Po październikowych protestach

Drukuj

Polski październik 2016

Wydarzenia ostatnich tygodni związane z próbą zaostrzenia prawa antyaborcyjnego nasuwają jeden kluczowy wniosek: Polska nie jest krajem, w którym obywatel może sobie pozwolić na komfort braku zainteresowania polityką. Szczególnie należy mieć to na uwadze w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości – programowo dążącego do ingerencji w największą ilość sfer życia społecznego. Kolejny raz potwierdza się zasada, że „jeżeli ty się nie interesujesz polityką, polityka zainteresuje się tobą”. Skutki działań PiS już dotknęły lub dotkną każdego. Można tu wymienić choćby problemy z dochodzeniem swoich praw w sądach (postępujący proces likwidacji niezależności władzy sądowniczej), ograniczenie dostępności metod leczenia niepłodności (zniesienie finansowania in vitro przez państwo), chaos w edukacji (likwidacja gimnazjów, zmiany w programach nauczania), zwiększenie kontroli i restrykcji wobec przedsiębiorców (poszukiwania pieniędzy na hojne programy pseudo-socjalne), wzrost kosztu usług bankowych (podatek bankowy). Wkrótce zdominowany przez PiS parlament powie Polakom, w jakie dni tygodnia mogą robić zakupy, a planowane zamrożenie kwoty wolnej od podatku i limitu ulg w PIT oraz zachowanie wyższych stawek VAT zwiększy obciążenia gospodarstw domowych w przyszłym roku o ok. 6 mld złotych1. Wszystkie te inicjatywy niesłuszne wydawały się dość abstrakcyjne. Dopiero niedawna próba skrajnego zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej – stanowiąca bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia kobiet – uzmysłowiła jak bardzo, to co się dzieje w Sejmie ma wpływ na nas wszystkich.

Wobec narastającego oporu społecznego, władza i usłużni jej publicyści próbowali początkowo przekonywać, że PiS nie ma nic wspólnego z projektem ustawy antyaborcyjnej – ukrywając fakt, że to poparcie 230 posłanek i posłów partii rządzącej otworzyło we wrześniu parlamentarne drzwi dla tej formalnie obywatelskiej inicjatywy – lecz w treści zgodnej z niedawnymi deklaracjami prezesa Kaczyńskiego i jego współpracowników. Skala protestów obywatelskich najwyraźniej przestraszyła Prawo i Sprawiedliwość, co ostatecznie doprowadziło do odrzucenia projektu – tym razem przy poparciu większości posłów ugrupowania rządzącego.

Sukces Czarnego Protestu obnażył bezproduktywność trzech popularnych postaw dużej części elektoratu – zwłaszcza wśród osób młodych:

1) Demobilizacja wyborcza. Demonstracje dowiodły, że zainteresowanie i zaangażowanie społeczne ma realny wpływ na rządzących. Kolejny raz rzeczywistość pokazała jak wielkim błędem jest absencja przy urnach wyborczych. Gdyby nie zeszłoroczna demobilizacja części liberalnego elektoratu, PiS nie miałby takiej przewagi w parlamencie, a przede wszystkim w pałacu prezydenckim byłby polityk blokujący najbardziej niebezpieczne pomysły rządu.

2) Obywatel od święta. Błędem jest również ograniczenie aktywności obywatelskiej tylko do oddania głosu, a następnie udanie się na czteroletnią wewnętrzną emigrację w poczuciu, że „ode mnie nic nie zależy”. Owszem – zależy, co pokazały wydarzenia ostatnich dni. W skrajnym przypadku postawa ta łączyła się z fatalistycznym przekonaniem, że PiS wygra również następne wybory i być może obecną mentalną emigrację należy zastąpić faktycznym opuszczeniem kraju. Tymczasem ostatnie wydarzenia są być może pewnym punktem zwrotnym – zapowiadającym klęskę wyborczą partii Jarosława Kaczyńskiego.

3) Iluzje trzeciej drogi. Na koniec warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz, która zdaje się umykać w większości komentarzy prasowych. W czasie wrześniowego głosowania w Sejmie nad dopuszczeniem do dalszego procedowania projektu zaostrzającego prawo antyaborcyjne – prócz posłów PiS – „za” opowiedziała się również większość przedstawicieli klubu Kukiz’15. Co prawda sam lider ugrupowania głosował za odrzuceniem wspomnianej ustawy, ale fakt ten nie przeszkodził mu ostro atakować jej przeciwników. Również w wielu innych kluczowych kwestiach będących przedmiotem prac Sejmu opozycyjność Pawła Kukiza bywała wątpliwa. Natomiast jego podejście – sceptyczne wobec Unii Europejskiej i wrogie wobec uchodźców – prześcignęło w swej zapalczywości nawet partię rządzącą2. W tym świetle trudno uznać słynnego rockmana za wiarygodnego reprezentanta „trzeciej drogi” – tak wypatrywanej przez osoby zmęczone dotychczasowym dwu-blokowym podziałem sceny politycznej.

Słowem daleko nam jeszcze do nudy i przewidywalności starych demokracji, a każdy aktywny i świadomy obywatel – wychodzący poza strefę swojego komfortu – wciąż jest na wagę złota.

2 Więcej o aktywności sejmowej Pawła Kukiza: https://oko.press/kukiz-jest-opozycja-czy-nie/

Czytaj również
O autorze
*
MarcinFrenkel
Absolwent WSMiP Uniwersytetu Łódzkiego, przygotowuje doktorat o roli paryskiej „Kultury” w kształtowaniu polskiej polityki wschodniej.