„Fikcyjna możliwość partycypacji” – Joanna Scheuring-Wielgus dla Liberté!

Drukuj

Rozmowa Magazynu Liberté! z Joanną Scheuring-Wielgus o rządowej propozycji ustawy medialnej.

Redakcja Liberté!: 15 zł od każdego licznika energii to faktyczna jakościowa zmiana – nie abonament, a powszechny podatek. Czy zgadza się Pani z ideą powszechności tej opłaty? Jeśli nie, to jaki jest inny sposób finansowania mediów publicznych?

Joanna Scheuring-Wielgus: Jeśli miałaby to być stała opłata, to powinien być to jednoznacznie podatek, opłacany razem z PIT-em. Niemniej warunkiem tej stałej opłaty powinna być rzeczywista apolityczność i misyjność telewizji oraz całkowity brak reklam. W innej sytuacji może dojść do sytuacji dumpingowych, bo telewizja publiczna, mając inne finansowanie, może obniżać ceny reklam na rynku. Można rozważyć też inny model: finansowanie telewizji z reklam połączone z grantami ministerstwa na programy o charakterze misyjnym finansowane z budżetu.

Poza tym składka na zasadzie systemu „z prądem” może się nie sprawdzić – nie ma jednej bazy danych, jest wielu operatorów, którzy nie będą zainteresowani prowadzeniem i windykowaniem składki. Nawiasem mówiąc, ciekawy będzie stosunek operatorów energetycznych do tego pomysłu.

Rada Mediów Narodowych zastępuje w nadzorze merytorycznym Krajową Radę Radiofonii i Telewizji – jakie są plusy i minusy takiej zmiany?

Po pierwsze – zmiana jest jednoznacznie niekonstytucyjna, bo KRRiT jest ciałem konstytucyjnym. Po drugie – sposób wyboru rady mediów narodowych czyni z niej radę całkowicie zależną od jednej partii.

Jak ocenia Pani regulację dotyczącą udziału opozycji w Radzie Mediów Narodowych?

Ustawa zapisuje polityczny charakter Rady – w proporcji 5 przedstawicieli partii rządzącej do 1 przedstawiciela partii opozycyjnej. Jedno miejsce dla opozycji w sześcioosobowej radzie to jak broszka w marynarce premier Szydło. Rada Mediów Narodowych ma być ciałem z założenia politycznym z możliwym udziałem czynnych polityków, np. posłów. I tylko oni będą bezpośrednio powoływać, rozliczać i odwoływać władze mediów. Dotychczasowy system nie był może doskonały, ale jednak zmniejszał wpływ świata polityki poprzez istnienie kolejnych „buforów” (KRRiT, RN, uczelnie) – nowe projekty idą dokładnie w odwrotnym kierunku. Przy okazji ciekawostka: na 48 nowych członków w Radach Nadzorczych powołanych ostatnio, 28 to aktywni działacze PiS, z czego 13 to aktualni radni i starości, a 15 to osoby, które takie (i podobne, np. wojewody) funkcje pełnili w niedawnej przeszłości. Tak wygląda obecna praktyka. W Radach Nadzorczych przerwanej ostatnio kadencji nie było ani jednej osoby wykonującej tego typu funkcje polityczne.

Rady Społeczne są dla każdej z instytucji wybierane przez Radę Mediów Narodowych – kto w nich się znajdzie ?

Ustawa daje fikcyjną możliwość partycypacji. Kompetencje Społecznych Rad Programowych nie różnią się w istotny sposób od kompetencji obecnych Rad Programowych. Ich udział w powoływaniu i odwoływaniu Dyrektorów jednostek jest iluzoryczny i ma jedynie stwarzać pozory uspołecznienia mediów a nie wprowadzać rzeczywisty wpływ środowisk twórczych i obywatelskich.

Ogólnie uważam, że dyskusja o mediach publicznych powinna odbywać się w oparciu o Obywatelski Pakt dla Mediów Publicznych. Nie w biurze posłów Czabańskiego i Lichockiej. Musi być okrągły stół w tej kwestii. Na razie udało się złożyć wniosek o wysłuchanie publiczne, które odbędzie się 17 maja.

Czytaj również
O autorze
*
JoannaScheuring-Wielgus
Posłanka .Nowoczesnej, Radna Miasta Torunia w kadencji 2014-2018. Managerka Kultury, socjolożka, specjalistka ds. PR i marketingu.
O autorze
*
RedakcjaLiberté!