W ćwierćwiecze swojego istnienia Wikipedia zasługuje na specjalny toast. Po 25 latach to już nie jest jeden z wielu internetowych projektów, ale kluczowa część fundamentów, na których budujemy społeczną odporność, przedsięwzięcie jak mało które, ucieleśniające ideę społeczeństwa otwartego. Pozwólcie więc, że poświęcę kilka słów idei otwartości i społeczności tworzącej Wikipedię.
Dla należytego uczczenia jubileuszu, i utrzymania spójności z duchem Wikipedii, szukam inspiracji u postaci encyklopedycznych, by przywołać słowa, które najpełniej oddadzą znaczenie naszego projektu w dzisiejszych czasach. A skoro mnożą się ostatnio porównania bieżącej sytuacji na świecie z latami dwudziestowiecznego międzywojnia, to na myśl przychodzi mi przemowa Tomasza Manna na uroczystości 60. urodzin śląskiego noblisty Gerharda Hauptmanna (rok 1922). To wtedy pisarz z Lubeki symbolicznie zapisuje się do obozu demokratycznego, kończąc urodzinową przemowę słowami „Niech żyje Republika!”
Ale trudno wykorzystać te pierwsze demokratyczne wprawki autora Doktora Faustusa do opisu Wikipedii. Wikipedia nie wymaga nawrócenia na demokratyczność, bo jest demokratyczna z ducha od zawsze (co nie znaczy, że wszystkie procedury wewnątrz ruchu są demokratyczne – o czym później). A i atmosfera roku 1922 była inna niż 2026. Zatem sięgnijmy dalej i głębiej.
Przemowę odpowiedniej rangi na dzisiejszą uroczystość znajduję w piśmiennictwie sprzed prawie dwóch i pół tysiąca lat, z początku historii tej idei, o której chcę opowiedzieć. Jest z nią jednak pewien drobny problem – powiedziałbym formalny – który na pierwszy rzut oka może zaburzyć ścisłość gatunkową. To nie toast urodzinowy, lecz mowa pogrzebowa.
Czy przemówienie wygłoszone nad grobem może być inspiracją dla urodzinowej celebry? Ha! Ruch wikipedystyczny jest nie tylko wolnościowy, ale wyrósł na cesze, którą szczególnie cenię, a mianowicie przekorze. To nie może się udać! W teorii Wikipedia nie powinna działać! Przekora nadaje naszemu projektowi lekkość i dystans, ale jednocześnie siłę. Wikipedystyczna przekora niech będzie też odpowiedzią dla tych, którzy już grzebali Wikipedię za każdy razem, gdy pojawiało się nowe, podobne przedsięwzięcie i którzy grzebią ją znowu, myśląc o rozwoju sztucznej inteligencji.
Bądźmy więc przekorni i zainspirujmy się tym, co zanotował wielki grecki historyk Tukidydes. A jeśli komuś nie wystarcza sama przekora, niech łącznikiem między mową pogrzebową z 431 r. p.n.e. a toastem urodzinowym Wikipedii w 2026 roku będzie sama osoba Tukidydesa, a konkretnie jego nowatorska na tamte czasy metoda pisania o historii: dążenie do neutralnego punktu widzenia. Ta zasada, ten cel stoi w samym centrum metody wikipedystycznej.
Gdy Perykles przemawiał na uroczystości pogrzebowej pierwszych poległych w wojnie peloponeskiej nie mógł nie poruszyć kwestii ateńskich zasad ustrojowych, bo wiedział, że wojna toczy się także na poziomie wartości, które organizują życie społeczne. Tukidydes spisywał te słowa, a my świadomi patosu i nie prosząc o wybaczenie popadania w pompatyczności (bo co, jak co, ale urodziny największego edukacyjnego projektu w dziejach zasługują na pompę) wykorzystamy je do toastu urodzinowego. Pozwólcie więc, że sparafrazuję słowa Peryklesa, spisane przez Tukidydesa w Wojnie peloponeskiej.
Drogie wikipedystki, drodzy wikipedyści! Zanim przejdę do pochwał Waszej pracy, pragnę wyjaśnić, dzięki jakim wysiłkom projekt wikipedystyczny doszedł do tej potęgi oraz dzięki jakim formom ustrojowym i jakim cechom charakteru Wasze dzieło stało się wielkie. Uważam bowiem, że godzi się to poruszyć w czasie dzisiejszych uroczystości i że trzeba, by się o tym dowiedzieli licznie tutaj zebrani obywatele i cudzoziemcy.
Nasz ustrój polityczny nie jest naśladownictwem obcych praw, a my sami raczej jesteśmy wzorem dla innych niż inni dla nas. Opiera się ten ustrój na otwartości, ponieważ każdy może do nas dołączyć, a metody i narzędzia pracy są jawne. Jednostkę ceni się nie ze względu na jej przynależność do pewnej grupy, lecz ze względu na talent osobisty, jakim się wyróżnia; nikomu też, kto jest zdolny służyć projektowi, ubóstwo albo nieznane pochodzenie nie przeszkadza w osiągnięciu mistrzostwa w rzemiośle.
Otwartość rozumiemy szeroko. Naszym celem jest otworzyć jak najszerzej drzwi do wiedzy, uczynić ją dostępną dla wszystkich, niezależnie od statusu społecznego, ekonomicznego i miejsca zamieszkania. Dlatego też owoce naszej pracy udostępniamy za darmo.
Metoda tworzenia naszych projektów jest otwarta, tak samo jak konstrukcja narzędzi, którymi się posługujemy – każdy może je udoskonalać i sprawdzać. Historia naszej pracy jest jawna – każdy może monitorować zmiany i skontrolować wkład innych. Otwartość jest siłą, ale i koniecznością projektu, ponieważ im więcej osób dołączy ze swoimi talentami i wiedzą, tym dążenie do zgromadzenia sumy ludzkiej wiedzy będzie łatwiejsze. Cenimy wielość i różnorodność poglądów, bo żeby punkt widzenia był najbliższy neutralności, potrzeba ludzi patrzących z różnych kierunków.
Kierując się wyrozumiałością i życzliwością, zakładamy dobrą wolę wszystkich dołączających do projektu, jednocześnie szanujemy prawa, zasady i zwyczaje, które regulują mechanikę tworzenia Wikipedii. Jesteśmy demokratyczni, dlatego nasza społeczność reguluje się sama. Tworzy zasady w demokratycznym duchu, przestrzegając transparentności procedur. Znamy jednak ograniczenia demokracji, dlatego nie wszystko poddajemy prostemu procesowi głosowania. Nie głosuje się wszak stopnia prawdziwości faktu. Ale nie działamy prosto, narzucając wolę jednostki. Sprawy sporne poddajemy dyskusji, ucieramy stanowisko, zapraszamy do rozmowy osoby o różnych punktach widzenia, żeby dojść do konsensusu i stworzyć wspólne dzieło. Nie zamykamy się na inne poglądy, nie tworzymy bańki. Świadomi, że nie każda dyskusja zakończy się konsensusem, z dumą podkreślamy próby dochodzenia do wspólnego stanowiska i jawnie informujemy, że w danym temacie konsensus nie został osiągnięty. Nie traktujemy osób o innych poglądach jak wrogów, lecz dyskutantów. Cel mamy wspólny. Pracę naszą poddajemy ciągłej otwartej kontroli, licząc na merytoryczną krytykę i sprawne poprawienie tego, co wymaga korekty.
W naszym życiu projektowym kierujemy się zasadą wolności. Ufamy, że każdy najlepiej wie, na czym polega jego talent i dajemy mu możliwość jego realizacji. Szczególnie cenimy niezależność. Jesteśmy wolni od nacisku ekonomicznego i politycznego i to się nie zmieni. Nie działamy w imieniu właścicieli, akcjonariuszy i zysku, nie realizujemy planu politycznego jakiegokolwiek stronnictwa. Dumą napawa nas to, że mamy różne poglądy, a tworzymy wspólne dzieło. Od innych cyfrowych społeczności i zasad, którymi się one kierują, bądź pod którymi działają, nasze zasady odróżnia to, iż tworzy je sama społeczność i są one zawsze nakierowane na współpracę. Gdy inni celowo zaogniają konflikt, w bańkach i kłótniach widząc drogę do zysków, my zachęcamy do rozmowy o pracy na rzecz wspólnego dobra. Nie realizujemy programu politycznego, ale świadomie patrzymy na życie społeczne i reagujemy na coraz liczniejsze i lepiej zorganizowane, groźne siły dezinformacyjne.
Projekt nasz jest godny podziwu i pod tymi względami, że kochamy piękno, tradycję i kulturę. Dlatego działamy na rzecz ich zachowania dla przyszłych pokoleń i udostępniania dzieł dla wszystkich, nie tylko tych, którzy mogą sobie pozwolić na bezpośrednie obcowanie z tymi wytworami.
Nie popadamy jednak w samozachwyt! Znamy ograniczenia i wady naszego projektu. Mówimy o nich głośno i na co dzień. System nasz jest rozpięty między dwiema silnymi ludzkimi emocjami: zniecierpliwieniem i uporem. To czasem owocuje skrajnościami: zbytnią swobodą albo bezkompromisowym zakonserwowaniem. Ale i na te uchybienia odpowiadamy otwartością: zapraszamy: popraw, pokaż. Nie czekamy też biernie, lecz sami poszukujemy nowych twórców i sojuszników, wiedząc, że zawsze będzie nas za mało, tworzymy nowe narzędzia i metody. Nasz projekt nie jest doskonały i nigdy nie będzie skończony. Dlatego ćwiczymy się nie tylko w dalszej rozbudowie tego gmachu wiedzy, ale i relacjach między sobą i z odwiedzającymi. Uważamy, że przyznanie się do błędu nie przynosi nikomu ujmy, a zachowanie dystansu do siebie i wykazanie poczucia humoru są postawami godnymi szacunku.
Ale krótko mówiąc w tej podniosłej chwili, twierdzę, że projekt nasz jest szkołą wychowania społecznego i wzorem dla innych społeczności cyfrowych. Wykorzystuje to, co w ludziach najlepsze, gdy inni cynicznie wydobywają to, co najgorsze. Buduje więź i zaufanie, gdy inni więzi rozbijają i nakazują widzieć w rozmówcach wrogów.
To wszystko, co podniosłem na chwałę naszego projektu, zawdzięcza on dzielności, wizjonerstwu, poświęceniu tych, którzy przez ostatnie 25 lat budowali największe edukacyjne dzieło w historii ludzkości. Budowali je cicho i skromnie, bez rozgłosu dla własnego nazwiska i bez myśli o honorarium. W sferze nadziei pozostawili to, co było dla nich zakryte – niepewność zwycięstwa – zdecydowali się zaś na to, co było widoczne – na czyn.
Walka w obronie wolnej wiedzy jest rzeczą piękną. Efektem tej walki jest majestatyczny gmach odwiedzany przez miliardy ludzi na całym świecie. Pamiętajmy, że stworzyli go ludzie śmiali, obowiązkowi i ożywieni poczuciem honoru. To od nich zależy w tych niepewnych czasach odporność społeczeństwa toczącego walkę z dezinformacją. To oni każdego dnia dają dowód na możliwość współpracy ludzi różnych poglądów i pochodzenia na rzecz wspólnego dobra. To oni udowadniają, że rozmowa oparta na życzliwości i założeniu dobrej woli drugiej osoby może być codziennością. Wreszcie to oni odbudowują zerwane więzi społecznego zaufania.
Słyszymy, że Wikipedia to ostatnie dobre miejsce w internecie. To bardzo pesymistyczna myśl. Wolę myśleć, że to po prostu pierwsze dobre miejsce w internecie, wystarczy brać przykład. Otwartość to rozmowa i wymiana poglądów, społeczność i wspólnota, głód wiedzy i dzielenie się wiedzą, kwestionowanie i poprawianie. Takiego uniwersum nie stworzy maszyna.
W ten sposób, chcąc zadość uczynić tradycji, powiedziałem wszystko, co uważałem za stosowne w dzisiejszych okolicznościach. Dlatego tak obszernie mówiłem o naszym ustroju, żeby wykazać, że nie o te same wartości walczymy, co inne modele przekazywania informacji i wiedzy oraz budowania cyfrowych społeczności. Stojąc obok Peryklesa przemawiającego nad grobem, nie stajemy po stronie przeszłości i końca. Bowiem już pierwszy rzut oka na historię naszej cywilizacji, potwierdza, że idea, której się poświęciliśmy, jest zawsze ideą przyszłości.