Każda populistyczna narracja rozpoczyna się od krytyki bieżącej rzeczywistości, a jej kwintesencją jest opowieść o przyszłym „złotym wieku”. Budowa kraju mlekiem i miodem płynącego to najważniejsza zapowiedź każdego środowiska populistycznego, niezależnie od kraju i epoki historycznej. Wystarczy tylko wybrać populistów, wystarczy oddać im władzę, wystarczy im uwierzyć!
Nie jest pięknie wokół nas!
René Girard w Koźle ofiarnym opisuje mechanizm, przy pomocy którego społeczeństwa usiłują poradzić sobie w sytuacji nadzwyczajnego kryzysu społecznego. Robią to jednak na poziomie symbolicznym, nadając w ten sposób sens i znaczenie kryzysowej sytuacji. Mechanizm kozła ofiarnego wymaga uprzedniego zdefiniowania wspomnianej sytuacji kryzysowej, a dopiero na jej bazie nadbudowuje się interpretację dotyczącą przyczyn takiego stanu rzeczy. Zwykle proces ten kończy się kreacją osoby lub grupy społecznej, która zostaje obciążona bezpośrednią lub pośrednią odpowiedzialnością za ów kryzys. W efekcie tak wykreowany kozioł ofiarny staje się ucieleśnieniem zła, które wymaga jak najszybszego usunięcia, aby sytuację kryzysową zażegnać. Kozioł ofiarny musi zostać zabity, zlikwidowany, usunięty! Dopiero wtedy świat znowu będzie mógł wrócić do należytego porządku.
Mechanizm ofiarniczy opisany przez Girarda nie ma oczywiście nic wspólnego z rzeczywistym poszukiwaniem przyczyn bieżących kryzysów, w jakich co pewien czas znajdują się społeczeństwa. Nie chodzi również o potwierdzone udowodnienie odpowiedzialności tej czy innej grupy za doprowadzenie do tej niekorzystnej dla społeczeństwa sytuacji. „Wyznaczenie” kozła ofiarnego i jego likwidacja to proces o charakterze sensu stricto symbolicznym. Efektem ma być rozładowanie społecznych napięć związanych z sytuacją kryzysową, a jednocześnie nadanie kryzysowi – mniej lub bardziej wyimaginowanego – sensu. Proces nadawania znaczenia obejmuje zarówno wyjaśnienie przyczyn (choćby były kompletnie wyssane z palca), jak i przypisanie winy za ich zajście konkretnym ludziom. Dzięki temu znika konieczność tłumaczenia społeczeństwu skomplikowanych procesów, których meandry mogą być dla większości nazbyt niejednoznaczne, nieoczywiste i tym samym mniej wiarygodne.
Co jednak ważne, Girardowski mechanizm ofiarniczy przewiduje, że w całość narracji o kryzysie i koźle ofiarnym wkomponowana zostaje również opowieść o lepszym i piękniejszym świecie, którego budowa będzie możliwa dopiero po ewaporacji kozła ofiarnego. „Mord założycielski” – w sensie jednak bardziej symbolicznym niż cielesnym – ma być gwarantem nadejścia lepszej przyszłości. Ponadto bajka o przyszłym „złotym wieku” przynosi społeczeństwom nadzieję, że po kryzysie – często okupionym cierpieniem, biedą i frustracją – nadejdą lepsze dni. Myślenie o przyszłości – szczególnie o lepszej przyszłości – pozwala odwrócić uwagę ludzi od kłopotów dnia dzisiejszego. Wykreowany kozioł ofiarny znosi de facto pytanie o rzeczywistą winę i odpowiedzialność – bo przecież samo „wskazanie” kozła ofiarnego już ów problem winy i odpowiedzialności rozwiązało. Społeczeństwo może wreszcie przejść z fazy rozczarowania i niezadowolenia do fazy nadziei i marzeń. Jak pokazuje Girard, mechanizm kozła ofiarnego jest uniwersalnym konstruktem antropologicznym, który ostatecznie zabezpiecza harmonię społeczną i porządek, zaś emocje rozładowuje poprzez zastosowanie przemocy symbolicznej.
Populistyczna diagnoza
Mechanizm przypominający Girardowskiego kozła ofiarnego stosowany jest przez środowiska populistyczne. Rodzą się one najczęściej w czasach kryzysowych, kiedy zachodzące zmiany bądź destabilizacja struktur społecznych zaburzają dotychczasowe funkcjonowanie społeczeństwa. Populiści potrafią jednak dość kreatywnie podchodzić do narracji dotyczącej kryzysu społecznego, umiejętnie kreując go w swoich wypowiedziach i postulatach, nawet w sytuacji względnego spokoju i porządku. Zwykle wykorzystują realne problemy, wobec których stają obywatele bądź władze polityczne, do sformułowania własnej interpretacji sytuacji bieżącej. Problemy te – często istotne i autentycznie dotykające pewną część społeczeństwa – w narracjach populistycznych ulegają hiperbolizacji, nadaje się im ponadproporcjonalne znaczenie bądź utożsamia się z innymi zagrożeniami, które niekoniecznie muszą mieć z sobą jakikolwiek rzeczywisty związek.
Populiści we współczesnej Europie kryzys definiują niezwykle szeroko. Wychodzą często od politycznej jego interpretacji, przekonując, że demokracje europejskie przestały zapewniać odpowiednią reprezentację polityczną wszystkim ważnym grupom społecznym. Narracja taka wiąże się z krytyką elit, które oskarżane są o „przejęcie” państwa i podległych mu instytucji oraz uniemożliwianie rzeczywistej kontroli społecznej nad procesami demokratycznymi. Włoski Ruch Pięciu Gwiazd czy hiszpański Podemos zarzucały elitom oderwanie od problemów zwykłych obywateli. Czeska ANO 2011 czy Prawo i Sprawiedliwość w Polsce oskarżały polityków wcześniej rządzących o brak odpowiedzialności i antyspołeczne sojusze z wpływowymi grupami interesów. Alternatywa dla Niemiec czy francuskie Zjednoczenie Narodowe wprost przekonują, że mainstreamowe media chronią przedstawicieli „starych partii”, uniemożliwiając „oddanie państwa obywatelom”.
Opisywany przez populistów kryzys ma zazwyczaj także wymiar społeczny i kulturowy. W trzeciej dekadzie XXI w. kwestie te w największym stopniu poruszają Europejczyków. Hiszpański VOX, włoskie Liga i Bracia Włosi czy francuskie Zjednoczenie Narodowe przestrzegają przed zanikiem tożsamości narodowej w swoich krajach, którego głównymi przyczynami – ich zdaniem – są: brak kontroli nad granicami, niekontrolowana migracja i sekularyzacja społeczeństw. Brytyjska Partia Reformy, włoska Liga i hiszpański VOX przekonują, że struktury państwowe utraciły zdolność do zapewniania bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego swoim obywatelom. Natomiast słowacki SMER, węgierski FIDESZ czy hiszpański Podemos przypominają o lawinowo rosnących kosztach życia, niestabilności zatrudnienia, dominacji wielkich korporacji oraz rosnących nierównościach społecznych. Realne problemy współczesnych społeczeństw mogą stać się mocnymi argumentami w rękach populistów, którzy de facto reprodukują Girardowski stereotyp kryzysu.
W poszukiwaniu kozła ofiarnego
Skoro kryzys uzyskuje w narracjach populistycznych namacalny wymiar, więc pojawia się także potrzeba znalezienia odpowiedzialnego bądź odpowiedzialnych za jego wywołanie. Tutaj pojawia się Girardowski syndrom kozła ofiarnego, który – przypomnijmy – w rzeczywistości nie musi mieć nic wspólnego z wystąpieniem faktycznej sytuacji kryzysowej. Dla populistów tym bardziej kreacja kozła ofiarnego nie wiąże się z dążeniem czy oczekiwaniem, aby zbudowana narracja polityczna odzwierciedlała realny stan rzeczy. Kozłem ofiarnym w populistycznych narracjach najczęściej zostają podmioty wewnątrzpolityczne, czyli partie i środowiska, które mają bądź miały wpływ na rządzenie państwem. To one zazwyczaj uzyskują łatkę „elit” czy też „establishmentu”. Rolę kozła ofiarnego pełnić mogą jednakże również zbiorowe podmioty społeczne, które pod jakimś względem różnią się od dominującej większości: migranci, uchodźcy, mniejszości religijne, narodowe i etniczne, mniejszości seksualne, feministki, działacze organizacji pozarządowych itp.
We współczesnych europejskich środowiskach populistycznych dominują kreacje kozła ofiarnego na poziomie europejskim czy międzynarodowym. Hiszpański VOX, węgierski FIDESZ, polskie Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja, niemiecka AfD i francuskie Zjednoczenie Narodowe posługują się niejednokrotnie konstruktem „europejskich elit” czy „eurobiurokracji”, którym przypisują dążenie do odbierania kompetencji państwom narodowym, narzucanie niepotrzebnych regulacji, ingerowanie w polityki krajowe, ograniczanie suwerenności i stosowanie rzekomej lewicowo-liberalnej presji ideologicznej. Francja Nieujarzmiona Jean-Luca Mélenchona, hiszpański Podemos, słowacki SMER i grecka Syriza odpowiedzialność za współczesne kryzysy przypisują wielkim międzynarodowym korporacjom, bankom i instytucjom finansowym. Niezależnie od rzeczywistego ich wpływu, stają się one swoistymi fetyszami w populistycznych narracjach, w których coraz trudniej oddzielić prawdę od fałszu, kreację od faktów, a clickbaitowe fake newsy od rzetelnych relacji.
Populistyczne narracje szczególną rangę nadają podmiotom, które mają istotny wpływ na formowanie rzeczywistości społecznej i politycznej, jednakże nie posiadają żadnej demokratycznej legitymacji do pełnienia takiej roli. Czołową rolę przypisuje się w tym kontekście ekspertom i technokratom, którzy – zdaniem populistów – całkowicie ignorują doświadczenia „zwykłych ludzi”. Włoski Ruch Pięciu Gwiazd, hiszpański VOX czy francuskie Zjednoczenie Narodowe podnoszą, że eksperci są „oderwani od rzeczywistości”, nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoje wypowiedzi, propozycje i wnioski, narzucają rozwiązania społeczeństwu i wspierają rządzące elity. Polski PiS, węgierski FIDESZ i hiszpański VOX w podobny sposób interpretowały działalność „mediów głównego nurtu”, oskarżanych o manipulowanie opinią publiczną, cenzurowanie poglądów odbiegających od dominujących, ukrywanie niewygodnych faktów oraz niedopuszczanie do debaty publicznej środowisk krytycznych względem rządzących elit.
Nadchodzi lepszy świat
Populiści nie mogą jednakże poprzestawać wyłącznie na krytyce zastanej rzeczywistości, choć oczywiście stanowi ona esencjalną i dominującą składową ich politycznej retoryki. Populizm – wbrew obiegowym opiniom – nie jest i nie może być wyłącznie sprzeciwem i wyrazem niezadowolenia, populizm jest również obietnicą lepszej przyszłości. Choć ów pozytywny element narracji populistycznej stanowi zwykle wątek mniejszościowy, a jego podstawy programowo-merytoryczne mogą być stosunkowo liche, to jednak jest on konieczny, aby przekaz populistyczny był skierowany również ku przyszłości. Motywacja „przyszłościowa” stanowi bowiem kluczowy bodziec zachowań wyborczych społeczeństw. Nie jest istotne, czy populistyczna opowieść o przyszłości będzie wiarygodna i realna do zrealizowania – ważne, aby była kusząca i pociągająca. Nie musi zostać obudowana szczegółowymi projektami legislacyjnymi, zwykle wystarczy jej ogólny zarys, niekoniecznie instytucjonalny, ale przede wszystkim aksjologiczny i symboliczny.
Populiści przede wszystkim zapowiadają, że państwo przez nich rządzone zostanie faktycznie oddane „zwykłym ludziom”. Węgierski FIDESZ, polski PiS, Bracia Włosi czy hiszpański VOX przekonywały, że zbudują silne państwo chroniące obywateli, w którym naród będzie ponad elitami a nie odwrotnie. Częste powoływanie się na suwerena jest typowe dla tego typu narracji: zmiany w funkcjonowaniu sądownictwa zawsze interpretowane były jako „przywracanie społecznej kontroli nad sądami”. Włoska Liga, brytyjska Partia Reformy, polska Konfederacja, niemiecka AfD czy francuskie Zjednoczenie Narodowe tę zapowiadaną „lepszą przyszłość” bardzo silnie wiążą z bezpieczeństwem, czyli przywróceniem kontroli nad granicami, ograniczeniem migracji, deportacją osób przebywających nielegalnie na terenie danego państwa, zaostrzeniem prawa karnego i kar dla przestępców oraz wprowadzeniem pierwszeństwa obywateli w dostępie do świadczeń społecznych.
W kreowaniu przez populistów wizji „złotego wieku” nie bez znaczenia jest również wymiar kulturowo-cywilizacyjny. Europejskie środowiska populistycznej prawicy – Bracia Włosi, polskie Ruch Narodowy oraz Prawo i Sprawiedliwość, francuskie Zjednoczenie Narodowe czy hiszpański VOX – zapowiadają ochronę tradycyjnych wartości i dziedzictwa chrześcijańskiego, co ma się przejawiać m.in. zwiększeniem ochrony rodziny, wsparciem dla małżeństw i tradycyjnego modelu rodziny, prowadzeniem skutecznej polityki pronatalistycznej, wprowadzeniem edukacji patriotycznej oraz sprzeciwem wobec działalności środowisk LGBT. Wątki te niejednokrotnie uzupełniane są narracją i symboliką nacjonalistyczną. Zapowiada się, że narody odzyskają dawną świetność, samodzielność i autonomię decyzyjną oraz ponownie staną się kluczowymi podmiotami relacji międzynarodowych. W przypadku populistów europejskich zapowiedzi te połączone są zazwyczaj z krytyką Unii Europejskiej i obietnicami powstrzymania dalszej integracji bądź wręcz wycofania się danych państw z niektórych obszarów wspólnych polityk europejskich.
Populistyczne bajki
Pod względem konstrukcyjnym opowieści populistów właściwie niczym nie różnią się od konstrukcji typowej bajki dla dzieci. Tak jak w bajkach, tak i w opowieściach populistów, pojawia się jakiś „czarny charakter” – ktoś, komu przypisuje się cechy utożsamiane ze złem, bezprawiem bądź brakiem moralności. Walkę z tym złym toczą bohaterowie reprezentujący świat dobra i światłości – oczywiście w świecie populistów są to tzw. zwykli ludzie, których reprezentują środowiska populistyczne. Między obu stronami toczy się jakaś walka – w bajkach jest to zawsze główna oś narracyjna opowieści, zaś w polityce mamy do czynienia z klasyczną dla tej sfery życia walką o władze. Na końcu każdej z tych historii potrzebne jest dobre zakończenie, aby można było powiedzieć: „I żyli długo i szczęśliwie”. Populiści przekonują, że jedynie oni są w stanie zbudować spokój, harmonię i zadowolenie – w świecie bajkowym również droga do szczęśliwego zakończenia jest tylko jedna.
Narrację bajkową i narrację populistyczną łączy jeszcze jedno – w sposób daleko idący upraszczają rzeczywistość, odbiegając od stanu faktycznego i dość swobodnie operując prawdą. Co prawda, w obu przypadkach mamy do czynienia z formami nadawania sensu otaczającej nas rzeczywistości i wyjaśnianiu zawiłości tego świata, jednak świata tego nie należy utożsamiać z rzeczywistością. Choć bajki są dla dzieci niewątpliwie istotną formą nauki moralności i zasad działania świata, to jednak opowieści populistów nie mogą spełniać analogicznej funkcji w stosunku do osób dorosłych. Wszak z bajek ostatecznie wszyscy w pewnym momencie wyrastamy, a główną tego przyczyną jest to, że dorastając i dojrzewając coraz bardziej zdajemy sobie sprawę ze skomplikowania i zawiłości otaczającego nas świata. Jako dorośli ludzie wiemy już, że bajki… są tylko bajkami. Czemu więc tak wielu z nas nie potrafi zrozumieć, że opowieści populistów… są tylko opowieściami populistów?