Jak podaje roczny raport natowskiego Strategic Communication Centre of Excellence, 93 procent rosyjskojęzycznych kont na Twitterze ma charakter anonimowy lub jest prowadzonych automatycznie. Kreml nie wstydzi się swojego zaangażowania w mediach społecznościowych, szerząc prorosyjską propagandę i dezinformację w Europie (i nie tylko). Czy jednak powinniśmy niczym bałtyckie „Elfy” używać tych samych środków w celu zwalczania owych wrogich zachowań? Czy demokrację uratuje pozytywny robotrolling?
