Wyzwania dla polityki bezpieczeństwa w regionie – przemówienie Adama Michnika

Drukuj

Leszek Jażdżewski: Gdyby wszyscy w Rosji przemawiali tak jak Michaił Kasjanow, to każdy z nas byłby – mówiąc językiem naszego następnego gościa – antysowieckim rusofilem. Historyk z wykształcenia, publicysta, eseista, pisarz, działacz polityczny. Dysydent i opozycjonista niezależnie od tego, kto sprawuje w Polsce władzę, ale bywa, że opozycjonista konstruktywny. Redaktor naczelny największej opiniotwórczej gazety w tym kraju – „Gazety Wyborczej” – na której łamach jako „Liberté!” także mamy zaszczyt od czasu do czasu publikować i która w swoim czasie była największym wolnym dziennikiem między Łabą a Władywostokiem. Swoją drogą, mam nadzieję, że dzięki działalności Michaiła Kasjanowa w Rosji pojawią się wreszcie tytuły, które przebiją „Gazetę Wyborczą”, jeśli chodzi o liczbę czytelników. Polska poznała go z nazwiska, kiedy mając bodajże 18 lat został wywołany do tablicy w przemówieniu towarzysza Wiesława. Gdyby nie on i ludzie jemu podobni, których wcale nie było tak wielu, nie moglibyśmy dziś organizować tak nieprawdopodobnego wydarzenia jak Igrzyska Wolności. Adamie, zapraszam na scenę.

Adam Michnik: Szanowni państwo, drogi Leszku, nim ktokolwiek skomentuje przemówienie Michaiła Kasjanowa, chciałem powiedzieć kilka zdań po rosyjsku.

Zwrócę się do ciebie, Michaile, po rosyjsku – cieszę się, że mogłem usłyszeć głos prawdziwej Rosji kochającej wolność, Rosji, którą my lubimy, szanujemy, cenimy. Twoja Rosja, Rosja Kasjanowa, Rosja Andrieja Sacharowa, Rosja Borysa Niemcowa, Rosja innych demokratów i ludzi wolności to Rosja naszej nadziei, ponieważ my doskonale wiemy, że nie będzie wolności, stabilności, demokracji, spokoju w Europie, jeśli nie będzie wolnej, stabilnej, demokratycznej Rosji, w której ty żyjesz swoimi myślami i swoim duchem. Bardzo ci dziękuję, Michaile…

Teraz już będę mówił w swoim ojczystym języku. Oczywiście świat, w którym przyszło nam żyć, to nie jest ten świat, o którym marzyliśmy po 1989 r. To jest świat ogarnięty chaosem. To jest świat pełen niepokojów i jeżeli ja bym miał przed czymś przestrzegać swój kraj, swoją ojczyznę, to przed inwazją putinizmu. Powiem to, co napisałem w artykule, który ukaże się za dwa dni w „Gazecie Wyborczej” – „putinizm ante portas”, putinizm u polskich bram. Ale nie mam na myśli tych zielonych ludzików, którzy kupowali w sklepach karabiny maszynowe i czołgi, jak nam to obwieszczał Władimir Władimirowicz Putin. Nie, mam na myśli coś bardziej niepokojącego – inwazję putinowskiej mentalności, która wkrada się w rozmaite kraje Europy. Nie chodzi mi o kolor ideologii, nie chodzi o podział na prawicę, lewicę, liberałów – to nie ma znaczenia. Chodzi o model państwa: czy to ma być państwo demokratyczne, otwarte, tolerancyjne, pluralistyczne, czy też ma to być państwo zamknięte, autorytarne, ksenofobiczne, sięgające po język pogardy i nienawiści. Putin, pułkownik KGB, przepraszam, podpułkownik – zawsze mnie w takich chwilach poprawiał Siergiej Kowaliow – stał się nagle wielkim obrońcą konserwatystów w Europie. Leży krzyżem w cerkwi, prowadzi politykę historyczną, która nakazuje mówić o rosyjskiej historii tylko dobrze. Co to znaczy? To znaczy, że nakazuje kłamać. My w Polsce jesteśmy przed wielkim wyborem, którego dokonamy za nieco ponad tydzień. Czy będziemy głosowali na polski wariant putinizmu, czy chcemy mieć w Polsce swój model putinowskiego państwa, autorytarnego, nietolerancyjnego, które de facto jest państwem mafii, w którym nie prowadzi się polityki, tylko operacje służb specjalnych? W którym prowokacje policyjne są na porządku dziennym? W którym dopuszczalne jest każde oszustwo na temat historii? W którym będziemy w kółko opowiadać sami sobie – i sami sobie będziemy robili wodę z mózgu – że nikomu nigdy nie zrobiliśmy żadnej krzywdy, że jesteśmy niewinnymi ofiarami historii i cały świat jest przeciwko nam? Jeżeli my w Polsce oddamy władzę ludziom, którzy tak rozumują i tak myślą, to losem naszego kraju gramy w ruletkę. Ryzykujemy wszystko. To, że te 25 lat wielkich wysiłków naszych rządów jest uwieńczone wielkim historycznym sukcesem naszego kraju, widzimy dziś w tej łódzkiej sali, w mieście, które rzeczywiście z miasta zacofanego, zaplutego, stało się ziemią obiecaną – tak, Łódź to ziemia obiecana. Tą ziemią obiecaną są także inne miasta. Jesteśmy świadkami wielkiego sukcesu. I mamy powtarzać jak za panią matką, że Polska jest w ruinie?! Mamy zgodzić się z tym, że traktuje się nas jak kretynów? Którym się każe wierzyć w absurdy o zamachu smoleńskim? W tej sprawie jestem ciemnym polskim nacjonalistą i uważam, że moja narodowa godność nie pozwala mi godzić się na takie traktowanie mnie przez moją władzę, tak jak Michaił Kasjanow, mój rosyjski przyjaciel, nie pozwala się tak traktować przez reżim Putina.

 Zawsze wiedziałem, że w każdym człowieku jest potencjał wolności, i doskonale pamiętałem tezy, że Polacy nie dojrzeli do demokracji. I co się okazało – przez 25 lat wspaniale zdaliśmy egzamin z wolności, mamy prawo być z tego dumni i nie pozwólmy odebrać sobie prawa do tej dumy!

Ja jestem z natury optymistą. Nigdy nie wierzyłem w to, że Rosjanie są narodem skazanym na niewolnictwo. Nie wierzyłem ani polskim rusofobom, ani rosyjskim pesymistycznym nihilistom. Zawsze wiedziałem, że w każdym człowieku jest potencjał wolności, i doskonale pamiętałem tezy, że Polacy nie dojrzeli do demokracji, do wolności, że Polakom wolność jest potrzebna tylko po to, by urządzać antysemickie pogromy. I co się okazało – przez 25 lat wspaniale zdaliśmy egzamin z wolności, mamy prawo być z tego dumni i nie pozwólmy odebrać sobie prawa do tej dumy! Nie pozwólmy sobie wmówić, że po 25 latach Polska jest w ruinie! Nie pozwólmy sobie narzucać absurdalnych, nonsensownych przekonań, nie żyjmy w kłamstwie i nie słuchajmy, gdy zniewolenie będą uzasadniać racjami religijnymi, tak jak to robi Radio Maryja. Nieszczęściem Rosji jest wsparcie dla autorytarnego reżimu udzielone przez Cerkiew rosyjską. Polsce grozi wyjątkowo nieciekawy czas sojuszu ołtarza z tronem, to będzie sojusz katolicyzmu radiomaryjnego z formacją PiS-u. I tak jak w Rosji coraz bardziej czujemy zapach rosyjskiego faszyzmu typu Putin-jugend, tak w Polsce mamy ruchy narodowe, o których wsparcie PiS zabiega. To jest jazda na tygrysie, ale na tygrysie jeździ się niebezpiecznie, bo tygrys może w końcu jeźdźca pożreć. Nie życzę nikomu, żeby został pożarty przez tego tygrysa. Być może rezultat wyborów będzie niepomyślny, ale to nas nie zwalnia z odpowiedzialności za przyszłość. Tak jak w Rosji nie zwalnia ludzi takich jak Michaił, jak mój przyjaciel Aleksiej Nawalny i inni wielcy demokraci: Ludmiła Aleksiejewa, Siergiej Kowaliow, Wiktor Szenderowicz. Wierzę w to, że Polska ma prawo do wolności i to prawo obroni, a to jest niesłychanie ważny fundament bezpieczeństwa w całej Europie. Niech państwo zwrócą uwagę – nieprzypadkowo Putin nie patrzy na kolory ideologiczne. Kogo on popiera we Francji? Front National, faszyzującą, skrajnie prawicową formację nacjonalistyczną. Kogo on popiera w Hiszpanii? Podemos, skrajnie lewicową formację post-anarcho-komunistyczną. Kogo on popiera w Grecji? Kogo popiera w Budapeszcie? Popiera tych wszystkich, którzy chcą zniszczyć Unię Europejską, czyli to, co jest naszą wielką wspólną wartością. Dlatego – podobnie jak Michaił – wierzę w to, że we wspólnej Europie jest miejsce i dla Unii Europejskiej, i dla Rosji. Bo nie ma Europy bez Rosji, ale też – wierzę, że większość się ze mną zgodzi – nie ma Rosji bez Europy.

Czytaj również
O autorze
*
AdamMichnik
Polski publicysta, eseista, pisarz, historyk, działacz polityczny, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”.