Wykrzywiona wizja historii [IGRZYSKA WOLNOŚCI]

Drukuj

Konserwatyści w Polsce nieustannie próbują zmieniać historię, dopasowywać ją do własnych potrzeb, uwypuklać chwile chwalebne, a wstydliwe pokrywać milczeniem.

Tomasz Mincer: Kiedy słyszysz termin „polityka historyczna”, to…

Renata Kim: Irytuję się. Bo to pojęcie, które powinno mieć całkowicie neutralny wydźwięk, w Polsce kojarzy mi się wyłącznie z nachalnym lansowaniem określonej wersji historii. Jak Powstanie Warszawskie, to tylko w wersji „Chwała bohaterom”, jak podziemie antykomunistyczne po II wojnie, to w wynaturzonej postaci żołnierzy wyklętych. Do tego pomniki zamiast naukowych badań. Efekt? Wykrzywiona wizja historii, w której nie ma miejsca na naukowe spory o znaczenie zjawisk i wydarzeń. Jest za to bezmyślna gloryfikacja bohaterów i rezygnacja z próby pokazania złożoności ich wyborów i czynów.

Przez lata polityka historyczna była domeną środowisk prawicowych i konserwatywnych. Uważasz, że liberałowie zaniedbali tę sferę?

Konserwatyści w Polsce nieustannie próbują zmieniać historię, dopasowywać ją do własnych potrzeb, uwypuklać chwile chwalebne, a wstydliwe pokrywać milczeniem. Każdą próbę rozliczania się Polaków z bolesnymi wydarzeniami z historii naszego kraju nazywają pedagogiką wstydu. W tym sensie niszczą pojęcie polityki historycznej, odbierają jej podstawowe znaczenie. Nawet więc jeżeli uznamy, że liberałowie zaniedbali tę sferę, to powinniśmy się raczej z tego cieszyć. Zresztą powstało przecież zupełnie niezwykłe Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, którego główną zaletą jest to, że nie uwzniośla bohaterstwa i męczeństwa Polaków, tylko pokazuje skutki nacjonalizmów na całym świecie i grozę wojny. Reakcja? Wściekłość konserwatystów i prawicowców. Niech liberałowie nie idą tą drogą.

Zapytam wprost. Należy wejść bardziej na pole polityki historycznej?

Nie. Z powyższych powodów. Lepiej powoływać instytucje, które rzetelnie zbadają i opiszą naszą historię.

Czy masz jakąś swoją ulubioną postać historyczną, kogoś, kto był dla ciebie autorytetem, punktem odniesienia na drodze kariery dziennikarskiej, działalności publicznej?

Marek Edelman. Za całe życie.

Co możemy osiągnąć, akcentując tzw. herstorie, dzieje przedstawiane z punktu widzenia kobiet, ukazujące ważne kobiece postaci, a także historię uwypuklającą przedstawicieli rozmaitych mniejszości (np. seksualnych)?

Przede wszystkim pokazać, że mimo nieprzychylnego kobietom (czy np. osobom LGBT) pod każdym względem otoczeniu, potrafiły żyć po swojemu, naruszać zasady. I że skoro one mogły, lata temu, w znacznie mniej przyjaznych dla nich czasach, osiągać cele i spełniać marzenia, to i my teraz możemy.

Renata Kim – dziennikarka „Newsweek Polska”, wcześniej „Wprost” i „Dziennika”, przez wiele lat pracowała także w różnych rozgłośniach radiowych, m.in. w Polskiej Sekcji BBC, działa na rzecz praw osób LGBTQ; foto A. Tuchliński

21 października o godz. 18:00 w Teatrze Nowym im. Kazimierza Dejmka w Łodzi (Więckowskiego 15) Renata Kim („Newsweek Polska”) poprowadzi spotkanie „Uwolnić historię” (wokół książki „Ofiary Losu” Krzysztofa Iszkowskiego) z udziałem Roberta Biedronia (prezydent Słupska), Krzysztofa Iszkowskiego („Liberté!”) i Katarzyny Lubnauer (Nowoczesna).

Program Igrzysk Wolności

Wejściówki

Foto: Jacek Halicki/Wikipedia, CC BY-SA 4.0

Czytaj również
O autorze
*
RenataKim
dziennikarka „Newsweek Polska”