Obozy koncentracyjne jako przejaw strachu i nacjonalizmu państw współczesnych

Drukuj

Jedna z kart historii obozów koncentracyjnych jest powszechnie znana: były one wynalazkiem brytyjskim. Pomysł odizolowywania niechcianej części populacji w specjalnie wybudowanych w tym celu obozach został wcielony w życie w Afryce Południowej w kontekście wojen burskich, pociągając za sobą tragiczne konsekwencje dla burskiej populacji. Choć to naziści udoskonalili założenia całej instytucji, czyniąc ją najbardziej rozpoznawalną w całej historii współczesnej, obozy koncentracyjne niewątpliwie stanowią wspólny mianownik dla wojen burskich i Holokaustu.

Uproszczona narracja tego typu kryje w sobie jednak dużo bardziej złożoną historię. Instytucja obozów koncentracyjnych zmieniała się w czasie, a stosowane techniki inkarceracji jednostek oraz brutalnego „zarządzania populacją” z wykorzystaniem terroru rozprzestrzeniły się na cały świat. Przede wszystkim, nie jest to jedynie historia spisana wyłącznie za pośrednictwem okrucieństw kolonializmu i szalonych dyktatorów. To raczej historia, która zabiera nas w podróż w głąb modelu państwa współczesnego. Obozy koncentracyjne ujawniły pewne aspekty natury państw, które w epoce zwiększonej niepewności i nasilających się nacjonalizmów stają się dla nas powodem do zatrzymania się na chwilę i zastanowienia się nad stanem rzeczy.

Tak jak w przypadku innych uproszczeń w historii, narracja „od wojen burskich do Auschwitz” ma w sobie jednak ziarno prawdy. Brytyjska armia faktycznie powołała do życia coś na kształt obozów koncentracyjnych dla Burów. Jednak tworzono je także dla czarnoskórych Afrykańczyków, z których wielu – podobnie jak to miało miejsce w przypadku Burów – zostało uwięzionych, jednak w przeciwieństwie do Burów byli oni także zmuszani do pracy. Obozy utworzone przez Herberta Kitchenera przynajmniej początkowo odnotowywały zgony na masową skalę, choć paradoksalnie, poprawa warunków po tym jak pieczę nad nimi zaczął sprawować brytyjski prokonsul Alfred Milner, wywołała efekt „legitymizacji idei obozów na skalę międzynarodową”, jak to ujął historyk Jonathan Hyslop.

Wszystko to działało na niekorzyść Brytyjczyków. Mniej więcej w tym samym czasie, obozy koncentracyjne, czy też zony „re-koncentracyjne” były tworzone przez Hiszpanów na Kubie oraz Amerykanów na Filipinach. Ponadto, wiele innych instytucji istniejących w przeszłości jawi się z perspektywy czasu niczym proto-obozy koncentracyjne: więzienia, odizolowane wyspy poddawane kwarantannie, plantacje wyzyskujące niewolników, przymusowe przesiedlenia w ramach obszarów kolonizowanych (jak choćby Wyspa Flindersa w Australii, czy też Shark Island w Niemieckiej Afryce Południowo-Zachodniej) oraz obozy pracy (workhouses) – wszystko to pokazuje, że idea izolowania niepożądanych grup ma długą tradycję, zaś obozy koncentracyjne pojawiają się na kontinuum praktyk inkarceracyjnych.

Jeśli obozy brytyjskie – a, tym bardziej, obozy tworzone przez Niemców w Afryce Południowo-Zachodniej w czasie wojen z Herero i Nama (1904-1907) – zapamiętano jako niezwykle destrukcyjne, dzieje się tak przez wzgląd na obozy nazistowskie. Jak pisze Hannah Arendt w „Social Science Techniques and the Study of Concentration Camp” (1950), nazistowskie obozy eksterminacji „muszą sprawić, że socjologowie i historycy na nowo rozpatrzą dotychczas niekwestionowane fundamentalne opinie na temat funkcjonowania świata i ludzkich zachowań”. Albo też, jak zauważa historyk Geoffrey P. Megargee w „The Encyclopedia of Camps and Ghettos, 1933-1945” (2009), nazistowski system obozów – 27 obozów głównych oraz ponad 1.100 obozów-satelit – stał się „prawdopodobnie najbardziej rozpowszechnionym zbiorem placówek pozbawienia wolności jaki kiedykolwiek wyszedł spod ludzkiej ręki”.

O ile jest to prawda, to jednak czytanie historii wstecz i przypominanie sobie brytyjskich obozów z czasów wojen burskich, które niejako przetarły szlak obozom Nazistów, wcale nie pomaga nam zrozumieć ani obozów brytyjskich, ani nazistowskich. Te pierwsze nie miały charakteru ludobójczego, te drugie stały się częścią ludobójstw dokonanych na Żydach dopiero pod koniec wojny – przez większą część trwania Trzeciej Rzeszy, system obozów był odseparowany od programu „wojny wypowiedzianej Żydom”, zaś obozy eksterminacji nie były częścią regularnego systemu obozów koncentracyjnych, jak zauważa Nikolaus Wachsmann w „KL: A History of the Nazi Concentration Camps” (2015). Obozy koncentracyjne nie są jednorodne we wszystkich miejscach i reżimach, opowiadają wiele historii.

Zamiast podkreślać ciągłość między obozami brytyjskimi, nazistowskimi a sowieckimi (jak zauważa Arendt w eseju „The Concentration Camps” (1948), te pierwsze są jedynie „ewidentnym historycznym precedensem”), podejściem dużo bardziej skutecznym pod względem analitycznym jest dokonanie przeglądu wpływu pierwszej wojny światowej na całe zjawisko. W tym przypadku, po raz pierwszy w dziejach współczesnej Europy, dostrzegamy wyłanianie się koncepcji bezpaństwowości, nadmiaru ludności, czy też obozów uchodźczych, a także chęci państw do więzienia ogromnych liczb cywilów, którzy uważani są przez państwo za niebezpiecznych. Począwszy od sierpnia 1914 roku, prezydent Raymond Poincar wprowadził we Francji stan oblężenia, ogłaszając stan wyjątkowy na terenie całego kraju, który o ile dotychczas był normą dla kolonii, stał się wówczas także techniką sprawowania rządów w Europie. We Francji, Belgii, Austrii, Włoszech i Niemczech, status naturalizowanych cywilów został cofnięty dla ludzi o „wrogim pochodzeniu”. W czasach sprzed Konwencji dotyczącej statusu uchodźców ONZ (1951), owo zjawisko bezpaństwowości, które pojawiło się nagle, a także towarzyszące mu tworzenie obozów dla uchodźców w Europie, doprowadziło do zradykalizowania się zachowań państw w czasach nasilających się nacjonalizmów i przyczyniło się do uznania wykorzystywania obozów koncentracyjnych za coś normalnego. Coś, do czego nie doprowadziły nawet najbardziej brutalne działania kolonialne.

Dlaczego ta zmiana nastawienia jest istotna? Nie chodzi tu przecież wcale o to, że nie istnieje jedna uniwersalna historia obozów, żadna oczywista ciągłość między obozami kolonialnymi, nazistowskimi, sowieckimi gułagami a północnokoreańskim systemem obozów. Raczej o to, że obozy koncentracyjne, postrzegane jako narzędzia zarządzania populacją w czasach pierwszej wojny światowej i w latach późniejszych dają wgląd w prawdziwą naturę państw współczesnych.

Choć już sama idea obozów koncentracyjnych jest sama w sobie ciekawym, choć bezwzględnie okrutnym zjawiskiem, to ich prawdziwe znaczenie tkwi w tym, czego uczą nas o współczesnym świecie. Jeśli wiek XX był faktycznie, jak twierdził socjolog Zygmunt Bauman, „erą obozów”, jest tak ponieważ świat państw narodowych, który powstał właśnie w XX wieku – i który został z nami do dziś – jest światem przesyconym strachem i paranoją opartą na wzajemnie wykluczających się poglądach na etniczną i narodową homogeniczność oraz integralność terytorialną.

W tym kontekście, „bezpieczeństwo” rodzi podejrzenia: bo może to piąta kolumna albo rasowi bądź narodowi kontaminanci i imigranci. Techniki inkarceracji stosowane w obozach koncentracyjnych zostały zapożyczone z działań ponadnarodowych, jednak w nawet większym stopniu były logicznym następstwem wyłaniania się współczesnych państw. Pomagały państwom izolować jednostki niechciane (ze względów rasowych, religijnych, itp.) oraz kontrolować resztę populacji przez dorozumiane ryzyko skończenia w obozie, jeśli jednostka się nie dostosuje. Obozy koncentracyjne, z całą ich centralizacją terroru, są ucieleśnieniem skondensowanych wartości kultywowanych przez państwa, gdy te czują, że stoją w obliczu zagrożenia. Jako takie, raczej nie zostaną wyłącznie elementem minionej historii.


Dan Stone – Profesor na Uniwersytecie Londyńskim, gdzie wykłada historię oraz prowadzi Holocaust Research Centre w Royal Holloway. Jest autorem książek „Goodbye to All That? The Story of Europe since 1945” (2014), „The Liberation of the Camps: The End of the Holocaust and its Aftermath” (2015) oraz „Concentration Camps: A Short History” (2017)


Artykuł pierwotnie ukazał się w j.angielskim na: https://aeon.co/ideas/concentration-camps-reveal-the-nature-of-the-modern-state

Przełożyła Olga Łabendowicz

Tytuł od redakcji


Zdjęcie: Lizzie van Zyl (dziewczynka należąca o społeczności burskiej) w obozie koncentracyjnym Bloemfontein || Wikimedia Commons

Czytaj również
O autorze
*
DanStone
Profesor na Uniwersytecie Londyńskim, gdzie wykłada historię oraz prowadzi Holocaust Research Centre w Royal Holloway. Jest autorem książek „Goodbye to All That? The Story of Europe since 1945” (2014), „The Liberation of the Camps: The End of the Holocaust and its Aftermath” (2015) oraz „Concentration Camps: A Short History” (2017)