Dobrosłąwa Gogłoza: Czym dokładnie zajmuje się Skyblu i dlaczego zdecydowałaś się założyć taką firmę?
Kinga Kita-Wojciechowska: Przez 10 lat pracowałam w dużych firmach ubezpieczeniowych w sześciu różnych krajach, tworząc modele ryzyka na potrzeby taryfikacji ubezpieczeń. Pod koniec zaczęłam już zauważać, że wraz z rozwojem technik data science te modele zaczęły być tak dobre, że ciężko było je poprawić bez dostarczenia świeżych danych z zewnątrz. Po urlopie macierzyńskim postanowiłam nie wracać już do tej samej wody, tylko założyłam własny start-up dostarczający ubezpieczycielom ciekawych danych, m.in. dotyczących ryzyk klimatycznych. Mamy bardzo interdyscyplinarny zespół i tworzymy autorskie mapy ryzyka powodzi, pożaru lasów, osiadania, gradu, porywu wiatru, które deklasują ogólnodostępne mapy pod kątem mocy predykcyjnej i granularności.
Na jakich rynkach obecnie działacie i kto jest szczególnie zainteresowany waszymi danymi i modelami? Dlaczego?
Poza Polską działamy także we Francji, Hiszpanii i UK oraz mamy jeden produkt pan-europejski. Zaczęliśmy od powodzi, naszym unique value proposition była mapa ryzyka powodzi błyskawicznych, które są często pominięte przez klasyczne mapy ryzyka powodzi, skupiające się na powodziach rzecznych. Potem szybko francuscy ubezpieczyciele sami zgłosili się do nas, że potrzebowaliby jeszcze mapy ryzyka pożarów lasów. A w kolejnym roku, że jeszcze potrzebują lepszej mapy ryzyka osiadania budynków w związku z przedłużającymi się suszami i kurczeniem gleb gliniastych.
Potem przyszła prośba od underwriterów z brytyjskiego rynku Lloyd’s, ubezpieczającego globalne korporacje, żeby stworzyć im granularną mapę ryzyka pożarów lasów dla całej Europy, bo obserwują, że rozkręcają się szkody pożarowe w Europie, również w krajach, które dotychczas nie były uznawane za ryzykowne pod tym kątem.
Bardzo podoba nam się to podejście na zachodzie Europy, że pierwszą reakcją ubezpieczycieli na wczesne zmiany trendów jest proaktywne poszukiwanie dostawców danych zewnętrznych, którzy posiadają wiedzę ekspercką i pomogą im lepiej dopasować stawki ubezpieczeniowe do faktycznego ryzyka klienta.
Jak się to ma do kontekstu Polski? Czy już czujemy, że ten temat nas dotyka? A może wolimy czekać?
Nie spotkaliśmy się z tak proaktywną postawą wśród polskich ubezpieczycieli. Nadal króluje poleganie na danych historycznych z własnych baz danych. To, co my robimy, to m.inm.in. symulacje spływu wody po deszczach nawalnych na bazie numerycznego modelu terenu, pokrycia terenu, rodzaju gleb itd. Wiemy, gdzie nastąpi powódź błyskawiczna przy najbliższym intensywnym deszczu, choć nigdy mogło jej tam jeszcze nie być.
Usprawiedliwiając jednak sektor ubezpieczeniowy – polisy zabezpieczające majątek są zazwyczaj jednoroczne. Nawet jeśli teraz te modele ryzyka nie są optymalne i część klientów płaci za niskie lub za wysokie stawki w stosunku do realnego ryzyka, to po poprawie modeli można szybko osiągnąć rentowny portfel, zapewniając wszystkim klientom sprawiedliwe składki.
Większy problem widzę w bankach, gdzie kredyty na nieruchomości są zaciągane na kilkadziesiąt lat. Przez ten czas zmiana klimatu może sprawić, że dana nieruchomość przestanie być sprzedawalna. W momencie niespłacenia kredytu bank zostaje z aktywem, którego nie da się spieniężyć.
Wiele osób przekonują liczby i dane – wy je dostarczacie. Co takie dane mogą nam dzisiaj powiedzieć o ryzyku w Polsce?
Szacujemy, że 7% budynków w Polsce stanie się nieubezpieczalna i niesprzedawalna w ciągu 30 lat. Pokazaliśmy te liczby 2 lata temu na konferencji dla polskich banków – nikt się tym nie zainteresował. Z wielkim trudem udało mi się umówić na spotkanie z jednym ważnym dyrektorem w jednym ważnym banku, żeby zaprezentować nasze dane i na koniec usłyszałam „Pani Kingo, bardzo fajne te wasze dane, problem w tym, że moje cele są wyznaczone na następne 3 lata, a nie 30 i wymaga się ode mnie sprzedaży jak największej liczby kredytów hipotecznych, a nie jej ograniczania w lokalizacjach ryzykownych”.
Jakie konsekwencje ekonomiczne – poza bezpośrednimi stratami – uważasz za najbardziej niedoszacowane w publicznej debacie o kryzysie klimatycznym?
Dla nas, Polaków, kwestia „nieubezpieczalności” wydaje się jakimś science fiction czy debatą akademicką, natomiast w Stanach Zjednoczonych to już się dzieje naprawdę. Kilku kluczowych ubezpieczycieli przestało ubezpieczać nieruchomości w Kalifornii ze względu na dramatycznie rosnące ryzyko pożarów. „Nieubezpieczalność” skutecznie hamuje inwestycje prywatne i publiczne. Brak ochrony finansowej może paraliżować całe sektory gospodarki.
Inną konsekwencją pomijaną w debacie publicznej jest ryzyko społecznego buntu i pogłębiania nierówności. Osoby najuboższe są najbardziej narażone na skutki kryzysu klimatycznego. Nie mają swobody zmiany miejsca zamieszkania, pracy; przeznaczają duży procent dochodu na jedzenie, które automatycznie drożeje po każdej suszy czy powodzi. A co, jeśli pewnego roku przyjdzie klęska na miarę powodzi w Pakistanie w 2022 roku, która zniszczyła 80% plonów?
Jakie scenariusze klimatyczne – pod względem ekonomicznych skutków – budzą obecnie twoje największe obawy?
O ile najwięcej emocji związanych jest z tymi ekstremalnymi scenariuszami, zakładającymi niemal totalną zagładę, to najbardziej podstępne będą te scenariusze pośrednie, które są wystarczająco poważne, by powodować ogromne koszty gospodarcze, ale nie na tyle dramatyczne, by wymusić natychmiastową mobilizację.
W Kapsztadzie w RPA w 2018 roku niemal zabrakło wody w kranach po 3 latach ekstremalnych susz. Miasto na serio szykowało się do tzw. „Day Zero”. Ograniczono np. spłukiwanie toalet czy korzystanie z prysznica do 90 sekund. Tłuste włosy były oznaką prawdziwej postawy obywatelskiej. Myślę, że po tym doświadczeniu w RPA podchodzi się bardzo serio do kwestii budowania odporności na kryzys klimatyczny.
My też mieliśmy swoje katastrofy. Wygląda jednak na to, że Polacy nie do końca wierzą, że powódź 100-lecia czy nawet 1000-lecia może się zdarzyć ponownie za ich życia. W Skyblu sprawdziliśmy, że 2% budynków mieszkalnych jest położonych na terenie zagrożonym tzw. powodzią 100-lecia. Oczywiście są w tym też budynki stare, zbudowane dawno przed rokiem 1997, kiedy tej świadomości ryzyka powodzi nie było. Sprawdziliśmy więc, gdzie są wydawane obecnie nowe pozwolenia na budowę. Okazuje się, że 2% z nich jest nadal wydawana na terenach zagrożonych powodzią 100-lecia.
To są ważne tematy i mogą dotknąć ostatecznie każdego z nas, ale co każdy z nas może robić w konfrontacji z takimi informacjami?
Myślę, że czas najwyższy, aby Polacy zaczęli wymagać od samorządów wydających pozwolenia na budowę oraz banków udzielających kredytów hipotecznych, aby pomogły im wybrać optymalną lokalizację budowanego domu pod kątem ryzyk klimatycznych. Budowa czy zakup domu to jedna z najważniejszych naszych decyzji życiowych. Optymalny wybór jego lokalizacji zapewni nam nie tylko bezpieczeństwo fizyczne w razie ekstremalnych zjawisk klimatycznych, ale również bezpieczeństwo finansowe.
_____
Kinga Kita-Wojciechowska jest założycielką i CEO Skyblu – startupu insurtech koncentrującego się na dostarczaniu danych zewnętrznych w celu lepszego ustalania cen ubezpieczeń. Wcześniej Kinga spędziła 10 lat na różnych stanowiskach związanych z pricingiem w Hiszpanii, Francji, Polsce, Korei Południowej, Japonii i Chinach. Przez większość tego czasu była związana z Grupą AXA. Kinga ukończyła studia magisterskie z matematyki oraz ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim.