Jak w ciągu 20 lat apel podpisany przez organizacje, których nazwy były znane jedynie ich członkom, w zapomnianym przez Boga i ludzi zakątku świata, przerodził się w globalny ruch, który zawładnął sercami i rozumami milionów, z którym muszą się liczyć rządy na świecie i który daje swoim uczestnikom moralny mandat do używania przemocy? Jeżeli napiszę, że mam na myśli ruch BDS (Boycott, Divestment, Sanctions), to mało kto w Polsce będzie wiedział o co chodzi. Jeżeli jednak dodam, że chodzi o bojkot Izraela, to sprawa stanie się jasna.
9 lipca 2005, osiem miesięcy po śmierci Arafata i zakończeniu drugiej Intifady, w Ramallah ponad 170 organizacji palestyńskich wystosowało do Zachodniego Świata „Palestinian Civil Society Call for BDS” [1]. Apel był inspirowany walką antyapartheidową w RPA i wzywał do bojkotu, dywestycji i sankcji „podobnych do tych przeciw RPA w epoce apartheidu”. Celem miało być doprowadzenie do zburzenia muru, powrotu uchodźców i utworzenie państwa Palestyna. O podpisaniu nie poinformowały żadne media na Zachodzie. Po 20 latach mamy nie tylko wielusettysięczne manifestacje w największych miastach świata, protesty na uczelniach, postulaty likwidacji Państwa Izrael i „powrotu” Żydów do Polski i na Białoruś, ale też akty terroru podejmowane w ramach „Global Intifada”. Można oczywiście powiedzieć, że globalny sukces BDS jest wynikiem działań Izraela pod przywództwem Netanyahu, jednak nawet sami uczestnicy ruchu nie tak opisaliby przyczyny sukcesu BDS.
Import BDS
Praktycznie w Polsce nieznany i trudny do zrozumienia, jest proces „zaimportowania” BDS do brytyjskiego dyskursu. A to Wielka Brytania jest pierwszym krajem Zachodu, w którym BDS się rozwinął. Bez tego kroku ruch pozostałby apelem działaczy niewielkiego fragmentu „Trzeciego Świata” (tak wtedy nazywane było Globalne Południe) o sprawiedliwe traktowanie, który pozostał bez żadnych praktycznych konsekwencji.
Dlaczego stało się inaczej? Na mapie brytyjskiego dyskursu o odpowiedzialności moralnej za kolonializm Południowa Afryka zajmowała szczególne miejsce. Z jednej strony mamy godną wstydu i pogardy wojnę burską. Wojnę kolonialną, imperialną i rasistowską. Z drugiej natomiast, winę tę można uznać za „odkupioną” ze względu na skuteczne pokonanie zbrodniczego apartheidu w RPA, w którego obaleniu obywatele UK mieli ważny udział zmuszając swoje władze do ustanowienia bojkotu i sankcji.
Moralnym symbolem „czystego zła” nie były ani Indie — kolonializm był tu relatywizowany kontekstem historycznym, ani Kenia — o obozach koncentracyjnych po powstaniu Mau-Mau Brytyjczycy dowiedzieli się z książki Caroline Elkins Britain’s Gulag [2], która ukazała się pół roku po apelu z Ramallah.
Moral panic i odpowiedzialność zbiorowa
Mamy więc symbol czystego zła przeniesiony z RPA na Izrael. Co więcej zła, które całkiem niedawno zostało pokonane przez lewicę. Dzisiaj znowu słyszymy wołanie o pomoc, a skoro raz się udało, to powtórzmy ten sam model działania. Ten mechanizm pozwolił na szybkie osadzenie się BDS w środowiskach progresywnych — w Akademii, NGO, związkach zawodowych i mediach. Pierwsza uchwała wzywająca do bojkotu izraelskich uniwersytetów została przyjęta przez AUT (Association of University Teachers) 22 kwietnia 2005 roku — a więc jeszcze przed ogłoszeniem apelu BDS z Ramallah. Była reakcją na wcześniejszy apel PACBI (Palestinian Campaign for the Academic and Cultural Boycott of Israel) z kwietnia 2004 roku, podpisany przez ok. 60 palestyńskich akademików. Wprawdzie uchwała AUT została uchylona po miesiącu, jednak sprawa bojkotu systematycznie wracała na zjazdach organizacji nauczycieli akademickich. To pokazuje, że lipcowy apel z Ramallah był raczej próbą zjednoczenia i sformalizowania już istniejących inicjatyw niż ich zainicjowaniem.
Użycie odniesienia do RPA wyzwoliło mechanizm moral panic opisany przez Stanleya Cohena: „Pojawia się stan, epizod, osoba lub grupa osób, które zaczynają być definiowane jako zagrożenie dla wartości i interesów społecznych; ich natura jest prezentowana w sposób stylizowany i stereotypowy przez mass media; na barykady moralne wchodzą redaktorzy, biskupi, politycy i inne prawo-myślące osoby” [3].
Mechanizm opisany przez Cohena składa z kilku elementów. Musi istnieć „ludowy diabeł”, grupa, na którą projektowane są lęki społeczne. Nie trzeba przeczytać 2000 stron „Historii antysemityzmu” Poliakova, żeby wiedzieć, że Żydzi są obsadzani w tej roli w Europie od setek lat. Grupie tej przypisywana jest dewiacja (w tym przypadku oskarżenie o apartheid) i następuje spirala nakręcania dewiacji — coś na kształt medialnej komory rezonansowej. Aby to nastąpiło potrzebne są autorytety moralne (moral entrepreneurs), w tym przypadku akademicy i media. Wreszcie cechą moral panic jest nieproporcjonalność reakcji do faktycznego zagrożenia [4].
Panika moralna powoduje powstanie „wspólnoty dobrych”, do której przynależność wymaga przyjęcia konkretnej postawy, a jej kwestionowanie skutkuje wykluczeniem. W tym przypadku brytyjskie środowiska progresywne obsadziły Izrael w roli złego i Żydów w roli uprzywilejowanych, a wykluczeniem ze „wspólnoty dobrych” skutkowało kwestionowanie tego pewnika. Pisał o tym David Hirsh, socjolog z Goldsmiths University, który od 2005 roku przeciwstawia się ruchowi BDS w brytyjskiej Akademii [5].
Moral panic przynosi nie tylko wykluczanie z grona przyzwoitych tych, którzy nie przyłączą się do krytykowania „czystego zła”. Walka z diabłem usprawiedliwia przemoc. Może nie fizyczną (to jednak Oxbridge i sztachetami się tu nie bijemy), ale werbalną, emocjonalną i symboliczną na pewno. Panika moralna nie tylko wyklucza nieprawomyślnych, ale też, przez demonizację, usprawiedliwia coś jeszcze: odpowiedzialność zbiorową.
USA i intersekcjonizm
Rozwój BDS w USA warty jest dokładniejszego omówienia z kilku powodów. Po pierwsze, miał on korzenie w tradycji ruchów progresywnych sięgające głębiej niż w Wielkiej Brytanii. Po drugie, jego wpływ na państwa Wspólnoty Brytyjskiej był większy niż samej Wielkiej Brytanii. Po trzecie wreszcie, miał duży wpływ na uczynienie broni z terminów prawnych (weaponisation of law).
“Sojusz” progresywno-palestyński w USA należy liczyć od Czarnych Panter. Malcolm X odwiedził Gazę w 1964 roku, spotkał się z szefem PLO Ahmadem Shuqayrym, a w Egyptian Gazette opublikował esej „Zionist Logic” — atak na logikę syjonizmu jako kolonializmu [6]. Huey P. Newton, współzałożyciel Black Panther Party pisał, że „Izrael został stworzony przez zachodni imperializm i utrzymywany zachodnią siłą ognia” [7]. BPP traktowała Afroamerykanów jako „wewnętrznie skolonizowany” lud, w Palestyńczykach widziała „bratni lud Trzeciego Świata”, a al-Fatah popierała od 1968. Narracja propalestyńska w ruchach wyzwolenia Afroamerykanów była obecna do końca lat 70. Jeszcze w 1979 Jesse Jackson spotyka się z Arafatem, ale potem temat zanika do końca lat 90.
Jednak środowisko akademickie w USA było na początku lat 2000. „gotowe” na ruch BDS. W 1993 Hatem Bazian, palestyńsko-amerykański aktywista na UC Berkeley, zakłada pierwszy oddział Students for Justice in Palestine (SJP), chociaż do 2002 ruch pozostaje marginalny. W 2002 powstaje Palestine Solidarity Movement, sieć kampusowa organizująca coroczne konferencje. Po ogłoszeniu BDS Call z Ramallah, oddziały SJP mnożą się na amerykańskich kampusach jak grzyby po deszczu. Do 2011 roku SJP miało ich ok. 100 — w tym na uczelniach Ivy League, a na Columbia zorganizowało swoją pierwszą ogólnokrajową konferencję. Do 2024 roku liczba oddziałów przekroczyła 275.
Kluczowe dla odrodzenia się sojuszu środowisk progresywnych ze sprawą palestyńską było intersectionality (intersekcjonalność) — pojęcie z krytycznej teorii rasy Kimberlé Crenshaw [8], oznaczające splatanie się różnych form opresji. Amerykańskie organizacje propalestyńskie wbudowały sprawę palestyńską w sieć spraw sprawiedliwości społecznej: prawa osób kolorowych, feminizm, LGBTQ+, rdzenni Amerykanie, abolicjonizm więziennictwa, klimat. Palestyna stała się częścią pakietu — jeśli jesteś progresywny, musisz popierać BDS, tak jak musisz popierać prawa trans. Punktem zwrotnym jest tu powstanie ruchu Black Lives Matter po zabójstwie Michaela Browna w Ferguson w sierpniu 2014 roku. W czasie protestów, które rozlały się na cały kraj wznoszone jest hasło „From Ferguson to Palestine, occupation is a crime!” (w lipcu wojska izraelskie prowadziły w Gazie operację „Protective Edge”), a w 2015 delegacje aktywistów BLM odwiedzają Zachodni Brzeg. W 2016 koalicja Movement for Black Lives (M4BL) publikuje manifest polityczny, w którym nazywa Izrael „państwem apartheidu” i oskarża USA o współudział w „ludobójstwie narodu palestyńskiego” [9]. W 2016 ukazuje się także książka Freedom Is a Constant Struggle Angela Davis [10], która wprost łączy rasizm, przemysłowy kompleks więziennictwa i kolonializm osadniczy „z perspektywy intersekcjonalności”. Najnowszym akordem w tej kompozycji są propalestyńskie hasła i symbole w trakcie protestów przeciwko ICE w Mineapolis.
Są jeszcze dwa powody, dla których USA są istotne dla rozwoju ruchu BDS. Pierwszy wynika z użycia pojęcia „settler colonialism” do opisu Izraela. Ta konstrukcja — zrównania sprawy palestyńskiej z prześladowaniem rdzennej ludności w koloniach w wyniku kolonializmu osadniczego — rezonowała bardzo dobrze w lewicy australijskiej, kanadyjskiej i nowozelandzkiej, czego skutkiem było upowszechnienie się BDS w tych krajach. Drugi powód jest może jeszcze ważniejszy. W USA rozumienie wolności słowa jest znacznie szersze niż w Europie. Pierwsza Poprawka interpretowana jest zgodnie z wyrokiem Brandenburg v. Ohio (1969) [11]: mowa traci ochronę TYLKO jeśli jest „skierowana na wywołanie i prawdopodobnie wywoła bezpośrednie bezprawne działanie” (imminent lawless action). Oznacza to, że w przeciwieństwie do Europy użycie w wypowiedzi publicznej określenia „ludobójstwo” nie wymaga szczególnego uzasadnienia, a zabronić go można jedynie wtedy, gdy stanowi bezpośrednie wezwanie do przemocy (np. ruchy antyszczepionkowe bez konsekwencji prawnych używały określenia „vaccination genocide” jako opisu działań niepożądanych szczepionek). Dla dyskursu amerykańskiego niczym nadzwyczajnym nie było użycie przez M4BL określenia „ludobójstwo narodu palestyńskiego” latem 2016 roku. W konsekwencji dużo łatwiej było tę samą konstrukcję upowszechnić globalnie. W ten sposób pojęcie oznaczające „najgorszą możliwą” zbrodnię prawa międzynarodowego zaczęło funkcjonować w odniesieniu do Izraela dużo wcześniej niż od początku wojny w Gazie.
Zarówno „apartheid” w Wielkiej Brytanii, jak i „ludobójstwo” w USA pełniły tę samą funkcję: nadawały ruchowi BDS ciężar moralny, który usprawiedliwiał radykalne działania. Warto się przyjrzeć, jak ten mechanizm działa.
Język jako oręż dobrej sprawy
Pojęcia „apartheid”, które było wehikułem upowszechnienia BDS w Wielkiej Brytanii i „ludobójstwo”, które pełniło podobną funkcję w USA, mają jedną wspólną cechę. Są pojęciami z zakresu prawa międzynarodowego, mają precyzyjnie określony delikt, praktykę orzeczniczą i poważne sankcje. Mieszanie użycia publicystycznego, w celu podkreślenia wagi problemu, z prawno-karnym nazywane jest weaponizacją języka prawnego. Powstaje sekwencja: publicystycznie to ludobójstwo (widać podobieństwa) — czyli to jest ludobójstwo — ludobójstwo ma swoje sankcje prawne — mamy obowiązek wyciągnąć te sankcje z taką samą bezwzględnością, jak robiliśmy to wcześniej.
Zaczynając od ludobójstwa — Konwencja w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa (1948), w Art. II definiuje ludobójstwo jako czyny popełnione „z zamiarem zniszczenia w całości lub części grupy narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej jako takiej” [12]. Nie wystarczy przedstawić dowody na wystąpienie pięciu rodzajów czynów składających się na ludobójstwo: zabijanie członków grupy, powodowanie poważnych szkód fizycznych lub psychicznych, narzucanie warunków życia obliczonych na fizyczne zniszczenie, zapobieganie urodzinom, przymusowe przekazywanie dzieci. Trzeba jeszcze udowodnić zamiar fizycznego wyniszczenia grupy. W praktyce oznacza to, że wiele jest zachowań zbrodniczych, które są podobne do ludobójstwa, jednak nim nie są. MTS orzekając w sprawie Bośnia v. Serbia (2007) uzasadniał: „Nie wystarczy ustalić, że doszło do umyślnych bezprawnych zabójstw członków grupy. Dodatkowy zamiar musi być również ustalony i jest zdefiniowany bardzo precyzyjnie” [13]. Ale przecież Amnesty International wydało raport nt. ludobójstwa w Gazie, MTS zarządził w styczniu 2024 środki tymczasowe, a Komisja Praw Człowieka ONZ jednoznacznie wypowiedziała się w tej sprawie. Tylko że ani Amnesty International, ani Komisja Praw Człowieka ONZ nie są sądem prawa międzynarodowego i ich stanowisko nie ma mocy orzeczenia. Co więcej, AI we własnym raporcie explicite odrzuca standard dowodowy przyjęty przez MTS do wykazywania zamiaru ludobójczego państwa, uznając go za „nadmiernie zawężającą interpretację, która w praktyce wyklucza stwierdzenie ludobójstwa w kontekście konfliktu zbrojnego” (overly cramped interpretation… that would effectively preclude a finding of genocide in the context of an armed conflict) [14]. Innymi słowy, AI dochodzi do wniosku o ludobójstwie stosując łagodniejszy próg dowodowy niż ten, który obowiązuje przed trybunałami międzynarodowymi. Natomiast decyzja MTS o środkach tymczasowych to nie orzeczenie merytoryczne — Trybunał stwierdził jedynie, że roszczenia RPA są prawdopodobne (plausible) i sytuacja wymaga zabezpieczenia przed rozstrzygnięciem co do meritum, które jeszcze się nie odbyło [15].
Ludobójstwo jest „zbrodnią zbrodni” i jego wystąpienie uzasadnia podjęcie wszelkich możliwych działań, z odpowiedzialnością zbiorową włącznie, jak dywanowe bombardowania miast niemieckich w czasie II wojny światowej, w których zginęły setki tysięcy cywilów.
Podobnie wygląda problem z apartheidem. Istnieją Konwencja o Apartheidzie (1973) i Statut Rzymski ICC definiujące zbrodnię apartheidu jako „nieludzkie czyny popełnione w celu ustanowienia i utrzymywania dominacji jednej grupy rasowej nad inną grupą rasową i systematycznego jej uciskania” (Konwencja) oraz „popełnione w kontekście zinstytucjonalizowanego reżimu systematycznego ucisku i dominacji jednej grupy rasowej nad innymi i popełnione z zamiarem utrzymania tego reżimu” (Statut Rzymski) [16]. Od 2005 roku, gdy oskarżenie to zostało przedstawione przez ruch BDS, do dziś oskarżenie takie wobec Izraela nawet nie zostało przyjęte do rozpatrzenia przez MTK. Głównie dlatego, że niezwykle trudne dowodowo byłoby uzasadnienie „kontekstu dominacji jednej grupy rasowej nad drugą”.
Emocjonalnym paliwem ruchu BDS nie mogą być oskarżenia o zbrodnie wojenne (to także poważna zbrodnia prawa międzynarodowego). W tym przypadku dużo trudniej byłoby osiągnąć efekt moral panic. Zbrodnie wojenne są nie tylko bardziej „powszednie”. Trzeba byłoby także pod podobnym pręgierzem stawiać własne kraje. Sposób rozliczenia zbrodni wojennych w Abu Ghraib niewiele różni się od podobnych procesów w Izraelu. Natomiast tłumienie powstania Mau-Mau w Kenii nie spowodowało postawienia komukolwiek oskarżenia o zbrodnie wojenne (w 2005 roku żyli bezpośrednio odpowiedzialni i ich dowódcy). Trochę trudno mobilizować do walki z Izraelem, skoro nie rozliczyliśmy nie tylko naszej przeszłości kolonialnej, ale także dzisiejszych zbrodni.
Należy do tego zbioru dodać pojęcie kolonializmu. Użycie pojęcia „kolonializm osadniczy” w odniesieniu do ostatnich zachowań państwa Izrael i Żydów mieszkających na Zachodnim Brzegu jest adekwatne. Tylko że pojęcie to w Europie jest niezrozumiałe i przymiotnik jest pomijany. Opisowo zrównuje z kolonializmem europejskim, a moralnie zrównuje zachowania Izraela z zachowaniami Króla Leopolda II w Kongu.
Weaponizacja języka, niezależnie czy świadoma, czy nie, prowadzi do przyzwolenia na przemoc i odpowiedzialność zbiorową. A nawet uczynienie z niej cnoty, jak pisał Fanon o walce z kolonializmem: „Na poziomie jednostki przemoc odtruwa. Wyzwala skolonizowanego z kompleksu niższości, z rozpaczy i bezczynności” (tłum. autora) [17].
O tym, jakie znaczenie ma weaponizacja pojęć prawnych, mówił Philippe Sands (UCL, autor East West Street, reprezentuje Gambię przed MTS ws. Rohingya): „Słowo ludobójstwo zyskało pozycję w kręgach politycznych i dyskusjach publicznych jako »zbrodnia zbrodni«, wynosząc ochronę grup ponad ochronę jednostki (…). Wydaje mi się mało przekonujące, że zabicie 100 000 ludzi jako zbrodnia przeciwko ludzkości jest mniej straszne niż zabicie 100 000 ludzi jako grupy” [18].
Lewica nie może być antysemicka?
Nie bez znaczenia dla rozwoju ruchu BDS było to, że na sztandary wyniosła go lewica. Reputacja i tradycja lewicy działają jak szczepionka na oskarżenia o antysemityzm. Jak ktoś o lewicowych poglądach może być oskarżany o antysemityzm? To Żydzi budowali socjalizm i komunizm. Bund został założony podczas I Zjazdu Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji. Komuniści byli głównym wrogiem nazistów. Dali temu świadectwo na ulicach Berlina w latach 30., w Stalingradzie w 1942 i w Północnych Włoszech w 1944. Socjalizm jest ideologią równouprawnienia, tolerancji i obrony prześladowanych. Zatem z definicji człowiek lewicy antysemitą być nie może.
Niestety, lewica nie tylko może, ale wystarczająco często była antysemicka, żeby nie traktować tego jako przypadek. Pierre-Joseph Proudhon zapisał: „Żyd jest wrogiem rodzaju ludzkiego. Tę rasę trzeba odesłać do Azji albo wytępić”. Charles Fourier pisał, że „Żydzi są trądem i ruiną ciała politycznego” [20], a jego uczeń Alphonse Toussenel zasłynął klasycznym dziełem „antysemityzmu ekonomicznego” [21]. Nie tylko francuscy socjaliści — także Engels w korespondencji wielokrotnie posługiwał się antysemickimi stereotypami [22]. Zachowań takich można by mnożyć, choć oczywiście było też wielu działaczy lewicy, jak Róża Luxemburg, którzy takim postawom się sprzeciwiali.
Nie tylko chodzi tu o tradycje lewicy, ale też o zachowania z II połowy XX wieku. Powojenna stalinowska czystka, która nie doszła do skutku tylko dlatego, że dyktator odszedł z tego świata, miała dotyczyć „odchylenia kosmopolitycznego” (czytaj: żydowskiego) [23]. Antysemicka par excellence była kampania gomułkowska, która wypędziła z Polski co najmniej 13 000 Żydów. Stanowiła ona element strategii sowieckiej, w ramach której „antysyjonizm” stał się cnotą i tarczą przed oskarżeniem o antysemityzm — syjonizm został przedefiniowany przez sowiecką propagandę z ruchu narodowego w ideologię rasistowską i kolonialną [24].
Gdy mówimy o ruchach lewicowych, warto też przypomnieć historię Lat Ołowiu w Europie Zachodniej. Znacząca część środowisk sięgających po terror w latach 70. zaczynała od udziału w pokojowych manifestacjach lewicy w końcu lat 60. Przemoc aparatu państwa, brak własnej sprawczości i poczucie alienacji doprowadziły aktywistów do sięgnięcia po przemoc. Dojście od pokojowej walki o równość, sprawiedliwość i prawa mniejszości do uczestniczenia niemieckich lewicowych terrorystów z Revolutionäre Zellen w selekcji żydowskich zakładników podczas porwania samolotu Air France do Entebbe w 1976 roku, pod parasolem dyktatora Ugandy Idi Amina [25], jest przykładem degradacji moralnej, która przydarzyła się lewicy.
Antysemityzm lewicy nie jest dużo rzadszy niż ten prawicowy, chociaż nie jest on elementem DNA jej światopoglądu, jak w przypadku nacjonalizmu. Raczej jest „socjalizmem głupców”, jak nazwał go August Bebel [26]. Antysemityzm jest jednak czymś więcej niż czkawką lewicy. W prawidłowości, że Żydzi byli obsadzani w roli wroga ludu, sprawiedliwości społecznej i równości aż nazbyt oczywiste były intencje wykorzystania resentymentów i kalek antysemickich do zdobycia poparcia mas.
Co dalej?
Warto przyjrzeć się procesom upowszechniania, bo Polska także znajduje się na mapie ruchu BDS. Papierkiem lakmusowym do oceny, na jakim etapie jesteśmy, może być sprawa Nitro-Chem (polskiego producenta materiałów wybuchowych wykorzystywanych w broni sprzedawanej przez USA Izraelowi) i udział w niej Ostatniego Pokolenia. Dlaczego przywołuję OP? Od paździenika zeszłego roku jedynymi publicznymi akcjami tego ruchu były manifestacje pod Nitro-Chem i Ministerstwem Aktywów Państwowych. A tym, którzy mogliby mieć wątpliwośći co sprawa palestyńska ma wspólnego z klimaten aktywiści wyjaśnili: „Zbrodnie w Gazie i zbrodnie klimatyczne to pogarda dla ludzkiego życia.” Inni propalestyńscy polscy aktywiści zostali zatrzymani w marcu 2026 z zarzutami “pomocnictwa w czynie terrorystycznym”, którym było podpalenie przez The Earthquake Faction zakładu czeskiej firmy zbrojeniowej zbrojeniowej LPP Holding.
Trzy miesiące temu napisałbym, że w porównaniu z Wielką Brytanią jesteśmy na etapie mainstreamizacji i działań non-violence. Dzisiaj nie jestem tego taki pewny, mnie widzę wielkiej różnicy z Palestine Action w Wielkiej Brytanii [27], która od akcji symbolicznych przeszła do sabotażu fabryk zbrojeniowych. Czy to ostatni etap rozwoju BDS? Doświadczenia historyczne wskazują, że taka granica nie istnieje, jeżeli sami jej nie postawimy.
Czy możliwa jest dalsza radykalizacja? Przesłanki są. Tajne organizacje sięgające po terror istnieją: Palestine Action w Wielkiej Brytanii, Turtle Island Liberation Front w USA [28], czy The Earthquake Faction w Europie Środkowej. Istnieje masowy ruch, którego sprawczość staje pod znakiem zapytania. Jak w latach 60. narasta klimat przemocy i nie ma powodu zakładać, że wydarzenie podobne do postrzelenia Rudiego Dutschkego [29], które stało się impulsem do powstania Rote Armee Fraktion, nie zepchnęłoby radykalnych działaczy z drogi non-violence ku przemocy „w walce o słuszną sprawę”.
Nie ma wątpliwości, że takim procesem byłaby zainteresowana Moskwa, która bardzo chce zdestabilizować Europę. Czy jesteśmy na to gotowi? Brytyjskie i niemieckie służby raczej tak. Wnosząc z ostatnich zatrzymań polskie chyba też. Przyznajmy jednak, że na mapie zagrożeń dla bezpieczeństwa Polek i Polaków zagrożenie terroryzmem propalestyńskim nie jest najpoważniejsze. Nie mam natomiast wątpliwości, że społeczeństwa europejskie zupełnie nie są gotowe na taką sytuację, tak jak nie są gotowe do konfrontacji z Rosją.
Czy Lata Ołowiu powtórzą się w Europie? Raczej nie, bo dzisiaj terroryzm wygląda trochę inaczej. Dzisiejsi terroryści to osoby zradykalizowane w amorficznych środowiskach, podejmujące decyzję o ataku dość kompulsywnie. Nie spodziewałbym się dokładnie zaplanowanych porwań czy zamachów na znane osobistości — z tym służby raczej sobie poradzą. Bardziej „amatorskich”, improwizowanych ataków, z wykorzystaniem broni, która akurat była pod ręką i z ofiarami, które może symbolizują „zło”, ale na pewno nie są za nie odpowiedzialne.
Przesadzam? To przypomnę. 14 grudnia 2025 roku dwóch zamachowców inspirowanych ISIS otworzyło ogień do kilkuset osób świętujących Chanukę na Bondi Beach w Sydney. Zginęło piętnaście osób — od dziesięcioletniej Matildy Bee, po osiemdziesięciosiedmioletniego Alexa Kleytmana, ocalałego z Zagłady, który został zabity, zasłaniając własnym ciałem żonę Larisę — również ocalałą. Matka Matildy, Valentyna, powiedziała: „Przyjechałam z Ukrainy. Byłam taka szczęśliwa, że mój syn nie musi walczyć o swoją ziemię i że jest tu bezpieczny. Nie mogłam sobie wyobrazić, że stracę tu córkę.”
[1] Palestinian Civil Society Call for BDS, Ramallah, 9 lipca 2005. Tekst apelu dostępny na stronie bdsmovement.net.
[2] Caroline Elkins, Britain’s Gulag: The Brutal End of Empire in Kenya, Jonathan Cape, London, styczeń 2005.
[3] Stanley Cohen, Folk Devils and Moral Panics: The Creation of the Mods and Rockers, MacGibbon & Kee, London, 1972.
[4] Erich Goode, Nachman Ben-Yehuda, Moral Panics: The Social Construction of Deviance, Blackwell, Oxford, 1994.
[5] David Hirsh, Contemporary Left Antisemitism, Routledge, London, 2018, s. 1–32.
[6] Malcolm X, „Zionist Logic”, Egyptian Gazette, wrzesień 1964.
[7] Huey P. Newton, „On the Middle East”, The Black Panther, 1970.
[8] Kimberlé Crenshaw, „Demarginalizing the Intersection of Race and Sex”, University of Chicago Legal Forum, 1989, s. 139–167.
[9] Movement for Black Lives, „A Vision for Black Lives: Policy Demands for Black Power, Freedom, and Justice”, 2016. Sekcja „Invest-Divest” zawierała sformułowanie o „ludobójstwie narodu palestyńskiego”.
[10] Angela Davis, Freedom Is a Constant Struggle: Ferguson, Palestine, and the Foundations of a Movement, Haymarket Books, Chicago, 2016.
[11] Brandenburg v. Ohio, 395 U.S. 444 (1969).
[12] Konwencja w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa, przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 9 grudnia 1948, Art. II.
[13] Application of the Convention on the Prevention and Punishment of the Crime of Genocide (Bosnia and Herzegovina v. Serbia and Montenegro), ICJ Judgment, 26 February 2007, par. 187.
[14] Amnesty International, “You Feel Like You Are Subhuman”: Israel’s Genocide Against Palestinians in Gaza, London, 2024, s. 101, sekcja 5.5.2 „State Intent”. AI pisze: „Amnesty International considers this an overly cramped interpretation of international jurisprudence and one that would effectively preclude a finding of genocide in the context of an armed conflict.”
[15] Application of the Convention on the Prevention and Punishment of the Crime of Genocide (South Africa v. Israel), ICJ, Order on Provisional Measures, 26 January 2024.
[16] Konwencja o zwalczaniu i karaniu zbrodni apartheidu, przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 30 listopada 1973, Art. II; Statut Rzymski Międzynarodowego Trybunału Karnego, 1998, Art. 7(2)(h).
[17] Frantz Fanon, Les Damnés de la Terre, François Maspero, Paris, 1961, rozdz. I „O przemocy”.
[18] Philippe Sands, wywiad dla New Statesman, 2020. Sands jest profesorem prawa międzynarodowego na University College London i autorem East West Street: On the Origins of Genocide and Crimes Against Humanity (Weidenfeld & Nicolson, 2016).
[19] Pierre-Joseph Proudhon, Carnets (Notebooks), wpis z 26 grudnia 1847.
[20] Charles Fourier, Théorie des quatre mouvements, 1808.
[21] Alphonse Toussenel, Les Juifs, rois de l’époque: Histoire de la féodalité financière, Paris, 1845.
[22] Friedrich Engels — w korespondencji z Marksem wielokrotnie posługiwał się antysemickimi stereotypami, m.in. w listach z lat 1840–1850.
[23] Sprawa lekarzy kremlowskich (tzw. „spisek lekarzy”) — styczeń 1953. Kampania antykosmopolityczna trwała od 1948 roku.
[24] David Hirsh, Contemporary Left Antisemitism, Routledge, 2018. Zob. też Izabella Tabarovsky, „Soviet Anti-Zionism and Contemporary Left Antisemitism”, Fathom Journal, maj 2019.
[25] Porwanie samolotu Air France lot 139 do Entebbe, Uganda, 27 czerwca 1976. Wilfried Böse i Brigitte Kuhlmann z Revolutionäre Zellen dokonali selekcji zakładników, oddzielając pasażerów żydowskich i izraelskich od pozostałych.
[26] Określenie przypisywane Augustowi Beblowi (1840–1913), współzałożycielowi SPD, choć autorstwo jest dyskutowane.
[27] Palestine Action — organizacja założona w 2020 w Wielkiej Brytanii, prowadząca bezpośrednie akcje sabotażowe przeciwko fabrykom zbrojeniowym Elbit Systems.
[28] Turtle Island Liberation Front (TILF) — w grudniu 2025 FBI aresztowało czterech członków grupy w związku z planowanymi zamachami bombowymi na Sylwestra w Kalifornii. Departament Sprawiedliwości USA opisał grupę jako „skrajnie lewicową, propalestyńską, antyrządową i antykapitalistyczną”.
[29] Josef Bachmann, prawicowy ekstremista, postrzelił Rudiego Dutschkego 11 kwietnia 1968 w Berlinie Zachodnim. Dutschke przeżył zamach, ale nigdy nie odzyskał pełni zdrowia i zmarł 24 grudnia 1979 na skutki ran. Bachmann popełnił samobójstwo w więzieniu w 1970 roku.