Żyć w mieście to pozwolić, aby budynki, zieleń czy – najważniejsze – inni ludzie mieli wpływ na twoje istnienie. Żyć w mieście to praktykować umiejętność trudnego współistnienia. Szukając kompromisów, komfortu i wspólnego dobra.
1.
Możemy z pewną dozą bojaźni i drążenia zaryzykować stwierdzenie, że miasto to dzieło sztuki. Dzieło to jednak szczególne: nie ma jednego autora. Bo autorów jest cały ocean. Nigdy nie jest dziełem domkniętym. Bo zawsze jest projektem otwartym.
Miasto to swego rodzaju otwarta pracownia artystyczna – otwarta na transformację przez tych, którzy chcą wziąć udział w budowie i tworzeniu miejskiej rzeczywistości. Tych, którzy podjęli decyzję, że zapuszczą w mieście korzenie. Jak i tych, którzy tylko z miastem romansują, wpadając do niego, by czerpać przyjemność z intensywnej obecności i bliskości budynków oraz ludzi.
2.
Miasto nie ma więc jednego autora. Twórcami są wszyscy ci, którzy w mieście żyją, którzy na mieście – od decyzji administracyjnych, poprzez infrastrukturalne, a na kulturalnych kończąc – odciskają swoje piętno. Ci, którzy spierają się o kształt rozwoju miasta, jak i ci, którzy budują jego potencjał gospodarczy. Miasto jest więc dziełem, które rodzi się z konfliktu i poprzez konflikt – idei, projektów, spotkań.
Celem jednak tych wszystkich spięć i napięć nie jest pokonanie przeciwnika. Postawienie na swoim za wszelką cenę, ale wymyślenie i zaprojektowanie lepszego dzieła, jakim – jak się rzekło – jest miasto. Dzieła, które potrafi łączyć, a nie dzieli. Przyciągać, a nie odpychać. Inspirować, a nie podcinać skrzydła. Miasto – sztuka trudnego (współ)życia.
3.
Miasto jako dzieło sztuki nie jest celem samym w sobie. Celem miasta jako działa jest komfort życia człowieka. Miasto, co przecież wciąż powtarzamy, bo nauczyliśmy się już tego od duńskiego urbanisty Jana Ghela – ma „być dla ludzi” i na „ludzką miarę”. To człowiek jest tu najważniejszy.
Tworzenie miasta – od spektakularnych budynków zaczynając, a na parkach kończąc – musi być zatem nastawione na człowieka. Jakości miasta w tej perspektywie nie mierzy się spektakularnymi gmachami, choć i one są ważne: trudno wyobrazić sobie Paryż bez Wieża Eiffla, Pragę bez Mostu Karola, a Katowic bez Nikiszowca. To jednak trzeba powiedzieć wprost: sztuka życia w mieście jest tym bardziej spektakularna, im bardziej podnosi jakość życia mieszkańców. Im bardziej człowiek czuje się w mieście jak w domu.
Aby jednak ocenić jakość życia w mieście, należy porzucić kuszącą perspektywę ptaka. Patrzenia na miasto z góry. Podziwiania jego spektakularnych budynków. I trzeba przyjąć – co tu dużo kryć – mało spektakularną perspektywę żaby.
Trzeba zobaczyć, ba, doświadczyć miasta z perspektywy oddolnej, gdzie nie będzie widoków zapierających dech w piersi budynków. Nie zobaczymy tak dokładnie tych rozwiązań urbanistów/architektów, których celem (szkoda, że czasami jedynym), jest wprawienie nas w zachwyt i podziw.
Przyjmując perspektywę żaby, doświadczasz miasta w jego codziennym życiu, jego całodobowym pędzie, jego otwartości na ciebie, jako mieszkańca, jego użyteczności, która ma sprawiać, że tobie, jako podmiotowi miejskiej urbanistyki i miejskiej polityki władz miasta, żyje się po prostu dobrze i komfortowo.
4.
I wreszcie: niewidoczną siłą miasta, swoistym powietrzem jest kultura. To ją oddychamy. W mniej się poruszamy. Nią się karmimy. Jest kultura soft power każdego miasta. To dlatego, gdy pytałem młodych ludzi, gdzie chcieliby żyć i studiować, odpowiadali: Bolonia, Berlin czy Londyn. Bolonia mogłaby znajdować się w Niemczech, a Berlin we Londynie, ale fakt jest oczywisty: to miasto, a nie państwo przyciąga dziś młodych ludzi. I to, co oferuje w sferze kultury.
Bo miejska kultura pełni funkcję integracyjną, tożsamościową i edukacyjną. Buduje więzi społeczne, kształtuje wizerunek miasta, przyczynia się do jego rozwoju gospodarczego – tak, kultura też się liczy. A nawet przelicza. I, znów, decyduje o jakości życia mieszkańców.
***
Miasto jako sztuka trudnego (współ)życia buduje więc dobro wspólne. Wspólnotowość polega tu na tym, że każdy z twórców (mieszkanek i mieszkańców) ma prawo poczuć się w mieście jak w domu. Ma prawo do odnalezienia swojego pokoju, w którym doświadczy bezpieczeństwa i uznania. I w tym tkwi tajemnica miasta jako dzieła wspólnego dobra.