Magia sportu podziałała więc na naszą korzyść. W cieniu tych wszystkich imprez mogliśmy się uspokoić mundialem w stylu american dream, jaki miał nam zaserwować Trump. Jednak stolica wolności i demokracji zaserwowała nam prawdziwie kapitalistyczną wizję turnieju. Wizję sprzedanego turnieju.
Magia sportu
Republika Południowej Afryki, czerwiec 2010. Pierwszy i chyba najpopularniejszy hit Shakiry, głośne, buczące wuwuzele i ,,szalona” piłka, Jabulani, która została tak skonstruowana, że nie do końca było wiadomo, w którą stronę poleci po uderzeniu. To wspomnienie, które w wielu z nas przywołuje nostalgię i przypomina o jednym. O magii sportu. Gdy w Starożytnej Grecji odbywały się olimpiady, zawieszano wszelkie konflikty i rzucano wszystko, by móc poczuć magię sportowej rywalizacji, która dosłownie wtedy niosła polis pokój.
Hitlerowskie Igrzyska
Z drugiej strony, w Starożytnym Rzymie Koloseum pełniło rolę propagandowej tuby. Gdy wołano chleba i igrzysk, tłumy karmiono odtwarzanymi przez niewolników popularnymi bitwami, które miały widzom uświadamiać potęgę ich Imperium. A Igrzyska w Trzeciej Rzeszy? Polityka uległości wobec nazistowskiego dyktatora doprowadziła nas do politycznego przedstawienia reżyserowanego przez Hitlera i Goebbelsa. Czarnoskóry lekkoatleta ze Stanów Zjednoczonych, Jesse Owens, zadał kłam absurdalnym tezom o wyższości aryjskich olimpijczyków, zdobywając cztery medale, ale nie zmieniło to faktu, że pozwolono Nazistom udawać, że Trzecia Rzesza to kraj, w którym dominuje spokojne i sielankowe życie. Doszliśmy więc do prostej konstatacji. Wiemy, że sport był, jest i będzie ściśle powiązany z polityką. To fakt, z którym nie możemy dyskutować. Pytanie, jakie możemy w tym kontekście zadać dotyczy bardziej skali powiązania. Bo w przypadku FIFA, czara goryczy się właśnie przelała.
Mundial ,,na trupach”
Piłkarskim mundialom faktycznie bliżej było od zawsze do roli greckich igrzysk. Przyjazd największych gwiazd do kraju, poprzedzony miesiącami marketingowego karmienia ludzi zbliżającą się imprezą zawsze pozwalał lokalnym władzom na zrobienie sobie dobrego pijaru. Jeśli opisywane wyżej hitlerowskie igrzyska czegoś nas nauczyły, to bardziej pewnie tego, żeby nie pozwalać dyktatorom reklamować się na sportowych rozgrywkach. Taki klimat miały przecież mistrzostwa w Katarze w 2022 roku. Mundial, który okrzyknięto mundialem ,,rozgrywanym na trupach”, bo faktycznie do budowy nowoczesnej infrastruktury stadionowej zaangażowano ofiary handlu ludźmi, zmuszane do niewolniczej pracy w miejscu, gdzie parę lat później zagrały gwiazdy światowego futbolu.
Xi Jinping i… Ukraina
Ten turniej obronił się jednak wysokim poziomem sportowym. Podobnie chińskie igrzyska w 2022 roku, które dosłownie wstrzymały wojnę i paradoksalnie uratowały Ukrainę. Xi Jinping porozumiał się z Putinem i wstrzymał moment rozpoczęcia inwazji na Ukrainę do zakończenia rywalizacji sportowej. W wyniku tego Rosjanie rozpoczęli atak w momencie ocieplenia, a ciężki sprzęt wojskowy grzązł w roztopach i błocie, spowalniając Rosjan i uniemożliwiając osiągnięcie kluczowego wtedy celu – szybkiego podbicia Kijowa.
Magia sportu podziałała więc na naszą korzyść. W cieniu tych wszystkich imprez mogliśmy się uspokoić mundialem w stylu american dream, jaki miał nam zaserwować Trump. Jednak stolica wolności i demokracji zaserwowała nam prawdziwie kapitalistyczną wizję turnieju. Wizję sprzedanego turnieju. Pierwsze oznaki tego, co nas czekało dostaliśmy już przy losowaniu grup. Więcej niż losowania było występów amerykańskich gwiazd, a w środku ceremonii dokonano symbolicznego aktu sprzedaży. Infantino, prezes FIFA, wręczył Trumpowi ,,pokojową nagrodę nobla FIFA”, wyjaśniając, że robi to, czego nie miał odwagi zrobić Komitet Noblowski.
Infantino – zakładnik Trumpa
Obawialiśmy się tego, co nas czeka całkowicie słusznie. Głównym narzędziem trumpowskiej polityki był zawsze but. Tak też Stany Zjednoczone zadziałały. Z buta. Pierwszymi ofiarami tej polityki byli piłkarze. Wszystkie reprezentacje zostały bardzo wnikliwie na lotniskach przeszukane. Bardzo szczegółowa procedura przeszukania Kevina De Bruyne, czy innych gwiazd światowej piłki, obiegła internet. To jednak można jeszcze wytłumaczyć bezpieczeństwem. Zupełnie jednak nie można tłumaczyć tego, w jaki sposób postąpiono z najlepszym afrykańskim sędzią piłkarskim. Omar Abdulkadir Artan nie został wpuszczony przez trumpowskie służby do kraju. Nie otrzymał wizy. Somalijski sędzia otrzymał jednak paszport dyplomatyczny, ale i to nie przekonało Trumpa, który pozostał nieugięty. FIFA nie zareagowała, tłumacząc, że rząd kraju organizatora ma prawo decydować o przyznawaniu wiz lub nie. Infantino natomiast zapytany o tę sytuację na konferencji odpowiedział ,,Chill”. Donald Trump zyskał nawet prawo ,,weta”. Lider amerykańskiej kadry otrzymał w swoim meczu czerwoną kartkę, która wyrzuciła go z kolejnego, ciężkiego meczu z reprezentacją Belgii. Właściwie nie ,,wyrzuciła”, a miała wyrzucić. Bo zainterweniował Trump. Folarin Balogun otrzymał ,,zawieszenie” swojej czerwonej kartki. Oznacza to mniej więcej tyle, że kartka nie będzie ,,działać” przez następny rok.
Mundial dla bogatych
Oprócz wszystkich powyższych kontrowersji należy przyznać, że Trump zadbał bardzo o to, żeby mundial miał prawdziwie amerykański charakter. Dowodem tego są amerykańskie ceny. Przeciętnego Amerykanina nie stać na wejście na którykolwiek z meczy. Wszystko przez to, że mistrzostwa w Stanach zostały przygotowane właśnie w sposób mający maksymalizować zyski. Maksymalizuje też produkcję CO2. Żadne wydarzenie nie wyemitowało tyle dwutlenku węgla co obecny mundial. Trzeba w tym miejscu przyznać, że ten rozmach jest widoczny i jest faktycznie spektakularny. Ceremonia otwarcia każdego meczu jest widowiskowa, flagi rywalizujących państw zakrywają całe boisko, a do odśpiewania hymnu wychodzi nie tylko wyjściowa jedenastka, a cała drużyna. Poza tym stadiony, na których odbywa się turniej, wyróżniają się na plus w porównaniu do wszystkich poprzednich edycji. Zamknięte areny Dallas, Atalanty czy wielka infrastruktura Seattle w kształcie piłki futbolowej robią gigantyczne wrażenie. To one budują klimat tego czempionatu. Tylko czy z tego klimatu zapamiętamy ten turniej? Czy bardziej z tego, że kapitalizm i wolność to dwie, zupełnie różne od siebie wartości, a amerykański mundial to symbol nie wolności, a brudnego, bezwzględnego i zdecydowanie niepięknego kapitalizmu?