Rozwój technologiczny obejmuje wszystkie dziedziny życia. Zbyt często patrzymy na niego jedynie przez pryzmat technologii informacyjnych czy AI: największą rewolucją współczesności był przecież technologiczny rozwój medycyny i rolnictwa, który wydłużył ludzkie życie i umożliwił spektakularny wzrost populacji.
Technologie są zwykle moralnie neutralne – ani dobre, ani złe; dopiero cel i sposób wykorzystania nadają im znaczenie. Radio i telewizja przyniosły demokratyzację edukacji i kultury, ale pomogły stworzyć reżimy totalitarne. Internet łączy ludzi, a jednocześnie ich polaryzuje, będąc narzędziem masowej dezinformacji. Paliwo jądrowe jest niskoemisyjnym źródłem energii i śmiercionośną bronią. Biotechnologia dała nam terapie genowe i eksperymenty eugeniczne. Drony mogą ratować życie ofiar katastrof albo stać się autonomicznym systemem zabijania…
Przenikająca wszystkie te obszary sztuczna inteligencja umożliwia skalowanie ludzkich możliwości i przekraczanie ograniczeń. Szybciej analizuje dane, sprawniej liczy i nie męczy się powtarzalnymi czynnościami – dzięki temu ludzie mogą z jednej strony osiągać niemożliwe, a z drugiej: zająć się tym, co wymaga wyobraźni, empatii i osądu.
Ale sztuczna inteligencja nie ma moralności. Może z bezkonkurencyjną prędkością utrwalać uprzedzenia i wprowadzać błędy; osłabiać autonomię jednostki i tworzyć systemy inżynierii genetycznej i behawioralnej, wobec których człowiek jako byt staje się projektem, a nie opowieścią. Traci człowieczeństwo.
Dlatego postęp technologiczny powinien wspierać rozwój ludzkości i być oparty na wartościach demokracji liberalnej, szanującej wolności osobiste i ekonomiczne jednostki. Państwa demokratyczne nie mogą sobie pozwolić na technologiczne zapóźnienie. W przeciwnym razie dojdzie do ich uzależnienia od państw autorytarnych, a w konsekwencji: erozji demokratycznych swobód i wartości. Demokracje powinny budować technologiczne sojusze, zdolne konkurować z reżimami autorytarnymi i naruszającymi liberalne wartości monopolistami.
Modele AI wymagają zasobów, które tworzą bezprecedensową koncentrację władzy, a zarazem będą ją oferować rządzącym. Gospodarki oparte na rządach prawa muszą tworzyć regulacje zapewniające, że technologie będą służyć obywatelom, a nie władzy.
W rękach rządów państw łamiących prawa człowieka staną się bowiem narzędziem nadzoru i represji, a nie wolności. Świat potrzebuje prawdziwej konkurencji technologicznej, a nie rynku zdominowanego przez gigantów. Dziś start-upy często powstają po to, by zostać sprzedane, a nie po to, by budować trwałą wartość. To model, który dławi innowację w zarodku.
Europa musi odzyskać podmiotowość i znaczenie w technologicznym wyścigu. Bez własnych centrów innowacji stanie się rynkiem zależnym od decyzji podejmowanych gdzie indziej. Polska potrzebuje przyciągać innowatorów i inwestorów – nie tylko kapitałem, ale także kulturą otwartości, bezpieczeństwem prawnym i odwagą strategicznych inwestycji. W przeciwnym razie będzie skazana na import pomysłów i słabe miejsca pracy. Rozwój technologiczny musi uwzględniać koszty, jakie niesie dla planety, bioróżnorodności i – w konsekwencji – dla człowieka.
Wreszcie: nie możemy zapominać, że dla wartości i jakości życia kluczowe znaczenie mają czynniki, których nie da się zautomatyzować. Wolność. Przyjaźń. Piękno. Sztuka. Zapach skóry noworodka, świeżo wydrukowanej książki i ziemi po deszczu. Musimy je chronić – jako fundamenty człowieczeństwa.
O technologiach i o człowieku będziemy rozmawiać podczas 13. Igrzysk Wolności w Łodzi od 23 do 25 października 2026 roku z wiodącymi myślicielkami i myślicielami, ludźmi świata polityki, nauki, kultury i biznesu oraz aktywnymi obywatelkami i obywatelami.
Bądźcie z nami!