Wesa Andersona kochają prawie wszyscy. Z twórcy niszowego stał się bohaterem popkultury kształtującym ogromny wycinek współczesnej estetyki. Jednak coraz częściej pojawiają się pytania o to, czy za sielankową rzeczywistością jego filmów stoi coś więcej? Czy świat reżysera nie stał się wartością samą w sobie? Najnowsze dzieło Andersona – „Wyspa psów”, jest krytykowane za stereotypowe podejście do kultury japońskiej. Zdaniem Jacka Szczerby jest to film na przeczekanie, wyglądający tak, jakby jego twórca cierpiał na depresję.
