Pewne mosty w ostatnich latach udało nam się zbudować. Jeden z nich powstał na niestety bardzo pewnych i trwałych dzisiaj fundamentach. Na nienawiści, na rasizmie, na wspólnym poczuciu bycia wykorzystanym, wręcz zniewolonym przez elity. Tym mostem jest populizm. Most, który z daleka miga narodową flagą, dumnie wprowadzając nas w piękną ułudę.
Wiele dzisiaj mówi się w przestrzeni publicznej o potrzebie budowania mostów. W mostach dostrzegamy nadzieję, szansę, republikańską ideę wspólnoty. W skrajnie rozdartym dzisiaj społeczeństwie liczymy na budowanie mostów. Ostatnie lata coraz bardziej je bowiem zasypują i nie ułatwiają nam tworzenia społeczeństwa obywatelskiego, różniącego się, ale wzajemnie szanującego. Dzielą nas poglądy, dzieli nas poziom życia, wreszcie dzieli nas wiek. Coraz trudniejsze staje się jednoczesne spełnienie potrzeb starszych pokoleń, wychowanych na zupełnie innych wartościach z potrzebami młodych, niepokornych ludzi pokolenia Z. Wydaje nam się, że nic nas właściwie nie łączy. W tym wszystkim nie dostrzegamy jednak, że pewne mosty w ostatnich latach udało nam się zbudować. Jeden z nich powstał na niestety bardzo pewnych i trwałych dzisiaj fundamentach. Na nienawiści, na rasizmie, na wspólnym poczuciu bycia wykorzystanym, wręcz zniewolonym przez elity. Tym mostem jest populizm. Most, który z daleka miga narodową flagą, dumnie wprowadzając nas w piękną ułudę. Gdy jednak podejdziemy do niego, to dostrzeżemy, że z bliska to tak naprawdę brunatny most, który łączy pokolenia. Ten most doprowadził nas do nowych czasów. Czasów kryzysu demokracji liberalnej.
Populizm w opinii publicznej jest traktowany dzisiaj jako coś bardzo nowego. Coś, co nadeszło do nas nagle i z marszu zajęło kluczowe miejsce na ideologicznej scenie Europy. Znikąd zniewoliło liberalną demokrację i wpuściło ruski powiew imperializmu na nasze europejskie salony. To nie tyle kłamstwo, ile nieumiejętność obserwacji pewnych zjawisk socjologiczno-psychologicznych. Bo populizm nadchodził do nas krokami. Powoli docierając do coraz to nowych wyborców i coraz to bardziej urządzając się w naszym świecie. Nieświadomie legalizowaliśmy to zjawisko przez lata, zupełnie nie dostrzegając, że za chwilę opanuje cały świat. Nie zauważyliśmy tego, że to nie najmłodsze pokolenia nagle stały się populistyczne, tylko wszystkie pokolenia nagle odnalazły szansę w tym, z czego populizm słynie[1]. Z tworzenia sobie wspólnych punktów nienawiści i obarczanie ich odpowiedzialnością za wszelkie zło[2]. Ze znajdywania łatwych rozwiązań na skomplikowane problemy.
Po pierwsze, populizm był u nas już od lat[3]. Sama postać Andrzeja Leppera, a więc polityka, którego czas nadszedł ponad dwie dekady temu, jest najlepszym przykładem na to, że populizm już u nas był. Lepper wskazywał przede wszystkim, że znaleźliśmy się „w okrążeniu” mitycznych, brukselskich elit, których zasadniczym celem jest zniewolenie narodu polskiego i wyniszczenie polskiego rolnika. Proste hasła, które niósł na barkach, prawie zawsze wysuwały oskarżenie wobec polskiego establishmentu[4]. Nie bał się nawet wysnuwać tych zarzutów z mównicy sejmowej, apelując do rządzących, że „nie muszą Polakom nic dawać, wystarczy, żeby po prostu przestali kraść”. Zdominował elektorat rolniczy[5], (a przecież tematy rolnicze były drugim najgorętszym tematem wyborów w 2005 roku) ale trafiał do różnych ludzi, tworząc antysystemowe przeświadczenie, że tylko zmiana elity przyniesie Polakom upragnioną wolność. Elita się ostatecznie zmieniła, bo w 2005 roku Lepper stał się członkiem rządu. Podjął się misji „reformowania skorumpowanej elity od środka” i to okazało się jego (przynajmniej politycznym) zabójstwem. Elity bowiem Lepper finalnie nie zreformował, a przynajmniej nie zdołał tego wyjaśnić swoim wyborcom, którzy stanowili dosyć specyficzną grupę elektoratu. Zdołał natomiast sam stać się „promotorem” innych skorumpowanych przedstawicieli rządu. Choć jego przygoda zakończyła się tragicznie, warto zastanowić się gdzie dziś byłby Lepper, gdyby nie zdecydował się jednak grać z Kaczyńskim w 2005 roku.
Jeśli ktoś dalej nie jest przekonany co do stałości i długotrwałego charakteru populizmu w Polsce, to proponuję przenieść się do 1990 roku i wyborów prezydenckich. Stająca przed wielką szansą politycznej rewolucji Polska na chwilę wstrzymała oddech. W bitwie o fotel prezydencki nieoczekiwanie pojawił się kandydat z Ameryki Łacińskiej z czarną teczką, której zawartość miała wywrócić do góry nogami opinię publiczną o kandydującym liderze Solidarności Lechu Wałęsie. Choć nie mówiło się o tym, to już wtedy mogliśmy mówić o pojawieniu się populizmu w III RP. Mało tego, skoro były to pierwsze wolne wybory prezydenckie w Polsce o dziesięcioleci, to moglibyśmy określić Tymińskiego mianem „pierwszego populisty III RP”. Mówienie o nim w tej perspektywie z jednej strony jest czymś obcym, z drugiej[6]„nie wprost” już od dawna jest w ten sposób nazywany. Stan Tymiński był bowiem przede wszystkim bowiem kandydatem charyzmatycznym. Oprócz owianej mitami teczki kandydat „znikąd” prowadził przez cały czas antysystemową kampanię wyborczą. Tymiński za wszelkie zło oskarżał siły systemu[7]. Jego kampania była bardziej emocjonalna niż merytoryczna. Uderzał w „wysokie” tony, apelując do sumienia każdego Polaka, by ten stanął do walki o Polskę, której grozi gospodarczy upadek.
Po drugie, skoro ustaliliśmy wreszcie, że populizm nie jest u nas czymś nowym, a stanowi most, który łączy nasze czasy z czasami naszych rodziców, zajmijmy się teraz ustaleniem, czemu właściwie możemy populizm uznawać za coś, co łączy poglądy polityczne[8]. Już w 2019 roku w postulatach programowych partii KORWiN widać rozproszenie, które przyciąga różnorodne grupy elektoratu. Oprócz gospodarki wolnorynkowej kluczowej dla przedsiębiorców i młodych wyborców, podobny priorytet miały postulaty dotyczące narodowego stylu życia, czy tradycyjnej moralności, a więc kwestie kluczowe dla starszych wyborców, wzburzonych nieuzasadnioną w gruncie rzeczy nienawiścią wobec osób LGBT, żyjących w poczuciu konieczności obrony ideologicznych fundamentów starego świata, w którym się wychowali.
Pierwszym populistycznym osadzeniem elektoratu w swojej partii był gospodarczy zwrot Prawa i Sprawiedliwości. Akcje pokroju 500+ i emerytur, od 2015 roku głośno komentowane jako populistyczne próby pozyskania wyborców, przyniosły zamierzony skutek[9]. Dzisiaj największym wyborczym fundamentem betonującym każde ich zwycięstwo są zawsze zmotywowani do głosowania seniorzy po 65 roku życia. Systematyczne wzbudzanie w nich nienawiści do represjonowanych grup społecznych, takich jak mniejszości seksualne, mobilizują ich zawsze do ruszenia do lokali wyborczych. Takie jest zadanie Czarnka. Tworzenie żartów z „czterech pancernych i psiecka”, wysnuwanie oskarżeń o psucie struktury polskiej rodziny, to dowód na populistyczne omotanie najstarszych[10].
Trochę młodsza, aktywna zawodowa grupa wiekowa (35-64) głosuje dzisiaj na Brauna. Proruskie trolle opanowujące coraz więcej sfer naszego internetowego życia znajdują bardzo łatwy dostęp do tej grupy. Koncentrują się głównie na obwinianiu Ukrainy i Izraela o największe problemy naszego świata. Może początkowo Braunem interesowali się faktycznie jedynie młodzi szukający dopaminy i akcji z gaśnicą w sejmie. Teraz ten elektorat to ludzie nauczeni nienawiści wobec ukraińskiej mniejszości, która w Polsce znalazła schronienie przed ruską, imperialną machiną wojenną.
Między naszymi pokoleniami istnieje wielka przepaść. Różni nas wiele, prawie wszystko. Mamy inne podejście do obowiązków, inne podejście do rodziny, inne podejście do życia. Wśród tych wielu różnic nie dostrzegamy jednak, że są rzeczy, które nas łączą. Łączy nas populizm. Łączy nas nienawiść.
[1] Axel Klein, Is There Left Populism in Japan? The Case of Reiwa Shinsengumi, “The Asia-Pacific Journal”, nr 1; Maj 2020, s. 6.
[2] Martin Strobl, Andrea Sáenz de Viteri, Martin Rode, Christian Bjørnskov, Populism and Redistribution, „Journal of Economic Behavior & Organization”, t. 207, Amsterdam 2023, s. 1-2.
[3] Sławomir Drelich, Trybun ludowy – przypadek Andrzeja Leppera, Toruń 2013.
[4] Antoni Dudek, Lepper – chłopski trybun, https://www.youtube.com/watch?v=_5jEMNDJgj8 [dostęp 31.03.2026 r.].
[5] Wojciech Rafałowski Kampanie parlamentarne w Polsce Warszawa 2023, s. 168.
[6] Marcin Gajek, Tymiński – Przeoczony Charyzmatyk, Securitologia nr 2/2018, s 128.
[7] Jak wyżej, s 143.
[8] Wojciech Rafałowski, Kampanie Parlamentarne w Polsce, Warszawa 2023, opracowanie na podstawie danych MARPOR ze s. 212.
[9] Raport CBOS Kim są wyborcy partii politycznych w Polsce, Nr 98/2023, s. 3.
[10] Gabriel Czyżewski Kim są wyborcy Grzegorza Brauna? Wyniki zaprzeczają wszystkim stereotypom, Klub Jagielloński, styczeń 2026, https://klubjagiellonski.pl/2026/01/05/kim-sa-wyborcy-grzegorza-brauna-wyniki-zaprzeczaja-wszystkim-stereotypom/ [dostęp: 1.04.2026]