Dzisiejsze społeczeństwo irańskie jest poranione, przerażone, ale jednocześnie aktywne politycznie i pełne nadziei. Zadaniem Europy nie jest przemawianie w jego imieniu, kontrolowanie go ani sprowadzanie go do kwestii bezpieczeństwa. Zadaniem Europy jest uświadomienie sobie, że to właśnie Irańczycy są prawdziwymi demokratycznymi podmiotami w tej historii.
Od dziesięciu dni Iran jest przedmiotem nieustannych nalotów. Jednak dla wielu Irańczyków kryzys ten nie rozpoczął się dziesięć dni temu. Rozpoczął się on kilkadziesiąt lat temu, kiedy Islamska Republika zbudowała porządek polityczny oparty na represjach w kraju i konfrontacji za granicą, nie traktując ochrony ludności cywilnej jako priorytetowego zadania państwa. Mająca miejsce niedawno eskalacja działań wojskowych jasno pokazała, że reżim ten był gotowy doprowadzić kraj do stanu wojny, ale nie przygotował swoich obywateli do jej wybuchu.
Nie ma żadnych odpowiednich schronów dla ludności cywilnej ani wiarygodnego systemu ostrzegania, który pomógłby zwykłym ludziom reagować na bezpośrednie zagrożenie. Zamiast zapewnić dostęp do informacji w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa narodowego, władze wprowadziły blokadę dostępu do internetu. Rząd, który w czasie wojny porzuca ludność cywilną, odcinając ją od informacji, nie chroni społeczeństwa. On je kontroluje.
Najbardziej narażeni są, jak zawsze, ci, którzy już znajdują się pod bezpośrednią kontrolą reżimu. Raporty dotyczące praw człowieka i relacje członków rodzin wskazują na poważne zagrożenia, na jakie narażeni są więźniowie polityczni, w tym zawieszenie dystrybucji żywności, przerwy w dostawach wody, katastrofalne warunki higieniczne, przenoszenie więźniów bez jasnych informacji i brak rzeczywistego nadzoru. W Iranie więzienia nie są niezależne od kryzysu politycznego; są one jednym z jego najbardziej widocznych przejawów. W miarę nasilania się wojny przetrzymywanie więźniów staje się jeszcze bardziej niejawne, niekontrolowane i niebezpieczne.
Taktyka zastraszania wykracza poza mury więzień. Władze irańskie od dawna stosują nie tylko aresztowania i zabójstwa, lecz także wprowadzają terror w dzielnicach i domach. Międzynarodowa opinia publiczna często wyobraża sobie represje jako coś wyraźnie widocznego. W Iranie są one jednak również bardziej subtelne, kumulują się i mają na celu ingerowanie w życie codzienne. Jednak nawet w tych warunkach opór trwa.
Jaskrawym przykładem z ostatnich miesięcy jest przypadek irańskiej reprezentacji kobiet w piłce nożnej podczas Pucharu Azji w piłce nożnej kobiet zorganizowanego w Australii. Zawodniczki, które nie śpiewały hymnu Islamskiej Republiki, zostały potępione w irańskiej telewizji państwowej jako „zdrajczynie w czasie wojny”. Nie jest to tylko wyłącznie symboliczna anegdota. Unaoczniła ona bowiem zasięg wpływów reżimu: nawet kobiety reprezentujące Iran za granicą muszą wykazać lojalność pod groźbą represji.
Wewnętrzny proces przekazania władzy tylko spotęgował gniew społeczeństwa. 8 marca ogłoszono, że Mojtaba Chamenei został mianowany najwyższym przywódcą po śmierci swojego ojca, Alego Chameneiego. To, co nastąpiło potem, było znamienne. W ciągu kilku godzin pojawiły się doniesienia o ludziach skandujących „śmierć Mojtabie” z okien swoich domów. Nawet w czasie wojny, braku dostępu do informacji i w obliczu atmosfery strachu reżimowi nie udało się stworzyć prawdziwej jedności narodowej.
Wiele komentarzy z zewnątrz nadal przedstawia Iran jako kraj podzielony wyraźnie na zwolenników reżimu i jego przeciwników. Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona. Niektórzy ludzie od początku sprzeciwiali się zewnętrznej interwencji wojskowej i nadal to robią. Część osób, które kiedyś opowiadały się za bardziej zdecydowanymi działaniami międzynarodowymi, obecnie zastanawia się, czy obecna skala użycia siły nie jest zbyt duża. Inni odczuwają ulgę, że obiekty związane z represjami reżimu legły w gruzach, a kluczowe osoby odpowiedzialne za represje, w tym Ali Chamenei, zniknęły ze sceny. Wiele z tych reakcji łączy nie tyle zbieżność poglądów, co niepewność. Ludzie zastanawiają się, co będzie dalej i czy ten moment przyniesie wyzwolenie, podziały czy kolejną spiralę przemocy.
Jeśli Unia Europejska rzeczywiście chce wspierać demokratyczną i opartą na prawach przyszłość Iranu, to musi przestać traktować irańskie społeczeństwo jako kwestię drugorzędną w stosunku do zarządzania kryzysowego. Irańskie społeczeństwo obywatelskie powinno znaleźć się w centrum uwagi Europy. Oznacza to wspieranie niezależnych dziennikarzy, chronienie obrońców praw człowieka, pomaganie aktywistom w utrzymaniu dostępu do informacji podczas blokad oraz wspieranie mechanizmów dokumentacji i rozliczalności, aby zbrodnie popełnione w Iranie nie zniknęły po prostu w dyplomacji. Oznacza to również silniejsze środki polityczne przeciwko samemu aparatowi represji, w tym zamrożenie aktywów osób powiązanych z władzami i Islamską Gwardią Rewolucyjną (IRGC), oraz koniec fikcji normalnych stosunków dyplomatycznych z przedstawicielami systemu, który terroryzuje własną ludność.
Jednocześnie nikt z zewnątrz nie może decydować o politycznej przyszłości Iranu w imieniu Irańczyków. Porządku demokratycznego nie da się narzucić z zewnątrz. Jednak podmioty międzynarodowe mogą pomóc w stworzeniu warunków, w których ludzie będą mogli swobodnie decydować o swojej przyszłości. Dla wielu Irańczyków oznacza to również odrzucenie wszelkich następców pochodzących z tego samego skorumpowanego systemu. Rozmawiam z wieloma Irańczykami – większość z nich – zarówno w Iranie, jak i na emigracji – chce, aby Unia Europejska uznała Rezę Pahlaviego za tymczasowego przywódcę Iranu.
Dzisiejsze społeczeństwo irańskie jest poranione, przerażone, ale jednocześnie aktywne politycznie i pełne nadziei. Zadaniem Europy nie jest przemawianie w jego imieniu, kontrolowanie go ani sprowadzanie go do kwestii bezpieczeństwa. Zadaniem Europy jest uświadomienie sobie, że to właśnie Irańczycy są prawdziwymi demokratycznymi podmiotami w tej historii.
Artykuł ukazał się pierwotnie w j. angielskim na stronie: https://liberalforum.eu/updates/iranian-people-trapped-between-war-and-a-regime-that-never-protected-them
Posłuchaj rozmowy (w j. angielskim) Leszka Jażdżewskiego z Touską Gholami Khaljiri o sytuacji w Iranie na SoundCloud.