Kiedy mówimy o obronie totalnej, komu i przed czym ma ona służyć? Jak powinna wyglądać obrona totalna Europy? Dlaczego nie wszystkie kraje mogą być w tym kontekście jak Finlandia? I czy obrona totalna jest w ogóle możliwa w spolaryzowanych społeczeństwach? Leszek Jażdżewski rozmawia z Heleną Quis, która pracuje w europejskim programie Bertelsmann Stiftung jako ekspertka ds. bezpieczeństwa i odporności Europy, skupiając się na obronie totalnej i gotowości cywilnej.
Leszek Jażdżewski (LJ): Co właściwie oznacza termin „obrona totalna”? Jakie znaczenie miał on w przeszłości? I dlaczego jest on obecnie istotny dla bezpieczeństwa Europy?
Helena Quis (HQ): „Obrona totalna” może być nieco mylącym pojęciem, ponieważ termin ten nie był powszechnie używany od czasów zimnej wojny i obecnie niewiele osób jest z nim zaznajomionych. Oczywiście sytuacja ta uległa zmianie – zwłaszcza po 2022 roku.
Kluczową kwestią jest to, że obrona totalna nie ma powszechnie przyjętej definicji i nie ma jednego obowiązującego modelu. Wygląda ona bardzo różnie w poszczególnych państwach europejskich – na przykład w Niemczech różni się od modelu stosowanego na Litwie. Być może więc pierwszą „złą wiadomością”, na którą należy zwrócić uwagę, jest to, że ze względu na tę różnorodność nie ma jednolitej europejskiej obrony totalnej.
Niektóre elementy są jednak wspólne dla wszystkich europejskich modeli obrony totalnej. Głównym celem jest zorganizowanie skoordynowanych działań między siłami zbrojnymi kraju – stroną wojskową – a społeczeństwem obywatelskim, mobilizując wszystkie dostępne zasoby na rzecz obrony narodowej. Obejmuje to współpracę cywilno-wojskową, która jest niezbędna do połączenia wysiłków wojskowych i cywilnych, a także zasadę „całego społeczeństwa”, angażującą wszystkie segmenty społeczeństwa w działania obronne, oraz zasadę „całego rządu”.
Zasada całościowego zaangażowania rządu różni się od tradycyjnej obrony wojskowej, za którą zazwyczaj odpowiada ministerstwo obrony. Obrona totalna natomiast angażuje cały rząd, nie tylko na szczeblu krajowym, ale potencjalnie także na szczeblu regionalnym i lokalnym, w zależności od kraju.
Jak wspomniałam wcześniej, koncepcja ta wywodzi się z okresu zimnej wojny i została odkryta na nowo w ostatnich latach – najpierw po 2014 r. wraz z aneksją Krymu, a następnie w sposób bardziej widoczny po pełnej inwazji Rosji na Ukrainę. W porównaniu z zastosowaniem tego terminu w okresie zimnej wojny, obrona totalna nie jest obecnie koncepcją anachroniczną, ale faktycznie stosuje się to pojęcie w inny sposób. Stała się bardziej złożona i wymagająca ze względu na elementy współczesnych społeczeństw, takie jak prywatyzacja – w wyniku której niektóre zasoby nie znajdują się już w rękach państwa – a także cyfryzacja i media społecznościowe, które mogą szerzyć dezinformację i stwarzać nowe zagrożenia.
Ponadto współczesne społeczeństwa mają nowe słabe punkty i angażują wiele podmiotów, w tym prywatne przedsiębiorstwa i organizacje społeczeństwa obywatelskiego, które muszą zostać zintegrowane we wspólnych działaniach na rzecz skutecznej obrony.
LJ: Czy obrona totalna nie jest po prostu innym pojęciem na określenie zjawiska, które istniało już podczas II wojny światowej, a mianowicie, że wojna totalna wymaga obrony totalnej? Czy koncepcja ta ma sens w przypadku krajów należących do sojuszy takich jak NATO, zwłaszcza tych państw, które nie graniczą bezpośrednio z Rosją, jak choćby właśnie Niemcy? Czy używanie tego samego pojęcia w bardzo różnych kontekstach, np. porównując dzisiejszą sytuację z walką Finlandii z 1940 r., nie jest mylące? Czy obrona totalna oznacza obecnie pobór do wojska i militaryzację społeczeństwa? I wreszcie, czy termin ten jest spójny w czasie, czy też jest to zasadniczo inna koncepcja, która przypadkowo ma tę samą nazwę?
HQ: Poszłabym o krok dalej i powiedziała, że obronę totalną należy rozpatrywać nie tylko pod kątem spójności w czasie, lecz także w przestrzeni geograficznej. Na przykład trendy w transporcie i komunikacji wykraczają poza granice i należy wziąć pod uwagę te zmiany.
Nigdy nie opowiadałabym się za bezpośrednim kopiowaniem rozwiązań z przeszłości – a już na pewno nie z tak odległej przeszłości, jak rok 1940, kiedy okoliczności były zupełnie inne. Nie jest też możliwe przenoszenie rozwiązań z jednego kraju do drugiego. Jak Pan wspomniał, wiele krajów podziwia obecnie fiński system bezpieczeństwa – Niemcy chcą go naśladować, a Polska wyraziła podobne aspiracje – ale takie bezpośrednie kopiowanie tego systemu nie ma prawa zadziałać.
Ta niespójność koncepcji prowadzi czasem do zabawnych sytuacji w dyskusjach międzynarodowych, gdzie przedstawiciele różnych krajów definiują obronę totalną w zupełnie odmienny sposób, często nie zdając sobie sprawy, że mówią o różnych rzeczach. Być może bardziej przydatne jest postrzeganie obrony totalnej jako strategii, a nie statycznej koncepcji – czegoś, co należy dostosować do konkretnych wyzwań, zasobów, uwarunkowań geograficznych i zagrożeń danego kraju. W praktyce musi ona być dostosowana do okoliczności danego czasu i miejsca.
Obecnie często kładzie się zbyt duży nacisk na podejście polegające na „kopiowaniu i wklejaniu”, zarówno w planowaniu wojskowym, jak i w obronie totalnej. Na przykład niektórzy twierdzą, że wszystkie narody muszą przygotować się na konflikt podobny do tego w Ukrainie, ale założenie to pomija różnice w kontekście krajowym, członkostwo w NATO i inne czynniki. Każdy kraj, w każdej epoce, wymaga koncepcji i strategii dostosowanych do swojej wyjątkowej sytuacji.
LJ: Gdyby hipotetycznie była Pani w stanie wprowadzić w Niemczech wszystko to, co jest potrzebne do realizacji strategii obrony totalnej, co by to zakładało? Przyjmując dziesięcioletnią perspektywę i będąc w posiadaniu „czarodziejskiej różdżki”, która pozwoliłaby Pani przekształcić ten kraj w zgodzie z prowadzonymi przez Panią badaniami i uwzględniając obecne i przyszłe wyzwania (w tym te, których jeszcze nie da się przewidzieć), co by się zmieniło? Jakie rozwiązania należałoby wprowadzić, co zlikwidować i jak wyglądałby ten optymalny scenariusz?
HQ: Dla kontekstu, obrona totalna w Niemczech jest rozdzielona między różne organy rządowe na szczeblu krajowym, federalnym i lokalnym. Należy nadmienić, że komponent cywilny podlega Ministerstwu Spraw Wewnętrznych, co może być zaskakujące dla niektórych obserwatorów z innych krajów.
Gdybym miała dziś zaprojektować obronę totalną Niemiec, to położyłabym nacisk na potrzebę strategicznego podejścia, zwłaszcza w odniesieniu do strony cywilnej. Porozumienie z 2022 r., szeroko znane w całej Europie, koncentrowało się przede wszystkim na odzyskaniu zdolności wojskowych i rozbudowie przemysłu obronnego. Wymiar cywilny został jednak w dużej mierze pominięty, nie uwzględniono w nim żadnych istotnych elementów cywilnych.
Obecnie potrzebna jest jasna ocena zagrożeń, a następnie opracowanie szeregu scenariuszy. Jest to niezbędne, ponieważ pozwala na planowanie oparte na zdolnościach – metodę znaną z kontekstu wojskowego, ale jeszcze nie w pełni stosowaną w sektorze cywilnym. Planowanie oparte na zdolnościach polega na zdefiniowaniu scenariusza zagrożenia, a następnie określeniu konkretnych zdolności niezbędnych do skutecznego przeciwdziałania mu. Takie podejście gwarantuje, że zarówno elementy wojskowe, jak i cywilne są odpowiednio przygotowane na potencjalne wyzwania.
LJ: Jakie jest Pani zdaniem najbardziej istotne zagrożenie, na którym Niemcy powinny się skupić w ciągu najbliższych dwóch do trzech lat – zagrożenie, które obecny rząd powinien potraktować poważnie w swoich najbliższych planach?
HQ: Niemcy znajdują się w bardzo interesującej lokalizacji, w centrum Europy, i dlatego znajdują się w bardzo specyficznej sytuacji. Oczywiście planujemy również działania na wypadek zdarzenia objętego art. 5, czyli zagrożenia terytorialnego wzdłuż wschodniej flanki. Jak wszyscy wiemy, Niemcy są bardzo zaangażowane w działania na Litwie, więc taki jest mniej więcej scenariusz zagrożenia. Zawsze zakładamy, że jeśli coś wydarzy się na wschodniej flance NATO, to niemieckie siły zbrojne zostaną tam jak najszybciej przerzucone.
Oznacza to, że reszta Niemiec – wszystko oprócz sił zbrojnych, chociaż niektóre jednostki pozostałyby na miejscu – musi samodzielnie stawić czoła kilku wyzwaniom, w tym zapewnieniu bezpieczeństwa wewnętrznego, a także organizacji transportu wojskowego i logistyki na terenie Niemiec. Jest to również związane z zasadą NATO dotyczącą wsparcia kraju przyjmującego, co oznacza, że jeśli na przykład francuskie siły zbrojne będą musiały przekroczyć terytorium Niemiec, to Niemcy są odpowiedzialne za ich przyjęcie – zapewnienie energii, logistyki, dostępu do dróg itp.
Dlatego też, jeśli siły zbrojne byłyby zaangażowane w konflikt na wschodniej flance, to zadania te będą musiały zostać realizowane przez struktury cywilne i personel cywilny. To jest swego rodzaju punkt wyjścia. Oprócz tego nie powinniśmy oczywiście być naiwni. Prawdopodobnie towarzyszyłaby temu seria ataków hybrydowych, wymierzonych w kluczową infrastrukturę i mających na celu uniemożliwienie Niemcom wypełnienia obowiązków wynikających z artykułu 5 NATO.
LJ: W jakim stopniu koncepcja obrony totalnej odnosi się do takich kwestii, jak wzrost ekstremizmu i terroryzmu wewnętrznego? Na przykład BND (niemiecka agencja wywiadu zagranicznego) wydała w pewnym momencie ostrzeżenia dotyczące rosnącej polaryzacji związanej z AfD. Czy takie zdarzenia należy rozpatrywać w ramach obrony totalnej, biorąc pod uwagę, że upadek społeczeństwa jest możliwym, choć ekstremalnym scenariuszem? A może są to kwestie przede wszystkim polityczne i wewnętrzne, a zatem wykraczające poza zakres obrony totalnej?
HQ: Często nie myślimy o obronie totalnej w sposób całościowy, ale wszystko, co dotyczy społeczeństwa, powinno być uwzględnione w planach obrony totalnej. Staje się to bardziej konkretne, gdy weźmiemy pod uwagę rzeczywiste zdarzenia, takie jak atak terrorystyczny, zagrożenie naturalne (np. powódź) lub awaria zasilania, nawet jeśli nie wynika to z ataku hybrydowego.
Wszystko, co osłabia lub zagraża funkcjonowaniu kluczowych funkcji społecznych, stanowi zagrożenie nie tylko dla życia ludności cywilnej, lecz także dla wojska, ponieważ siły zbrojne korzystają z tych samych struktur w zakresie energii, logistyki, opieki zdrowotnej i innych kluczowych usług. Te cywilne aspekty obrony totalnej mają zatem kluczowe znaczenie dla zapewnienia zarówno obrony narodowej, jak i europejskiej oraz w kontekście strategii odstraszania. Dlatego też sojusz wojskowy, taki jak NATO, angażuje się w tę dziedzinę, pomagając sojusznikom we wzmacnianiu odporności – zwłaszcza w obszarze struktur cywilnych.
LJ: W jakim stopniu obrona totalna opiera się na założeniach dotyczących spójności społecznej, komunikacji i zaufania do rządu, które mogą już nie być aktualne? Na ile realistyczne jest mobilizowanie społeczeństwa wzdłuż linii obrony totalnej w dzisiejszym środowisku politycznym i medialnym, biorąc pod uwagę powszechną nieufność i polaryzację? Jeśli ruchy polityczne, takie jak AfD, zdobędą znaczną władzę, czy protesty społeczne i konflikty mogą osłabić skuteczność obrony totalnej?
HQ: To bardzo istotna kwestia. Nie należy jednak obwiniać samej koncepcji. Problem leży w tym, jak jest ona rozumiana i wdrażana. Od 2022 r. większość krajów europejskich – nawet tych, w przypadku których można by się tego nie spodziewać – przyjęła koncepcję obrony kompleksowej lub totalnej, przynajmniej na papierze. W praktyce jednak często wdrażano ją odgórnie, bez angażowania społeczeństwa i bez skutecznej komunikacji z opinią publiczną.
W efekcie tego powstaje próżnia, którą mogą wykorzystać siły nacjonalistyczne lub prawicowe. Podmioty te mogą kształtować narrację dotyczącą obrony, decydując, które zagrożenia należy podkreślać – na przykład AfD prawdopodobnie nie uznałaby Rosji za główne zagrożenie. Ta rozbieżność pozwala siłom niedemokratycznym wpływać na dyskurs publiczny i kierować działania obronne w złym kierunku.
Jak dotąd w Niemczech i w większości krajów Europy Zachodniej nie było zbyt wielu skutecznych strategii angażowania współczesnego społeczeństwa w obronę totalną w sposób nie-nacjonalistyczny. Należy położyć nacisk na postrzeganie obrony jako ochrony naszego stylu życia i wolności. Wymaga to, aby społeczeństwo czuło, że istnieje coś, czego warto bronić, co ściśle łączy obronę z innymi obszarami polityki.
Obecnie dyskusje na temat obronności często ograniczają się do kwestii zdolności wojskowych, przemysłu i kwestii technicznych. W rzeczywistości obronność ma również wymiar społeczny i emocjonalny, zwłaszcza w kontekście obrony totalnej, gdzie społeczeństwo stanowi jej sedno. Wymaga to zmiany sposobu myślenia – zarówno wśród decydentów politycznych, jak i w samym społeczeństwie. Urzędnicy państwowi są przede wszystkim odpowiedzialni za ułatwienie tej zmiany – pokazanie obywatelom, w jaki sposób mogą się zaangażować i dlaczego ich zaangażowanie jest niezbędne.
LJ: Czy uważa Pani, że obrona totalna może służyć jako narzędzie integracji społecznej, funkcjonując zarówno jako cel, jak i metoda wzmacniania spójności? Jeśli próba przeniesienia modelu nordyckiego odgórnie do 27 bardzo różnych krajów nie ma racji bytu, to czy istnieje alternatywne podejście, które mogłoby sprawdzić się w całej Europie, uwzględniając kompetencje i perspektywy poszczególnych krajów?
HQ: Rozważając właściwe podejście do obrony totalnej dla Europejczyków, należy rozróżnić między obroną wojskową a gotowością cywilną. Nie będę komentowała kwestii obrony wojskowej, ponieważ wielu moich kolegów już się zajmuje tym tematem i istnieje wiele propozycji w tej sprawie. W swojej pracy skupiam się przede wszystkim na stronie cywilnej, która stanowi nowszy element tej układanki. Raport ministerstwa opublikowany w październiku 2024 r. wprowadził ten aspekt do kontekstu UE, podkreślając, że obrona totalna dotyczy nie tylko gotowości wojskowej, lecz także właśnie gotowości cywilnej.
Krótko po publikacji wspomnianego raportu ministerialnego, UE opublikowała własną strategię, w marcu bieżącego roku. Strategia ta ma bardzo szeroki zakres i obejmuje 63 działania (niektóre kluczowe, inne mniej istotne), dotyczące społeczeństwa, współpracy NATO-UE, działań zewnętrznych UE i innych kwestii. W naszym opracowaniu argumentowaliśmy, że strategia ta jest zbyt szeroko zakrojona i brakuje jej jasnej tożsamości oraz strategicznego ukierunkowania. Z tego powodu UE nie wykroiła jeszcze dla siebie wyraźnej niszy.
Aby jakakolwiek nowa inicjatywa odniosła sukces, należy przekonać do niej państwa członkowskie, zwłaszcza w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony, która pozostaje w kompetencji krajowej. Wiele państw członkowskich podchodzi do tego sceptycznie. Poproszenie 27 państw o wdrożenie bardzo wymagającej, szeroko zakrojonej i stosunkowo nowej koncepcji przy ograniczonych zasobach, a jednocześnie zezwolenie na nadzór UE, jest niezwykle trudnym zadaniem. Udział UE zazwyczaj zwiększa złożoność sytuacji.
Uważamy, że zamiast podejścia odgórnego, UE powinna zacząć od działań oddolnych, uwzględniając realia krajowe i lokalne. Zrozumienie 27 różnych modeli i podejść do kwestii obrony totalnej jest niezbędne do zidentyfikowania obszarów, w których konieczna jest współpraca europejska i w których UE może wnieść rzeczywistą wartość dodaną. Nie wymaga to podejścia uniwersalnego, ani nie jest prawdopodobne, aby było to wykonalne w ograniczonym czasie, biorąc pod uwagę obecne wyzwania związane z bezpieczeństwem w Europie, które obecnie znajdują się w szarej strefie.
Ważne jest, aby szanować realia krajowe i skupić się na tworzeniu mniejszych koalicji między państwami członkowskimi stojącymi przed podobnymi wyzwaniami, w zależności od infrastruktury krytycznej, położenia geograficznego i postrzegania zagrożeń. Na tej podstawie można strategicznie rozwijać współpracę europejską.
Wreszcie konieczne jest również poszanowanie roli NATO. NATO podejmuje już istotne działania, ale ich zakres jest ograniczony. Jest to sojusz wojskowy, w którym uczestniczą wyłącznie ministerstwa obrony i spraw zagranicznych, z wyłączeniem innych ministerstw i podmiotów. Ponadto NATO nie ma kompetencji w zakresie kształtowania polityki i ma ograniczone uprawnienia regulacyjne i finansowe. Natomiast UE może zapewnić zdolności regulacyjne i finansowanie, ale musi najpierw określić jasną niszę, w której może zapewnić wiarygodną wartość dodaną.
Podcast jest dostępny także na platformach SoundCloud, Apple Podcast, Stitcher i Spotify
Z języka angielskiego przełożyła dr Olga Łabendowicz
Czytaj po angielsku na 4liberty.eu