Izraelski myśliciel uważa, że takie konstrukty jak narody czy religie są zaledwie chwilowym elementem określającym tożsamość ludzi. W rzeczywistości, do której zmierzamy, czyli w świecie człowieka osiągającego niemal boską moc, nie będą one miały żadnego znaczenia. Jeśli jednak sztuczna inteligencja nauczy się manipulować ludzkimi emocjami, może na nich grać jak na fortepianie, tworząc idee na kształt obecnych religii.
