Wyzwania dla polityki bezpieczeństwa w regionie – przemówienie Michaiła Kasjanowa

Drukuj

„My Rosjanie musimy mówić o tym, jak ratować demokrację, bo ochronić jej nie zdołaliśmy. Tę dyskusję zaczynamy od kwestii bezpieczeństwa europejskiego, bezpieczeństwa nas wszystkich, wszystkich mieszkańców Europy.”

 

Tekst pochodzi z XXI numeru kwartalnika Liberté! „Jak uratować demokrację”, dostępnego w sklepie internetowym. Zachęcamy również do zakupu prenumeraty kwartalnika na cały rok 2016.

 

Leszek Jażdżewski: Mam przyjemność zapowiedzieć pierwszego prelegenta, który następnie wystąpi w naszym panelu dyskusyjnym. Rosyjski inżynier, ekonomista i polityk, minister finansów Federacji Rosyjskiej w latach 1999–2000, premier Rosji w latach 2000–2004. Od czasu dymisji zaangażowany w działalność opozycyjną przeciwko prezydentowi Władimirowi Putinowi. Jeszcze jako premier krytykował działalność władz wymierzoną przeciwko właścicielom koncernu Jukos – Michaiłowi Chodorkowskiemu i Płatonowi Lebiediewowi. W 2004 r. został przez prezydenta Putina odwołany ze stanowiska premiera wraz z całym gabinetem. Po dymisji wycofał się z życia publicznego na rok, zajmował się wtedy działalnością doradczą i analityczną. Wrócił do polityki w roku 2005 i stał się jednym z głównych krytyków sytuacji politycznej w Rosji. Ogłosił, że jest w stanie stanąć na czele demokratycznej opozycji przeciwko Putinowi i wystartować w wyborach prezydenckich w 2008 r. W 2006 r. stał na czele Sojuszu Ludowo-Demokratycznego, który w tym samym roku został przekształcony w Rosyjski Sojusz Ludowo-Demokratyczny. Jako jego lider brał udział w działaniach opozycyjnego bloku Inna Rosja. Po tym, jak zamordowany został Borys Niemcow, postawę naszego gościa można podsumować jednym słowem: anty-Putin. Przed państwem Michaił Kasjanow!

Michaił Kasjanow: Dobry wieczór, szanowni państwo. Leszku, bardzo ci dziękuję za te piękne słowa o mnie, wypowiedziane przed chwilą. Niezmiernie się cieszę, przyjaciele, że mogę być z wami w Łodzi. Już kiedyś tu byłem, 12 lat temu. Kiedy jeździłem wtedy po mieście, widziałem puste budynki, takie jak ten, i wiele innych wspaniałych zabytków architektury przemysłowej, które nie miały okien ani drzwi. Dzisiaj, kiedy jechałem na to spotkanie, widziałem, że wiele budynków już odnowiono, wspaniałe centrum uporządkowano. Gratuluję zarówno osobom, które kierują miastem, jak i jego mieszkańcom.

Szanowni przyjaciele, jak chronić demokrację? My Rosjanie musimy mówić o tym, jak ratować demokrację, bo ochronić jej nie zdołaliśmy. Tę dyskusję zaczynamy od kwestii bezpieczeństwa europejskiego, bezpieczeństwa nas wszystkich, wszystkich mieszkańców Europy.

Będę mówił z punktu widzenia rosyjskiej opozycji liberalnej, więc oczywiście moje opinie będą subiektywne, ale przedstawię wnioski, które my wyciągamy z tego, co się dzieje w Rosji oraz w naszym wspólnym domu – w Europie. Chciałbym przypomnieć, że jeszcze dosłownie 15 lat temu żyliśmy w atmosferze, w której wszyscy my – Europejczycy – uważaliśmy, że problemy związane z rozpadem Związku Radzieckiego się skończyły. Wiele krajów uzyskało niepodległość, kraje Układu Warszawskiego poszły drogą, która pozwoliła im stać się państwami demokratycznymi z gospodarką rynkową. Wydawało się, że Federacja Rosyjska także idzie tą drogą. Rosja weszła do Rady Europy, stała się aktywnym uczestnikiem Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, utworzonej jeszcze w czasach Związku Radzieckiego, a kwestie architektury europejskiej, bezpieczeństwa już były uzgodnione i ustalone. Rosja podpisała dokumenty ze Stambułu, ograniczyła zbrojenia, więc stosunki pomiędzy Rosją a Zachodem stawały się coraz lepsze, zwłaszcza po tragedii, do której doszło w USA 11 września 2001 r. Pojawiły się pierwsze wyzwania XXI w. – terroryzm, Al-Kaida, zamachy nie tylko w Nowym Jorku, lecz także w Londynie, Madrycie, Moskwie. Wówczas, przypomnę, Rosja wraz z UE i USA wchodziła w skład szerokiej koalicji walczącej z terroryzmem. Wszyscy byliśmy zakłopotani z tego powodu, wszyscy wtedy połączyliśmy siły i wydawało się, że działamy wspólnie, że rozumiemy, dokąd zmierzamy. Na początku XXI w. stosunki Rosji i NATO były o wiele lepsze, stosunki z Unią Europejską również układały się pomyślnie. Razem opracowaliśmy wtedy cztery główne dziedziny współpracy, ogłosiliśmy, że Rosja i UE są partnerami strategicznymi, i rozmawialiśmy o strefie wolnego handlu, o utworzeniu strefy bezwizowej od Lizbony po Władywostok. To wówczas utworzyliśmy Radę NATO–Rosja – był to nowy krok ku temu, by w przyszłości łączyć swoje wysiłki w kwestiach bezpieczeństwa. Będąc wówczas premierem Federacji Rosyjskiej, publicznie mówiłem o tym, że marzę, by mój kraj stał się pełnoprawnym członkiem NATO. Putin był bardziej zachowawczy, wspominał, że nie odrzuca takiego scenariusza, lecz nasze stosunki były niewątpliwie oparte na zaufaniu.

 

Na początku XXI w. stosunki Rosji i NATO były o wiele lepsze, stosunki z Unią Europejską również układały się pomyślnie. Razem opracowaliśmy wtedy cztery główne dziedziny współpracy, ogłosiliśmy, że Rosja i UE są partnerami strategicznymi

 

I co się stało od tamtego czasu? Oczywiście wydarzyło się wiele, sytuacja zmieniła się diametralnie. Cały problem polega na tym, że w Federacji Rosyjskiej władza, na której czele stanął Putin, faktycznie zmieniła swój stosunek wobec wyboru, którego dokonał naród. Zaczęto na nowo dzielić własność, zaprzestano rozwoju demokracji, przestały istnieć niezależne media, zniknął niezawisły system sądowy i trójpodział władzy. Dokonano zamachu na najważniejszą instytucję władzy demokratycznej, którą są wybory. I wówczas kierownictwo UE oraz USA zaczęły krytykować władze rosyjskie za to odejście od rozwoju demokratycznego, na który wszyscy czekali, także mieszkańcy Federacji Rosyjskiej.

Ta krytyka była dla Władimira Putina nie do przyjęcia i poczynając od 2006–2007 r. Federacja Rosyjska zaczęła kardynalny odwrót. Władza faktycznie zniszczyła wtedy instytucję wyborów oraz pogorszyła sytuację wewnętrzną. Najważniejszym jej celem stało się utrzymanie władzy we własnych rękach – ten cel zresztą do dziś pozostaje głównym motorem działania obecnego reżimu. Nie należy o tym zapominać, analizując działalność władz rosyjskich. Gdy w lutym 2007 r. na konferencji dotyczącej bezpieczeństwa w Monachium Putin de facto ogłosił nową politykę, wiele osób w to nie uwierzyło, a liderzy krajów europejskich się temu nie sprzeciwili. Od tamtego czasu – jeśli chodzi o architekturę bezpieczeństwa narodowego – zaczął się ruch wstecz. Reżim Federacji Rosyjskiej oparty na władzy Putina był już gotowy. Gdy wszystkie najważniejsze instytucje zostały zniszczone, aby zmobilizować obywateli wokół lidera, trzeba było znaleźć wroga zewnętrznego. Doskonale państwo wiedzą, że każdy reżim dyktatorski, każdy reżim autorytarny w celu utrzymania własnej władzy poszukuje wrogów zewnętrznych. Federacja Rosyjska na czele z Putinem nie jest wyjątkiem. I właśnie takiego wroga znaleziono – NATO (a chciałem przypomnieć, że 5 lat wcześniej Rosja zastanawiała się, czy nie wejść w jego struktury), USA oraz UE. Szczyt w Bukareszcie w kwietniu 2008 r. faktycznie otworzył Putinowi możliwość zrealizowania ambicji, które miał w związku z utrzymaniem mobilizacji wewnątrz kraju. Utrudnianie Mołdawii, Gruzji i Ukrainie wejścia do NATO także przełożyło się na kwestię presji na Gruzję i Mołdawię. Wiemy o tym, pamiętamy o działaniach wojskowych w Gruzji. Wówczas ta operacja została przygotowana i w sierpniu 2008 r. zaczął się pierwszy etap sprawdzający reakcję Zachodu. Tak, właśnie wówczas popełniono globalne błędy, które doprowadziły do obecnej sytuacji. Na tego rodzaju zachowania pozwoliła Putinowi niewystarczająca reakcja Zachodu. Chciałbym przypomnieć, że jeśli chodzi o uregulowanie konfliktu z Gruzją, podpisany został tzw. plan Sarkozy’ego – bo wówczas to on stał na czele Unii Europejskiej. Plan zakończenia wojny w Gruzji zawierał wiele punktów, do których zobowiązała się Rosja, m.in.: wyprowadzenie wojsk z terenów, na których się znalazły. Cóż się okazało? Władze rosyjskie nie wykonały żadnego punktu tego planu, tereny niepodległej Gruzji zostały zaanektowane, a po trzech miesiącach zachodni liderzy – wbrew zasadom, które zostały zadeklarowane – przymknęli na to oczy i zaczęli współdziałać z reżimem Putina, business as usual.

To pozwoliło władzom rosyjskim działać w ten niewinny sposób i właśnie dlatego teraz mamy problemy z Ukrainą, właśnie dlatego wiele krajów ma uzasadnione obawy o to, co będzie dalej, jaki teren zostanie zajęty w następnej kolejności. Tak, być może Rosjanie zajmą kolejne tereny, być może Mołdawię, być może kraje bałtyckie.

W 2011 r. cała sytuacja wokół Ukrainy bardzo niepokoiła władzę rosyjską – bezpośrednie wsparcie Janukowycza w wyborach i po nich niewątpliwie świadczyło o tym, że Putin nie życzył sobie, by Ukraina wchodziła na drogę zmierzającą ku przystąpieniu do Unii Europejskiej. I nagle, w 2014 r. Putin zetknął się z niespodziewaną reakcją Zachodu, czyli ze zdolnością do podjęcia zasadniczych decyzji. Powstała jedność europejska, mimo różnych interesów ekonomicznych i różnych manewrów, które reżim rosyjski wykonywał, aby kupić lojalność poszczególnych krajów. Mimo to UE okazała się spójna, mało tego, pojawiła się jedność transatlantycka, która praktycznie zniwelowała wyobrażenie Putina o tym, jak działa Zachód. Zachód może podejmować zasadnicze decyzje, jeśli chodzi o bardzo ważne kwestie. Tak, Ukraina to jest bardzo ważna kwestia. Co zrobił reżim rosyjski na czele z Putinem? Przypomnę, że Federacja Rosyjska po podpisaniu w roku 1994 memorandum w Budapeszcie dotyczącego Ukrainy, razem z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi stała się gwarantem całości terytorialnej Ukrainy, kiedy podejmowano decyzję o wyprowadzeniu z jej terytorium broni jądrowej. Mimo udzielonej gwarancji i mimo wiary narodu ukraińskiego w niepodległość Ukrainy i nienaruszalność terytorialną reżim Putina zaanektował Krym i wszczął działania agresywne na wschodzie kraju. Ukraińcy nie mogli pozostać obojętni. Wielu Rosjan również. Nie do zaakceptowania jest zachowanie kierownictwa kraju będącego stałym członkiem ONZ-etu i odpowiadającego za bezpieczeństwo na całym świecie. Są wszelkie podstawy, aby nie akceptować działania rządu Rosji. Nie chcemy żyć w niebezpieczeństwie. Te wszystkie wymyślone powody aneksji Krymu i podjęcia działań na wschodzie Ukrainy wydają mi się śmieszne.

Pozwolą państwo, że przejdę do pewnych zaleceń i wniosków dotyczących bezpieczeństwa. Tak, reżim Putina jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa w Europie – ale nie tylko on. Mamy problem z Syrią, z Irakiem, z Państwem Islamskim. Czy powinniśmy dążyć do rozwiązania problemu, czy powinniśmy czynić specjalne wysiłki, aby zlikwidować to zagrożenie? Tak, powinniśmy. Jestem przekonany, że Federacja Rosyjska, wraz z innymi państwami, winna brać udział w tych działaniach, tak jak to czyniliśmy w latach 2001–2004, kiedy rozwiązywaliśmy kwestię terroryzmu w Afganistanie, podobnie jak przedstawiciele innych państw Europy. Rosja powinna wchodzić w skład międzynarodowych koalicji, aby rozwiązać ten problem. Putin oczywiście jest tego świadomy i ogłasza, że Rosja walczy z terroryzmem, ale przy tym istnieje problem, którego nie można rozwiązać w dniu dzisiejszym. Mam na myśli wspieranie reżimu Al-Asada, reżimu, który ONZ – jeszcze w roku 2011 – uznał za organizację przestępczą, bo Al-Asad ma na swoim koncie zbrodnie przeciwko ludzkości. Oczywiście dzisiaj sytuacja jest bardziej skomplikowana, ponieważ reżim Al-Asada również walczy z Państwem Islamskim. Ale czy jest wyjście z tej sytuacji? Uważam, że wyjście jednak jest. Niewątpliwie dzisiaj nie można będzie stworzyć jednej wspólnej koalicji, jak to było w roku 2002, ale można stworzyć dwie równoległe, które będą koordynować swoje wysiłki i można się dogadać, że Al-Asad jako osoba stojąca na czele reżimu, który jest nie do zaakceptowania, odejdzie. Uważam, że w tym względzie możliwe jest porozumienie między Europą, Stanami Zjednoczonymi i kierownictwem Rosji. My nie możemy uznać reżimu Al-Asada, ale kwestia regulacji politycznej powinna się dokonać już bez jego udziału. Uważam, że w tym kierunku pójdą liderzy państw europejskich i Stanów Zjednoczonych.

 

Jestem przekonany, że Federacja Rosyjska, wraz z innymi państwami, winna brać udział w działaniach zwalczających międzynarodowe zagrożenie, tak jak to czyniliśmy w latach 2001–2004

 

Ukraina. Dziś wydaje się oczywiste, że polityka ekonomiczna, którą prowadził Putin w ciągu ostatnich 10 lat, a de facto brak tej polityki, powinien doprowadzić do problemów w gospodarce rosyjskiej. Te problemy przybliżyły się w związku ze spadkiem cen ropy i w związku z sankcjami, które dotknęły poszczególne osoby w Federacji Rosyjskiej. Spadek w gospodarce rosyjskiej wynika ze wszystkich czynników, o których wspomniałem, i na dzień dzisiejszy wynosi około 5 proc. Nie ma nadziei na to, że w przyszłym roku nastąpi wzrost. W ubiegłych latach również właściwie nie można było mówić o wzroście. To oznacza, że w Rosji obowiązuje model ekonomiczny, który nie tworzy żadnego pozytywu. Sankcje pracują skutecznie przeciwko narzędziom, które znajdują się w rękach Władimira Putina, i dlatego celem obecnego reżimu jest to, by zostały zniesione, zwłaszcza te wprowadzone w związku z agresją na Donbas. Jestem przekonany, że w tej sytuacji władza rosyjska podejmie kroki, które pozwolą te sankcje znieść, a mianowicie zrealizuje porozumienia mińskie, łącznie z przekazaniem granicy pod kontrolę władzy ukraińskiej. Jestem przekonany, że to możliwe. W związku z tym niewątpliwie trzeba iść właśnie tą drogą, czyli odbudować suwerenność i całość terytorialną Ukrainy. Oczywiście trzeba stwierdzić, że aneksja Krymu była działaniem bezprawnym, wbrew prawu międzynarodowemu, i nie zgadzać się na uznanie Krymu za część terytorium Federacji Rosyjskiej.

Dziś słychać już zapowiedzi negocjacji w tzw. obwodach samozwańczych – donieckim i ługańskim. Zastąpiono najbardziej agresywnych przywódców i ci, którzy są dziś u władzy, już ogłosili zakończenie wojny, przyznali, że wojny już więcej nie będzie. Po 1 września strzały już praktycznie nie padły, mało tego – obowiązuje porozumienie o wyprowadzeniu broni z kalibrem mniejszym niż 100 mm, to też wielkie osiągnięcie i jestem przekonany, że tą drogą można dojść do logicznego zakończenia konfliktu, a mianowicie do odtworzenia terytorium Ukrainy jeśli chodzi o Donbas. Jestem przekonany, że dalsze działania, demonstracja zasadniczych pozycji, poglądów, które dzisiaj przedstawia cywilizowana społeczność – mam na myśli UE i Stany zjednoczone – ma sens. Dla obecnej władzy Federacji Rosyjskiej nadchodzi niewątpliwie ważny okres. Ostatnio pojawiają się sygnały, że reżim bardzo się boi wyborów w przyszłym roku, dlatego sytuacja ekonomiczna jest kluczem do rozwiązania problemów. I dlatego my, opozycja demokratyczno-liberalna, w dalszym ciągu będziemy walczyć o swoje poglądy i nawołujemy Unię Europejską, aby myślała o przyszłości bezpieczeństwa i nie przytakiwała władzy rosyjskiej, nie szła na krótkotrwałe kompromisy i uważała na globalne bezpieczeństwo w przyszłości.

Czytaj również
O autorze
*
MichaiłKasjanow
Rosyjski inżynier, ekonomista i polityk, minister finansów Federacji Rosyjskiej w latach 1999–2000, premier Rosji w latach 2000-2004. Od czasu dymisji zaangażowany w działalność opozycyjną.