skoro teraz większość społeczeństwa myśli podobnie.

Czy państwo polskie powinno nawiązywać kontakty z Polakami żyjącymi za granicą i oferować możliwości utrzymania kontaktu z krajem?

Tak, całkowicie się zgadzam. To temat, który podnosimy jako jeden z naszych naczelnych postulatów. Chcemy rozwijać wątki związane z Polakami żyjącymi na Kresach i Polakami, który wyjechali jako emigracja zarobkowa – w tym wypadku, partia rządząca częściowo się nimi zajmuje, ale nie ma tu konsekwentnego działania. Inne partie, inne środowiska właściwie się tę sprawę pomijają.

Czy powinny istnieć specjalne relacje z Polakami żyjącymi na Ukrainie, na obszarze dawnych Kresów?

Oczywiście, powinien to być element polityki państwowej. Ci, którzy wyjechali zarobkowo wyjechali dobrowolnie, natomiast Ci, którzy żyją na Kresach znaleźli się poza Polską na skutek przemian geopolitycznych. Nie należy także zapominać, że są to ziemie dla nas ważne. Miasta na wschodzie takie jak Lwów czy Wilno z perspektywy historycznej stanowią filary kultury polskiej, w związku z tym obecność Polaków na tym obszarze jest kluczowa dla naszej tożsamości narodowej. Część Polaków, która pozostała poza granicami z różnych powodów boryka się z trudną sytuacją. Na Litwie, ze względu na niechętną politykę władz, które obawiają się Polaków jako znaczącej siły politycznej. Na Białorusi, ze względu na politykę Prezydenta Łukaszenki, dla którego Polacy stanowią zarzewie potencjalnej demokratycznej opozycji politycznej. Na Ukrainie, ze względu na biedę a także antypolski wymiar nacjonalizmu ukraińskiego, który wciąż jest tam bardzo mocny. Każda z tych społeczności wymaga indywidualnego podejścia i innego traktowania niż emigracja na Wyspach.

Czy uważa pan, że Polska powinna realizować w tym zakresie politykę analogiczną do działań jakie podejmuje rząd Węgier dążąc do integracji z mniejszością etniczną na Słowacji, Słowenii?

Tak, choć nie jestem w stanie porównać narzędzi jakie stosują Węgrzy z tym jakimi dysponujemy w Polsce, czyli na przykład Kartą Polaka. Nie znam dokładnie węgierskich uregulowań prawnych, nie chcę więc ich oceniać. Polska stosuje Kartę Polaka, uważam jednak, że należy pójść dalej, umożliwiać repatriację i prowadzić bardziej asertywną politykę wobec państw, na obszarze których żyją Polacy. Polska po 1989 roku poświęcała interesy społeczności Polaków na Litwie, na Ukrainie i na Białorusi na rzecz budowania koalicji z tymi państwami a także na rzecz demokratyzacji Białorusi. Jak dotąd, próby prowadzenia takiej polityki z różnych względów się nie powiodły. Interesy mniejszości polskiej były przez ten czas poświęcane, i jest to naszym zdaniem błąd.

W odniesieniu do sytuacji na Ukrainie. Co z oskarżeniami opozycji o współpracę z nacjonalistami ukraińskimi, nacjonalizmu o antypolskim zabarwieniu?

To nie są oskarżenia, to fakty. Pewna część aktywistów opozycji ukraińskiej to ukraińscy nacjonaliści o, historycznie rzecz biorąc, antypolskim nastawieniu. Pozostała cześć opozycji wydaje się to akceptować i to jest dla nas problem. Pojawiła się niedawno informacja, że nową szefową administracji obwodu lwowskiego została pani, która jest członkiem partii Swoboda, o jawnie antypolskim zabarwieniu. Jednym z pierwszych działań rewolucyjnego rządu było natomiast uchylenie ustawy językowej, wprawdzie prezydent tej ustawy nie podpisał, jednak są to ewidentne sygnały, że nastroje szowinistyczne są na Ukrainie obecne i nie można ich ignorować. My zwracamy na to uwagę.

Czy polityka zagraniczna Polski wobec Rosji powinna być podporządkowana interesom ekonomicznym?

Nie zgadzam się. Nasz pogląd na politykę zagraniczną jest taki, że ona istnieje. Oznacza to, że sprowadzenie polityki zagranicznej jedynie do ekonomii to naiwność. Ekonomia jest bardzo ważna ale równie ważna jest obronność i stosunki polityczne, które pozwalają kształtować ład międzynarodowy. Ponadto, ważna jest także polityka historyczna związana z kwestiami prestiżu i tożsamości narodowej oraz wyjaśniania historycznych zaszłości. Uważamy, że sprawy te należy traktować łącznie. W związku z tym polityka ekonomiczna nie jest tu pierwszoplanowa, z całą pewnością polityka energetyczna i bezpieczeństwa, a także pewne wciąż nierozwiązane kwestie historyczne są równie istotne.

Czy Europejska Unia Bankowa zagraża suwerenności narodowej Polski? A jeśli, na czym mogłoby polegać owo zagrożenie?

Są dwa możliwe modele rozwiązania nadzoru bankowego w Europie. Pierwszy to nadzór narodowy, drugi natomiast to nadzór sprawowany na poziomie Unii. Unia Bankowa jest próbą stworzenia agend jednolitego nadzoru finansowego. Z naszej perspektywy jest to złe rozwiązanie. Uważamy, że państwa powinny same sprawować nadzór na polityka finansową, nie chcemy uzależniać się w tym względzie i mocno akcentujemy to politycznie. Kolejna sprawa, nie jest wcale pewnym czy makro-nadzór jest faktycznie efektywniejszy niż nadzór państwowy. Jeśli rynki finansowe państw są tak bardzo zróżnicowane tworzenie jednolitego nadzoru w ramach Unii może być problematyczne. Naszym zdaniem reguły takiego nadzoru byłyby wtedy pod dużym wpływem silnych państw Europy Zachodniej, więc my jako mniejszy podmiot bylibyśmy automatycznie uzależnieni od decyzji, na które nie mielibyśmy wpływu. Ostatni istotny argument jest taki, że w kryzysie nasz system nadzoru finansowego pracował dobrze, a na Zachodzi źle. Unia Bankowa ma sens dla krajów strefy Euro ale nie dla nas. Polska powinna pozostać poza strefą Euro, i poza Unią Bankową.

W jakim zakresie powinny być wspierane dążenia do autonomii oparte na poczuciu tożsamości regionalnej, jak ma to miejsce w przypadku Śląska?

Jesteśmy zwolennikami zachowania regionalnych tożsamości, ale jesteśmy przeciwni polityzowaniu tej tożsamości i stawianiu ich w opozycji do państwa narodowego. Ruch Autonomii Śląska próbuje przekuć regionalną tożsamość w nowy ruch polityczny ustanawiający sztucznie nowy naród. Jako ugrupowanie mamy to wprawdzie wpisane w tradycję polityczną, gdyż działacze historycznego Ruchu Narodowego byli autorami odrębności Śląska, obecnie jesteśmy jednak przeciwni stawianiu się w opozycji do całego narodu i jakimkolwiek tendencjom separatystycznym.

Zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego. Czy na płaszczyźnie europejskiej współpracujecie z innymi ugrupowaniami o profilu narodowymi?

Ściśle współpracujemy z Jobbikiem, mieliśmy także kontakty z pewnymi grupami z Czech i Słowacji, byli oni obecni na obchodach Święta 11 listopada. Bliskie ideowo są nam na pewno ruchy z Zachodniej Europy takie jak Front Narodowy z Francji. Front jest jednak na zupełnie innym etapie rozwoju, są zdecydowanie silniejsi od nas, więc kontakty nie są tu intensywne. Z British National Party (BNP) również nie jest nam po drodze, gdyż ich nacjonalizm jest prymitywny, poza tym ugrupowanie to werbalizuje antypolskie akcenty.

A niemiecka NPD?

Z nacjonalistami niemieckimi zdecydowanie się nie lubimy, są tam silne, antypolskie tendencje. Pomijając już fakt, że nacjonalizm niemiecki jest marginalny. Nie szukamy tam kontaktów. Z zaciekawieniem natomiast obserwujemy nową inicjatywę Alternatywa dla Niemiec (AfD), wydaje się, że oni mogą wejść do Parlamentu Europejskiego, zwłaszcza po tym jak niemiecki Trybunał Konstytucyjny zniósł próg wyborczy.

Czy współpraca z innymi ugrupowaniami narodowymi bazuje na ideologii czy na sprawach dotyczących szczegółowych rozwiązań programowych?

Jest to współpraca głównie na bazie podobieństwa ideowego, silnego eurosceptycyzmu, akcentowania interesu narodowego a nie szczegółowych rozwiązań programowych. Jesteśmy w wielu sprawach konserwatywni, jesteśmy przeciwni odchyleniu kulturowemu w lewą stronę i to nasz łączy.

Jakie są postulaty pana ugrupowania w wyborach do PE?

Jest pięć takich punktów, które wyszczególniliśmy jako nasze priorytety w polityce europejskiej: Po pierwsze, sprzeciw wobec federalizmu europejskiego na wszelkich polach, zarówno na poziomie gospodarczym jak i politycznym. Po drugie, sprzeciw wobec importowania przez UE do Polski lewicowych ideologii takich ideologia gender, ideologia LGTB, ideologii socjalizmu, etc. Po trzecie,  sprzeciw wobec implementacji w Polsce pakietu energetycznego, uważamy, że jest on szkodliwy dla polskiej gospodarki. Po czwarte, promowanie na forum europejskim polskiej historii, podkreślania kolejnych rocznic związanych z zakończeniem II wojny światowej, etc. I wreszcie, po piąte, troska o Polaków poza granicami kraju.

Czy jako ugrupowanie jesteście przeciwni inwestycjom zagranicznym w Polsce?

Nie jesteśmy przeciwni inwestycją zagranicznym. Jesteśmy natomiast przeciwni wykorzystywaniu polskiej infrastruktury przemysłowej, oraz dominacji w handlu zachodnich sieci. Jesteśmy za ochroną polskiego kapitału w branżach strategicznych. Uważamy, że prywatyzacja poszła za daleko, zatem więcej branż newralgicznych dla polskiej gospodarki powinno być chronione.

Jeśli wejdziecie do polskiego parlamentu, kto na obecnej  scenie politycznej mógłby być waszym partnerem?

Sądzę, że w polityce z ordynacją proporcjonalną w systemie wielopartyjnym nie można z góry nikogo wykluczać, są jednak takie partie, z którymi różnimy się diametralnie jak choćby Ruch Palikota. Istnieją ruchy, z którymi nie jest nam pod drodze jak PO lub Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD), nie wyklucza to jednak by czasami razem poprzeć pewien projekt. Byłem już raz w parlamencie, głosy czasami bardzo różnie się rozkładają.

Czy moglibyście dołączyć partii do Polski Razem Jarosława Gowina?

Ugrupowanie to ma pewne elementy programowe, które zasługują na uwagę jednak nie wiemy czy znajdą oni swoje miejsce w polityce, więc nie ma co się do nich odnosić.

 ———————————————————————–

Krzysztof Bosak – (ur. 1982r.) polski polityk, w latach 2005–2006 prezes Młodzieży Wszechpolskiej, poseł na Sejm V kadencji. W 2001 wstąpił do Ligi Polskich Rodzin (LPR). W wyborach parlamentarnych w 2005 uzyskał mandat poselski, kandydując z ramienia tej partii. Sprawował funkcję sekretarza Sejmu RP V kadencji. W 2008 zrezygnował z członkostwa w LPR, wycofując się z polityki. W grudniu 2012 włączył się w działalność Ruchu Narodowego (RN), nieformalnej organizacji mającej na celu zjednoczenie narodowej prawicy w Polsce. Na początku 2013 wszedł w skład rady decyzyjnej tej organizacji. W 2014 roku został kandydatem Komitetu Wyborczego Wyborców Ruch Narodowy w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Czytaj również
*
Gość