Aleksandra Karasińska: Porozmawiamy dziś o odporności, ale zacznę od prostego pytania: czy podróż z Kijowa była spokojna?
Natalia Chervona: Podróżowałam do Davos dwa dni, bo taka była sytuacja w Kijowie. Są ciągłe ostrzały i wiemy, że to rosyjski atak na nasz system energetyczny.
W Kijowie są blackouty, a wiem, że i ty i twoja rodzina tam mieszkacie. Powiedz coś o tej sytuacji.
To prawda, przyjechałam tutaj i robiłam prezentację na konferencji, a nagle doszło do kolejnego poważnego ataku na Kijów. Mieliśmy wcześniej 16 budynków mieszkalnych bez ogrzewania, teraz mamy sześć tysięcy, więc to jest rzeczywistość, z którą się mierzymy. Moi przyjaciele, moja rodzina, niektórzy nie mają ogrzewania, prądu, wody, niektórzy nie mają wszystkich tych rzeczy. Zaczęłaś rozmowę o odporności, więc chcę tylko powiedzieć, że tak, jesteśmy zmęczeni, ale jest też poczucie godności. Ukraina, my nie żyjemy w ciągłej panice, raczej w ciągłej adaptacji się do rzeczywistości, bo miałam ci opowiedzieć inną historię, ale w ciągu nocy wszystko się zmieniło.
Jesteś z nami w Davos, ale ciągle patrzysz na telefon…
Mam trójkę dzieci w Kijowie. Bycie tutaj jest więc bardziej stresujące niż bycie tam, gdzie słyszę odgłosy pocisków, dronów Shahed czy czegokolwiek innego, bo tam przynajmniej mogę coś zrobić. Tutaj patrzę na telefon i widzę, że włączył się alarm przeciwlotniczy, ale nie wiem, co się dzieje, więc to bardzo nerwowa sytuacja. Z drugiej strony Ukraińcy się szybko adaptują. Na przykład czasami jest mróz, minus dwadzieścia stopni poniżej zera, a moja przyjaciółka dzwoni i mówi: „U mnie w pokoju jest plus 15”. I ona uważa, że to jest w porządku, bo to lepsza temperatura niż 10 stopni. Taka jest rzeczywistość, z którą się mierzymy, i samo bycie tutaj jest bardzo dobre, jest bardzo ciepło i spokojnie, ale chcę wrócić jak najszybciej.
Pamiętasz początek wojny?
Przede wszystkim chcę przypomnieć, że ta wojna zaczęła się dla Ukraińców w 2014 roku i są ludzie, którzy w tym czasie musieli opuścili swoje domy i przesiedlić się z regionów wschodnich. Więc nie minęły cztery lata wojny, a znacznie więcej. Minęło już 12 lat. A jeśli pytasz o pełnoskalową inwazję 24 lutego, to dokładnie ten dzień pamiętam. Jestem w Kijowie, jestem sama, bo mój mąż jest w podróży służbowej. Jestem w siódmym miesiącu ciąży z bliźniakami i właśnie się obudziłam, bo telefon zaczął dzwonić i wszyscy pytają, co się dzieje i jak ja się trzymam. Słyszałam wybuchy i to taki moment, w którym nie potrafisz zmierzyć się z rzeczywistością. Dzieje się coś niesamowitego, a twój mózg nie potrafi tego zaakceptować. Tego dnia życie zmieniło się w sekundę.
Miałam zaplanowane kontrolne USG i postanowiłam mimo wszystko pójść na badanie, a znajomi zaczęli mnie odwodzić od tego wyjścia, że to niebezpieczne. Powiedziałam im, że właśnie powinnam iść się zbadać, bo mam dzieci i muszę dbać o ich zdrowie. To było zwykłe USG, mimo wszystko poszłam do centrum miasta i udało się je zrobić. Były łzy radości, że z dziećmi wszystko jest w porządku, ale też łzy z tej niepewności, bo nie wiem, co będzie dalej. Znajdujesz się w takiej sytuacji, w której nie ma możliwości długoterminowego planowania, po prostu żyjesz w takiej rzeczywistości. I dlatego powtarzam, że my ciągle się dostosowujemy, adaptujemy, ponieważ odporność to nie brak strachu, tylko zdolność do działania i życia pomimo niego.
To jest twoja definicja odporności?
Tak bym to nazwała.
Dlaczego mieszkasz i pracujesz w Kijowie? Przecież mogłaś wyjechać z kraju, miałaś taką możliwość…
Wyjechałam, żeby urodzić dzieci. Tylko dlatego, że mąż mnie okłamał, że dołączy do mnie, kiedy będę rodzić i po prostu kazał mi wyjechać. Ale po półtora roku wróciłam z bliźniakami, a dziś mam trójkę dzieci, wszystkie urodzone podczas wojny i mieszkamy całą rodziną w Kijowie.
Przez wiele lat pracowałaś dla AM-CHAM, Amerykańskiej Izby Handlowej, ale w czasie wojny zmieniłaś ścieżkę kariery. Z czego to wynika?
Gdy wojna się zaczęła, patrzyłam na tych wszystkich wolontariuszy, cywilnych liderów, zwykłych pracowników, którzy zmienili pracę i swoje cele w jednej chwili, bo po prostu zaczęli coś robić dla swojego kraju.
Więc też to zrobiłam, nie dlatego, że to było modne, żeby zmieniać pracę na sektor obronny. To, co obserwowałam w kraju, skłoniło mnie do myślenia, że w ten właśnie sposób mogę przyczynić się do rozwoju mojego państwa, ponieważ jako firma dostarczamy dane potrzebne obrońcom w szybszy, bezpieczniejszy i bardziej skalowalny sposób, dzięki czemu zasadniczo pomagamy ratować ich życie.
Twoja firma nazywa się Shield AI?
Tak, Shield AI to to zasadniczo autonomiczne narzędzie AI. Mamy drony i oprogramowanie, które pozwala odbierać dane z pola bitwy w czasie rzeczywistym. W ten sposób dzięki mojej pracy mam realny wpływ na świat. Tak to wygląda teraz, z perspektywy dziecka. Jestem bardzo dumna, że mogę przyczyniać się do rozwoju mojego kraju i jestem dumna, że żyjemy i pracujemy na miejscu, na Ukrainie, stojąc ramię w ramię z tymi, którzy bronią kraju.
W tej dyskusji chodzi o odporność i bezpieczeństwo, ale odporność to słowo kluczowe. Zapytałam cię wcześniej, co sprawia, że społeczeństwo jest odporne? W jaki sposób potraficie być tak odporni i walczyć już tyle lat?
Jeśli myślisz, że dam ci jakiś manual lub magiczną radę, to niestety nie mam takiej. Kiedykolwiek pomyślisz sobie, że masz jakiś problem, te sytuacje są różne i wszystko jest względne. Jeśli ktoś ci powie na przykład: „Och, nie chcę lecieć w podróż służbową, bo zajmie mi to aż dwie godziny”, pomyśl, że dotarcie tutaj zajęło mi jakieś dwa dni. I to jest w porządku, i tak tu przyjeżdżam.
Po pierwsze jesteśmy zjednoczeni w tym, o co walczymy, dlaczego nadal tam jesteśmy, dlaczego moje dzieci tam są. Zawsze, gdy moje dzieci słyszą odgłosy walki, syn pyta mnie „mamo co się dzieje?” – ma trzy lata i się boi. Staram się być spokojna, opanowana i mówię mu, że może zaczyna się burza. On ma tylko trzy lata i nie chcę mu na razie wykładać lekcji historii. Muszę się przystosować do tej sytuacji, być silna i opanowana. Tak samo jest z liderami biznesu, wiele z nich to kobiety, które nagle muszą nawigować w tej sytuacji i opiekować się swoją rodziną i pracownikami. Wszyscy przeżywamy straty ludzi na polu walki, wracają też ranni. Więc musimy sobie z tym radzić, wzmacniając się nawzajem, pokazując, że możemy nadal pracować.
Po drugie to kwestia zaufania i mówię teraz bardziej o biznesie, ale może to dotyczy też codziennego życia. Musisz zaufać tym ludziom, którzy są bliżej rzeczywistości. A trzecia rzecz to uczenie się, ponieważ w Ukrainie to, co robimy, to uczenie się w czasie rzeczywistym. Bo wszystko, czego się uczymy teraz, technologia i wszystko, co się dzieje, będzie miało długoterminowy wpływ na świat.
Była pierwsza dama, Jolanta Kwaśniewska, zorganizowała program „Mentoriada” dla kobiet, liderek z Ukrainy. Miałam zaszczyt w nim uczestniczyć jako wykładowczyni i zastanawiam się, jakich liderów potrzebujemy w czasie wojny, kryzysu i jakie kobiety-liderki pojawiły się na Ukrainie?
Przywódcy powinni być silni i pewni siebie, powinni jednoczyć ludzi. Adaptacja oznacza też, że każdego dnia na Ukrainie sprawdzamy samopoczucie naszych pracowników. Najważniejsze dla każdego właściciela firmy jest ich bezpieczeństwo. Liczby w biznesie się liczą, ale życie ludzi jest ważniejsze. Dlatego jako liderka musisz upewnić się, że ludzie wokół ciebie wiedzą, dlaczego to robisz. Na przykład wieczorem poszłaś do restauracji na kolację, potem zaczął się silny atak w nocy, a rano idziesz na spotkanie biznesowe. Dlaczego? Bo w ostatecznym rozrachunku mamy poczucie, że jesteśmy po właściwej stronie i walczymy o swoją wolność.
Wcześniej nie miałaś do czynienia ze sztuczną inteligencją i musiałaś się dostosować. Bardzo szybko się uczyłaś i zostałaś liderem firmy, dlaczego?
Zdałam sobie sprawę, że mogę tam mieć wpływ. AI pomaga w gromadzeniu danych a autonomiczne systemy mogą wiele zrobić i ratować życie, ale też niewiele osób może dzięki tej technologii obsługiwać drony lub inne platformy. Jak wiadomo, brakuje nam ludzi, dlatego musimy sprawić, aby technologia pomagała nam posuwać się naprzód.
Kiedy we wrześniu rosyjskie drony pojawiły się nad Polską, nasze siły zbrojne użyły do ich strącenia myśliwców F-16, a moja ukraińska przyjaciółka, kiedy o tym rozmawiałyśmy, powiedziała, że Ukraina nauczyła się radzić sobie z tymi atakami prościej i taniej, prostymi narzędziami. Więc to też historia o odporności, o używaniu narzędzi, które wiesz, że masz, i pieniędzy, które masz, i zasobów, które masz. Zgodzisz się?
Nie masz zbyt wielu opcji, po prostu masz te narzędzia, których możesz użyć i musisz się dostosować. Myśleć: jeśli mogę coś zrobić teraz, to powinnam to zrobić, a nie myśleć, że mogę coś lepszego wymyślić później. Zrób cokolwiek, bo to najważniejsza rzecz na teraz. Działamy tak w Ukrainie, bo nigdy nie wiemy, co się wydarzy za dzień, dwa lub tydzień. Po prostu od razu rób wszystko, patrząc na twój cel.
***
Wywiad Aleksandry Karasińskiej z Nataliią Chervoną powstał w czasie konferencji World Women Davos Agenda 2026, w wydarzeniu towarzyszącym World Economic Forum.
***
Shield AI to firma z branży technologii deep-tech. Jej celem jest wykorzystanie technologii do ochrony żołnierzy i ludności cywilnej za pomocą inteligentnych systemów. Do jej produktów należą samoloty V-BAT i X-BAT, Hivemind Enterprise oraz produkty Hivemind Vision. Firma ma biura w Stanach Zjednoczonych, Europie, na Bliskim Wschodzie oraz w regionie Azji i Pacyfiku. Magazyn „Fortune” podaje, że Shield AI to jeden z najciekawszych startupów z branży obronnej, a jej wartość wycenia się na ok 5.6 mld dolarów.